Wynajmij sobie chłopaka
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.26 / 5.00
liczba ocen: 198
KURSGA#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.99 złpremium: 17.99 zł
25.49 zł
25.49 zł
29.99 zł
29.99 zł
Pozostałe księgarnie
20.74 zł
25.49 zł
25.86 zł
27.00 zł
28.49 zł
29.99 zł
Opis:

Przeczytaj, zanim obejrzysz film. Kiedy Brooks Rattigan proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Ale jak dalej sprawy się potoczą?

Brooks Rattigan za swoją bezinteresowną propozycję dostaje trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace.

Recenzje blogerów
Brooks Rattigan nie robił tego dla pieniędzy. W każdym razie nie na początku. Kiedy Brooks proponuje, że zabierze na bal absolwentów kuzynkę Brudette’a, którą chłopak wystawił do wiatru, kierują nim jak najszlachetniejsze pobudki. Dostaje jednak trzysta dolarów napiwku, a wśród najbogatszych mieszkańców trzech stanów niesie się wieść o jego nienagannych manierach. Brooks wykorzystuje więc okazję, żeby sobie dorobić – oferuje usługi niezwykle zamożnym, nadopiekuńczym rodzicom, pragnącym, by ich córki mogły przeżyć niepowtarzalne chwile podczas szkolnych imprez, w które obfituje kalendarz ostatniego roku liceum. Poza tym Brooksowi kasa jest potrzebna, żeby mógł się dostać na wymarzony uniwersytet. To dla chłopaka jedyna szansa, żeby wyrwać się z robotniczego miasteczka i osiągnąć sukces. Co z tego, że po drodze trzeba się uciec do paru oszustw i kilka razy pójść na skróty? Nikomu przecież nie dzieje się krzywda. Brooks nie przewidział jednak, że na swej drodze napotka nieprzewidywalną Celię Lieberman... I pociągającą Shelby Pace.

Ten wrak człowieka jest moją jedyną życiową podporą. Mimo że łączą nas więzy krwi, różnimy się całkowicie. W pewnym sensie mógłbym uznać Charliego za swoje największe źródło inspiracji - za nic w świecie nie chcę się w niego zamienić. Nic nie budzi we mnie większej grozy niż myśl, że skończę jak on.

Wynajmij sobie chłopaka to z jednej strony lekka, przesycona świetnym humorem młodzieżówka, z drugiej jednak historia porusza niezwykle istotny temat, jakim jest nierówność szans na starcie. Brooks to chłopak niesłychanie dojrzały jak na swój wiek, przyczyną zapewne jest brak matki oraz ojciec, który choć mieszka pod wspólnym dachem, nie posiada cech wzorowego, zainteresowanego rodzica. Nastolatek nie chce skończyć podobnie jak opiekun, dlatego całą nadzieję pokłada w nauce i nadciągających egzaminach. Marzy o wyrwaniu się z domu, przekraczaniu granic, dokonaniu czegoś ważniejszego. Dobre wyniki i dostanie się na porządną uczelnię stają się priorytetem, doskonale wie, że taka inwestycja to najlepsze, co może sobie zafundować. Szybko jednak doświadcza niesprawiedliwości losu, jaka może całkowicie przekreślić jego plany. Same wyniki to przecież za mało, by studiować w porządnym miejscu.

Czuję się jak bohater bajki o Kopciuszku. Tyle że nie jestem księciem, ale biedną dziewczyną.

Wkrótce Brooks postanawia bezinteresownie pomóc pewnej dziewczynie, co zapoczątkuje całą lawinę szalonych wydarzeń, które na dodatek pomogą mu zarobić trochę pieniędzy. Zagubiony i potrzebujący wsparcia chłopak coraz bardziej brnie w swoje kłamstwa, nie dostrzegając, że wkrótce może stracić to, co ma w jego życiu najważniejszą wartość. Tylko czy można go winić, że pragnął wbrew skromnemu pochodzeniu, osiągnąć lepsze wykształcenie, które dla bogatych jest przecież na wyciągnięcie ręki? Czy to naprawdę grzech, chcieć więcej?

Jak to się dzieje, że jedni mają aż tyle, a inni tak niewiele? To wszystko kwestia pieniędzy. Moje miejsce na Columbii przypadnie jakiemuś dzianemu gnojkowi, którego rodziców będzie stać na czesne. Tyle w temacie jednakowego startu, tak zwanego wyrównywania szans, idei sprawiedliwości. Wygrani biorą wszystko.

Książka napisana jest wyjątkowo przyjemnym i lekkim piórem, dlatego czyta się ją szybko i beztrosko. Całość dopieszczają zabawne, przemawiające i niesłychanie emocjonujące dialogi, dzięki którym nie sposób nie utożsamić się z nakreślonymi postaciami. Naszkicowane postacie są autentyczne i wyraziste, każda z nich wnosi coś istotnego do tej interesującej fabuły. Bezsprzecznie można podzielić ich na dwie grupy, do pierwszej należą bogaci i popularni, którzy dostają wszystko, czego pragną, do drugiej osoby wyróżniające się z tłumu, obdarzone empatią i szacunkiem do innych, pragnące od życia czegoś więcej, niż wyłącznie dobra materialne. Zderzenie dwóch światów bywa brutalne, na szczęście może przyczynić się do rachunku sumienia i zrozumienia, co tak naprawdę jest ważne.

Główny problem: chciałem Więcej. Czy to naprawdę takie straszne? Nie godzić się grać kartami, które dał nam los, nie godzić się na Mniej?

Wynajmij sobie chłopaka jest słodko-gorzką opowieścią o prawdzie, akceptacji samego siebie i docenianiu tego, co stanowi fundament naszego życia. Zabawna, lecz zarazem niesłychanie refleksyjna, opisująca perypetie nastolatków, ale trafiająca również do serca dorosłych, ukazująca nieuczciwość losu, a jednak napełniająca serce nadzieją. To doskonałe połączenie przyjemnej, relaksującej, lekkiej lektury z refleksyjną historią, nakazującą nam chwilowe zatrzymanie i zanalizowanie własnej postawy czy systemu wartości. Naprawdę świetnie się bawiłam z nakreślonymi bohaterami i z przyjemnością obejrzę ekranizację. Polecam gorąco!

Ocena: 4+/6
©Z fascynacją o książkach
Współczesna młodzieżówka napisana przez mężczyznę? Czegoś takiego nigdy wcześniej nie czytałam. Teraz panowie autorzy skupiają się na fantastyce, na mrożących krew w żyłach thrillera, na powieściach filozoficznych. A młodzież zostawiają pod opieką kobiet. Książek z gatunku Young Adult na rynku jest bez liku, jednak wszystkie mniej lub bardziej prezentują dziewczęcy punkt widzenia. Wynajmij sobie chłopaka wyróżnia się więc na tle podobnych publikacji. Opowiedziana jest ona słowami już prawie dorosłego chłopaka.

Brooks marzy o dostaniu się na prestiżowe studia na Columbii. Jednak na drodze stoi mu wiele przeszkód. Po pierwsze musi poprawić wyniki testu, po drugie nie ma znajomości na uczelni, które pomogłyby mu wyróżnić się spośród setek kandydatów, po trzecie nie ma funduszy wystarczających na studiowanie. Nie poddaje się jednak łatwo i za wszelką cenę dąży do obranego celu.

Jako sposób na zarobienie potrzebnych pieniędzy znajduje dość kontrowersyjne zajęcie. Świadczy usługi tak zwanego "zastępstwa". Zostaje osobą towarzyszącą na balach absolwentów i innych tego typu uroczystościach. Wynajmowany jest nie przez same dziewczyny, lecz przez ich zatroskanych i zamożnych rodziców.

Ta historia mogłaby okazać się katastrofą gdyby została źle napisana, ale autor zdecydowanie stanął na wysokości zadania. Stworzył postać Brooksa, którego po prostu nie da się nie lubić. Jest on bardzo autentycznym bohaterem, w żaden sposób nie wydaje się być wyidealizowany, jednak na każdym kroku udowadnia, że w gruncie rzeczy jest bardzo wartościowym chłopakiem. Pomimo tego, że podejmuje złe wybory, że zdarzają mu się żenujące wpadki, że czasem przeklnie, czasem się napije, jego wytrwałość, dobre maniery, dyskrecja i rzetelność rekompensują złe wrażenie.

Bardzo dobrze bawiłam się przy tej książce. Uważam, że jest ona doskonałą przeciwwagą dla książek dla starszej młodzieży przepełnionych erotyką, które zalewają ostatnio rynek wydawniczy. Wątek romantyczny w książce jest jak najbardziej obecny. Ale rozwija się tak, jak powinny rozwijać się związki w prawdziwym życiu.

Teraz tylko zostało mi nadrobić serial. Ale coś czuję że będzie ciężko dorównać mu książce.

Ocena 5/6
©Szczypta romansu
Głównym bohaterem powieści jest Brooks. Chłopak, któremu z całego serca zależy na studiowaniu na uniwersytecie Columbia, jednak ciągle brakuje mu punktów do uzyskania wymaganej ich liczby. Jednak nie poddaje się on i uparcie dąży do spełnienia swojego marzenia. Pojawia się jednak drugi problem: pieniądze. Nauka wiele kosztuje, a chłopak pracuje tylko w zapuszczonej restauracji. Niespodziewanie proponuje, że zabierze na bal kuzynkę znajomego, którą wystawił chłopak. W nagrodę otrzymuje aż trzysta dolarów napiwku, co skłania go do dalszej pracy w tej, nazwijmy to, dziedzinie.

Z początku miałam pewne wątpliwości co do tego, czy polubię tego bohatera. Naprawdę, bałam się, że okaże się okropnie upierdliwy i irytujący, a ja nie będę w stanie przez niego przebrnąć przez tę powieść. Nic bardziej mylnego! O dziwo, Brooks zyskał moją sympatię i muszę nawet przyznać, że w pewnej sprawie przypomina on trochę mnie.

Oczywiście, w książce przewija się mnóstwo bohaterów, którzy bardzo różnią się od siebie. Jednak pewna dziewczyna zwróciła moją szczególną uwagę. Mówię tu o Celii Lieberman, która choć wydaje się dość wredna, nieprzyjemna i rozpieszczona, to tak naprawdę jest naprawdę świetną dziewczyną. Potrafi być zabawna, wrażliwa i po prostu miła. Właśnie dzięki tym cechom ją tak polubiłam.

Mimo tego, że jest to historia okropnie schematyczna, to czyta się ją bardzo dobrze. Tak naprawdę wystarczyłyby spokojnie dwa wieczory, żeby pochłonąć całą tę książkę. Jest to taki typ młodzieżówek, który może nie zaskakuje za bardzo, ale który czyta się przyjemnie, szybko, a sama historia na swój sposób jest bardzo wciągająca.

Steve Bloom stworzył powieść, która przy tej swojej schematyczności, niesie pewne wartości. Ja odnalazłam tutaj przesłanie dotyczące spełniania swoich marzeń, mimo sprzeciwu ze strony rodziców i mimo wielu kłód, jakie rzucają się nam pod nogi. Myślę, że historia Brooksa oraz jego upór będą dla mnie genialnym wzorem do naśladowania. Przecież tyle, ile ten chłopak stracił nerwów i pieniędzy na to wszystko, to jest coś szalonego. Wszystko tylko po to, żeby pójść na wymarzoną uczelnię.

Myślę, że Wynajmij sobie chłopaka przypadnie do gustu miłośnikom właśnie takich lekkich młodzieżówek z wątkiem romansu oraz samym czytelnikom romansów. Przede mną teraz do obejrzenia film, który powstał właśnie na podstawie tej historii, a o którym być może opowiem Wam, jak go skończę.

Ocena: 5/6
©Inthefuturelondon
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć