Milion nowych chwil
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.06 / 5.00
liczba ocen: 25812
Ilość stron (szacowana): 416
cena polecana: 23.93
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
23.93 zł
27.11 zł
31.89 zł
31.89 zł
Pozostałe księgarnie
20.74 zł
23.60 zł
23.75 zł
23.93 zł
25.23 zł
25.52 zł
27.10 zł
28.71 zł
29.00 zł
Opis:

Poruszająca do głębi powieść, która pokazuje, że nawet w najtrudniejszych okolicznościach jest miejsce na chwile radości. Wzruszająca fabuła, bohaterka, z którą łatwo się utożsamić, romantyczna historia miłosna, zabawne dialogi i odpowiednia dawka czarnego humoru czynią z tej książki fantastyczną feel good novel.

Piękna i pełna mocy powieść o przetrwaniu.
Młoda, piękna i zdolna Margaret właśnie skończyła studia i zaraz rozpocznie wymarzoną pracę. Do tego jest w szczęśliwym związku z Chipem – przystojniakiem, który wkrótce ma otrzymać licencję pilota. Są walentynki i spodziewa się, że podczas wycieczki samolotem Chip jej się oświadczy. Potem wezmą ślub i będą żyli długo i szczęśliwie.
Jednak najpiękniejszy dzień w jej życiu zamienia się w koszmar. Romantyczny lot cessną kończy się wypadkiem, a Margaret odnosi poważne obrażenia i jest sparaliżowana. W jednej chwili traci wszystko. W szpitalu musi zmierzyć się z bolesną prawdą, że nic już nie będzie takie samo jak dawniej. Czy będzie potrafiła znaleźć własny sposób na życie, a po drodze zmierzyć się z rodzinnymi tajemnicami, uleczyć złamane serce i zrozumieć, że miłość można znaleźć w najmniej oczekiwanym miejscu?

CYTATY:
Dziwne, że w tak mrocznym okresie mojego życia potrafiłam śmiać się do rozpuku. Zauważyłam jednak, że smutek sprawia czasami, iż różne rzeczy wydają się zabawniejsze. Kiedy los naprawdę boleśnie nas doświadcza, zaczynamy odczuwać potrzebę uzewnętrznia emocji w postaci głośnego śmiechu.
Masz jedno życie, a ono toczy się tylko naprzód.
Recenzje blogerów
Okładka tej książki wpada w oko, przynajmniej w moje. Widzimy dwoje ludzi - mężczyznę i kobietę, szczęśliwych, uśmiechniętych - przynajmniej kobietę. Gdzieś w tle majaczy jezioro. Delikatna kolorystyka chyba częściowo przekonała mnie do zaryzykowania po sięgnięcie lektury.

Przechodząc z kolei do autorki, jest to moje pierwsze spotkanie z nią, ale jakże cudownie udane. Nie spodziewałam się, że aż tak ta lektura przypadnie mi do gustu. Cieszę się ponieważ wciągnęłam się od pierwszych stron i już na samym początku poczułam, że historia Margaret utknie mi w głowie na dłużej. I tak się stało. Niektóre strony przewracałam z ogromną trudnością, jakby były przeładowane emocjami i wszystkim innym. Autorka posługuje się lekkim piórem, przystępnym, dzięki czemu czyta się powieść jednym tchem. W dodatku nie napotkałam jakichkolwiek barier, które uniemożliwiłyby mi czytanie tej książki. Myślę, że i Wy bez problemu polubicie się z piórem pisarki i wręcz go pokochacie, tak jak ja. W sumie ja już tęsknie za tą historią. Trafiłam na jedną z niewielu pięknych lektur, które przeczytałam w całym swoim życiu. A miała być to na pierwszy rzut oka nic nieznacząca, niewyróżniająca się z tłumu książka obyczajowa...

Nie ma sensu oglądać się za siebie. Wiem, co znaczy walczyć, upadać i znów stawać do walki. Wiem, jak żyć w zgodzie ze sobą. Wiem, jak rozkoszować się każdym przytuleniem, każdym porannym pływaniem, każdą jazdą na koniu o zachodzie słońca, każdym łaskotaniem, każdym posiłkiem, każdą ciepłą kąpielą i każdą chwilą, kiedy ktoś mnie rozśmieszył. A nade wszystko wiem, że muszę się cieszyć z tego, co mam. Dostałam jedno życie, a ono toczy się tylko naprzód. I jest wiele rodzajów szczęśliwych zakończeń.

Pokochałam Maggie od samego początku. Od razu rozumiałam ją bardzo dobrze i z niektórymi kwestiami się z nią zgadzałam. Gdy trafiła do szpitala, czułam się jak jej anioł stróż, jakbym koczowała przy jej łóżku. Naprawdę. Tak się z nią zżyłam, że gdy nie mogłam akurat w danej chwili czytać książki, myślami obstawiałam, co się może wydarzyć. Jest to naprawdę dzielna i silna dziewczyna jakich mało. Uwierzycie, jak sami ją poznacie.
Ian. Nie wiem dlaczego, ale na samą myśl o nim, miękną mi kolana. Mimo swojego początkowego charakteru, uporu i słodkiego - akcentu - i tak go polubiłam. Chyba nawet bardziej niż Maggie? Przepraszam kobieto, ale sama rozumiesz... Ten akcent - który mogłam sobie tylko wyobrazić... Jestem pewna, że skradnie on Wam wasze serca. Świetny facet, tylko kilka razy pacnęłabym go w głowę, żeby zastanowił się co mówi i co robi. Ale gdy tylko wkraczał na strony powieści - moje serce biło zdecydowanie mocniej i szybciej.

Emocje, które pojawiły się w tej powieści były na tyle wyczuwalne, że gdy tylko miałam w ręce "Milion nowych chwil" wiedziałam, że dany rozdział będzie trudny, bądź kipiący uczuciami - które odczuwałam, a to nie dzieje się zbyt często. Uwierzcie mi, że to, co czułam naprawdę był prawdziwe i wydawać by się mogło, że sama to wszystko czuję, przeżywam... Tak silne, że aż niemożliwe. Dlatego jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona, że sięgnęłam po tę historię. Jest naprawdę piękna i bolesna, ale i prawdziwa. Nikt nie może sprzeciwić się i powiedzieć - nie, nieprawda. To nie mogło się wydarzyć. A jednak, mogło, i kto wie, jak wiele jest takich przypadków?

Historia o życiu, które jest prawdziwe, którego autorka nie koloryzowała. Pokazała nam skutki lekkomyślnych decyzji osób. Osób, które nie do końca zdają sobie sprawę z tego, co mogą spowodować... Widzimy drogę, którą przebywa nasza Margaret. Drogę usłaną kolcami, ciągłymi upadkami i brakiem wiary w siebie i lepsze jutro. Jednak gdzieś tam pojawia się iskierka nadziei, która rzuca nam koło ratunkowe na pomoc. Usiłuje pokazać, że jeśli tylko zawalaczymy, będziemy w stanie zdziałać wiele, lecz musimy wierzyć i chcieć, nic więcej. Wiadomo, że nie w każdym przypadku jest szansa by wyjść cało, ale zawsze nadzieja umiera ostatnia.

Jeżeli nie wiesz, co zrobić dla siebie, zrób coś dla innych.

Książka ma odpowiednie tempo. Nie mknie zbyt szybko, ale też nie toczy się powoli. Doprawdy bardzo się cieszę, że się zdecydowałam ją przeczytać, nie żałuję, a wręcz jestem szczęśliwa, bo to jedna z niewielu tak pięknych i prawdziwych historii, która mogłaby przydarzyć się również i nam.

Reasumując brakuje mi słów, jak mogłabym jeszcze Wam polecić tę powieść. Po prostu musicie ją przeczytać. Jest wyjątkowa. Polecam z całego serca.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Jakiś czas temu w social mediach powiązanych z blogiem, prezentowałam krótką opinię na temat powieści Milion nowych chwil. Postanowiłam i tutaj wrzucić parę słów o książce, bo naprawdę je warta przeczytania!

Jest wiele rodzajów szczęśliwych zakończeń. Każdy bowiem ma własną definicję szczęścia i powody do wdzięczności. Tak w dwóch zdaniach podsumowałabym tę historię. Szczegóły? Poniżej!

Maggie wskutek wypadku traci władzę w nogach. Samolot rozpada się na kawałki, a wraz z nim jej dotychczasowe życie. Zamiast świętowania zaręczyn, jest szpital. Zamiast ślubu, rozstanie. Zamiast wymarzonej pracy, żmudna rehabilitacja. Dziewczyna musi na nowo poukładać swoje życie. Drugie życie. Zaczyna od początku. Skleja kawałki mozaiki zwanej codziennością. Walczy o zdrowie fizyczne i psychiczne. Prawda, że nic już nie będzie takie jak przed wypadkiem, z każdym dniem coraz mocniej do niej dociera.

Maggie nie jest sama. Ma u boku kochających rodziców – nieco apodyktyczną matkę i ojca, dla którego najważniejsze dobro ukochanych kobiet. Z siostrą, w niewyjaśnionych okolicznościach, straciła przed laty kontakt. Czy tragiczny wypadek sprawi, że spróbują naprawić relacje? Jak zakończy się walka Maggie – o sprawność, o równowagę psychiczną i poczucie bezpieczeństwa? Odpowiedź na to pytanie da Wam oczywiście lektura powieści.

Milion nowych chwil to powieść, którą się pochłania. Choć pisana lekkim językiem - to zapewne zasługa pierwszosobowej narracji, porusza trudne tematy. Niepełnosprawność, walka o zdrowie, skomplikowane relacje rodzinne i damsko-męskie...

Jak wspomniałam, powieść pochłonęłam na dwa podejścia. To historia o mocy, odwadze, determinacji. O wielkim trudzie i wielkiej miłości. Bawi, wzrusza. Daje nadzieję. Jest piękna, po prostu piękna. Nie idealna. Życiowa. Bo życie właśnie takie jest. Składa się z miliona chwil, które złączone dają mozaikę. Czy piękną? To w dużej mierze zależy od nas. Gorąco polecam!

Ocena: 6/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Margaret Jacobsen ma przed sobą świetlaną przyszłość: narzeczonego, którego uwielbia, wymarzoną pracę i obietnicę doskonałego życia tuż za rogiem. Nagle wszystko, na co tak ciężko pracowała, obraca się wniwecz. Trafia do szpitala, gdzie zmuszona jest stawić czoła świadomości, że nic już nie będzie takie, jak wcześniej. Odnalezienie się w nowej sytuacji jest trudne, a sprawy nie ułatwią skrywane przez lata rodzinne sekrety…

Życie jest wielką niewiadomą, która swą nieobliczalnością potrafi nieraz silnie przerazić. Jedna niefortunna chwila może odebrać wszystko, diametralnie zmienić niemal pewną przyszłość, potrząsnąć całym światem, by pozostawić w oszołomieniu i bezradności. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Margaret, dla której dzień, początkowo uznany za najpiękniejszy, okazał się daleko sięgającą katastrofą, końcem wszystkiego. Czy każdy koniec oznacza początek czegoś nowego? Czy można być szczęśliwym, po tym, gdy cały świat roztrzaska się na drobne kawałki? Co ma w ludzkim życiu największą wartość? Czy dostrzegamy i doceniamy, jak wiele mamy?

Ta książka to istna bomba emocjonalna, jaka przeszywa na wskroś. Nakreślona przejmująca historia potrząsa czytelnikiem, nakazuje mu się zatrzymać i docenić, jakim jest szczęściarzem, wielokrotnie go zawstydza, lecz również motywuje. Obok lektury o tak potężny ładunku emocjonalnym nikt nie będzie w stanie przejść obojętnie, tym bardziej, że książka wyróżnia się autentycznym przekazem. Mamy świadomość, że takie historie dzieją się tuż obok nas, w momencie, gdy my użalamy się nad swoimi drobnymi niedoskonałościami czy brakami, gdzieś za ścianą ktoś walczy o życie lub sprawność własnego ciała i wykazuje się większą siłą i determinacją, niż zdrowy, spełniony człowiek. Czy trzeba stracić prawie wszystko, by docenić cudowność i piękno życia? Czy konieczny jest wypadek, by cenić i szanować sprawność własnego ciała? Dlaczego zwykłym ludziom tak ciężko odnaleźć szczęście, jakie przecież jest na wyciągnięcie ręki, obecne w każdej chwili?

Nigdy nie będę chodzić. Co to w ogóle znaczy? Skąd oni wiedzą? Dlaczego wydają się tego tacy pewni? Kim są, by snuć prognozy na temat reszty mojego życia? Czy ciało ludzkie nie jest pełne tajemnic i cudów? Jak mogli powiedzieć mi coś takiego, a potem zostawić, bym z tym żyła?

Katherine Center naszkicowała wartościową, piękną, uwrażliwiającą, lecz też wyjątkowo motywującą powieść, którą moim zdaniem powinien przeczytać każdy. Pisarka wyróżnia się lekkim, przyjemnym , ale i ekspresyjnym piórem, dzięki czemu poznawana historia trafia wprost do serca i porusza najgłębsze zakamarki duszy. Czytelnik momentalnie utożsamia się z główną bohaterką, cierpi razem z nią, odczuwa szok na wieść o niepełnosprawności, kibicuje jej całym sercem i wierzy, że jest jeszcze szansa na szczęśliwy finał. Wielokrotnie pojawia się podziw dla jej postawy i woli walki, nie sposób również nie zastanowić się nad własnym, nieodpowiednim zachowaniem w o wiele mniej dramatycznych sytuacjach, co często wywołuje wstyd i zażenowanie.

S p a r a l i ż o w a n a. Nie mogłam tego pojąć. Jak będę prowadzić samochód? Robić zakupy? Wychodzić na miasto z przyjaciółmi? Pracować? Pełnić funkcję szefowej? W moim mózgu doszło do zwarcia. Czułam, jak iskrzy i dymi.

Kreacje bohaterów zostały nakreślone z wyjątkową wnikliwością, autorka w precyzyjny sposób przedstawiła kolejne etapy przyswajania informacji o konsekwencji wypadku, a także wywołane przez to emocje poszczególnych postaci. Dość szybko widać, że dla każdego zupełnie inne rzeczy mają największą wartość, co wstrząsa, niekiedy wręcz napawa szczerą niechęcią. Jak łatwo się domyślić, owa dramatyczna sytuacja prędko zweryfikuje prawdziwych przyjaciół, pokaże, komu naprawdę zależy, lecz przecież główną rolę w tej ciężkiej walce odgrywa sama pokrzywdzona, jej silna wola, upór i wiara, że wciąż może być szczęśliwa. I choć pomocna dłoń jest niezbędna i pobudza do działania, to główne źródło motywacji znajduje się w nas samych. Nie obejdzie się bez momentów załamania, lecz najważniejsze to nie poddawać się, wierzyć w sukces i w to, że najpiękniejsze wciąż jeszcze się wydarzy.

Ale jaki miałam wybór? Trzeba przyznać, mama stosowała nieuczciwie chwyty. Zachowywała się jak terrorystka. Ale serce miała po właściwej stronie i się nie myliła. Nie chciałam reszty życia spędzić na wózku. Nie chciałam rezygnować ze swoich nadziei. I nie chciałam stracić Chipa.

Należy również wspomnieć o jeszcze jednej istotnej kwestii podkreślonej przez pisarkę. Mowa o utrudnieniach, nieudogodnieniach dla osób niepełnosprawnych, które uniemożliwiają im samodzielne poruszanie się po mieście, indywidualne spacery czy załatwienie zwykłych spraw. Powoduje to, iż ludzie poruszający się na wózkach stają się uzależnieni od osób drugich, przez co maleje ich samoocena, pewność siebie. Mało kto zwraca uwagę na wysokie schody, krawężniki, brak wind czy wąskie drzwi, bo przecież dla ludzi chodzących nie ma w tym żadnej przeszkody. Dopiero, gdy wskutek wypadku zostajemy unieruchomieni, nawet na krótki czas, dociera do nas, że nasze miasta nie są dostosowane dla takich osób, co niestety często skutkuje, iż chorzy rzadko opuszczają swój bezpieczny, wygodny dom. Z pewnością nie jest to rozwiązanie, a kwestia stworzenia środowiska przystosowanego dla wózków inwalidzkich powinna stać się dla miejscowych władz priorytetem i rzeczą oczywistą.

Przecież, na litość boską, życie to nie przeciąganie liny! Może być udane na wiele różnych sposobów.

Milion nowych chwil jest niesłychanie piękną, wartościową, przejmującą powieścią, która trafia do najskrytszych zakamarków ludzkiego serca i wywołuje całą lawinę skrajnych, intensywnych emocji, z których nie sposób się otrząsnąć jeszcze długo po zakończonej lekturze. Czytelnik staje się świadkiem, a nawet uczestnikiem bolesnej historii, w którą angażuje się całym sobą i wierzy, że „jego obecność”, choć w maleńkim stopniu, jest w stanie przynieść ukojenie głównej bohaterce. Począwszy od szoku, poprzez przerażenie, wyparcie, aż do załamania i upartej walki o sprawność oraz szczęście, kibicujemy i modlimy się w intencji pokrzywdzonej Margaret, po to, by dostrzec, że w istocie to ona jest o wiele silniejsza od nas i wielokrotnie zawstydza swą bojową postawą, w skutek czego motywuje i przypomina, co w życiu ma największą wartość. Milion nowych chwil to wzruszająca książka o niesprawiedliwym losie, który znienacka potrafi odebrać niemal wszystko, co uważaliśmy za szczęście, lecz także napełniająca serce nadzieją opowieść o tym, że wszystko można zacząć od nowa, nawet jeśli to będzie ciężki i skomplikowany strat.
Bezsprzecznie, to jedna z tych pozycji, które pozostają w pamięci na zawsze i zmieniają ludzką postawę na lepszą, bardziej wartościową. Polecam gorąco.

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Chwila, jedna jedyna, wydająca się niewiele znaczyć, lecz ze skutkami, które zmieniają wszystko. Nie w przenośni, ale dosłownie, tak, iż nie ma powrotu do tego, co było. Jak dalej żyć kiedy nic już nie jest takie jak przed momentem? Przyszłość staje się jedną wielką niewiadomą, jaką trzeba układać od nowa codziennie i to z elementów trudnych do dopasowania.

Piękna, młoda, zdolna i u progu świetlanej kariery, jakby tego było mało u jej boku przystojny mężczyzna z równie doskonałymi widokami na przyszłość. Jakby tego mało wizja zaręczyn wcale nie jest odległa, więc przed nią bajeczny ślub, a hasło „żyli długo i szczęśliwie” wcale nie jest marzeniem na wyrost. Tę sielankę przerywa koszmarny wypadek, ale czy to powód by Maggie nie mogła mieć świata u swych stóp? W końcu zawsze była dobra w planowaniu i osiąganiu celów, więc teraz wystarczy tylko je lekko skorygować i odroczyć w czasie. Jednak rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż mogła przypuszcza, diagnoza lekarzy wydaje się bezwzględna, lecz czy faktycznie taka jest? Medycyna przecież gna do przodu, to, co jeszcze chwilę temu było niemożliwe teraz jak najbardziej jest realne. Ta myśl oraz wsparcie bliskich, chociaż czasem bardzo stresujące, pozwalają Maggie z optymizmem patrzeć w przyszłość. Niestety do czasu. Realia są trudne do zaakceptowania, zwłaszcza dla dynamicznej dziewczyny lub osoby jaką była nie tak dawno. Spojrzenie prawdzie w oczy nie jest łatwe tak samo jak i stawienie czoła temu, co ma miejsce. Scenariusz z niedalekiej przeszłości nagle zaczyna wymagać poprawek, coraz większej ilości znacznych zmian. Ile z niego pozostanie w zderzeniu z brutalnymi realiami? Co jeszcze czeka Maggie oprócz konieczności odnalezienia się w całkiem nowej życiowej sytuacji? Jej bliscy również mają swoje problemy i tajemnice, które wstrząsają posadami rodziny. Czy kiedy wszystko się wali człowiekowi na głowę można mieć nadzieję, że jeszcze szczęście przed nim? Może lekiem jest uczucie do kogoś kto wyciąga bezinteresownie pomocną dłoń, ale także dźwiga własny ciężar sekretów ?

Początek Miliona nowych chwil wydaje się wprost jak z sielankowego romansu, lecz to jedynie kilka stron, które są w zupełnym kontraście do tego, co znajduje się na kolejnych stronach. Dramat bohaterki tym bardziej jest widoczny dla czytelników i skłania do refleksji, jednak wbrew tragicznemu początkowi książka Katherine Center ma w sobie dużo optymizmu, nie hollywoodzkiego, ale rzeczywistego, gdzie czasem mały krok jest tak naprawdę olbrzymim skokiem. Podczas lektury nie da się nie trzymać kciuków za Maggie i nie tylko za nią. Jej historia ma w sobie wiele bólu, tragizmu, lecz przede wszystkim jest to opowieść o młodej kobiecie, która musi poskładać swoją egzystencję od nowa prawie w każdym aspekcie. Walka o siebie nie jest prosta i bezbolesna, nie ma w niej cudownych przełomów, za to jest mozolna walka o nową „codzienność”, powolne narodziny marzeń i co najważniejsze nie zamykanie się na przyszłość oraz danie sobie szansy. Pisarka oddała trafnie emocje bohaterki, której świat rozpadł się na kawałki niemożliwe do złożenia z powrotem, ale będące również fundamentem dla czegoś zupełnie odmiennego. Znajdziemy w nich ból, gniew, frustrację, złudną nadzieję, rezygnację, bunt i w końcu wiarę, że jeszcze dużo pozostało do zrobienia, nawet jeśli wydaje się to mało prawdopodobne. Katherine Center pokazała prawdziwą wartość człowieka, jaką najczęściej dopiero poznaje się w najtrudniejszych momentach.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć