ebook Ostra jazda
3.67 / 5.00 (liczba ocen: 247) Ilość stron (szacowana): 512

Ostra jazda
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 17.15
Audiobook - najniższa cena: 19.95
34.30 złpremium: 20.58 zł Lub 20.58 zł
25.73 zł Lub 23.16 zł
27.45 zł Lub 24.71 zł
34.30 zł
17.15 zł
20.58 zł
26.51 zł
27.44 zł
28.79 zł
28.81 zł
29.16 zł
30.53 zł
32.24 zł
34.30 zł
34.30 zł
Inne proponowane

Jest rok 2015. Cały kraj szykuje się do wyborów parlamentarnych, a Europą wstrząsa kryzys uchodźczy. W Poznaniu niedaleko szkoły oficerskiej żołnierze znajdują zwłoki swojego kolegi. Podoficer został zastrzelony. Żandarmeria Wojskowa rozpoczyna śledztwo, ale jest ono prowadzone tak nieudolnie, że większość śladów, które mogłyby pomóc w odnalezieniu mordercy, zostaje zatarta i dosłownie zadeptana.

Kilka tygodni później pewien grzybiarz natrafia w lesie na zwłoki młodej kobiety. Dziewczyna została zabita strzałem w głowę z bliskiej odległości. Wkrótce okazuje się, że była jedną z prostytutek pracujących przy drodze. Śledztwo w sprawie prowadzą policjanci z komendy w pobliskich Szamotułach, a Komenda Wojewódzka w Poznaniu przysyła im do pomocy młodą policjantkę. Dziewczyna z zapałem bierze się do pracy i wkrótce odkrywa, że z tą zbrodnią powiązani są handlarze żywym towarem.

Czy te trzy sprawy mają ze sobą coś wspólnego? Tego właśnie będzie musiała się dowiedzieć sierżant Aneta Nowak, policjantka i jednocześnie studentka prawa. Nie będzie osamotniona. W tym trudnym śledztwie pomogą jej starzy znajomi: Mirosław Brodziak (obecnie dyrektor Banku Ziemskiego, którego właścicielem jest Ryszard Grubiński, przyjaciel z dzieciństwa), podinspektor Mariusz Blaszkowski (zastępca Marcinkowskiego), a także dawny milicjant Teofil Olkiewicz (teraz właściciel pijalni Świat Wódek).

Ostra jazda od Ryszard Ćwirlej możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
No i bęc. Wreszcie Ryszard Ćwirlej wpadł w moje ręce. Słysząc te wszystkie ochy i achy, zastanawiałam się, czy pójdę za tłumem, czy też z właściwą w podobnych momentach konsternacją skończę ostatnią stronę jego książki i zapytam „ale o co chodzi?”. Z charakterystyczną dla mnie konsekwencją unikałam cyklu Milicjanci z Poznania, bowiem nadrobienie całej serii było dla mnie niemożliwe. Uznałam, że moment, w którym pisarz rozpoczyna coś nowego, jest idealny, by poznać jego – tak bardzo zachwalaną – twórczość. Dlatego też moja przygoda z tym autorem rozpoczęła się od Ostrej jazdy.

Gdy w pobliskim lesie znalezione zostają zwłoki żołnierza, a z magazynu szkoły oficerskiej znikają skrzynki z trotylem, robi się naprawdę gorąco. W tym samym czasie policjanci trafiają na ślad mafii i kobiet, które stały się ofiarami handlu żywym towarem. To nie wszystko. Postaci i wątków w Ostrej jeździe mamy „jak mrówków”. Czytelnikowi, który dopiero nieśmiało wyciąga dłoń na powitanie autora, trudno jest rozeznać się co, kto, z kim i dlaczego. Przyznam, że liczyłam na to, że wraz z nową serią nie będę musiała łatać luk, których pojawiło się całkiem sporo.

Podczas czytania zastanawiałam się, który wątek jest dla autora najważniejszy. Dla mnie najciekawszym okazał się wątek wypłynięcia na światło dzienne tajnych dokumentów dotyczących współpracy jednego z policjantów z SB. Bardzo lubię odnajdywać w książkach aluzje do aktualnej sytuacji społeczno-politycznej naszego kraju, a Ćwirlej gwarantuje w tym zakresie niezłą zabawę. Jednak muszę przyznać, że o ile wiele w Ostrej jeździe mi się podobało, o tyle czar nie utrzymał się za sprawą wyzwolonej, pyskatej policjantki oraz studentki prawa w jednej osobie, która jest główną postacią kryminału. Być może to moja wina i dał znać o sobie zakotwiczony we mnie brak zaufania do młodych, średnio doświadczonych życiowo ludzi, którzy nagle wyrastają na głównych śledczych o wybitnych umiejętnościach. Nie wznoszę peanów na rzecz ciętego języka i mocno feministycznej postawy bohaterek książek, choć wiem, że jest na takowe popyt. Chyba bardziej oczekiwałam kogoś takiego jak komisarz Bernard Gross z powieści Roberta Małeckiego niż dziewczynki, która na każdym kroku musi udowadniać, że jest już dojrzałą kobietą. Przyznam, że robiła to sprytnie i inteligentnie, ale ja nie mogłam zapomnieć, że „stoi za nią” nie młody debiutant, a doświadczony pisarz.

Trzeba jednak oddać Ćwirlejowi, że mnogość wątków i postaci nie wytrąca go z równowagi nawet na chwilę. Świetnie balansuje fabułą, powodując, że sprawy, które na pozór są ze sobą niepowiązane, mają wspólne elementy, gdy spojrzymy na nie nieco szerzej. Trudno mi oceniać warsztat autora po przeczytaniu jednej książki, ale jestem skłonna przyznać, że sposób, w jaki pisze Ryszard Ćwirlej, wymaga niezwykłej precyzji, bardzo dobrze rozpisanego planu i sporej dawki wiedzy. W tej prozie czuć doświadczenie, co nie jest wcale takie oczywiste.

Czy zatem nasze spotkanie było udane? Myślę, że na tyle, by dać się zaprosić na jeszcze jedno i wtedy podjąć decyzję, co dalej.

Ocena: 4/6
©Spadło mi z regała
Już od bardzo dawna chciałam poznać twórczość Ryszarda Ćwirleja - nie dość bowiem, że pisze "mój" gatunek, to jeszcze słyszałam o jego książkach same pozytywne opinie. Kiedy okazało się, że autor wydaje kolejną książkę, to wiedziałam, że oczywiście po nią sięgnę. A jakie są moje wrażenia po lekturze? Niestety dość mieszane, a dlaczego - o tym niżej.

Fabuła kręci się wokół - początkowo oczywiście wydawałoby się, że niczym niezwiązanych ze sobą - kilku wątków. Mamy rok 2015 - wybory parlamentarne i kryzys uchodźczy. Niedaleko szkoły oficerskiej pod Poznaniem zostaje zamordowany jeden z żołnierzy. Kilka tygodni później w lesie zostają znalezione zwłoki młodej kobiety (w dość nietypowej pozie, a ślady wskazują, że została zabita strzałem w głowę z bliskiej odległości, podczas załatwiania potrzeb fizjologicznych). Szybko okazuje się, że dziewczyna mogła być ofiarą handlarzy żywym towarem. W śledztwie, które prowadzi policja w Szamotułach, pomaga młoda policjantka z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu. Oczywiście problem sięga dużo głębiej, niż mogłoby się wydawać, a nasza bohaterka ma głowę na karku i bystry umysł, więc pełni niebagatelną rolę w rozwiązaniu całej zagadki. To są tylko trzy główne wątki, lecz sama książka zawiera ich o wiele wiele więcej...

I tutaj przejdę do tego, co spowodowało, że mam mieszane uczucia względem tej książki. Przede wszystkim - ilość wątków. Wielokrotnie gubiłam się w przedstawionych przez autora zdarzeniach, a niestety ilość bohaterów, jaka występuje w tej książce, ich podobieństwa względem siebie (nazwiska, stanowiska, przeszłość, funkcje) nie pomagały w połapaniu się w fabule. Zdążyłam się zorientować, że ci bohaterowie występowali już w poprzednich książkach autora, więc osoby, które je znają, na pewno nie będą mieli takich problemów, a co więcej - będzie to dla nich swoisty smaczek, ale dla osoby, która pierwszy raz sięga po twórczość Ryszarda Ćwirleja jest to wyzwanie, by wszystkich spamiętać i ich nie pomylić. W pewnym momencie straciłam zupełnie z pola widzenia istotę książki, często musiałam się wracać kilka kartek, by zrozumieć, co autor opisuje i które postaci biorą udział w tych konkretnych wydarzeniach. Zdałam sobie w ogóle właśnie sprawę, że nie pamiętam nawet imienia tej młodej policjantki, a którą to postać polubiłam najbardziej ze wszystkich. Aneta? Chyba Aneta. No właśnie.

Gdyby nie to, co opisałam powyżej, książka dostałaby ode mnie mocniejszą ocenę. Poza tym chaosem mamy bowiem wszystko, co trzeba, by wciągnąć czytelnika bez reszty w wykreowany świat. I ciekawe tematy (choć może trochę za dużo jak dla mnie było tutaj polityki, ale ja polityką się nie interesuję za bardzo, od tego mam męża ;)), kilku wyrazistych bohaterów, akcja zawieszająca się w odpowiednich momentach, brudne sekrety policji, sarkazm i humor, lekkie pióro (choć częste retrospekcje wytrącały mnie z rytmu), świetne zakończenie. Mam nadzieję, że autor w kolejnych książkach trochę przystopuje z ilością wątków, bo "Ostra jazda" mogłaby spokojnie obdzielić nimi jeszcze co najmniej jedną książkę, bez uszczerbku dla fabuły.

Generalnie, na Ostrą jazdę trzeba sobie zarezerwować zdecydowanie więcej czasu, niż na "statystyczną" książkę i nie jest to raczej pozycja na tak zwane "odmóżdżenie", bo zdecydowanie trzeba tutaj myśleć i łączyć fakty, by się nie pogubić.

Ocena: 3+/6
©Zakątek czytelniczy
Lata lecą, ale ludzie aż tak się nie zmieniają jak powszechnie się sądzi. Czas wygładza wspomnienia, ale nie wszystko zostaje zatarte, niektórzy noszą w sobie zadrę i czekają na odpowiedni moment by przypomnieć o sobie. Rzadko czynią to bezpośrednio, wolą obserwować zza kulis sprowokowane wydarzenia, bo tak jest bezpieczniej, chyba, że trafią na kogoś kto przejrzał ich plan. Wówczas zmieniają się reguły gry …

Prowadzenie śledztwa nie jest rzeczą prostą i łatwą, zasady nim rządzące wydaje się jasne, lecz niekiedy trzeba trochę je nagiąć lub stworzyć własne, by przyniosło rozwiązanie kryminalnej zagadki. Aneta Nowak już zdążyła się o tym przekonać, a teraz po raz kolejny korzysta z tej wiedzy oraz z doświadczenia swoich współpracowników. Jedno i drugie będzie potrzebne przy rozwikłaniu morderstwa młodej kobiety, już pierwsze ustalenia wskazują dość konkretny kierunek poszukiwań, a dochodzenie staje się dla młodej policjantki punktem honoru. Zresztą nie tylko na tej sprawie będą musieli skupić się stróże prawa z Komendy Wojewódzkiej w Poznaniu, wydawało się, że wojskowe dochodzenie dotyczące śmierci doświadczonego żołnierza zostało zakończone. Jednak temat niespodziewanie powraca i trzeba mu się przyjrzeć uważniej, nawet jeśli za pierwszym razem zostało koncertowo spartaczone przez kogoś innego. Jak by tego było mało gorąca, przedwyborcza, atmosfera, daje się odczuć również w policyjnych szeregach. Fred Marcinkowski już nie przeżył wiele burz, więc i tę przyjmuje z filozoficznym spokojem, w końcu najważniejsza jest praca. Jego zespół ma konkretne zadania, nawet starym współpracownikom zostają przydzielone obowiązki. Cel jak zawsze jest jeden - wykryć sprawcę bądź sprawców i zaprowadzić porządek, nawet gdy trzeba podjąć kroki nie opisane w żadnym podręczniku dla policji. Tym razem stawka jest naprawdę wysoka i jakakolwiek porażka nie wchodzi w grę. Ktoś rzucając wyzwanie chyba zapomniał na co stać byłych i obecnych funkcjonariuszy, których szefem jest Fred.

Kolejne spotkanie z książką autorstwa Ryszarda Ćwirleja przyniosło prawdziwe rozsmakowanie się w zagadkach kryminalnych, w jakich nie ma oczywistości i schematyczności oraz mocno osadzonych w rzeczywistości. Ostro jazda od samego początku serwuje czytelnikowi znaki zapytania, a im bardziej zagłębiamy się w nią tym pojawia się ich więcej. Kolejne fragmenty intrygują i odsłaniają coraz bardziej niepokojący obraz, w jakim ludzkie życie wydaje się dla zbyt wielu nic niewarte, a człowiek jest jedynie towarem przekazywanym z rąk do rąk, bez możliwości wyzwolenia się z zaklętego kręgu. Bohaterowie, jak zawsze zresztą, nie zawiedli, do samego końca, utrzymując szybkie tempo oraz przede wszystkim śledczy klimat. Pozornie odrębne wątki toczą się prawie równolegle i zazębiają się wraz z ewolucją fabuły coraz mocniej, ale scenariusz Ostrej jazdy jest nieprzewidywalny. Czas przeznaczony na zakładanie z góry jaką dalej potoczy się ścieżką lepiej przeznaczyć na kibicowanie postaciom, jakie niezłomnie, lecz na swoich warunkach, toczą wojnę z przestępczym światem. Nowa porcja śledczej pracy policjantów, których szefem jest Fred Marcinkowski dostarcza czytającym nie lada kryminalnych emocji, a jeśli dodać do tego motyw political fiction, całość staje się jeszcze bardziej intrygująca.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Trzy znaki zapytania: dwa kryminalne, jeden polityczny... Trzy pozornie niepowiązane sprawy w zaskakujący sposób zazębiają się ze sobą tworząc iście kryminalno-polityczną intrygę z zaskakującym zakończeniem.

Niedaleko szkoły oficerskiej w Poznaniu zostają znalezione zwłoki żołnierza. Kilka tygodni później w lesie grzybiarz dokonuje makabrycznego odkrycia: ciało martwej, półnagiej kobiety. Co łączy te dwie zbrodnie? I czy próba zdyskredytowania Freda Marcinkowskiego ma coś wspólnego z tymi przestępstwami?

Niepozorna, filigranowa sierżant Aneta Nowak, jej motocykl (nie motor! bo "motor to jest w kosiarce do trawy") i jazda bez trzymanki albo, jak kto woli, ostra jazda. Bo dzieje się naprawdę sporo. Mamy handel żywym towarem, polityczne zawirowania, osobiste porachunki, a nawet echo stanu wojennego, teczek oraz działalności SB. To wszytko tworzy wybuchową ale spójną całość z bardzo nerwową, emocjonującą końcówką. W trakcie śledztwa pojawiają się lubiani i znani z wcześniejszych tomów Blacha, Brodziak, Fred no i oczywiście Teoś, który mimo wieku daje radę. Wyraziste postaci, dosadny język, mocne sceny. Ostra jazda to konkret, kryminalno-sensacyjny konkret. Najbardziej wstrząsającym wątkiem był dla mnie handel żywym towarem i to, w jaki sposób kobiety traktowane są przez bandę troglodytów określających siebie mianem "handlarzy". Makabra... Wstrząsające opisy warunków w jakich przetrzymywano kobiety oraz brutalnej rzeczywistości w jakich się znalazły.

Ryszard Ćwirlej dał się poznać jako autor, który doskonale odnajduje się w realiach lat osiemdziesiątych. Z niebywałą precyzją i wiarygodnością przenosi na karty swoich powieści ówczesny świat, zwyczaje i relacje międzyludzkie. Okazuje się, że we współczesności radzi sobie równie dobrze. Wartka akcja, ciekawa intryga i lekkie pióro Pana Ryszarda to gwarancja dobrego, soczystego polskiego kryminału. No polubiliśmy się z Panem Ryszardem.

Zdecydowanie polecam.

Ocena: 5/6
©Tylko skończę rozdział
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Wprowadziłem nową półkę - niedoczytane. Trafia na niż ostra jazda - za co ? Autor popłynął mainstreamem i stworzył feministyczny kryminał, w którym, a jakże, pojawia się też "biedota" czekająca na 500+. Szanuję Autora za pierwsze książki z cyklu o milicjantach z Poznania, ponieważ jednak w kolejce czeka więcej wartościowych pozycji, opiniowana książka trafia na nową półkę.

Warto zerknąć