27 śmierci Toby’ego Obeda
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.50 / 5.00
liczba ocen: 6
cena polecana: 28.56
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
33.60 złpremium: 20.16 zł
28.56 zł
33.60 zł
33.60 zł
Pozostałe księgarnie
28.12 zł
28.56 zł
28.98 zł
31.92 zł
33.60 zł
Opis:

Dlaczego Kanada ściąga dziś z pomników i banknotów swoich dawnych bohaterów? Jak to możliwe, że odbierano tam dzieci rodzicom? Czyja ręka temu błogosławiła? Co ukryto pod mozaiką kulturową? Joanna Gierak-Onoszko kreśli obraz Kanady, który burzy nasze wyobrażenia o tym kraju.

To też jest Kanada: siedem zapałek w słoiku, sny o czubkach drzew, powiewające na wietrze czerwone suknie, dzieci odbierane rodzicom o świcie. I ludzie, którzy nie mówią, że są absolwentami szkół z internatem. Mówią: jesteśmy ocaleńcami. Przetrwaliśmy.
– Zniszczono cały nasz naród. Nigdyśmy się nie podnieśli. W Europie ekscytujecie się modą na Kanadę, bo patrzycie na nią przez kolorowe skarpetki naszego nowoczesnego premiera. Ale prawda mniej się nadaje do lajkowania – powiedział autorce jeden z bohaterów tej książki.
Joanna Gierak-Onoszko spędziła w Kanadzie dwa lata, sprawdzając, co ukryto pod tamtejszą kulturową mozaiką.
„27 śmierci Toby’ego Obeda” to reporterska opowieść o winie i pojednaniu, zbrodni bez kary i ludziach, którzy wymykają się przeznaczeniu.

27 śmierci Toby’ego Obeda od Joanna Gierak-Onoszko możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Przy takich książkach mam ochotę zastosować recenzję w postaci trzech słów – Czytajcie. Po prostu czytajcie. Bo wszystkie potrzebne słowa padły już w książce.

Zastanawiałam się, czy pisać o tej książce, bo każdy już o niej napisał i ja z pewnością nie stworzę nic nowego ani odkrywczego. Przeczytałam też kilka tak ładnych tekstów o niej, że aż się boję zacząć pisać swój. Ale po zastanowieniu się doszłam do wniosku, że jednak chciałabym mieć ją tutaj. Ostatecznie piszę na blogu o książkach, które mnie zachwyciły i które polecam – tej nie mogłoby tutaj zabraknąć. Korzystając ze współpracy z Virtualo, postanowiłam ją sobie jeszcze raz przypomnieć i w końcu napisać kilka słów. Książkowy debiut Joanny Gierak-Onoszko jest bardzo, bardzo dobry. Aż trudno uwierzyć, że to debiut! Zapamiętuję nazwisko autorki i będę uważnie śledzić następne książki. Bo w reportażu temat jest ważny, ale równie istotny jest sposób opowiadania. Ja zazwyczaj wybieram książki tematycznie. Ale są pisarze, których czytam zawsze, bez względu, o czym piszą. Czuję, że Joanna Gierak-Onoszko może do nich dołączyć.

Autorka mieszkała w Kanadzie dwa lata. To dało jej możliwości, jakich nie miałaby próbując opisać temat z daleka albo wpadając do Kanady na chwilę. O czym jest jej książka? Motywem przewodnim jest odbieranie dzieci rdzennym rodzinom i umieszczenie ich w szkołach z internatami w latach 1874-1996. Ponad 150 tysięcy dzieci. Historia, którą opowiada autorka na zawsze zmieni obraz Kanady w waszych głowach. Ale to tylko główna nić, w którą wplątują się inne wątki – prześladowania rdzennych kobiet, współczesna sytuacja rdzennej ludności, próby poradzenia sobie z historią, przerobienia traumy. To książka o tym, że pomoc humanitarna wcale nie jest łatwa, o wykorzystywanych dzieciach, o odrywaniu rdzennych ludzi od korzeni, o ignorowaniu ich, publicznych dyskursie, kulturowych zapożyczeniach. O zapominaniu i pamiętaniu. O błędach, jakie popełnia się mimo najszczerszych chęci pomocy i o pewnej uniwersalnej historii, która wydarza się wszędzie i ciągle. To historia o ludziach, którzy myślą, że świat powinien wyglądać tak, jak oni chcą, a inni ludzie powinni być tacy, jakich sobie wymyślą. Jeśli nie są – zmienia się ich. Jeśli nie chcą się zmienić – eliminuje się ich.

Zastanawiałam się bardzo długo, co najbardziej poruszyło mnie w tej książce. Wielokrotnie przeczytałam słowa oburzenia i szoku, że takie rzeczy działy się i dzieją w Kanadzie. Tak jakby Kanada miała jakiś parasol ochronny przed ludzkim zwyrodnieniem i jakby zło było mniej istotne czy przerażające, jeśli dzieje się w kraju, który podobno jest najlepszy na świecie. Tak jakby poruszało nas nie samo zdarzenie, a jego miejsce. Niestety żadnej ochrony nie ma, a dodatkowo mam wrażenie, że każdy kraj ma w swojej historii tematy, o których wolałby nie pamiętać. Kanada z jednej strony też wolałaby zapomnieć, z drugiej stara się pamiętać, a jeszcze z trzeciej – wyjść z całej sytuacji z twarzą. Czy jest to możliwe? Ciężko stwierdzić, książka też na to nie odpowiada. Ale otwiera oczy i to jest jej największa wartość. Nie powinniśmy się dziwić, że to Kanada. Dziwmy się, że człowiek człowiekowi, dorosły dziecku jest w stanie robić krzywdę. Najmniejsza taka krzywda powinna nas niesamowicie poruszać. A co, jeśli mówimy o krzywdzeniu systemowym? Zgodnie (lub trochę mniej) z prawem, latami, gdzie stroną krzywdzącą są państwowe instytucje? Instytucje, które powinny wspierać i chronić, a które brutalnie niszczą?

Autorka pokazuje historię Kanady w całkiem nowym świetle, w którym zupełnie inaczej widać jej współczesność. W dalszym ciągu jestem pod ogromnym wrażeniem tej książki, mimo że od lektury minęło już sporo czasu. Nie wiem, jak można było napisać tekst na tak delikatny i trudny temat w tak bezstronny i całościowy sposób, ale Joanna Gierak-Onoszko to zrobiła. Do tego raz po raz pojawiają się zdania, które powodują, że musisz się zatrzymać, przerwać, pokręcić głową, które wywołują gęsią skórkę. A co lepsze – które powodują zmianę twojego zdania, wahanie, spojrzenie na sytuacje z różnych punktów widzenia. Wiadomo, co jest złe, a co dobre, ale autorka prezentuje dodatkowo tyle odcieni szarości, że niejednokrotnie zostaniecie zwaleni z nóg. A kiedy się już podniesiecie, dostaniecie ponownie, ale z innej strony. Fenomenalna książka, która pokazuje siłę i moc języka.

Reportaże o konkretnych krajach czytam z wielką ciekawością, ale też szybko o nich zapominam i przechodzę do innych książek. O tej będę pamiętać bardzo długo i to nie tylko ze względu na opowiedzianą historię. Jest ona warta zapamiętania i przede wszystkim poznania, jak najbardziej, ale to, w jaki sposób została opowiedziana robi różnicę między reportażem dobrym, a wyjątkowym. To zdecydowanie najlepszy reportaż tego roku – wiem, jest dopiero sierpień, ale naprawdę nie wiem, czy coś go przebije. To też jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam w ogóle!

Ocena: 6/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Mała Lili miała na zadanie domowe zrobić prezentację o jednym z państw Ameryki Północnej. Wybrała Kanadę, bo ma piękne jeziora, wodospad Niagara, syrop klonowy, oryginalną flagę, hokej na lodzie i można porozumieć się po angielsku i francusku. To również kraj, „który uważa się za obrońcę praw człowieka, bastion tolerancji i otwartości.”

Książka Joanny Gierak-Onoszko jest o Kanadzie jakiej wielu z nas nie zna. Szeroko otwiera oczy, daje po pysku i uderza w splot słoneczny. To reportaż o pojednaniu. Ale jak wejść wspólnie na jego drogę, „skoro nie ma ani mapy, ani nawet punktu zbiórki?”

Droga do pojednania jest stroma i nierówna. Na razie widać, że zaczęła się od symboli i na nich tak naprawdę się nie kończy. Obie strony rozumieją, że to już bardzo dużo – a jednocześnie o wiele za mało. Pojednanie jest procesem o wyraźnym początku, ale bez końca.

27 śmierci Toby’ego Obeda sięga wstecz, do ponurej, bezwzględnej, nieludzkiej historii Kanady, która krzywdziła dzieci i rdzennych mieszkańców. To powieść o ocaleńcach, czyli ludziach, którzy przeżyli i utrzymali się przy życiu.

Ile razy można umrzeć? Ile razy otoczenie, przedstawiciele instytucji państwowych, Kościoła mogą sprawić, że mały człowiek zostanie pozbawiony godności, wiary w drugiego człowieka, miłości i czułości? Toby’emu udało się 27 razy. Przetrwał. Ocalał.

Książka Joanny Gierak-Onoszko jest zatrważająca, bo prawdziwa. To nie jest fikcja literacka, ale świadectwo tych, którzy na własnej skórze odczuli jak bezwzględny może być nauczyciel i opiekun. Cennik krzywd jaki przedstawia autorka nie jest na kieszeń jednego człowieka. Żeby go udźwignąć, trzeba mieć dużo siły.

To książka, w której jej bohaterowie wołają o uwagę, błagają o przeprosiny i pragną rozliczenia z przeszłością poprzez ukaranie tych, którzy katowali oraz tych, którzy dawali na to przyzwolenie. By nie pamiętać i żyć normalnie.

Szkoły z internatem zniszczyły całą naszą społeczność. Nigdyśmy się nie podnieśli. Ekscytujecie się mogą na Kanadę, bo patrzycie na nią przez kolorowe skarpetki naszego nowoczesnego premiera. Ale prawda mniej nadaje się do lajkowania.

Debiut Joanny Gierak-Onoszko jest znakomity. Nie tylko dzięki temu, że autorka z ogromnym szacunkiem do rozmówcy pochyliła się nad tematem, który wielu z nas jest nieznany, ale przede wszystkim w sposób jaki to uczyniła – z reporterską dociekliwością. To książka o istocie państwowości, sposobie (nie)radzenia sobie z przeszłością i naprawienia wyrządzonego zła. Naszpikowana jest mnóstwem mądrych słów i ma ogromną wartość poznawczą. Bardzo mocna i świetnie napisana.

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć