ebook Zjazd absolwentów
3.62 / 5.00 (liczba ocen: 5234)

Zjazd absolwentów
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 15.90
Audiobook - najniższa cena: 17.90
wciąż za drogo?
-35% 15.90 zł
30.69 złpremium: 19.80 zł Lub 19.80 zł
26.40 zł Lub 23.76 zł
33.00 zł Lub 29.70 zł
26.38 zł
26.40 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (8)
Inne proponowane

Guillaume Musso - autor posiadający niepowtarzalny i niepodrabialny styl literacki, podarował swoim wiernym czytelnikom kolejną wspaniałą opowieść. Tym razem jest to jednak Musso w całkiem nowej odsłonie. Poznajcie Bal absolwentów.

Fabuła:

W 1992 roku, nadchodzący nad Francuską Rivierę wieczór przynosi ogromne opady śniegu. Klęska ta dopada także kampus jednego z mieszczących się tam liceów. W tym czasie znika tam bez śladu jedna z młodziutkich uczennic, Vinca Rockwell. Jak ustala policja, dziewczyna miała romans z jednym ze swoich nauczycieli, Alexisem Clementem. Wszystko wskazuje na to, że para zakochany uciekła razem, nie pozostawiając nikomu żadnych wskazówek, dotyczących celu swojej podróży i ukrycia. Ich miejsce pobytu nie zostaje ustalone i żadne z nich, nigdy z nikim się już nie kontaktuje. 

Dwadzieścia pięć lat później, w tym samym kampusie, władze uczelni organizują zjazd jej absolwentów. Na spotkaniu wszyscy wracają do tematu sprzed lat, a dwaj z jego uczestników, Thomas i Maxime, spotykają się na zjeździe pierwszy raz od młodzieńczych, licealnych lat. Ogłoszona przez dyrekcję szkoły informacja o wyburzeniu budynku starego gmachu szkoły i wybudowaniu nowego, mrozi ich krew w żyłach. Wiedzą bowiem, że takie prace przyczynią się zapewne do odkrycia tajemnicy, która od dwudziestu pięciu lat nie została rozwiązana. Co skrywają mury szkoły?

Kiedy na rynku wydawniczym pojawia się zapowiedź kolejnej książki Guillaume Musso, czytelnicy od razu spragnieni są nowych wrażeń, które zawsze funduje im ukochany autor. Musso to jedyny fachowiec w swoim rodzaju, twórca niebanalnych i tajemniczych bestsellerowych thrillerów.   

Rekomendacje:

Zagadkowa atmosfera budowana na wspomnieniach, zbrodni oraz tajemnicach wciąga od pierwszych stron najnowszej książki Guillaume Musso. Teraźniejszość i przeszłość przeplatają się, ta pierwsza jest wynikiem tej drugiej, skomplikowanej, dramatycznej i przede wszystkim powracającej z dawnym koszmarem. – Katarzyna Pessel - Taki jest świat

W najnowszej powieści Musso stawia na konkret, naturalizm i "twardo stąpa po ziemi", dzięki czemu powieść jest bardzo wiarygodna, ale jednocześnie mniej magiczna. - Anna Sukiennik - Tylko skończę rozdział

Głowa pracuje, nie wszystko jest podane na tacy, czytelnik nie dostaje kopniaka w brzuch, bo jakiś wątek jest totalnie odrealniony. To thriller, tutaj trupy się ścielą, ale nie powiem Wam, czyje. – Malwina – Zakątek czytelniczy

Już, kiedy zobaczyłam opis tej książki w zapowiedziach wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Tajemnice z przeszłości to jest to, co w thrillerach lubię najbardziej. – Monika Lewandowska – Kocham Cię, moje życie

Mamy tu tajemnicę, śmierć, mrok, zbrodnię, demony przeszłości i miecz Damoklesa wiszący nad tymi, którzy obawiają się prawdy. Czegóż chcieć więcej. Nic tylko czytać. – Agnieszka Kaniuk – Kocie czytanie

Zjazd absolwentów od Guillaume Musso możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2021. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
Najczęściej los to perwersyjny skurwysyn, który niszczy najsłabszych, podczas gdy dranie żyją długo i szczęśliwie.
Niestety, trzeba porządnie dostać w kość, żeby zrozumieć, czym prawdziwe życie różni się od fikcji.
Często ci wyglądający na silnych są słabi i odwrotnie. Wielu ludzi prowadzi wyczerpującą walkę w ukryciu.
Aby skutecznie okłamywać innych, trzeba najpierw okłamać samego siebie.
Ostatnio dopadł mnie mały kryzys czytelniczy i zupełnie nie miałam ochoty na jakąkolwiek książkę. Jednak dość spontanicznie postanowiłam dać szansę najnowszej powieści Guillaume Musso, tym bardziej, że zbliżała się 7-godzinna podróż pociągiem, która najczęściej mijała mi na czytaniu. I tak wyszło, że Zjazd absolwentów okazał się wcale niezłą lekturą na ten czas.

POWRÓT DO SZKOŁY I DO BRUDÓW PRZESZŁOŚCI

Pewnego mroźnego dnia, w czasie zaskakującej jak na Francję wichury znika jedna z uczennic prestiżowego liceum z internatem. Co więcej, Vinca to nie byle jaka uczennica, a zatrważająco piękna i pewna siebie manipulatorka, która nie tylko wdziękiem i urodą potrafiła zjednać sobie każdego. Według plotek ucieka wraz z nauczycielem filozofii, z którym łączyło ją potajemne uczucie. Co jednak ciekawe, w tym momencie ślad po niej ginie na zawsze.

Lata później dawni znajomi z klasy dziewczyny spotykają się na zjeździe absolwentów. Są przerażeni wizją tego, że tajemnice przeszłości mają szansę ujrzeć światło dzienne i zastanawiają się, co mogą zrobić, aby temu zapobiec. Jak się jednak okazuje, nie tylko oni knują plany i nie tylko oni wiedzą o tym, co zaszło naprawdę. Pytanie tylko, kto tym razem pociąga za sznurki?

Bardzo lubię twórczość francuskiego autora, chociaż do tej pory miałam okazję przeczytać jedynie dwie książki autora. Dziewczyna z Brooklynu oraz Apartament w Paryżu były świetnymi powieściami, w których nie brakowało intrygującej akcji, elektryzujących zagadek czy zwrotów akcji.

Był to chłopak pragmatyczny, odważny i szlachetny, pełen zdrowych odruchów. Wiedziałem, że nie uda mi się go wskrzesić, ale czułem, że nie całkiem znikł. Nawet w najcięższych chwilach gdzieś tam był, przypominały mi o nim uśmiech, słowo, przypadkowa rozsądna myśl. Tylko on mógł odkryć prawdę, bo właściwie szukałem nie tyle Vinki, ile siebie.

Zjazd absolwentów, co widać już niemal od początku fabuły, to nieco inny gatunek. Próżno szukać tutaj strachu, grozy i uwielbianego przez miłośników thrillerów dreszczyku emocji. Nie, najnowsza książka Musso to zdecydowanie bardziej opowieść obyczajowa z lekką domieszką innych gatunków. Jednak absolutnie mi to nie przeszkadzało. I tutaj widać bowiem kunszt pisarski Francuza, który sprawia, że nie sposób się nudzić. Zarówno postaci, ich sekrety , jak również wydarzenia są naprawdę na tyle interesujące, że trudno oderwać się od powieści i przestać zastanawiać nad tym, w jakim kierunku rozwinie się akcja. Z czasem zaczynają się pojawiać nowe wątki, nowe zwroty akcji, których nawet najlepiej przewidujący czytelnik raczej nie byłby w stanie przewidzieć.

Zjazd absolwentów to z pewnością opowieść, która zasługuje na uwagę. Moim skromnym zdaniem idealna na długą podróż pociągiem czy też po prostu wolny wieczór.

Ocena: 4+/6
©Caroline Livre
W czasie swoich studiów zaczytywałam się w książkach Musso (kiedy to było?). Dlatego z wielką przyjemnością sięgnęłam po najnowszą powieść tego autora, żeby znów poczuć ten klimat magii co w jego "starych" książkach. Czy książka Musso mi się podobała? Jeśli jesteście tego ciekawi to zapraszam na moją subiektywną recenzję.

Im jesteśmy starsi tym innego znaczenia nabiera dla nas impreza w stylu "zjazd absolwentów." Nie wiem kiedy ten czas tak szybko minął, niedawno kończyłam liceum...

Fabuła książki toczy się głównie wokół zjazdu absolwentów liceum na pięćdziesięciolecie szkoły. Spotyka się wtedy wiele osób po latach, w tym dwóch nierozłącznych kiedyś kumpli - Thomas i Maxime. Mężczyźni nie kontaktowali się ze sobą od czasów studiów, to jest ich pierwsze spotkanie latach.

Wszyscy gratulowali sobie wzajemnie, klepali się po plecach, obejmowali, okazywali najpiękniejsze zdjęcia swoich bobasów, czy też często już nastolatków, wymieniali adresy mailowe, numery komórek, dodawali nowe nazwiska do listy przyjaciół na portalach społecznościowych.

Od samego początku czytelnik odnosi wrażenie ogromnej tajemnicy, która dotyczy jakiegoś wydarzenia sprzed wielu lat. Z kolejnymi rozdziałami autor naprowadza nas na ślad zbrodni, jaka była popełniona dawno temu. Mężczyźni obawiają się, że ich ukryta prawda wyjdzie na jaw, ponieważ ma być rozbudowany jeden ze starych budynków szkoły, a oni wiedzą, że w murze zamurowane są... ludzkie zwłoki. Na dodatek obaj dostają kartki z napisami zemsta, a w starej szafce szkolnej znaleziono torbę z pieniędzy...

Niektóre rozdziały cofają nas do zimy roku 1992 r. Thomas jest zakochany w Vince, jednej z najzdolniejszych uczennic, która niestety straciła serce dla nauczyciela. Pewnego dnia dziewczyna i jej miłość znikają na zawsze.... Gdzie i dlaczego uciekli? Do dziś Vinca jest dla ludzi ogromną zagadką, bo nikt nie wie co się z nią dzieje.

Zjazd absolwentów to według mnie zupełnie inny Musso. Gdybym nie widziała nazwiska autora na okładce to bym nie zgadła, kto to napisał. Książka jest ciekawa, z momentami sensacyjnymi, ale nie znajdziecie w niej magii, lekkiej fantastyki, takiej jaka jest w innych książkach tego autora. Za bardzo momentami przewidywalna, brakowało mi tego momentu ŁAŁ po zakończeniu czytania.

Trudno mi ocenić, którego Musso wolę, bo nie da się tego ze sobą porównać. Musicie sami spróbować i przeczytać najnowszą książkę pana Guillaume, do czego was serdecznie zachęcam.

Ocena: 4/6
©Matka książkoholiczka
Wiem coś, czego nie wiedzą inni i ciąży nade mną miecz Damoklesa

Moi kochani, czy pamiętacie czasy, kiedy byliście uczniami liceum? Wiem, że wiele osób odwiedzających mnie na blogu właśnie teraz wkroczyło w ten etap edukacji. Ten okres w naszym życiu to moment, w którym czujemy się bardzo dorośli i wydaje nam się, że doskonale wiemy jak żyć. To właśnie wtedy do głosu zaczynają dochodzić pierwsze uczucia, a tworzące się związki, wydają się tymi na całe życie. Niestety w życiu często bywa tak, że poczucie dorosłości wówczas nie idzie w parze z tym, jak się wtedy zachowujemy. Ośmielę się nawet powiedzieć, że nasze czyny nie mają zbyt wiele wspólnego z rozsądkiem. Wtedy zdecydowanie kierujemy się emocjami. Niestety jak się dziś za sprawą książki Zjazd absolwentów Guillaume Musso przekonacie, decydując o czymkolwiek w takim stanie emocji, możemy postępować zbyt impulsywnie i pochopnie, co w rezultacie może doprowadzić do sytuacji tragicznej w skutkach, która odciśnie swoje piętno na naszym całym życiu, a odwrotu już nie będzie.

Thomas, główny bohater, a jednocześnie narrator historii opisanej na kartach Zjazdu absolwentów lata szkolne ma już za sobą. Ma ustabilizowane życie i robi to, co kocha. Jest uznanym pisarzem i pewnie dawno zapomniałby o szkole, gdyby nie prześladujące go wspomnienia tragicznych wydarzeń, które działy się w jej murach dwadzieścia pięć lat temu. Można by pomyśleć, że dwadzieścia pięć lat to tak długi czas, że nawet o tragicznych wydarzeniach można zapomnieć, ale mężczyzna wie, że to, co stało się w zimową śnieżną noc 1992 roku, nie do końca jest całą prawdą, jaką zna cała ówczesna społeczność szkolna. On wie, coś, czego nie wiedzą inni i do dziś boi się prawdy, która jeśli wyjdzie na jaw, zniszczy mu życie.

Abyście mogli dokładniej zrozumieć całość historii, należy zaznaczyć, że akcja powieści toczy się dwutorowo. Mamy wiosnę roku 2017 i to właśnie teraz dyrekcja szkoły organizuje zjazd absolwentów rocznika 1992 połączony z ogłoszeniem informacji o wyburzeniu i przebudowie jednego z budynków szkoły. Można śmiało powiedzieć, że Thomas nie pojawiłby się na tej uroczystości, gdyż od zawsze czuł, że nie pasuje do reszty kolegów i koleżanek. Zawsze był chłopakiem innym niż wszyscy. Jego światem, do którego uciekał, stały się książki. Wie jednak, że wraz z rozpoczęciem prac budowlanych wszyscy poznają od lat skrywaną w murach szkoły przerażającą tajemnicę.
Powodowany strachem jednak wraca pełen obaw, że prawda ujrzy światło dzienne. Bo kto źle broi, ten się boi, a prawda, jak oliwa zawsze na wierzch wypływa.

A wszystko stało się właśnie przez miłość. Wracając we wspomnieniach Thomasa do roku 1992, poznajemy postać Vincy Rockwell bardzo bliskiej sercu Thomasa najzdolniejszej dziewczyny w szkole i jej tajemniczego romansu z nauczycielem filozofii. Oficjalna wieść obiegająca szkołę, którą absolwenci żyją do dziś, jest taka, że zakochana dziewczyna uciekła ze swoim wybrankiem i od tej pory ślad po nich zaginął. Thomas i jego przyjaciel Maxime wiedzą coś, co ukrywali przez lata, a co sprawia, że wszystko to, co do tej pory wszyscy zainteresowani sprawą uznali za oczywiste, co zamyka całą sprawę, z perspektywy tej dwójki wygląda zupełnie inaczej.
Co w takim razie naprawdę stało się tej mrocznej i tragicznej nocy? Tego już musicie dowiedzieć się sami, sięgając po książkę Przekonajcie się również czy rzeczywiście zawsze, kiedy jest wina, musi również być kara.

Muszę przyznać, że najnowsza książka, autora, którego na pewno wszyscy znają, jeśli nie właśnie z jego książek to chociażby ze słyszenia wzbudziła we mnie mieszane odczucia. Wśród czytelników krąży opinia, że twórczość tego autora albo się kocha, albo nienawidzi. Tymczasem ja nie należę, do żadnej z tych grup. Uważam, że ma on zresztą, jak każdy inny pisarz książki gorsze i lepsze. A wracając do Zjazdu absolwentów, według mojej subiektywnej oceny jest to książka dosyć nierówna. Tak, jak mniej więcej pierwsza jej połowa strasznie mi się dłużyła i zupełnie nie potrafiłam się w nią wciągnąć, tak druga połowa wciągnęła mnie bez reszty i umknęła mi w mgnieniu oka. Fabuła zdecydowanie nabrała tępa, a autor niemalże bez przerwy ujawniał przed czytelnikiem nowe, zaskakujące fakty. Kiedy miałam wrażenie, że już wszystko wiadomo, nagle pojawiało się coś, co świadczyło o tym, że jednak to nie do końca wszystko. Co prawda były momenty, kiedy bieg wydarzeń stawał się przewidywalny, ale i tak książkę czytało się świetnie i z dużą ciekawością.

Jeśli chodzi o kreacje bohaterów, to nie są one jakoś szczególnie charakterystyczne, ale nie są też nijakie i miałkie. Można by rzec, że są po prostu ludzcy, jak każdy z nas za czasów swojej młodości impulsywni, stworzyli przeszłość, która nawet po latach nie pozwala o sobie zapomnieć.

Reasumując, oczywiście książkę polecam. Wielbicieli twórczości autora namawiać nie muszę, a tych z Was, którzy jeszcze nie mieliście okazji czytać żadnej z Jego książek, szczerze zapewniam, że Zjazd absolwentów, będzie doskonałym wyborem na długie jesienne wieczory.
Mamy tu tajemnicę, śmierć, mrok, zbrodnię, demony przeszłości i miecz Damoklesa wiszący nad tymi, którzy obawiają się prawdy.
Czegóż chcieć więcej. Nic tylko czytać.

Ocena: 4/6
©Kocie czytanie
Kiedy wychodzi nowa powieść Guillaume Musso, w książkowym półświatku robi się o niej głośno. Do tej pory na polskim rynku wydanych zostało wiele książek autora. Ja zaś na swoim koncie mam przeczytane zaledwie dwie. Jedną z nich jest właśnie Zjazd absolwentów, który z końcem lipca miał swoją premierę.

Akcja powieści rozgrywa się na Francuskiej Riwierze, w dwóch ramach czasowych. Autor przenosi nas naprzemiennie do roku 1992 oraz 2017.

Rok 1992, zimowa burza śnieżna paraliżuje kampus liceum. Społeczność szkolna żyje jednak informacją z ostatniej chwili. Jedna z uczennic, dziewiętnastoletnia Vinca Rockwell, która miała potajemny romans z nauczycielem filozofii ucieka z mężczyzną, nie zdradzając nikomu miejsca swojego pobytu. Słuch zakochanych gnie.

Rok 2017, wiosną w kampusie zostaje zorganizowany zjazd absolwentów. Okazję do spotkania po latach ma grupka niegdyś nierozłącznych przyjaciół. Maxime, Thomas i Fanny od czasu ukończenia szkoły nie mieli ze sobą kontaktu. Przed laty uwikłani zostali oni w morderstwo, do którego doszło na sali gimnastycznej. Budynek liceum ma zostać zburzony, a w jego miejscu powstać ma nowy. Tajemnica sprzed lat może zatem wypłynąć na powierzchnię...

Musso stworzył niezwykle intrygujący thriller. Jak wspomniałam na początku, nie miałam raczej styczności z jego twórczością.. ale jeśli miałabym porównać tę książkę z Apartamentem w Paryżu, który jakiś czas temu czytałam, to Zjazd absolwentów w mojej opinii wypada nieco lepiej. O ile Apartament był raczej powieścią obyczajową, z niewielkimi elementami thrillera, o tyle Zjazd absolwentów jest tego odwrotnością.

Guillaume Musso napisał książkę, która od pierwszych stron nasycona jest atmosferą tajemnicy. Każdy kolejny rozdział przynosi nowe fakty i wprowadza czytelnika w świat bohaterów, a zastosowanie pierwszoosobowej narracji daje możliwość poznania bolączek bohaterów. Autor tak skonstruował zagadkę, że trudno domyślić się "kto? gdzie? w jakim celu?" Dzięki możliwości przenoszenia się do przeszłości, zobrazował całokształt sytuacji, która jest głównym wątkiem powieści. Jedyny minus to brak wyrazistości głównych postaci. Nie wyróżniały się one niczym szczególnym, ani nie zaskarbiły sobie mojej sympatii. Całokształt oceniam jednak pozytywnie. Ja ze Zjazdem absolwentów dobrze spędziłam czas.

Ocena: 4/6
©Kasia i Książki
Autora Zjazdu absolwentów chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Sporo propozycji z listy moich ulubionych autorów zajmowało mój czas i na twórczość Musso gdzieś nie starczało mi czasu. W zeszłym roku moja znajoma Kamila zafascynowała się „Dziewczyną z Brooklinu”, której recenzje nzajdziecie u nas na blogu. Pożyczyłam i nie powiem żebym przepadła. Raczej byłam poirytowana i lekko znudzona. Jednak to było moje pierwsze spotkanie z tym autorem. Każdy ma lepsze i gorsze momenty w życiu, zatem postanowiłam dać szansę najnowszej jego książce, a mianowicie wspomnianemu Zjazdowi absolwentów.

Akcja książki dzieje się dwutorowo. Poznajemy wydarzenia z 1992 roku oraz z roku 2017. Obydwa czasy akcji łączy kampus oraz postać Thomasa Degalaisa

W 1992 roku podczas zimowego wieczoru z kampusu ginie bez śladu młoda uczennica Vinca. Śledztwo niestety utyka w martwym punkcie. Poszlakowo ustalono, że dziewczyna prawdopodobnie uciekła ze swoim nauczycielem Alexisem Clementem, gdyż i on tego dnia zniknął bez śladu. Historia wydawała się piękna jednak jak można ukrywać się przez wieki. Ewidentnie coś tu nie pasowało. Po 25 latach w murach kampusu odbywa się zjazd absolwentów. Sprawa zaginięcia nadal stanowi news spotkania. Koledzy zastanawiają się, co mogło się stać z dziewczyną. Jeden z uczestników, Thomas, był szaleńczo zakochany w Vince i do dania dzisiejszego nie może pogodzić się tym, że jego ukochana uciekła z innym. Wraz z przyjacielem Maximem chcą dotrzeć do prawdy gdyż wiedzą, że część z krążącej w obiegu historii jest fikcją. Prawda może okazać się zupełnie inna niż obaj przypuszczali.

Guillaume Musso to pisarz, którego jedni kochają dozgonnie, inni nienawidzą, a jeszcze inni, jak ja, będą dawali mu szansę. Jak wcześniej wspomniałam dotychczas miałam jedno spotkanie z jego twórczością i to niezbyt udane. Niektórzy na moim miejscu nie podeszliby do próby numer dwa – jednak nie ja. Niezmiernie się cieszę, że to zrobiłam. Zjazd absolwentów okazał się bardzo dobrą lekturą. To co mi się w tej książce najbardziej podobało to, to że rozwiązanie zagadki było niczym Matrioszka, odkrywasz jedną zagadkę, a już czeka na Ciebie następna. Nic nie było podane na talerzu. I choć historia może wydawać się lekko naciągana to nie odstrasza.

Książkę przeczytałam już jakiś czas temu i pisząc tę recenzję zajrzałam na portal lubimyczytać.pl. Nie zapoznawałam się z innymi opiniami tylko interesowała mnie liczba gwiazdek od Was czytelników. Utwierdziłam się w przekonaniu, że autor ma specyficzne pióro i nie każda książka może przypaść mi do gustu, jednak będę sięgać po jego twórczość. Czytajcie Musso!

Ocena: 5/6
©Księgozbiór
Guillaume Musso to francuski pisarz, który od wielu lat posiada swoją niesłabnącą rzeszę fanów (choć chyba głównie fanek), także w naszym kraju. Swojego czasu, ja również namiętnie zaczytywałam się w powieściach jego autorstwa. Nic więc dziwnego, że z przyjemnością postanowiłam sięgnąć po najnowszą publikację tego autora Zjazd absolwentów.

Akcja powieści jest usytuowana na Riwierze Francuskiej i rozdzielona została na dwa okresy. Pierwszy dotyczy roku 1992, kiedy w mroźną noc jedna z najzdolniejszych uczennic liceum, dziewiętnastoletnia Vinca Rockwell ucieka wraz ze swoim nauczycielem filozofii, z którym ma romans. Od tamtej pory, żadne z nich nie dało żadnego znaku życia. Tajemnica zaginięcia dziewczyny od lat nie daje spokoju mieszkańcom miasta i uczniom liceum. Co tak naprawdę stało się z Vincą Rockwell?

Druga część wydarzeń ma miejsce współcześnie, wiosną roku 2017. Thomas po wielu latach wraca w swoje rodzinne strony na zjazd absolwentów liceum, do którego uczęszczał dwadzieścia pięć lat wcześniej. Zbiega się to w czasie z rozpoczęciem remontu budynku szkoły. Przebudowa hali sportowej nieuchronnie doprowadzi do odkrycia prawdy o morderstwie, w które uwikłany jest Thomas. Czy mimo wszystko mężczyźnie uda się ukryć przeszłość? Tego oczywiście dowiecie się z lektury książki.

Już, kiedy zobaczyłam opis tej książki w zapowiedziach wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Tajemnice z przeszłości to jest to, co w thrillerach lubię najbardziej. Początkowo jednak ciężko było mi się wciągnąć w tę historię, dopiero jak akcja nabrała dynamizmu a tajemnice się spiętrzyły miałam wrażenie, że między nami zaskoczyło. Autor ciekawie poprowadził narrację, dość skutecznie myślę wodząc czytelników za nos, przez co książka staje się właściwie nieodkładalna, szczególnie od drugiej połowy.

To, co najbardziej podobało mi się w tej powieści, to jej dość hermetyczny klimat, interesujący wątek kryminalny i narastający nastrój destrukcji. Bardzo ciekawe wydały mi się również sylwetki bohaterów w tym najbardziej oczywiście Thomasa, który nie jest kryształowy, ale budzi sympatię.

Podsumowując, czytanie tej książki sprawiło mi sporo przyjemności, szczególnie w jej drugiej połowie i zdecydowanie zachęciło mnie do powrócenia do pozostałych powieści autora. Jeśli nie mieliście wcześniej do czynienia z twórczością Guillaume Musso, Zjazd absolwentów to powieść idealna na pierwsze spotkanie z tym autorem. Polecam Wam ją mocno, to zdecydowanie lektura warta Waszej czytelniczej uwagi, idealna na koniec lata. Bo pomimo drobnych mankamentów i kilku dłużyzn to książka od której naprawdę ciężko się oderwać.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
W książkach Musso zawsze urzekały mnie elementy nadprzyrodzone, o ile można to tak nazwać. Kryminał spod jego pióra czytałam teraz jednak po raz pierwszy i przyznać muszę, że Zjazd absolwentów wypadł bardzo przyzwoicie. Słyszałam różne opinie o jego Dziewczynie z Brooklynu, więc podeszłam do lektury ostrożnie i na szczęście miło się rozczarowałam.

Zacznijmy od tego, że akcja jest poprowadzona dwutorowo - raz lądujemy w roku 1992, raz w 2017 i obserwujemy wydarzenia dziejące się na Riwierze Francuskiej z perspektyw kilku bohaterów. Głównym zainteresowanym jest Thomas - absolwent szkoły, do której właśnie przyjechał na obchody jej jubileuszowej rocznicy. Thomas przyleciał aż ze Stanów Zjednoczonych, jest znanym pisarzem - myślicie pewnie sobie, że bardzo musiał kochać swoją szkołę i tęsknić za swoimi przyjaciółmi, skoro pofatygował się taki kawał drogi? Otóż nie. Thomas dostał informację od swojego przyjaciela ze szkoły Maxima, że po obchodach rocznicowych zostanie wyburzona szkolna hala sportowa, budowana 25 lat temu. Sentyment? Otóż też nie. Thomasa i Maxima wydarzenia sprzed 25 lat łączą i dzielą jednocześnie - wynikiem tych wydarzeń jest trup zamurowany w ścianie tej hali.

Z powyższą historią łączy się jeszcze jedna - w tę samą noc, która skończyła się zamurowaniem ciała, znika Vinca - dziewczyna, w której Thomas jest ślepo zakochany. Wówczas po szkole rozeszła się plotka, że Vinca miała romans z jednym z nauczycieli i to z nim zapadła się pod ziemię. Jaka jest prawda? Co łączy te dwa wydarzenia? Tego dowiecie się, sięgając po Zjazd absolwentów.

Zacznę może od tego, że książkę czyta się ekspresowo. Ma na to wpływ i liczba stron i ciekawie poprowadzona akcja, zawieszana w takich momentach, że aż trzeba przewrócić kolejną kartkę. Bohaterowie zostali skonstruowani w sposób bardzo różnorodny, przez co nie sposób ich pomylić i się z nimi nudzić. Jak wspominałam wyżej - pierwsze skrzypce gra Thomas, popularny pisarz, jednak nie za wiele wiemy o jego życiu prywatnym. Możliwe, że wydarzenia sprzed 25 lat odcisnęły na nim takie piętno, że właściwie nie ma życia osobistego i przelewając słowa na papier tworzy nowe historie, które pomagają mu uporać się z przeszłością? Maxime z kolei to obecnie znana persona w swoim środowisku, homoseksualista, startujący na radnego. Do tego dochodzi jeszcze koleżanka ze szkoły, obecnie lekarz, wspomnieniowo - ojciec Maxima i rodzice Thomasa. Okazuje się, że każdy w tej historii wtrącił swoje trzy grosze, a całość zamyka się w zgrabnie opisaną fabułę.

Nie mogę powiedzieć, że nie dostrzegłam żadnych minusów tej książki - kilka wątków było przewidywalnych, ale to, co autor w niemalże jednym akapicie wtrącił na sam koniec spowodowało, że miałam mętlik w głowie (oczywiście ten pozytywny). Autor umiejętnie podrzuca czytelnikowi tropy, w jakim kierunku pójdzie ta historia, czasem je myli, a wszystko po to, by na końcu odwrócić wyobrażenie o przebiegu wydarzeń sprzed 25 lat do góry nogami. Taki zabieg satysfakcjonuje mnie jako czytelnika i powoduje, że na pewno sięgnę po kolejne thrillery tego autora.

Autor ma lekki, bardzo przystępny styl pisania, przez co przez książkę wręcz się płynie i nic nie wyrywa z czytelniczego rytmu. Wydarzenia są logiczne, choć czasem trzeba się zastanowić, co i jak i połączyć wyłożone przez Musso fakty. Głowa pracuje, nie wszystko jest podane na tacy, czytelnik nie dostaje kopniaka w brzuch, bo jakiś wątek jest totalnie odrealniony. To thriller, tutaj trupy się ścielą, ale nie powiem Wam, czyje.

Podsumowując - jestem bardzo zadowolona z lektury i mam nadzieję, że Wy też będziecie.

Ocena: 4+/6
©Zakątek czytelniczy
Kiedy wychodzi nowa powieść Guillaume Musso, w książkowym półświatku robi się o niej głośno. Do tej pory na polskim rynku wydanych zostało wiele książek autora. Ja zaś na swoim koncie mam przeczytane zaledwie dwie. Jedną z nich jest właśnie Zjazd absolwentów, który z końcem lipca miał swoją premierę.

Akcja powieści rozgrywa się na Francuskiej Riwierze, w dwóch ramach czasowych. Autor przenosi nas naprzemiennie do roku 1992 oraz 2017.

Rok 1992, zimowa burza śnieżna paraliżuje kampus liceum. Społeczność szkolna żyje jednak informacją z ostatniej chwili. Jedna z uczennic, dziewiętnastoletnia Vinca Rockwell, która miała potajemny romans z nauczycielem filozofii ucieka z mężczyzną, nie zdradzając nikomu miejsca swojego pobytu. Słuch zakochanych gnie.

Rok 2017, wiosną w kampusie zostaje zorganizowany zjazd absolwentów. Okazję do spotkania po latach ma grupka niegdyś nierozłącznych przyjaciół. Maxime, Thomas i Fanny od czasu ukończenia szkoły nie mieli ze sobą kontaktu. Przed laty uwikłani zostali oni w morderstwo, do którego doszło na sali gimnastycznej. Budynek liceum ma zostać zburzony, a w jego miejscu powstać ma nowy. Tajemnica sprzed lat może zatem wypłynąć na powierzchnię...

Musso stworzył niezwykle intrygujący thriller. Jak wspomniałam na początku, nie miałam raczej styczności z jego twórczością.. ale jeśli miałabym porównać tę książkę z Apartamentem w Paryżu, który jakiś czas temu czytałam, to Zjazd absolwentów w mojej opinii wypada nieco lepiej. O ile Apartament ... był raczej powieścią obyczajową, z niewielkimi elementami thrillera, o tyle Zjazd ... jest tego odwrotnością.

Guillaume Musso napisał książkę, która od pierwszych stron nasycona jest atmosferą tajemnicy. Każdy kolejny rozdział przynosi nowe fakty i wprowadza czytelnika w świat bohaterów, a zastosowanie pierwszoosobowej narracji daje możliwość poznania bolączek bohaterów. Autor tak skonstruował zagadkę, że trudno domyślić się "kto? gdzie? w jakim celu?". Dzięki możliwości przenoszenia się do przeszłości, zobrazował całokształt sytuacji, która jest głównym wątkiem powieści. Jedyny minus to brak wyrazistości głównych postaci. Nie wyróżniały się one niczym szczególnym, ani nie zaskarbiły sobie mojej sympatii. Całokształt oceniam jednak pozytywnie. Ja ze Zjazdem absolwentów dobrze spędziłam czas.

Ocena: 4/6
©Kasia i Książki
Prawda ma wiele twarzy, rzadko kiedy bywa prosta, za to zbyt często podszyta jest tajemnicami. Czasami to, co jest brane za nią okazuje się jedynie iluzją rzeczywistości i ma za zadanie osłaniać kogoś, kto nie jest na nią gotowy. Kiedy zostaje odkryta wywołuje szok, zdumienia, lecz i żal za tą częścią przeszłości, której nie było dane poznać.

Spotkanie po latach ze szkolnymi kolegami nie jest złym pomysłem, ale nie ono właściwie sprowadza Thomasa do dawnego liceum. Nie należał do popularnych uczniów, miał dość wąskie grono przyjaciół i to oni dzielą z nim pewien sekret. Ostatnie miesiące szkoły dały im lekcję, po której wszystko zmieniło się w ich życiu, a teraz wraca jej najboleśniejsza część. Coś jeszcze ożywa w pamięci – obraz dziewczyny, nieprzeciętnej, wyróżniającej się na każdym kroku i zaginionej od dwóch dekad. Osoba Vinki stała się szkolną legendą, wprost ikoną, w końcu nie co dzień zdarza się ucieczka z ukochanym, który był także jej nauczycielem. Policja nigdy nie wyjaśniła co stało się z nimi, Thomas również nie wie jakie są losy jego przyjaciółki. Jednak co innego bardziej zaprząta uwagę mężczyzny, lada moment prawda wyjdzie na jaw, a wraz z nią stare mury pokażą co w nich ukryto. Czy to właśnie sprowadziło go ze Stanów? Co wydarzyło się w pewien zwykły dzień, który stał się punktem zwrotnym dla kilku młodych ludzi?

Zagadkowa atmosfera budowana na wspomnieniach, zbrodni oraz tajemnicach wciąga od pierwszych stron najnowszej książki Guillaume Musso. Teraźniejszość i przeszłość przeplatają się, ta pierwsza jest wynikiem tej drugiej, skomplikowanej, dramatycznej i przede wszystkim powracającej z dawnym koszmarem. Lazurowe Wybrzeże tym razem staje się tłem dla historii pełnej emocji i z kryminalną tajemnicą sprzed lat. To, co miało miejsce kiedyś nagle może zostać ujawnione i wydaje się, że nieuchronnie nadciąga katastrofa, mająca swoje korzenie ponad dwadzieścia lat wcześniej. Autor kartka po kartce ukazuje konfrontację bohaterów z prawdą, o której starali się zapomnieć, wyprzeć z pamięci, ale jaka kierowała nimi przez połowę ich życia. Co wydarzyło się wydaje się znane czytelnikom od samego początku, lecz czy faktycznie odbyło się to tak jak zostało zapamiętane? Może nie wszystko bohaterom jest wiadome? Pamięć bywa zawodna, wspomnienia w niej zawarte wydają się tak świeże jakby dotyczyły wczorajszego dnia, a prawda w nich ukryta wcale nie musi być kompletna. Emocje zbyt często zaciemniają obraz sytuacji, pewne szczegóły umykają, inne pozostają sekretem i właśnie one stanowią klucz do tego, co doprowadziło do dramatu i co znowu dało znać o sobie. Zjazd absolwentów jest thrillerem, w jakim zło ma bardzo ludzkie oblicze, pełne uczuć, niejako przypadkowe, ale i pełne determinacji by nie ujrzało światła dziennego. Guillaume Musso po mistrzowsku dawkuje napięcie by w finale spleść wszystkie wątki w jedną opowieść o tym, do czego zdolny jest człowiek gdy ktoś chce mu odebrać najcenniejsze dobro …

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Riwiera Francuska. Jedno miejsce akcji, ale dwie płaszczyzny czasowe.
Mroźna noc 1992 roku kiedy to dziewiętnastoletnia Vinca ucieka z kampusu liceum wraz ze swoim kochankiem – nauczycielem filozofii. Ślad po zakochanych ginie...
Wiosna 2017 roku. Na terenie kampusu zostaje zorganizowany zjazd absolwentów. Główny bohater – Thomas – przylatuje, aby zapobiec katastrofie, którą od dwudziestu pięciu lat skrywają mury Liceum Międzynarodowego im. Antoine'a de Saint-Exupert'ego.
Co tak naprawdę wydarzyło się zimą 1992 roku? Jaką tajemnicę skrywa Thomas i jego najlepszy przyjaciel Maxime? I do czego zdolny jest zakochany, zaślepiony gniewem człowiek?

Musso, który słynie z brawurowego łączenia ze sobą thrillera, romansu z elementami fantastyki tym razem zrezygnował z tego ostatniego na rzecz sensacyjnych zwrotów akcji. I chociaż nie ukrywam, że to "stary Musso" skradł moje serce, a sensacja nigdy nie wzbudzała we mnie przyspieszonego bicia serca, to "Zjazd absolwentów" czytałam z zainteresowaniem. Powieść dostarcza bowiem nie tylko zawirowań akcji, dynamicznych zmian napięcia, ale skłania do refleksji na temat miłości, poświecenia i poczucia winy zatruwającego nasz organizm od środka. Tym razem Musso "ugryzł" temat miłości z nieco innej strony. Główny bohater jest sławnym pisarzem, który od lat karmi się nadzieją, że jego młodzieńcza miłość powróci. Nie pomaga dojmujące poczucie winy, które odbiera radość życia, pewność siebie i poczucie stabilności. W tak skomplikowanym stanie emocjonalnym pojawia się na terenie kampusu dawnego liceum. Jest świadomy tego, że tam wszystko się zaczęło i teraz czas to wszytko zakończyć. Zbyt długo widmo przeszłości sączyło jad do codzienności.

Od dawna czułem, że badając historie Vinki, badam moje własne dzieje.

Nieodwzajemniona miłość, żal, zaślepienie i bezgraniczne oddanie splątane w jeden wielki supeł tajemnic. Zjazd absolwentów to pierwszy krok ku temu, aby rozplatać i wyjaśnić część niewiadomych, przywrócić ukojenie oraz ukarać tych, którzy dopuścili się zbrodni...

Zjazd absolwentów zaskakuje, intryguje i zapewnia sporą dawkę adrenaliny. Jest sporo mylnych tropów, pojawia się wiele tajemniczych wypadków oraz ofiary kogoś, kto się mści... Mnie zabrakło odrobiny mistycyzmu, typowej dla Musso subtelnej otoczki fantastyki, która nadaje jego powieściom specyficzną aurę. W najnowszej powieści Musso stawia bowiem na konkret, naturalizm i "twardo stąpa po ziemi", dzięki czemu powieść jest bardzo wiarygodna, ale jednocześnie mniej magiczna.

Fani Musso na Zjeździe absolwentów się nie zawiodą, a tym, którzy przygodę z autorem dopiero zaczynają proponuję przeczytać najpierw kilka poprzednich powieści Guillaume Musso a dopiero po nich chwycić za Zjazd absolwentów.

Ocena: 5/6
©Tylko skończę rozdział
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć