Czekałam na ciebie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.78 / 5.00
liczba ocen: 172
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.00 złpremium: 17.40 zł
24.65 zł
29.00 zł
Pozostałe księgarnie
13.05 zł
24.26 zł
24.27 zł
28.13 zł
29.00 zł
29.00 zł
Opis:

Pełen sercowych wzlotów i upadków cykl znanej blogerki książkowej. Życie Pauliny staje na głowie, gdy w pracy wpada na nowego szefa. Okazuje się, że to skryta miłość z liceum. Ale Igor jej nie poznaje…

Paulina jest dwudziestoośmioletnią zatwardziałą singielką z żelaznymi zasadami. Pracuje w redakcji czasopisma dla kobiet, gdzie pełni funkcję zastępcy redaktora naczelnego. Otoczona kochającymi i wspierającymi ją rodzicami oraz wieloletnią przyjaciółką Malwiną, z którą łączą ją siostrzane relacje, wiedzie szczęśliwe życie. Pewnego dnia Paulina dowiaduje się, że będzie miała nowego szefa. Jakież jest jej zaskoczenie, gdy w drzwiach biura pojawia się przystojny gość, w którym kobieta rozpoznaje swoją skrytą młodzieńczą miłość.

Pełen namiętności, zaskakujących sytuacji oraz sercowych wzlotów i upadków powieściowy cykl znanej blogerki książkowej.

Czekałam na ciebie od Magdalena Krauze możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Czekałam na ciebie, czyli debiutancka powieść Magdaleny Krauze wzniosła w moje życie trochę wzruszeń i wiele humoru. Paulinę polubiłam od samego początku, a Igora z czasem – bo facetom nie można oddawać swojego serca od razu, lepiej po kawałeczku. Ucieszyłam się, gdy dowiedziałam się, że autorka planuje kontynuację, bo pierwszą część zakończyła wręcz dramatycznie, a ja jako czytelnik zostałam z masą pytań i szczęką sięgającą podłogi, bo takiego obrotu spraw się nie spodziewałam!

Ci, którzy czytali „Czekałam na ciebie” wiedzą, jak ta część się zakończyła. Jeden ogromny dramat jaki runął na Paulinę niczym grom z jasnego nieba. Biedna dziewczyna początkowo próbuje się ukryć przed Igorem, mimo, że potrzebuje wyjaśnień. Myślę, że po prostu po ludzku potrzebowała ostudzić emocje i przemyśleć to, co się stało. Gdy nawet w domu nie może uspokoić swoich podejrzeć postanawia wyjechać do Karpacza, gdzie wynajmuje pokój w przytulnym rodzinnym pensjonacie. Od razu nawiązuje nić porozumienia z Adamem – synem właścicielki, który otwiera się przed naszą bohaterką i opowiada jej smutną historię o swojej największej miłości. Z racji tego, że czasami łatwiej jest się wygadać komuś obcemu Paulina korzysta z tej okazji i odwzajemnia poniekąd nowo poznanemu kumplowi. Myślicie, że przyniosło to negatywny skutek? Jeśli tak, to jesteście w błędzie.

Szalejący z rozpaczy i niemocy Igor podstępem dowiaduje się, gdzie wyjechała jego ukochana. By trafić do jej serca na nowo wysyła jej prezent, który ma nadzieję da dziewczynie do zrozumienia i sprawi, że ta poświęci mu kilka cennych minut na wytłumaczenie się. Ale w życiu nic nie jest czarne i białe, jest mnóstwo pośrednich kolorów…

Autorka w cudowny sposób w tę powieść wplotła historię Młynka Miłości znajdującego się w Karpaczu, owianego romantyczną legendą. W sekrecie powiem Wam, że to za jego sprawą Paulina podejmie decyzję, która zaważy na losie zarówno jej, jak i Igora. Gdy postanawia powrócić do Legnicy otrzymuje telefon z tragicznymi wręcz wiadomościami. Czy zdąży powiedzieć „kocham” osobie, która była dla niej tak ważna?

O matko! Nawet nie zdajecie sobie sprawy ile emocji wzbudziła we mnie ta powieść! A ile trudu, by Wam nie sprzedać tutaj spoilerów! Uprzedzając pytania – tak, ta recenzja jest recenzją pochwalną, bo do niczego (oprócz standardowo „krótkości”) nie mogę się przyczepić.

Magdalena Krauze jest urodzoną Pisarką! I to przez duże P! Bardzo rzadko zdarza mi się czytać książki pisane z taką lekkością, a jednocześnie wciągające z płynącymi morałami. „Zaufaj mi jeszcze raz” to powieść o miłości silniejszej niż wszelkie przeciwności, jakie mogą ją spotkać. Ta historia utwierdziła mnie w przekonaniu, że życie bywa przewrotne i z niczym nie wolno czekać na jutro, odkładać na potem. W sumie – bo i po co? Żyjmy chwilą! Nie zamartwiajmy się, nie kłóćmy, bo „życie choć piękne, tak kruche jest”… Mówmy sobie „kocham”, „dziękuję”, „przepraszam”, bo nigdy nie wiadomo czy z tym zdążymy.

Historia Pauliny i Igora w tej części jest usłana bólem i poniekąd samotnością. Wylejecie przy niej wiele łez (czego Wam życzę, bo oczyszczające łzy są bardzo potrzebne!), ale uśmiejecie się jak właśnie my z autorką plotkując o pewnej perspektywie, jaką pewnego dnia zobaczyła Paulina… Ale cicho-sza! Nie zdradzam więcej.

Sami główni bohaterowie są świetnie rozbudowani, a Ci nowi, którzy się pojawiają – z wyjątkiem jednej osoby – są niezwykle ciepłymi ludźmi, których aż by się chciało mieć w swoim towarzystwie. Rodziny obojga są uosobieniem ideałów i pokazują, że mimo złych wydarzeń i doświadczeń, na które wystawia nas los miłość pokona wszystko, a wady przekształci w dobro.

Cóż mogę powiedzieć więcej? Może tylko tyle, że jeśli szukacie powieści na prezent, niemoc czytelniczą, jesienną depresję, zimowe długie wieczory, wiosenne przebudzenie czy letnie orzeźwienie, a przy tym na każdą możliwą okazję to proszę bardzo – Czekałam na ciebie w duecie z Zapomnij o mnie polecam z czystym sumieniem.

Nie często to robię, ale tę powieść oceniam na 6/6! I czekam na trzecią część, która wręcz musi być!

Za możliwość przeczytania powieści bardzo dziękuję cudownej osobie w postaci autorki Magdaleny Krauze – Madziu, dziękuję za zaufanie, jakim mnie obdarzyłaś i za podziękowania w powieści. Dziękuję również Wydawnictwu Jaguar, które wydało tę powieść.

Ocena: 6/6
©Czytam w pociągu
Niektóre uczucia nie rdzewieją pomimo upływu lat, pozostają i czekają na odpowiedni moment by dać o sobie znać. Marzenia mają szansę się spełnić, czasem szybciej niż można by przypuszczać. Jednak rzeczywistość bywa bardziej skomplikowana i dostarcza więcej emocji niż ktokolwiek przypuszcza.

Awans, wspomnienia z przeszłości i pomoc przyjaciółce, to spędza sen z powiek Paulinie. Spokojne dotąd życie teraz dość mocno przyśpieszyło, zwłaszcza z powodu drugiego powodu, który nagle stał się nader aktualny w osobie Igora Gradeckiego. Kiedyś był jej pierwszą, cichą, miłością lub przynajmniej tak sądziła, a teraz wprowadza chaos w egzystencję i zanosi się, że jeszcze tak będzie przez jakiś czas. Czym innym jest nastoletnie zauroczenie, a zupełnie co innego spotkanie dorosłego obiektu swych dawnych uczuć, zwłaszcza, iż upływ lat jeszcze zadziałał na jego korzyść. Wydawałoby się, że dawne marzenie zdezaktualizowało się, bo teraźniejszość jest zupełnie inna, dorosłość przyniosła nowe wyzwania, lecz niekiedy trzeba się odważyć by dać szansę czemuś czego się pragnie … Pozostaje ryzyko co faktycznie przyniesie kolejny dzień i czy da się złapać szczęście w swoje ręce i podzielić się nim z drugą osobą. Czy Paulina jest gotowa na konfrontację ze swoimi snami? Może przyniosą one zmiany jakich nikt nie spodziewa się?

Pisanie o uczuciach wcale nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać, zwłaszcza kiedy pragnie oddać się wszystkie ich barwy – od tych najjaśniejszych po te najbardziej ciemne. Łatwo jest zbytnio „podkoloryzować” jedne, a drugie potraktować po macoszemu, zwłaszcza zachowanie równowagi w powieściach obyczajowych wymaga od twórców balansowania pomiędzy tym, co podpowiada wyobraźnia, a rzeczywistością. O miłości powiedziano dużo i powie się jeszcze wiele, ale warto zwrócić uwagę na co o niej pisze Magdalena Krauze. Cały wachlarz emocji kryje się w Czekałam na ciebie, każdy rozdział pokazuje ich odcienie oraz ile znaczą w codzienności. Bohaterowie tej książki bardzo szybko stają się czymś więcej niż jedynie książkowymi postaciami, czytelnik jest ich znajomym, obserwującym uczuciowe rozterki oraz wątpliwości. Autorka od podszewki odsłania emocjonalną burzę towarzyszącą ludziom kiedy stają oko w oko z swoim marzeniem, które może się właśnie urzeczywistnić i równocześnie stawia się czoła sile uczuć, jakie ono wywołuje. Magdalena Krauze umiejętnie przedstawia to, czego doświadcza bohaterka, dodając sporą dawkę humoru oraz przede wszystkim zachowując magię początkowych chwil odkrywania miłości i bliskości drugiego człowieka. Znalezienie złotego środka pomiędzy słodkim obrazem zakochanych a realizmem bywa niełatwym zadaniem, za dużo jednego lub drugiego odbiera czar historii, jakiej przewodnim motywem mają być uczucia. Jednak Magdalena Krauze znakomicie poradziła sobie z tą zagwozdką, między innymi dzięki wątkom z drugoplanowymi postaciami oraz zilustrowaniu różnych twarzy miłości. Autorka również wplotła to, co z nią się wiąże, lecz często schodzi gdzieś na drugi plan czyli zaufaniu drugiemu człowiekowi.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Mam takie zaległości w recenzjach,że świat nie widział. Coś ostatni lepiej mi się czyta niż pisze, ale jak się powiedziało a należy powiedzieć i b.
Po książkę Magdaleny Krauze sięgnęłam z dwóch powodów: po pierwsze jest to debiut, a po drugie swojego czasu było głośno o tej książce, a ja jak wiecie lubię wiedzieć co w trawie piszczy.
Paulina prowadzi spokojne życie: ma czułych rodziców, wspaniałych przyjaciół, satysfakcjonująca pracę. Jest zatwardziałą singielką i dotychczas żaden mężczyzna nie poruszył jej serca do głębi. Paulina wierzy jednak, że gdzieś tam czeka jej własne szczęśliwe zakończenie. Wierzy nawet wtedy, gdy jej najlepsza przyjaciółka Malwina zostaje nieoczekiwanie porzucona przez narzeczonego, a koleżanka z pracy popłakuje ukradkiem nad klawiaturą z powodu problemów małżeńskich. Nieoczekiwanie na progu redakcji i uporządkowanego życia Pauliny staje ON - Igor Gradecki, który w czasach szkolnych był jej wielką skrywaną miłością. Wtedy najfajniejszy chłopak w szkole, dziś przystojny interesujący mężczyzna, wywróci życie Pauliny do góry nogami.

Już trąbiłam wszem i wobec, że uwielbiam debiuty, bo to jak z jajkiem niespodzianką - nigdy nie wiadomo na co się trafi. Ten był rewelacyjny i to do tego stopnia, że zaraz sięgnę po kolejną część. Polubiłam główna bohaterkę Paulinę, młodą dziewczynę, ale z zasadami, których twardo się trzyma. Jako nastolatka w szkole nazywana była słonicą przez swoja tuszę, ale teraz jako dorosła kobieta dba o siebie i nie dopuszcza do nadwagi. Pracuje w kobiecym czasopiśmie w Legnicy, wiedzie uporządkowane czasami może nudne życie, ale w jej sercu drzemie nadzieja, ze na horyzoncie pojawi się wymarzony ON, który zapełni pustkę i skradnie jej serce. No i pojawił się Igor, którego Paulina znała ze szkoły i skrycie się w nim kochała, ale kto by tam zauważył dziewczynę z nadwagą i pełna kompleksów, chyba że trzeba spisać zadanie to wtedy owszem. Paulina poznała Igora od raz, on nawet nie przypuszczał, że to licealna koleżanka. Czy ich drogi ( oprócz tej zawodowej) się skrzyżują czy może przeszłość się odezwie? Ja już wiem, a Wy jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać Czekałam na Ciebie to sięgnijcie po nią koniecznie.

Magdalena Krauze zadebiutowała z wysokiego C i mam wrażenie, że jeszcze nie raz usłyszymy o książkach jej autorstwa. Skradła moje serce już od pierwszego rozdziału i wiedziałam, że to będzie dobre. Niby banalna historia, a opowiedziana w taki sposób, że z żałością patrzy się na ubywające strony. Autorka pokazuje nam, że każdy zasługuje na drugą szansę i że powinno się ja dać. Każdy z nas popełnia błędy i nie jesteśmy w stanie się ich ustrzec. To książka o tęsknocie i miłości, o okrucieństwie nastolatków i chorobie, ale to te książka niosąca nadzieję na lepsze jutro.

Związek trzeba pielęgnować niezależnie od tego jak długo trwa. W życie każdej pary wkrada się czasem stagnacja, przyzwyczajenie i nuda. Najważniejsze, żeby umieć, a przede wszystkim chcieć wprowadzić tę szczyptę ożywienia, która spowoduje, że patrzymy na siebie nowym okiem.

A teraz nie pozostaje mi nic innego jak sięgnąć po kolejną część Czekałam na Ciebie, bo jestem niezmiernie ciekawa jak potoczyły się losy Pauliny i Igora.
Polecam Wam gorąco, bo to udany debiut, który czytał się w zasadzie sam i zostawił niedosyt, że chce się więcej.

Ocena: 5/6
©Biblioteczka u Rudej
Długo zbierałam się do napisania dla Was tej recenzji, ale w końcu nadszedł ten czas, bym to uczyniła. Ta książka była dla mnie zaskoczeniem. Dlaczego? O tym za chwilkę.

Ona wzdychała do niego po cichu w szkolnych czasach, gdy jeszcze była szarą, niezbyt atrakcyjną myszką. On zwracał się do niej per „ej” i to tylko wtedy, gdy czegoś chciał – romantycznie, prawda? Po latach ich drogi na nowo się splatają, gdyż on…

Paulina Jabłońska to niezwykle piękna i bardzo dobra pracownica. Pisze poczytne artykuły do gazety i jest prawą ręką szefa, który niebawem odchodzi na zasłużoną emeryturę, a jego miejsce zajmie ktoś nowy. Dziewczyna po cichu marzy, że to właśnie w jej ręce zostanie powierzone to odpowiedzialne stanowisko. Niestety (albo i stety) na horyzoncie pojawia się nowy boss, z którym Paulina już na początku wdaje się w konflikt kwestionując jego pomysły na zmiany w redakcji.

Igor Gradecki to przystojniak jakich niewielu na tej planecie. Ale chyba cierpi na małą pomroczność, bo nie poznaje napotkanej w nowej pracy koleżanki z liceum. Ta również nie wyprowadza go z błędu i nie zdradza, że to nie jest ich pierwsze spotkanie.

Tak, dobrze się domyślacie. Nowym szefem zostaje właśnie Igor, a Paulina ma dalej być zastępcą szefa, więc jest skazana na towarzystwo swojego prześladowcy z nastoletnich lat… Czy to ma szansę przerodzić się w coś pozytywnego? Czy nastąpi do wybuchu namiętności i romansu na biurku bossa? Wszak iskry widać już na kilometr, a nieśmiało wspomnę, że biegają nawet między kartkami książki!

Pierwsze na co zwróciłam uwagę (i dzięki Ci Magdo za to!) to niebanalne poczucie humoru, które jest jednocześnie swobodne i niewymuszone. Autorka użyła języka, jakim się na co dzień posługuje, dzięki czemu powieść się bardzo przyjemnie czyta. Z samą bohaterką zaprzyjaźniłam się od samego początku, widziałam w niej cząstkę siebie i zaczęłam traktować jak dobrą kumpelkę. Czytając byłam bardzo ciekawa, co przyniosą kolejne strony, tak, jakbym czekała na wieści od najbliższej osoby. A Paulina nie jest wcale jakąś tam głupiutką dziewczynką, która wyglądem nadrabia swój intelekt. Co to, to nie! Jest zaradna i niezwykle odważna, stawia czoło przeciwnościom losu i jest oddaną przyjaciółką dla Malwiny, która leczy złamane serduszko – i droga Autorko, jej historia zasługuje na osobną książkę!

Magdalena Krauze wplotła w powieść ludzie problemy, takie jak przemoc psychiczna w małżeństwie, dzięki czemu czytelnik może na to spojrzeć z boku i kto wie, może dzięki temu ktoś zauważy ten problem w swoim najbliższym otoczeniu? Oby nie! Ale to bardzo dobre dodatkowe przesłanie z tej powieści.

Owszem, miałam na początku małe zastrzeżenia do redakcji/korekty, bo na początku zdarzały się powtórzenia czy drobne błędy, ale szybko wsiąkłam w powieść i przestałam zwracać uwagę na takie głupotki.

Gdybym nie wiedziała, to w życiu nie powiedziałabym, że to debiut literacki. Czekałam na ciebie to powieść idealna na jesienną chandrę, która już tuż tuż czy na niemoc czytelniczą, którą osobiście dzięki tej książce pożegnałam. Czekam na więcej!

Ocena: 6/6
©Czytam w pociągu
Miłość bywa różna, tak samo jak związki. Niektórzy spotykają się szybko, inni na wielką miłość czekają długo, czasami latami. Niektórzy biorą sprawy w swoje ręce, inni czekają na ruch drugiej osoby. Niektórzy zadowalają się tym co mają, inni szukają ideału. Każde podejście jest inne, każde na swój sposób prawdziwe.

Paulina czeka na swojego księcia z bajki. Jest samowystarczalną kobietą, która posiada wspaniałą rodzinę, przyjaciół i pracę. Do pełni szczęścia brakuje jej drugiej połówki, ale kobieta nie odda serca łatwo. Kilka związków, w których przez chwilę trwała uświadomiły jej, że nie ma mężczyzn idealnych, a jej serce jeszcze ani razu nie zabiło mocniej. W pracy szykują się zmiany, pojawia się nowy dyrektor naczelny, który wywrze duże wrażenie na Paulinie. Jej dawna i niespełniona miłość.

Oto książka dla osób o romantycznej duszy. Historia miłości, która pokazuje, że może być idealnie. Autorka stworzyła ciekawe postaci. Paulina jest pewną siebie, samowystarczalną kobietą o dobrym sercu. On to prawie ideał. Przystojny, szarmancki, kochający, ale nie do końca szczery. Między nimi iskrzy już przy pierwszym spotkaniu. Ale w sumie czy ono jest pierwsze?

Relacje między Pauliną a Igorem rozgrywają się bardzo klasycznie, to uczucie coraz bardziej dojrzewa. I choć bohaterka się przed nim broni, to oboje w pewnej chwili rozumieją, że nie są w stanie walczyć z tym, co ich dotyka. Ale jednocześnie to jest piękna książka pokazująca miłość niekoniecznie fizyczną. Ta książka tworzy trochę równowagę między wszystkimi książkami, które pokazują najpierw erotyzm, sceny łóżkowe, a dopiero potem odkrywanie w sobie uczuć. Tutaj bohaterka jest dziewicą choć ma już dwadzieścia osiem lat! Czy to w jakiś sposób ją dyskredytuje?

Oprócz relacji Paulina-Igor, która zajmuje zaszczytne miejsce w tej historii, autorce udało się pokazać kilka wątków drugoplanowych, które z jednej strony tworzą różnorodność, a z drugiej zwracają uwagę na niektóre sytuacje i problemy. Narzeczony najbliższej przyjaciółki Pauliny odchodzi od niej z dnia na dzień bez słowa wyjaśnienia. Kryje się za tym drugie dno, które bohaterki odkryją, ale czy jego postępowanie jest słuszne. Z kolei koleżanka z pracy ma ciężkie przeprawy z mężem, który staje się domowym tyranem.

Przecież wspólne życie w partnerstwie i miłości powinno polegać między innymi na wspieraniu się w ciężkich chwilach. Nie sztuką jest iść we dwoje, kiedy świeci słońce. Sztuką jest brnąć razem pod wiatr.

Być może nie jest to książka, która zadowoli każdego. Jednak osoby które lubią romantyczne historie, ciekawe relacje między bohaterami, ich wzajemne pogłębianie się, ale również negatywne zawirowania, powinny sięgnąć po ten tytuł. Czekałam na ciebie pokazuje, że wartości jakimi się kierujemy są ważne i w pewnym momencie wracają do nas w bardzo pozytywny sposób.

Autorka stworzyła ciekawą, wbrew pozorom ciepłą i pozytywną historię, która kończy się niezwykle nagle i w jednej chwili stawia wszystkie wcześniejsze chwile na ostrzu noża. Kto wie, w którą stronę potoczy się dalej ta historia? Myślę, że nie tylko ja czekam na drugi tom z niezwykłą niecierpliwością.

Czekałam na ciebie to piękna historia o wyczekiwaniu na swojego księcia. Na pewno spodoba się osobom o romantycznej duszy, które nie czekają na erotyczne doznania. Zakończenie, z jakim autorka zostawia czytelnika jest niezwykle zaskakujące i zmusza do oczekiwania na kontynuację. Ze swojej strony polecam, sama jestem zachwycona tą historią.

Ocena: 5+/6
©Książkowe Wyliczanki
Moi drodzy, dziś nadszedł ten długo, oczekiwany przeze mnie moment, kiedy mogę podzielić się z Wami wrażeniami po lekturze książki Magdaleny Krauze Czekałam na Ciebie, którą blog Kocie czytanie ma przyjemność objąć patronatem medialnym.

Ci z Was, którzy są stałymi czytelnikami mojego bloga, wiedzą, że nie podejmuję się zbyt często patronowania książkom. Wynika to przede wszystkim z tego, że ja swoim blogowym patronatom stawiam naprawdę wysoką poprzeczkę. Wychodzę bowiem z założenia, że jeśli decyduję się na promowanie danego tytułu, to muszę być absolutnie przekonana, że historia, którą skrywają karty owej książki, jest tą, którą ja mogę swoim czytelnikom z czystym sumieniem polecić.

Na pewno teraz, wiele z Was zastanawia się, co w takim razie ma w sobie akurat ta książka, co zdecydowało o tym, że jednak dołączyła ona do grona moich blogowych patronatów?

Oczywiście odpowiem Wam na to pytanie, ale pozwólcie, że potrzymam Was jeszcze chwilę w niepewności, gdyż zanim opowiem Wam o samej powieści, nie byłabym sobą, gdybym nie pokusiła się o chwilę życiowych refleksji i przemyśleń, do których oczywiście skłoniła mnie ta historia.

Kochane kobietki, dziś chciałabym się zwrócić szczególnie do tych z Was, które jesteście singelkami. Ile razy zdarzyło Wam się słuchać zwierzeń waszych koleżanek, które są, bądź były w związkach, na temat tego, jak to, one wiele przeżyły i jak duże doświadczenie w tej dziedzinie życia mają. One się ekscytowały, a Wy czujecie się gorsze. Ja sama będąc romantyczką, ze smutkiem muszę stwierdzić, że w dzisiejszym świecie niestety romantyzm został zatracony. Młode dziewczyny, czując presję, coraz bardziej spieszą się do tego, aby z kimś być, często zapominając o tym, co tak naprawdę jest istotą prawdziwego uczucia, a co gorsza zatracając w tym siebie.

Dziś wspólnie z autorką i główną bohaterką jej debiutanckiej książki - Pauliną Jabłońską spróbujemy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto nie patrząc na poglądy innych, mieć swoje zasady i czekać na prawdziwe uczucie?

Paulina jest dwudziestoośmioletnią kobietą, której życia mogłaby pozazdrościć jej nie jedna z nas. Ma satysfakcjonującą pracę w wydawnictwie kobiecego pisma, kochającą rodzinę, która zawsze służy wsparciem, dobrym słowem i pocieszeniem. Dom rodzinny to dla niej niczym bezpieczna przystań, w której może odnaleźć spokój i wytchnienie, kiedy tylko tego potrzebuje. Nieocenioną wartością są dla niej również przyjaciele, a szczególna więź łączy ją z Malwiną. Nasza bohaterka mimo swojego wieku nadal jest sama. Jednak cały czas w głębi duszy marzy o tym, by kochać i być kochaną. Nie zmienia to faktu, że ma w życiu swoje zasady, którymi się kieruje i konsekwentnie się ich trzyma.
Wie, że jej najbliżsi bardzo chcą, aby u jej boku pojawił się ktoś, kto da jej szczęście, ale ona sama mając na uwadze swój nieudany związek, jak również własne obserwacje, nie chce pochopnie wchodzić w żaden związek. Przez cały czas, w głębi serca wierzy, że gdzieś tam czeka na nią ten jedyny, który obdarzy ją prawdziwym szczerym uczuciem.

Jak widzicie, Paulina wie, czego chce i czuje, że to ona jest projektantką własnego życia. Nic bardziej mylnego. Oto nagle los stawia na drodze kobiety kogoś, kto wywraca jej uporządkowany świat do góry nogami. Igor Gradecki, niespełniona miłość Pauliny z lat szkolnych. Chłopak, który wówczas był marzeniem każdej dziewczyny. Dawne wspomnienia wracają, ale tamte lata to już przeszłość i Paulina jest w pełni świadoma tego, że od tamtej pory wiele się zmieniło, a przede wszystkim oboje nie są już nastolatkami.

Wtedy w szkole to chyba najbardziej kochałam Igora za to, co sobie na jego temat wymyśliłam. Chyba nie muszę Ci tłumaczyć, że nastolatka to istota o bardzo małym rozumku. Ale dzisiaj mam dwadzieścia osiem lat, a to znaczy, że jestem o co najmniej dziesięć lat mądrzejsza. Wiem, że nawet najbardziej niebieskie oczy nie gwarantują szczęścia.

Dziewczyna ma jednak przewagę nad Igorem. Ona go pamięta, a On zupełnie jej nie kojarzy. Co więcej, Paulina chce, aby tak zostało, jak najdłużej. Jeśli jesteście ciekawi dlaczego, nie chce, aby mężczyzna skojarzył jej osobę, musicie sięgnąć po książkę, bo ja niczego Wam nie zdradzę. Tym samym podejmując taką decyzję, kobieta daje swojej młodzieńczej miłości białą, czystą kartkę, która będzie zapisywała się na nowo.

Czy Igor jest prawdziwy w tym, jak postrzega go dziś Paulina, może to tylko gra pozorów? Czy powiedzenie „Stara miłość nie rdzewieje”, znajdzie swoje potwierdzenie pomiędzy tą dwójką? O tym, musicie przekonać się już sami.

Moi drodzy, w tym miejscu chciałabym zapewnić Was, że Czekałam na ciebie to powieść wielowątkowa i perypetie głównych bohaterów to dopiero jeden z wielu wątków, jakie w książce znajdziemy.

Kolejnym bardzo ważnym dla mnie jako psychologa problemem, o którym, nie mogłabym nie wspomnieć, a który zdecydowała się poruszyć autorka, jest problem przemocy psychicznej w małżeństwie. W ciszy i pokorze zmaga się z nim koleżanka z pracy Pauliny – Monika

Kobieta jest tłamszona przez swojego męża. Zdominowana przez niego, znosi wszelkie upokorzenia, będąc przekonaną, że dla dobra dzieci i tego, aby miały szczęśliwą rodzinę musi poświęcić własne szczęście. Mąż Grzegorz wykorzystuje potulność żony i mocno sobie poczyna jej kosztem.

