ebook Sekret matki
4.06 / 5.00 (liczba ocen: 9468) Ilość stron (szacowana): 312

Sekret matki
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich dwóch tygodniach
E-book - najniższa cena: 21.56
wciąż za drogo?
26.04 złpremium: 16.80 zł Lub 16.80 zł
21.56 zł Lub 19.40 zł
28.00 zł
28.00 zł Lub 25.20 zł
21.83 zł
23.60 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)

Jej całe życie okazało się kłamstwem… Mroczny thriller psychologiczny o utracie najbliższych, rozpadzie małżeństwa i niszczycielskiej sile mass mediów. „Nie ma wątpliwości, że Shalini Boland jest królową suspensu. Nigdy nie zawodzi” – BytheLetterBookReviews.com

Tessa Markham nie potrafi pogodzić się ze śmiercią dwójki swoich dzieci, a jej mąż postanowił poukładać sobie życie na nowo. Kim więc teraz jest? Nie matką? Nie żoną?
Pewnego dnia zastaje w domu małego chłopca. Dziecko twierdzi, że przyprowadził je anioł, a Tessę nazywa „swoją nową mamusią”. Wezwana policja nie daje wiary wyjaśnieniom kobiety.
Rozpoczyna się medialna nagonka. Tessa zostaje uznana za porywaczkę. Dziennikarze nie odstępują jej na krok. Bohaterka podejmuje śledztwo na własną rękę, lecz z czasem zaczyna wątpić w swoją niewinność. A jeśli to ona uprowadziła chłopca? Przecież wszyscy nie mogą się mylić…
Wciągający dreszczowiec o konfrontacji z bolesną przeszłością oraz zatrważającą prawdą: nigdy nie ufaj nikomu, nawet samej sobie.

„Emocjonalny rollercoaster. «Sekret matki» to pierwsza książka Shalini Boland, którą przeczytałam i na pewno nie będzie ostatnią” – TheBlondePlotters.com

O Autorce:
Shalini Boland – brytyjska pisarka, wokalistka i autorka piosenek. Jej thrillery psychologiczne regularnie zajmują najwyższe pozycje na listach bestsellerów. Mieszka w Dorset wraz z mężem oraz dwójką dzieci.

Sekret matki od Shalini Boland możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Dziś chciałabym Wam przedstawić książkę, która swoją premierę miała pod koniec lipca. Thriller psychologiczny Shalini Boland porównywany jest do Dziewczyny z pociągu. Moim skromnym zdaniem jest od niego dużo lepszy.

Tessa Markham to młoda kobieta po przejściach. Straciła dwoje dzieci, a jej małżeństwo nie przetrwało tych trudnych ciosów. Jak się domyślacie nasza bohaterka stoi okrakiem między przeszłością, a teraźniejszością nie potrafiąc do końca poukładać sobie życia na nowo. Choć próbuje to demony przeszłości odbiły piętno na jej relacjach z najbliższymi.

Pewnego dnia po powrocie do domu w swojej kuchni zastaje małego chłopca. Zadając mu pytania skąd jest i jak znalazł się w jej domu nie uzyskuje racjonalnych odpowiedzi. Chłopiec twierdzi, że do Tessy przyprowadził go anioł, gdyż jest ona jego mamą. Kobieta jest totalnie zdezorientowana. Sytuacja jest absurdalna i sama daje sobie sprawę, że nikt jej nie uwierzy, iż chłopiec sam przyszedł do jej domu. Prosi, zatem swojego męża (z którym jest w separacji) by był przy niej podczas przyjazdu policji. Jak się domyślacie nie dają oni wiary wyjaśnieniom kobiety, bo któż by w nie uwierzył. W kolejnych dniach w mediach rozpoczyna się nagonka. Na jaw zaczynają wychodzić sprawy z przeszłości, które znacznie komplikują obecną sytuację Tessy.

Książkę Shalini Boland czyta się jednym tchem. Skomplikowana historia oraz doskonale opisane emocje sprawiają, że możemy współodczuwać. Momentami mamy wrażenie, że autorka trochę z nami bawi się w kotka i myszkę. Mamy na uwadze, iż bohaterka miała problemy z zachowaniem zdrowia psychicznego, co pozwala nam sądzić, że cała tak historia to wytwór jej wyobraźni. Jednak nie do końca tak jest.

Jak wcześniej wspomniałam książka porównywana jest do Dziewczyny z pociągu jednak chyba tylko ze względu na gatunek, który je łączy. Rachel była irytująca i miejscami godna pożałowania. Natomiast Tessa mimo trudnej sytuacji radzi sobie nadzwyczaj dobrze. Nie jest to broń Boże zarzut wręcz przeciwnie ukazuje bohaterkę jako silną kobietę mimo sytuacji jaka zapanowała w jej życiu. Sama historia również jest ciekawa, a końcówka wzruszająca, choć zastanawiałam się na początku czy realna. Jednak była kiedyś pewna historia nawet z polskich newsów, która mogłaby strać się zalążkiem do powstania tej historii.

Nie będę pisać nic więcej, bo zacznę spojlerować a tego bym nie chciała. Polecam i czekam na Wasze wrażenia ze spotkania z twórczością Shalni Boland.

Ocena: 5/6
©Księgozbiór
Kiedy tracisz wszystko, co jest ci bliskie i co kochasz

Kiedy dwoje młodych ludzi decyduje się założyć rodzinę, wszyscy wokół życzymy im szczęścia na nowej drodze życia i chcemy, aby krocząc wspólną drogą, mogli po latach małżeństwa powiedzieć o sobie „I żyli długo i szczęśliwie". Taki scenariusz na wiele wspólnych lat jest pragnieniem każdej pary. Niestety jednak oczekiwania i marzenia często nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości, ponieważ los potrafi poddać nawet największe uczucie wielu bolesnym próbom, z których mimo starań małżonkom nie udaje się wyjść zwycięsko. Przekonała się o tym główna bohaterka książki Shalini Boland Sekret matki, z której recenzją dziś do Was przychodzę.

Tessa i Scot Martkham byli szczęśliwym małżeństwem, lecz dziś, kiedy my czytelnicy za sprawą Tessy wkraczamy w ich życie, od razu dowiadujemy się, że zarówno po ich związku, jak i po wspólnym szczęściu nie pozostał już żaden ślad. Stało się tak dlatego, że nie udało im się wspólnie podnieść po tragicznych przeżyciach, które dosięgły ich rodzinę. Jako młodzi rodzice z niecierpliwością wyczekiwali narodzin swoich ukochanych dzieci. Wspaniała nowina, iż spodziewają się bliźniąt wypełniała ich serca ogromem szczęścia i miłości. I wtedy stało się coś, co zniszczyło cały ich świat. Ich ukochane maleństwa zmarły.
Choć od tamtych druzgocących wydarzeń minął już jakiś czas, to niestety serce matki nie potrafi pogodzić się z tak dojmującą stratą. Mimo leczenia i wielu godzin terapii tamtejsze przeżycia i emocje pozostają w kobiecie nadal żywe. Jak się możecie domyślać to, że nasza bohaterka ciągle żyje przeszłością, odbija się negatywnie na jej relacjach ze Scotem. Mężczyzna postanawia odejść i spróbować ułożyć sobie życie na nowo.
A co z Tessą? Otóż ona żyje z dnia na dzień, Trwa w swoim bólu, który stara się ukoić, oddając się pracy zawodowej. Ale pewnego dnia wracając właśnie z pracy do domu, nie zdaje sobie jeszcze sprawy, że w domu czeka na nią ktoś, kogo pojawienie się zmieni zupełnie jej życie.
Co ma myśleć kobieta w momencie, kiedy wchodząc do własnego domu, zastaje w nim chłopca, który twierdzi, że przyprowadził go do niej anioł, a ona jest jego nową mamusią? Oczywiście sprawa zostaje zgłoszona na policje, ale niestety zgłoszenie nie zostaje potraktowane przez wymiar sprawiedliwości tak, jak Tessa tego oczekuje. Policjanci, mając wiedzę na temat jej traumatycznych przeżyć z przeszłości, nie wierzą w jej wyjaśnienia, uznając, że to ona porwała dziecko i przyprowadziła je do swojego mieszkania. Co więcej, nie wierzy jej nawet Scot. Wkrótce o całej sprawie dowiadują się media i węsząc temat na pierwsze strony gazet, urządzają nagonkę na Tessę, zamieniając jej życie w koszmar. Kobieta, czując, że została ze wszystkim, co ją spotkało zupełnie sama, postanawia walczyć o swoje dobre imię i oczyszczenie z zarzutów na własną rękę. Tylko jest jeden bardzo istotny problem. W pewnym momencie próby samodzielnego wyjaśnienia, tego, o co w tym wszystkim chodzi, sama zaczyna wątpić w swoją niewinność. A jeśli ci wszyscy ludzie mają rację i ona rzeczywiście porwała chłopca, tylko nic nie pamięta. Przecież to możliwe. W końcu nadal przeżywa stratę swoich dzieci i przerwała terapię. Może powinna znowu zacząć się leczyć?

Na te wszystkie pytania i wątpliwości odpowiedz, znajdziecie oczywiście na kartach książki, ale macie moje słowo, że tego, jakie będzie rozwiązanie zagadki pojawienia się w życiu Tessy małego Harego, na pewno się nie spodziewacie.

Sekret matki to wciągający i zajmujący thriller psychologiczny, który doskonale uświadamia nam czytelnikom dwie bardzo ważne życiowe kwestie, które niestety mają swoje potwierdzenie również w życiu realnym.
Po pierwsze to, jak łatwo i bez skrupułów społeczeństwo potrafi szufladkować i przypinać etykiety ludziom. Tessa straciła dzieci, po których stracie cierpi, więc wszyscy wokół założyli, że to, czego doświadczyła, odbiło się na jej psychice i uprowadziła bezbronne dziecko. Z góry została jej przyklejona etykieta porywaczki. I coś w tym jest. Z racji zawodu miałam okazję rozmawiać kilkakrotnie z byłymi więźniami i zawsze, kiedy mówiono im, że po odbyciu kary mają szansę zacząć nowe życie, oni niezmiennie odpowiadali:

Jeśli raz zostanie ci przyklejona etykieta, to ten smród będzie się ciągnął za tobą już zawsze, i jeśli w twojej okolicy dojdzie do przestępstwa, to choćbyś powtarzał, że jesteś niewinny, to i tak będziesz pierwszym podejrzanym". Przykre, ale jakże prawdziwe.

Drugim równie istotnym problemem, na który autorka książki zwróciła, uwagę jest niszcząca siła szeroko pojętych mediów. To, co spotkało Tessę ze strony dziennikarzy i to, co przeczytała o sobie na stronach wielu portali internetowych, jest dowodem na to, że tak naprawdę wystarczy tylko niewielka pogłoska, by media uczyniły z naszego życia piekło. Byśmy czuli się wręcz zaszczuci, stając się więźniami czterech ścian naszego domu. Każdy z nas, doskonale zdaje sobie sprawę, że dla mediów liczy się gorący temat, który jak najdłużej skupi zainteresowanie i uwagę odbiorców. Oczywiście nie chcę generalizować, bo nie każdy dziennikarz kieruje się takimi przesłankami, ale historia Tessy otwiera nam oczy na to, że mediom nie zawsze chodzi o odkrycie prawdy, a o sensacje i emocje. Dlatego pamiętajcie, nigdy nie wierzcie ślepo w to, co słyszycie i co czytacie.

Wobec powyższego nie muszę chyba już nikogo przekonywać, że Sekret matki zdecydowanie warto przeczytać, do czego gorąco zachęcam. Autorka przedstawiła nam poruszającą historię kobiety, która straciła wszystko, co miała i kochała, a teraz została zmuszona do walki o siebie. Finał tej walki zaskoczy ją bardzo, ale Was zaskoczy jeszcze bardziej. Autentyczny wymiar wszystkiego, o czym czytamy w książce sprawia, że postać głównej bohaterki staje nam się bardzo bliska i mocno trzymamy za nią kciuki w tych niełatwych zmaganiach, o to, aby odkryć prawdę.

Na pewno jesteście ciekawi, czy prawda ją wyzwoli i pozwoli wreszcie odzyskać utracone życie oraz spokój, a może będzie to prawda, której wolałaby nigdy nie poznać?
Nie zastanawiajcie się dłużej, tylko niezwłocznie sięgnijcie po książkę, bo na pewno nie pożałujecie spędzonego z nią czasu.

Jednak jest coś, co powinniście wiedzieć przed tym, zanim przystąpicie do lektury. Otóż owszem książka na pewno Was wciągnie i nie będziecie mogli się od niej oderwać, daje Wam moje słowo, ale jest coś, czego mi zabrakło, a mianowicie napięcia. Oczywiście przez całą książkę z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwój następujących po sobie wydarzeń, ale w moim subiektywnym odczuciu natężenie emocji było zbyt niskie w porównaniu do opisywanych sytuacji. Jak dla mnie klimat był od początku do końca utrzymany na jednostajnym poziomie. Mnie zabrakło dreszczyku emocji charakterystycznego dla tego gatunku książek.
Nie zmienia to, jednak faktu, że jest to świetna książka i musicie ją koniecznie przeczytać.

Ocena: 4/6
©Kocie czytanie
Sekret matki to zdecydowanie jeden z lepszych thrillerów, które miałam okazję czytać w ostatnim czasie. Myślę, że właśnie na taką powieść czekałam, bo wyjątkowo dobrze nam się razem spędzało czas ze sobą.

Tessa Markham wciąż nie może pogodzić się z utratą rodziny. Najpierw straciła dzieci, teraz z kolei mąż postanowił układać sobie życie na nowo, już bez niej. Jedyną stałą w jej codzienności w tej chwili, to zatrudnienie w sklepie ogrodniczym. Pewnego dnia, gdy wraca po pracy do domu, w kuchni zastaje małego chłopca. Kilkulatek twierdzi, że do Tess przyprowadził go anioł a ona jest teraz jego nową mamą. Markham zawiadamia o tej niespodziewanej wizycie swojego męża i policję. Niestety, nikt nie może uwierzyć w wersję kobiety, że chłopca ktoś do niej przyprowadził. Na nieszczęście w sprawę mieszają się również media, które nazywają Tess porywaczką i nieustannie koczują pod jej domem. Wydaje się, że wszyscy już ją osądzili, zresztą Markham sama zaczyna wątpić w swoją niewinność. Gdy postanawia na własną rękę wyjaśnić sprawę nie wie jeszcze, że przyjdzie jej się zmierzyć z przerażającą prawdą o swojej przeszłości.

Sekret matki to zatrważający thriller psychologiczny o mroku duszy uwikłanej w próby radzenia sobie z utrata dzieci i rozpadem małżeństwa. To także opowieść o tym jak jedno wydarzenie może na zawsze zmienić nasze życie a także jak mocno niszczycielska może okazać się siła mediów.

Powiem Wam, że niezwykle pozytywnie zaskoczyła mnie ta książka. Mimo, że miałam w stosunku do niej całkiem konkretne oczekiwania, to i tak nie spodziewałam się, że aż tak przypadnie mi ona do gustu. Pomimo ciekawej, wciągającej i misternie zaplanowanej choć również dość zawiłej fabuły i tak największe wrażenie zrobił na mnie język i styl, w którym została napisana, co jest pewnie również zasługą tłumaczki Hanny Pasierskiej. Poza tym w związku z tematyką utraty dzieci, nie zabraknie w tej historii mocnych emocji i wzruszeń, co również przyznam bardzo przypadło mi do gustu. W dodatku powieść Shalini Boland to jedna z tych pozycji, która zaczyna się niezwykle ciekawie a później jest jeszcze lepiej i bardziej intrygująco. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to zakończenie. Niby dość zaskakujące a jednak jakby nie do końca i zbyt mocno wydaje mi się wpadające w melodramatyczność… Poza tym autorka pozostawiła bez zakończenia dwa poboczne wątki, co lekko mnie gryzie.

Podsumowując Sekret matki to nie jest łatwa i przyjemna lektura a mimo to czytało mi się ją naprawdę wyśmienicie. Czas z tą książką uważam za niezwykle udany, choć nie było go zbyt dużo, bo to jedna z tych powieści nieodkładalnych. Z ogromną ciekawością będę wyglądała kolejnych książek tej autorki w zapowiedziach. Tymczasem bardzo gorąco polecam Wam Sekret matkito zdecydowanie lektura Waszej czytelniczej uwagi.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Czasem trudno odróżnić sen od jawy.

Rzadko zdarzają mi się książki, które wciągam w trakcie jednego posiedzenia. Zazwyczaj robię przerwy, kręcę się i zaglądam do internetu, żeby się trochę pobudzić. Nawet przy ciekawych historiach zdarza mi się nudzić. W przypadku Sekretu matki przerwę zrobiłam jedną, ale była wymuszona, gdyby ode mnie to zależało, to wcale by jej nie było. W pierwszej wolnej chwili wróciłam do książki, bo nie mogłam doczekać się poznania finału tej historii.

To jedna z tych książek, przy których lepiej powiedzieć mniej niż za dużo. W jej przypadku warto też nie czytać opisu, bo zdradza niemal wszystko, a moim zdaniem niestety może to psuć całą zabawę. Mam wrażenie, że nieświadomość mnóstwa tajemnic rodziny Markham jest kluczem do prawdziwego i intensywnego wciągnięcia się w tę historię. Mnie na szczęście udało się uniknąć spoilerów, bo zanim zabrałam się za książkę, zupełnie zapomniałam o czym miała ona być. Poszczególne zagadki fabuły i tak zostają zdradzone w czasie, systematycznie się do nich dochodzi, a dzięki tej nieświadomości zapewniają jeszcze więcej emocji. Ten niepokój pojawia się niespodziewanie, w poszczególnych rozdziałach, a nie tylko na końcu powieści. Nie jestem przekonana, czy mając świadomość przez co przeszli Markhamowie, byłabym tak samo zaangażowana w tę historię. Biorąc jeszcze po uwagę fakt, że zakończenie trochę mnie rozczarowało, mogłaby wyjść z tego nuda.

Na szczęście dla mnie Boland zaintrygowała mnie od pierwszych stron i wciągnęła mnie w wir wydarzeń. Udało jej się stworzyć główną bohaterkę, której osobowość zaciekawiła mnie, której poczytalności nie byłam pewna i przez co tak szybko zaangażowałam się w historię. Tessa od samego początku była dla mnie zagadką, a wychodzące z czasem jej doświadczenia i traumy sprawiały, że jej obraz stawał się jeszcze bardziej spójny i zrozumiały. To jednak nie odebrało jej zagadkowości i do ostatnich stron nie byłam przekonana, w którą stronę zmierza zakończenie. Scott, mąż głównej bohaterki, był natomiast postacią wywołującą we mnie bardzo negatywne emocje i momentami dosłownie nie mogłam go znieść. Jego zachowanie po części okazało się uzasadnione, a ostatecznie poza intrygującym zachowaniem Tessy, wciągnęło mnie też odkrywanie ludzkiej twarzy Scotta.

Sekret matki to wielowątkowa powieść, która zahacza o wiele istotnych elementów – zaczynając od macierzyństwa, przechodząc przez problemy poznawcze i osobowościowe, na braku zaufania kończąc. Przedstawione w bardzo przystępny i czytelny sposób. Sprawiają, że przechodząc przez każdy kolejny problem Tessy zaczyna się jej po prostu współczuć. Ostatecznie to zakończenie mnie najbardziej rozczarowało, bo mimo że wyjaśniło wszystkie napoczęte wątki, to jednak wydało się być bardzo dramatycznym i takim budowanym na szybko. Moim zdaniem zabrakło mu delikatności i dozowania napięcia – 30 stron i wszystko nagle zostaje wyjaśnione w dość banalny sposób w porównaniu z możliwościami, które autorka sobie stworzyła. Nie czułam się usatysfakcjonowana po tych kilkudziesięciu ostatnich stronach powieści, chociaż cała książka finalnie zrobiła na mnie pozytywne wrażenie.

Szczerze mogłabym ją polecić osobom, które nieczęsto sięgają po thrillery psychologiczne i, tak jak ja, nie mają zbyt dużych możliwości porównawczych. Poza jednym niesamowicie irytującym bohaterem i zakończeniem, które było dla mnie za proste i za szybkie, nie mam więcej do zarzucenia tej powieści. Przeczytanie zajęło mi zaledwie kilka godzin, a na poznanie zakończenia aż mnie skręcało z ciekawości. Warto dać jej szansę i na własnej skórze przekonać się jak ta historia wciąga.

Ocena: 4+/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć