ebook Wschody i zachody słońca
3.94 / 5.00 (liczba ocen: 192)

Wschody i zachody słońca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
E-book - najniższa cena: 16.00
Audiobook - najniższa cena: 18.95
wciąż za drogo?
16.00 zł Lub 14.40 zł
29.76 złpremium: 19.20 zł Lub 19.20 zł
32.00 zł
32.00 zł 20% rabatu
32.00 zł Lub 28.80 zł
24.37 zł
24.64 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Inne proponowane

Sopot. Wielki dom z widokiem na morze. Dwie kobiety – młoda i stara. Dwa światy – teraźniejszy i ten z przeszłości. I mężczyzna, który podaje się za pisarza, ale jego prawdziwa tożsamość pozostaje zagadką…

Do domu bogatej staruszki przyjeżdża nowa opiekunka, zatrudniona przez rodzinę. Do obowiązków dziewczyny należy nie tylko dotrzymywanie towarzystwa, lecz także pilnowanie, by w otoczeniu starszej pani nie znalazły się niewłaściwe osoby czyhające na spadek. Zadanie wydaje się proste, ale wychodzi na to, że staruszka ma własny plan dotyczący wykorzystania pieniędzy i prowadzi osobliwą grę, by go zrealizować…

Wschody i zachody słońca od Aleksandra Tyl możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Myślę, że nazwiska autorki nie trzeba nikony przedstawiać, bo Pani Aleksandra dała się poznać na rodzimym rynku literatury dla kobiet ( nie lubię tego określenia). Wschody i zachody słońca to jej najnowsza książka, która została wydana w czerwcu ubiegłego roku, ale ja dopiero teraz miałam przyjemność ją przeczytać. Czytałam ją na plaży na Kubie, bo przecież najbardziej spektakularnie można witać i żegnać dzień właśnie na plaży. Tam miałam odpowiedni klimat do delektowania się tą książką.
Tak bas zachęca opis na okładce:

Sopor. Wielki dom z widokiem na morze. Dwie kobiety: młoda i stara. Dwa światy. Teraźniejszy i ten z przeszłości. I mężczyzna. który podaje się za pisarza, jednak jego tożsamość pozostaje zagadką.
Do domu bogatej staruszki przyjeżdża nowa opiekunka zatrudniona przez rodzinę. Do obowiązków dziewczyny należy nie tylko dotrzymywanie towarzystwa, lecz także pilnowanie, by w otoczeniu starszej ani nie znalazły się niewłaściwe osoby, czyhające na spadek. Zadanie wydaje się proste, lecz wychodzi na to, że staruszka ma własny plan dotyczący wykorzystania pieniędzy i prowadzi osobliwą grę, by go zrealizować.


Małgosia ma 34 lata i została dyscyplinarnie zwolniona ze szkoły po tym jak podczas wycieczki zgubiła jednego z uczniów. Czeka na sprawę sądową i żyje z oszczędności, które niestety kurczą się w zastraszającym tempie. Przypadkowo natrafia na ogłoszenie, w którym poszukiwana jest opiekunka do starszej pani.Oferta zdaje się być wymarzona dla naszej bohaterki, która chociaż nie miała doświadczenia to zgłosiła się na rozmowę kwalifikacyjną, bo kto by pogardził wysokimi zarobkami, dachem nad głową i utrzymaniem. Rodzina stawia warunki, no oprócz Małgosia ma mieć oko na niepowołane osoby, a szczególnie na podającego się za pisarza, Roberta. Ma śledzić każdy jego ruch, ma dowiedzieć się dlaczego mieszka u Hanki ( tak ma na imię podopieczna) i co się kryje za tym pomieszkiwaniem. Może to kochanek?

Pełna rozterek Małgosia podejmuje pracę i przeprowadza się z Warszawy do Sopotu. 92 - letnia Hanka ma ogromny dom nad morzem i niewyobrażalne pieniądze. Nie wymaga zbyt wielkiej opieki, ale jak to starsza osoba ma swoje dziwactwa, a mianowicie w każdy trzeci czwartek miesiąca o świcie musi być na plaży. Wpatruje się w morze i wypatruje spacerowiczów. Czy na kogoś czeka? czy ma to związek z przeszłością? I dlaczego akurat ten określony dzień bez względu na pogodę?

Tu historia splata się z teraźniejszością i autorka cofa się do roku 1936, gdy tak naprawdę zaczęła się ta historia.
Uwielbiam książki, gdy miesza się współczesność z przeszłością,a Pani Aleksandra zrobiła to w sposób, który zachwyca i powala na kolana. To jedna z tych historii, które urzekają od pierwszej strony, ściskają za gardło i wzruszają. Autorka pokazuje nam siłę prawdziwej miłości i dowód na to, że czasami trzeba tęsknić całe życie. To historia opowiedziana w piękny i poetycki sposób, w której można się zatracić i zapomnieć o codzienności. Ja miałam to szczęście, że czytałam ją na urlopie i nic nie było mnie w stanie oderwać od historii Hanki, którą polubiłam od pierwszej strony. To książka, która daje nadzieję na lepsze juto i wiarę, w marzenia, o które trzeba walczyć, bo...

Dopóki widzisz słońce, możesz być pewien, że koniec świata jeszcze nie nadszedł.

Pamiętajcie: każdego dnia słońce wschodzi i zachodzi.
Polecam serdecznie, bo to kawał dobrej historii, która na długo zapada w pamięci.

Ocena: 6/6
©Biblioteczka u Rudej
Pisałam to nie raz, powtórzę raz jeszcze, są tacy pisarze i pisarki, którym nie mogę odmówić, a po każdą kolejną książkę sięgam z przyjemnością zaraz po premierze. Do tego grona należy również Aleksandra Tyl, kiedyś przypadkowo poznałam jej twórczość podczas lektury Alei Bzów i od tej pory sięgam po wszystko, co wychodzi spod ręki pisarki. Najnowsza książka przenosi nas do Trójmiasta, a w szczególności do Sopotu. Czy lektura tej książki sprawa równie dużo radość jak poprzednie tytuły?

Małgosia, załamana stratą pracy, szuka czegokolwiek, co pozwoliłoby jej zdobyć trochę gotówki. Posada opiekunki starszej pani, którą otrzymuje, wydaje jej się idealnym rozwiązaniem. Wyjazd do Sopotu, do starej, przedwojennej willi ma przynieść same pozytywy. Jednak sama podopieczna od razu wyznacza granice, nowa "Jadzia" ma ściśle wyznaczone zadania, a misja śledzenia starszej pani, zlecona przez bratanka, nie należy do łatwych.
Ania marzy o zostaniu Primabaleriną i choć rodzice niechętnie zgadzają się na jej wyjazd do Warszawy, dziewczynka święcie wierzy, że zdobędzie sławę. Wszystko zmienia się, kiedy na stacji kolejowej wraz z matką spotyka samotną kobietę z niemowlęciem w ręku. Ania musi pogodzić się ze zmianami w swoim życiu, ale jej życie i przygody dopiero się zaczynają, są w końcu wspaniałe lata trzydzieste.

Autorka zafundowała mi dokładnie to, co było mi potrzebne. Historia, prowadzona dwutorowo, przenosi czytelnika do Trójmiasta - najpierw do Gdańska a potem do Sopotu i odsłania odrobinę miniony świat Wolnego Miasta sprzed wojny. Młoda dziewczyna, Ania, oczko w głowie rodziców, marzy o balecie, ale wszystko zmienia się w jej życiu, kiedy pojawia się w nim brat. To wtedy dostaje wiele zadań od matki, musi sama odkrywać miasto, a to sprawia, że poznaje również jego mieszkańców. Lata na krótko przed wojną, kiedy w Gdańsku czuć nastroje antypolskie, kiedy pojawiają się niemieckie zrzeszenia, czuć wrzenie, to wszystko zderza się z życiem młodej dziewczynki, która dopiero poznaje świat. Autora pozwala poznać atmosferę tamtych czasów, atmosferę równie ciekawego Sopotu, przedwojennego kurortu, do którego przyjeżdżali letnicy.

Jednocześnie bieżące wydarzenia mogą wydawać się mniej wciągające. Ot, młoda kobieta opiekuje się staruszką. Kobieta ma chwiejny charakter, sama nie do końca wie, co chciałaby robić w życiu i musi się podporządkować staruszce, która wydaje się niezbyt miłą osobą.

Powoli obie historie się do siebie zbliżają. Tajemnice współczesności długo nie zostają odkryte. Śledztwo Małgosi stoi w martwym punkcie. Odkrycie relacji między Hanną a pisarzem, który pomieszkuje w jej domu i być może czyha na spadek, są trudne do ustalenia. A polecenia staruszki, wyruszanie nad morze i długie godziny wyczekiwania w zimnie i słocie, to się opiekunce nie mieści w głowie.

Więc nie ma końca świata, rozumiesz?
I nie będzie go, dopóki słońce wstaje i zachodzi. Ono jest zawsze, gdziekolwiek ty byś nie był i cokolwiek by się u ciebie nie działo. Możesz płakać albo się śmiać. Możesz żałować, tęsknić lub się bać. Ale dopóki widzisz słońce, możesz być pewien, że koniec świata jeszcze nie nadszedł, rozumiesz?


Jest historia, są tajemnice i zagadki, są ciekawe, intrygujące postacie, jest wyczekiwanie, i wielkie, naprawdę przeogromnie wzruszenie na końcu książki, które nie pozwala przejść obojętnie. Zakończenie sprawiło, że spłakałam się nad tym tytułem jak rzadko kiedy. I uznaję to za duży plus lektury.

Autorka, podczas spotkania autorskiego wspomniała, że tworząc postać Hanny i jej losy, inspirowała się historią prawdziwej osoby, którą miała okazję swego czasu poznać. Losy bohaterki są niezwykle barwne, ale momentami bardzo trudne i brutalne. Pojawiają się wydarzenia z czasów wojny, jak również jej powojenne losy. Pojawia się również wielka miłość, piękna, romantyczna, wyczekiwana. Ten wątek mocno mną wstrząsnął.

Mam wrażenie, że z każdą kolejną książką Aleksandra Tyl tworzy ciekawsze historie, bardziej urozmaicone, posiadające więcej wątków, które świetne się ze sobą łączą. Tym razem historia, którą oddała w ręce czytelników jest rewelacyjna. Nie potrafię się do niczego przyczepić, zostaje mi tylko polecić ją wszystkim osobom, które lubią powieści z wątkami historycznymi, historie miłosne, odkrywanie tajemnic, trochę złośliwe, ale niezwykle ciekawe starsze panie, i ogromną dawkę wzruszeń. Naprawdę wspaniała robota!

Ocena: 6/6
©Książkowe Wyliczanki
Na książkę Aleksandry Tyl czekałam od jakiegoś czasu. Autorka urzekła mnie swoim talentem literackim przy okazji książek z serii o porach roku w tytule. Mogę napisać tylko tyle: wolę czekać rok na jedną TAKĄ powieść niż przeczytać cztery książki jednej autorki wydawane w ciągu jednego roku, o których zapomnę zaraz po przeczytaniu.

Jestem zachwycona. Książka przypomina mi stylem ukochaną przeze mnie Lucindę Riley. "Cudze chwalicie - swojego nie znacie". Otóż nie - od dziś zacznę polecać Wschody i zachody słońca dla wielbicielek powieści obyczajowych. Ta historia to prawdziwy majstersztyk literacki!

Wschód - Zachód
Młodość - Starość
Przeszłość - Przyszłość

W historii jaką przedstawia nam autorka mamy dwie główne bohaterki: Małgosię, która w wieku 34 lat została zwolniona dyscyplinarnie z pracy w szkole, a ponieważ jest rozwódką i nie ma na przysłowiowy "chleb" musi szybko znaleźć jakąś pracę. Decyduje się odpowiedzieć na ogłoszenie dotyczące byciem opiekunką starszej pani w Sopocie. Oferta brzmi jak marzenie: opiekunka nie płaci za mieszkanie, jedzenie, dostaje 4000 netto na rękę, a jej obowiązkiem jest opieka nad starszą panią, która jest jeszcze w miarę sprawna. Jedynym haczykiem jaki zawiera jej praca jest pilnowanie, by do starszej pani nie miały dostępu niepowołane osoby, szczególnie pisarz Robert, który rzekomo jest jej kochankiem? utrzymankiem? osobą czyhającą na majątek? Kim jest Robert i dlaczego czasami mieszka u Hani? Tego ma się dowiedzieć Małgosia będąc już na miejscu w Sopocie. Kobieta pełna obaw wyprowadza się z Warszawy, nie jest wcale taka szczęśliwa, że jej życie potoczyło się w taki sposób.

Trudno mi było zaakceptować fakt, że znalazłam się w punkcie, w którym ja, nauczycielka, osoba z wykształceniem, wiedzą pedagogiczną i kompetencjami zajmować się będę usługiwaniem bogatej staruszce.

Starszą panią okazuje się być 92-letnia Hania, właścicielka pięknego domu nad morzem. Obowiązków nie ma za wiele, ale na pewno nie jest łatwo Małgosi szpiegować Hanię. Staruszka jest dosyć specyficzna, ma dosyć dziwnie wyglądające z boku rytuały, takie jak jazda na plażę w jeden określony dzień w miesiącu. Warto tu wspomnieć, że Hania jest zainspirowana prawdziwą osobą, której już niestety nie ma między nami.

Teraźniejszość splatana jest z przeszłością, z historią młodej Anki, która zaczęła się już w 1936 r.

Jestem wielką fanką powieści obyczajowych, których akcja dzieje się dwutorowo, tym bardziej ciągnęło mnie do tej książki. Powiem Wam, że autorka świetnie połączyła całość w jedną spójną powieść i udało się jej wyciągnąć mnie z niemocy czytelniczej, w której tkwię od tygodnia. Tę książkę chciałam czytać kiedy tylko miałam, choć pięć minut... Historia urzeka, łapie za serce, wyzwala emocje i daję wiarę w lepsze jutro. Na szczęście autorka poprowadziła fabułę inaczej niż pierwotnie zakładałam, nie spodziewałam się takiego rozwiązania, nie odgadłam wielu rzeczy, więc tym bardziej na samym końcu można się ogromnie wzruszyć i zachwycić. Książka dla czytelniczki w każdym wieku, tej młodej na początku drogi, tej w średnim wieku i tej już u schyłku życia.... śmiało możecie kupować na prezent babciom, ciociom czy mamom!!!

Podobało mi się też to, że autorka dokładnie pokazała przemianę duchową Małgosi... Czytanie takich historii daje czytelnikowi ogromną nadzieję i wiarę, że zawsze warto walczyć o siebie i o własne marzenia, niezależnie od tego jak nasze życie się potoczy.

Dopóki widzisz słońce, możesz być pewien, że koniec świata jeszcze nie nadszedł.

Miałam to szczęście być na spotkaniu autorskim promującym tę książkę. Wiele mi to dało, bo mniej więcej autorka zakreśliła fabułę i opowiedziała o tym, jak się przygotowywała do pisania tej powieści. Kiedy natrafiałam na fragmenty książki, które na spotkaniu czytała Małgorzata Lewińska, czułam się jakbym znów była w Empiku i słuchała głosu aktorki.

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące książki:
  • Awatar

    Moim zdaniem najlepsza książka Aleksandry Tyl z tych, które dotychczas czytałam. Bardzo dobrze opowiedziana historia. Bohaterowie wyraziści i różnorodni. Chociaż główna bohat6erka współczesnych wydarzeń, Małgosia, trochę mnie irytowała. Jak na 34 letnią kobietę miała bardzo naiwne podejście do życia i małostkowe problemy.
    Za to część dotycząca przeszłości bardzo mi się podobała. Wielowątkowa opowieść, niejednoznaczna i niepozbawiona zwrotów akcji, to najważniejsze zalety tej książki.
    Oczywiście nie jest to arcydzieło godne nagrody Nobla, ale naprawdę dobry kawałek literatury w swoim gatunku. Dodatkowo już dawno, żadna książka obyczajowa od polskiej pisarki, nie zrobiła na mnie tak pozytywnego wrażenia. Naprawdę polecam miłośnikom opowieści o przeszłości oraz wszystkim szukającym lekkiej, niezobowiązującej literatury na weekendowy relaks.

Warto zerknąć