Instytut
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.78 / 5.00
liczba ocen: 1149
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
41.00 złpremium: 24.60 zł
28.71 zł
32.80 zł
34.85 zł
41.00 zł
Pozostałe księgarnie
28.29 zł
-6% 28.70 zł
30.75 zł
32.29 zł
32.43 zł
32.80 zł
34.03 zł
36.49 zł
36.90 zł
41.00 zł
41.00 zł
Opis:
Mocny jak „To”, przerażający jak „Podpalaczka”! Stephen King powraca do motywów znanych z jego najlepszych książek. Zjawiają się w nocy. W ciągu dwóch minut eliminują wszystkie przeszkody. I uprowadzają obiekt. Interesują ich dzieci. Wyjątkowe dzieci…
 

Luke Ellis budzi się w pokoju do złudzenia przypominającym jego własny, tyle że bez okien. Wkrótce orientuje się, że trafił do tajemniczego Instytutu i nie jest jedynym dzieciakiem, którego tu uwięziono. To miejsce odosobnienia dla nastolatków obdarzonych zdolnościami telepatii lub telekinezy. W Instytucie zostaną poddani testom, które wzmocnią ich naturalną, choć nadprzyrodzoną moc. Opiekunowie nie mają skrupułów – grzeczne dzieci są nagradzane, nieposłuszne – surowo karane. Wszyscy jednak, prędzej czy później, trafią do drugiej części Instytutu, a stamtąd nikt już nie wraca.
Gdy kolejne dzieci znikają w Tylnej Połowie Luke jest coraz bardziej zdesperowany. Musi uciec i wezwać pomoc. Bo jeśli komuś miałoby się udać, to właśnie jemu. Tylko że nikt dotąd nie uciekł z Instytutu…

Instytut od Stephen King możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
CYTATY:
Czasami przytulenie kogoś jest jak telepatia.
Recenzje blogerów
Stephen King to jeden z tych pisarzy, z którymi moje relacje są dość skomplikowane. Raz się lubimy, innym razem lubimy się znacznie mniej. Po jakimś czasie znowu wracamy do tego by się lubić. Jak wygląda nasza relacja po lekturze najnowszej powieści Mistrza? Mam wrażenie, że właściwie tak dobrze, jak nigdy dotąd. Takiego Kinga to ja lubię najbardziej proszę Państwa.

O czym jest książka, czyli o fabule słów kilka…


Dwunastoletni Luke Ellis, jest niesamowicie mądrym dzieckiem. Chłopiec posiada do tego niezwykły dar telekinezy. Jego cudowne zdolności niestety, doprowadzają do tego, że Luke zostaje uprowadzony i więziony w budynku tajemniczego państwowego obiektu mieszczącego się gdzieś w samym środku lasu, w stanie Maine. Wszystko wskazuje na to, że w Instytucie uprowadzone i niezwykle zdolne dzieci poddawane są różnym testom. Żaden z pracowników Instytutu, nie chce też wyjawić jaki jest faktyczny cel przeprowadzanych tam eksperymentów. Nowo przybyłe dzieci, dość szybko orientują się, że Instytutu nie da się tak po prostu opuścić. Luke Ellis jednak nie należy do dzieci, które zbyt szybko się poddają.

Tymczasem w innym stanie, w niewielkim miasteczku, były policjant, podejmuje pracę u lokalnego szeryfa. Mężczyzna nie podejrzewa nawet, że jego dość spokojne do tej pory zajęcie, przemieni się w sprawę życia.

Moja wrażenia

Instytut to książka, która na nowo wznieciła we mnie uwielbienie do twórczości Stephana Kinga. Nie bez znaczenia myślę w tym przypadku było odkrycie drugiego dna tej historii. Początkowo miałam nawet wrażenie, że jest dość spokojnie, bez fajerwerków, jednak czym mocniej wgryzałam się w treść tej powieści, tym było coraz bardziej przerażająco ale także intrygująco.

Problem z twórczością Kinga mam taki, że często męczy mnie to swoiste przegadanie tematu w książkach Mistrza. Mam jednak wrażenie, że Instytut pod tym względem wbrew pozorom i 672 stronom jest mocno skondensowany. Kolejną rzeczą, którą doceniam jest mocne poruszające obyczajowe tło opisanej historii. Przyznam się Wam też, że bardzo zżyłam się z bohaterami tej powieści, mocno im kibicowałam i przeżywałam wydarzenia w których uczestniczyli.

Instytut to także powieść, która trzyma w napięciu, przez co właściwie staje się nieodkładalna. Dzięki temu, książkę mimo jej objętości czyta się stosunkowo szybko i sprawnie.

Komu polecam

Przede wszystkim wielbicielom twórczości Mistrza. W szczególności zaś zachęcam do sięgnięcia po tę powieść osoby, które niewiele miały do czynienia z twórczością pisarza, lub ich przygoda z książkami Kinga, jest mocno wybiórcza jak u mnie. Instytut to także dobra pozycja by tą przygodę rozpocząć. Jeżeli nie czytaliście do tej pory żadnej książki tego autora (a wiem, że tacy czytelnicy też są) Instytut, świetnie się na początek moim zdaniem nadaje.

Podsumowanie

Czytanie tej książki, sprawdziło mi wiele przyjemności. Bardzo się cieszę, że ponownie przekonałam się do powieści Mistrza. Widziałam przyznam różne opinie, dla mnie jednak Instytut jest przykładem takiego Kinga jakiego lubię najbardziej. Bardzo gorąco polecam Waszej uwadze.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Telepatia i telekineza są zdolnościami, które wciąż na nowo stają się obiektem zainteresowań, nie tylko naukowców, ale i nas samych. Nie da się ukryć, że wiele osób kieruje się intuicją – posiadają swego rodzaju przeczucia podpowiadające im, że w niedługim czasie może wydarzyć się coś złego. Skąd biorą się takie doświadczenia? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, a nowe teorie rosną jak grzyby po deszczu.
Gdzieś w stanie Maine, pomiędzy lasami kryje się specjalny ośrodek dla wyjątkowych i uzdolnionych dzieci. Rekrutacja przebiega dość brutalnie – dzieci są porywane i umieszczane w budynku, gdzie każdy pokój do złudzenia przypomina ich własny, jednak zdecydowanie nim nie jest. Instytut, bo tak nazwany został ośrodek, zajmuje się przede wszystkim przeprowadzaniem testów dotyczących telepatii i telekinezy. Dzieci szybko orientują się, że plakaty głoszące o „kolejnym dniu w raju” są jedynie mrzonką, a oni sami – więźniami. To miejsce ma w sobie jeszcze coś – tzw. Tylną Połowę, z której jeszcze nikt nie powrócił.

Luk Ellis jest geniuszem, doskonale radzi sobie w szkole – to błyskotliwy, miły i serdeczny chłopak. Luk jednak skrywa pewien mały sekret, o którym wie tylko on i jego rodzice – chłopiec przejawia zdolności telekinetyczne, otwierające tym samym drzwi do niemożliwego.

Wielkie wydarzenia poruszają się na małych zawiasach.
STEPHEN KING

Instytut jest powieścią, odnoszącą się do moralności, zaznacza granicę człowieczeństwa i pokazuje, jak łatwo ją przekroczyć. Książka przepełniona jest skrajnościami i zdarzeniami wywołującymi zimny dreszcz na plecach. Stephen King pokazuje czytelnikowi, jak wykorzystanie władzy (i tego, że jest się u jej szczytu) odbija się na ludziach i otoczeniu; jak toksyczny potrafi mieć wpływ. Odwołując się do naszego sumienia sprawia, że czytelnik zaczyna odsłaniać kurtynę tego, co niezauważalne i co przeraża najbardziej – świat pełen okrucieństwa i nadużyć. Osoby odpowiedzialne za działanie instytutu – wśród których nie brak potworów w ludzkiej skórze – stawiając na pierwszym miejscu swoją wyższość, pozbawieni krzty godności i człowieczeństwa, przeprowadzają eksperymenty na dzieciach. Robią to w imię czegoś, czego sami nie do końca potrafią wyjaśnić, co budzi jeszcze większe przerażenie. Przeprowadzane testy jeżą włos na głowie, sprawiając, że i czytelnik zaczyna odczuwać swego rodzaju ból, przez co los dzieci nie jest mu obojętny.

– Wiesz, co mówią o otchłani, prawda? (…) Kiedy w nią spoglądasz, ona również patrzy na ciebie.
STEPHEN KING

Stephen King prowadzi czytelnika w znanym z innych powieści tempie – momentami mozolna akcja, zwrócenie uwagi na szczegóły i detale, opisy sytuacji, które pozornie mogą wydawać się wyrwane z kontekstu. Pisarz, zaglądając do umysłów bohaterów, penetruje ich postrzeganie świata, wszystkie odczucia i myśli. To dzieci, odczuwające szereg emocji – począwszy od tęsknoty, poprzez strach, na cierpieniu kończąc. Momentami jednak można odnieść wrażenie, jakby sceneria, na której odgrywają swoją rolę, była zbyt odrealniona. Wydaje się, że zabrakło tutaj rozwinięcia warstwy psychologicznej, co rzutowało na papierowość bohaterów. Niesmacznymi mogą okazać się również polityczne wrzutki oraz to, że rozprawiając o obozach koncentracyjnych autor pomija nasz kraj, pisząc, że ginęli tam wyłącznie Żydzi, Romowie czy homoseksualiści.

(…) wydaje nam się, że żyjemy, ale to nasze życie wcale nie jest prawdziwe. To tylko gra cieni i bardzo się ucieszę, jak wreszcie zgaśnie światło. W ciemności wszystkie cienie znikają.
STEPHEN KING

Instytut jest zlepkiem elementów tworzących razem mieszankę wybuchową. Stephen King umiejętnie lawiruje pomiędzy kolejnymi wątkami, nadając im odpowiedniego wyrazu. Autor dobrze nakreśla atmosferę i klimat – nie tylko ośrodka, ale i całego otoczenia. I choć momentami fragmenty mogą wydawać się wyzute z emocji, tak finalnie tworzą harmonijną całość. Przymykając oko na niektóre potknięcia i nieumiejętne przedstawienie rzeczywistości można stwierdzić, że książka jest poniekąd gatunkową hybrydą, w której czytelnik odnajdzie horror, thriller oraz nutę obyczajówki. Autor szokuje po raz kolejny stawiając obok siebie beztroskę dzieciństwa, trudy dorastania, osamotnienie, odpowiedzialność, aż wreszcie moralność.

Ocena: 4+/6
©Bookmoment
[...] trzeba zostać uwięzionym, żeby w pełni zrozumieć, czym jest wolność.

W tajnym ośrodku badawczym na terenie stanu Maine w Stanach Zjednoczonych przeprowadzane są eksperymenty na dzieciach. Dzieciach uprowadzonych i bez zgody osadzonych w Instytucie. Testy i badania, w których uczestniczą mają na celu wzmocnienie zdolności telekinetycznych i telepatycznych. Dramat rozgrywający się w "salach eksperymentalnych" doprowadza dzieci do załamania psychicznego, a wtedy o krok od przeniesienia do Tylnej Połowy Instytutu – miejsca, z którego jeszcze nikt nie wyszedł żywy. Wszystko zmienia się, kiedy szeregi rekrutów zasila wybitnie inteligentny Luke Ellis.

Instytut teoretycznie ma wszystkie te elementy, z których King wysysa esencję i tworzy przerażającą, emocjonalnie nabuzowaną mieszankę. Niebezpieczne, tajne eksperymenty; tajemniczy ośrodek; zagubione dzieci; zdolności paranormalne; bezwzględnych i przesiąkniętych złem dorosłych. To wszystko scalone atmosferą grozy i niepewności oraz okraszone gawędziarskimi wtrętami, które, jak do tej pory, idealnie sprawdzały się jako spoiwo spowalniające ale i budujące napięcie do akcji właściwej. "Kingowe wodolejstwo" (które uwielbiam) nie do końca spełniło swoją rolę – nie studziło emocji, nie zwalniało tempa akcji z prostej przyczyny. Bo ich po prostu nie było. Zabrakło także, a może przede wszystkim kluczowego elementu – rozbudowanej warstwy psychologicznej. Wszystkie postaci są płaskie, jednowymiarowe, irytująco wręcz papierowe. "Instytutowi" brakuje głębi i emocjonalnego trzęsienia ziemi, które jest niemal w każdej powieści Kinga. Klaustrofobiczne miejsce akcji, powietrze drgające od buczenia, świat mieniący się przebłyskami, kropkami i omami sensualnymi – czytałam o tym, ale tego nie dało się wyczuć...

Po raz pierwszy rozumiem tych, którzy skandują "to już nie jest ten sam, stary, dobry King!". Bo... to nie jest ten sam, stary, dobry King, którego czułam nawet w Outsiderze. Ba! Nawet w Uniesieniu czy króciutkim opowiadaniu Laurie...

Wielkie wydarzenia poruszają się na małych zawiasach.

Sam pomysł na powieść był doskonały a King dysponował wszystkimi elementami fabularnej układanki. Co z tego, skoro po dopasowaniu puzzli dostajemy mdły, nieciekawy widok?
Instytut to dobra powieść. Powieść poprawna. Ale King przyzwyczaił czytelników do tego, że daje z siebie sto procent, jest literackim "prymusem w klasie", od którego wymaga się ciut więcej niż od pozostałych, przeciętnych uczniów...

Ocena: 4+/6
©Tylko skończę rozdział
Instytut doskonale wpisuje się w obszar moich zainteresowań. Uwielbiam, w ramach rozrywki, oglądać i czytać teorie spiskowe. Niektóre dla „beki”, inne z kolei bo wydają się niesamowicie logiczne. Jest mnóstwo teorii, które przez lata były bagatelizowane lub/i dementowane, a które okazały się prawdą. Sporo jest również takich, które mimo logicznego wyjaśnienia są kompletną bzdurą. Ta teoria, po którą sięgnął Stephen w swojej najnowszej książce jest potwierdzona, jako prawdziwa – wystarczy trochę pogooglować i znajdziesz skany oryginalnych jak się wydaje dokumentów i raportów.

Eksperymenty i badania i nad telepatią, telekinezą i jasnowidzeniem prowadziły w czasie zimnej wojny co najmniej USA i Rosja. Oficjalnie 80% z nich zakończyło się fiaskiem. Co z pozostałymi 20% wyników? Nie wiadomo. Wiadomo jednak, że wpompowano na przestrzeni lat, tyle pieniędzy rządowych, że można domniemywać pewnych sukcesów.

Wracając jednak do Kinga, zauważyłem powstanie dwóch obozów fanów. Jeden obóz krzyczący ‚Wreszcie stary dobry King’ i drugi ‚Oj, to już nie jest ten stary dobry King’. A ja uważam, że to ani stary, ani nowy Stefan. Jak każdy pisarz, również on ewoluuje, nie zapominając jednak o swoich korzeniach. I to jest fantastyczne. Mamy fundament, który wszyscy znamy i kochamy. Fundament wykonany wg prostego przepisu: Weź tajemniczy fakt, o którym ludzie gadają, na temat którego tworzą się teorie spiskowe, który wywołuje emocje i o którym się mówi. Na tym fundamencie wybudowana jest bryła. Fakt, Autor do pewnego momentu miał tendencję, do tworzenia zawiłych, asymetrycznych i pełnych dysproporcji brył, które z punktu widzenia techniki literackiej pewnie można by skwitować: „Panie, to jebnie”. Ale tak się nie działo, a King zyskiwał coraz więcej zagorzałych fanów jego pokrętnej logiki. Im King starszy, tym te bryły są bardziej stonowane, bo przecież na przestrzeni lat nabrał doświadczenia, które konstrukcje są bardziej stabilne, lepiej się sprzedają i siłą rzeczy (lub wieku) zmniejszyła się u niego skłonność do ryzyka i eksperymentów.

Powieść Instytut w zasadzie ma wszystko czego ja potrzebuję i oczekuję od Kinga. Fajny pomysł, dzieciaki, które w swoich rolach spisują się doskonale (musicie przyznać, że gdyby bohaterowie byliby dorośli – a mogliby teoretycznie – to cała historia mocno traci), dobre i logiczne wykonanie, w tym narrację, którą wprost uwielbiam i… niezepsute według mnie zakończenie (do czego SK ma tendencję). Jasne, można się czepiać kilku szczegółów, ale jak to mówią: „Nadgorliwość jest gorsza od faszy..mu”.

Instytut bardzo polecam – tym razem – szerokiemu gronu odbiorców. Fabuła nie jest skomplikowana i w zasadzie czyta się to jak kryminał z dreszczykiem. Zjawiska paranormalne wydają się dość namacalne i przyswajalne nawet dla osób, które nie gustują w tego typu literaturze. Poziom napięcia fantastyczny, więc gdy tylko przykleiłem się do Instytutu, tak nie mogłem przestać czytać. W sumie to chyba jedna z lepszych książek Kinga, biorąc pod uwagę te „lżejsze”.

Ocena: 5+/6
©PanCzyta.pl
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    To, że Stephen King jest mistrzem w swoim fachu pozostaje niezaprzeczalne. Pewne jego książki należą do moich ulubionych, są i takie, które umordowały mnie okropnie i sprawiły, że King na jakiś czas stawał się autorem, o którym nie chciałem nawet słyszeć. A jaki jest Instytut? W moim przekonaniu to dobra powieść, w żadnym wypadku nie jest przegadana, co jak zawsze, niektórzy będą autorowi zarzucać. Instytut wzniecił u mnie pożądane przy lekturach emocje i sprawił, że rozmyślałem w ciągu dnia o poczynaniach bohaterów. A to w sumie jest w książce najważniejsze i staje się dla niej najlepszą rekomendacją.
    Są czytelnicy, którym nie podobało się zakończenie, ja jednak uważam, że pisarz wybrał je dobrze i w pełni je zaakceptowałem. Dylematy moralne, które pojawiały się w opowieści, zostaną ze mną na dłużej. Jak to jest z tym złem, czy można wybierać to mniejsze zło? Czy w ogóle istnieje coś takiego jak mniejsze, czy większe zło? Każdy powinien odpowiedzieć sobie sam na to pytanie, zgodnie ze swoim sumieniem.
    Polecam Instytut, bo to kawał dobrego Kinga.

    Ocena: 4+/6

  • Awatar

    Po książkę sięgałem z rezerwą. Ostatnie powieści Autora nie przypadły mi do gustu. Jednak tu czytam starego, dobrego Kinga. Niezwykle wciągająca i efektowna powieść z elementami znanymi z "Podpalaczki" i "Carrie".

Inne proponowane
Warto zerknąć