A ja zadałam sobie pytanie, czego Monika uczy te dzieci?Że szczęście można poświęcić, że życie wbrew sobie, wbrew własnym pragnieniom, to, coś dobrego? Siedząc tak nocą w mojej niewielkiej kuchni, obiecałam sobie nie godzić się na mniej, nie zaspokajać cudzych pragnień kosztem własnego szczęścia. Nawet jeśli to znaczy, że będę żyła z kotem.

Moje drogie nigdy nie dawajcie przyzwolenia na podobne traktowanie. Pamiętajcie, musicie oczekiwać od waszych mężów, czy partnerów, szacunku i tego, aby traktowali Was na równi ze sobą
Bez tego nigdy nie stworzycie udanego związku. A wasze dzieci patrząc na to, co dzieje się w domu, przeniosą te błędne wzorce na swoje przyszłe dorosłe życie. Pamiętajcie szczęśliwa mama, równa się szczęśliwe dziecko.

Jeśli jesteście ciekawi, czy Monika wreszcie to zrozumie i znajdzie w sobie siłę, aby o siebie zawalczyć, odpowiedz, oczywiście czeka na Was w książce.

W moim przypadku nie obyło się bez łez, podczas czytania. A wszystko za sprawą wątku ciężkiej choroby, w którym ja odnalazłam dużą część tego, z czym sama również musiałam się zmierzyć. Oczywiście nie będę teraz pisać, co mam na myśli, ale czytając, na pewno domyślicie się, o co chodzi.
Powiem tylko tyle, nigdy nie możemy z góry zakładać, że wiemy, co dla osób nam bliskich będzie najlepsze. Takim przeświadczeniem możemy ich bowiem mocno zranić. Pozwólmy im samodzielnie za siebie decydować.

Jak widzicie Czekałam na ciebie to książka, w której naprawdę dużo się dzieje i jestem pewna, że każdy znajdzie w niej coś dla siebie.
Myślę, że odpowiedz na pytanie, dlaczego zgodziłam się rekomendować Wam tę książkę, jest już oczywista, ale niech tradycji stanie się zadość i podsumujmy sobie wszystko jeszcze raz.

Czekałam na ciebie to wspaniały debiut literacki, który wciąga od pierwszej strony i tak już zostaje do samego końca. Opowieść, którą Magdalena Krauze oddała w ręce swoich czytelniczek, ujmuje swoją autentycznością. Ta historia mogłaby przydarzyć się każdej z nas. Wszystko to, o czym czytamy, wzbudza wiele emocji: smutek, wzruszenie, ale również nie zabraknie niepohamowanych salw śmiechu.

Nie można też pominąć bez słowa wspaniałej nad wyraz prawdziwej i wyrazistej kreacji bohaterów. Nie są oni w żaden sposób wyidealizowani. Jak każdy z nas mają swoje wady i zalety. Popełniają błędy. Cieszą się i płaczą. Jedni wzbudzają naszą sympatię, a innych mamy ochotę udusić. Nic dodać, nic ująć - samo życie.

To wszystko w połączeniu z lekkim i bardzo przystępny stylem pisania, którym posługuje się autorka, sprawia, że książkę czyta się w mgnieniu oka i żałuje się, że tak szybko się skończyła, a potem jeszcze bardzo długo nie można przestać o niej myśleć.

Zdecydowanie widać, że autorka włożyła w napisanie tej historii nie tylko całe serce, ale również ogrom pracy, co zaowocowało wspaniałą, pełną humoru, ale i cennych wartości książką, która pozwoli Wam się odprężyć i oderwać od trudów codziennego życia.

Gorąco zachęcam Was moi drodzy do tego, abyście Wy również przeczytali tę książkę.
Życzyłabym nam wszystkim, coraz więcej tak dobrych debiutów.

Ocena: 5+/6
©Kocie czytanie
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć