Wada
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.50 / 5.00
liczba ocen: 25
SMARTIDEAS#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.90 złpremium: 19.14 zł
19.90 zł
-5% 20.73 zł
25.53 zł
27.11 zł
Pozostałe księgarnie
20.99 zł
22.33 zł
22.90 zł
24.50 zł
25.52 zł
26.57 zł
31.89 zł
31.90 zł
Opis:

Są sprawy pogrzebane dawno temu i świeże ślady świadczące o zbrodni.Tylko ciała brak… „Małecki z każdą kolejną książką wyrasta na prawdziwego arcymistrza polskiego kryminału” – Piotr Bratkowski, „Newsweek”

Groźne burze nad Chełmżą i nieznośne sierpniowe upały. Na leśnej polanie w pobliżu jeziora komisarz Bernard Gross trafia na pusty, zakrwawiony namiot. Stopniowo odkrywa wokół niego znacznie więcej śladów krwi. Wszystko wskazuje na brutalną zbrodnię, której ofiarą mogła paść młoda kobieta. Kłopot w tym, że Gross nie ma żadnego punktu zaczepienia. Brak ciała ofiary, narzędzia zbrodni i sprawcy. Zbyt wiele niewiadomych i zbyt wiele mylnych tropów, którymi musi podążyć, by w gęstniejącym mroku odnaleźć przerażającą prawdę. Prawdę, która odsłoni rodzinną tajemnicę sprzed wielu lat…

Recenzje blogerów
Uwielbiany przeze mnie komisarz Bernard Gross powrócił z kolejną zagadką. Ależ to był smakowity kąsek!

W upalny sierpniowy dzień komisarz Bernard Gross zostaje wezwany do dziwnego znaleziska niedaleko jeziora. Na miejscu zastaje pusty namiot z wyraźnymi śladami zbrodni – niestety, ciała oraz narzędzia brak. Czy faktycznie doszło tu do morderstwa? A może intuicja tym razem źle podpowiada Grossowi? Przed komisarzem śledztwo pełne znaków zapytania, które odsłoni mroczne tajemnice z przeszłości.

Twórczość Roberta Małeckiego śledzę od pierwszej powieści (Najgorsze dopiero nadejdzie) i wciąż jestem pod wrażeniem jego talentu oraz ogromnej pracy, którą wkłada w doskonalenie warsztatu. Po bardzo wciągającej Skazie, czyli pierwszej części z Grossem, która na tegorocznej Kryminalnej Pile została uznana za najlepszy polski kryminał miejski 2018 roku, wiedziałam, że tego pisarza na wiele jeszcze stać. I ani trochę się nie pomyliłam. Wada to kryminał, który fabułą porywa od pierwszej strony, a im bliżej końca, tym bardziej jest nieodkładalny. Choć zamierzałam smakować go co najmniej kilka dni, ostatecznie pochłonęłam go w weekend.

Małecki ma wyjątkową umiejętność wciągania czytelnika w wymyśloną intrygę. Nawet gdy pisze o mało znaczącym zdarzeniu, robi to w taki sposób, by jak najbardziej pobudzić naszą wyobraźnię i zaostrzyć apetyt na to, co za chwilę się stanie. W Wadzie nie brakuje napięcia, dusznej i przeszywającej atmosfery, ciekawych zwrotów akcji, przeszłości przenikającej się z tym co tu i teraz, a także wielowymiarowego spojrzenia na ludzkie rozterki i dramaty. I jeszcze zupełnie nieprzewidywalnego zakończenia, które jest doskonałym zwieńczeniem tej arcywciągającej historii.

W centrum wydarzeń jest nieustępliwy komisarz Bernard Gross – postać nietuzinkowa, ze sporym bagażem doświadczeń i wyjątkowym nosem do zagadek kryminalnych. Swoje ma za uszami, nie zawsze dokonuje słusznych wyborów, czasem miota się pomiędzy prawdami i szarpie sam ze sobą, ale to te ułomności właśnie sprawiają, że od początku czujemy do niego sympatię i kibicujemy mu w zawodowych oraz prywatnych zmaganiach. I tym razem Małecki go nie oszczędza – rzuca w wir niejednoznacznych zależności, znowu każe walczyć z osobistymi demonami, poddaje próbom, z których niejeden wyszedłby z podkulonym ogonem. Ale nie Gross! On do cieniarzy nie należy, nawet jeśli czasem zdarza mu się stracić wiarę w siebie i sens tego, co robi na co dzień. To naprawdę jeden z moich ulubionych męskich bohaterów – facet, za którego szorstkością i wewnętrznym smutkiem już cholernie tęsknię, choć od skończenia przeze mnie lektury minęło zaledwie kilka dni.

Jeśli szukacie doskonałej kryminalnej rozrywki, sięgnijcie po Wadę – nie zawiedziecie się.

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Pierwszy cykl kryminalny Roberta Małeckiego o toruńskim dziennikarzu, któremu przyszło rozwiązać kilka zagadek kryminalnych, był niezły. Jednak kolejne książki są coraz lepsze. Wada to kolejny kryminał, którego akcja dzieje się w niewielkiej Chełmży. Jeśli ktoś myśli, że policja nie ma tam nic do roboty, to nie ma pojęcia o życiu na prowincji. Tym razem komisarz Bernard Gross musi rozwiązać dwie sprawy.

Pierwsza ma ponad trzydziestoletnią historię świadczącą o bezradności milicji, a potem policji. Gross przygląda się tajemniczemu zaginięciu kobiety z dzieckiem, do którego doszło przed wielu laty. Odchodzący z powodu choroby na emeryturę przełożony prosi komisarza o zajęcie się tą sprawą. Czy można rozwiązać tak starą już zagadkę kryminalną? Co się wówczas stało? Najpierw jednak komisarz musi zrozumieć dlaczego po tylu latach wszyscy nadal kłamią w tej sprawie.

Druga sprawa jest całkiem świeża. Nad jeziorem znaleziono ślady krwi, zakrwawiony namiot, damskie stringi, ale to wszystko. Ślady sugerują zabójstwo, ale nie ma zwłok, ani też narzędzia zbrodni. Gross musi się uporać z dość sporym wyzwaniem, pomimo niechętnej postawy prokuratora. Na domiar złego stracił kontakt z dorosłym synem i jedyne co mu pozostało z życia rodzinnego to odwiedziny w hospicjum, gdzie przebywa jego żona od lat w stanie śpiączki.

Niewątpliwą zaletą powieści jest świetnie skonstruowana fabuła, w której wątki kryminalne splatają się ze scenami z życia prywatnego w niemal idealnych proporcjach. Narracja jest płynna i swobodna, dzięki czemu czytanie tej książki to po prostu przyjemność. Myślę, że Małecki staje się coraz większą konkurencją dla uznanych autorów polskiej literatury kryminalnej. Skaza i Wada są tego jednoznacznym dowodem.

Ocena: 6/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Znacie komisarza Bernarda Grossa? Jeśli nie, to szkoda, bo to błyskotliwy policjant, który brawurowo rozwikłał zagadkę dwóch nieboszczyków odnalezionych na skutym lodem jeziorze (o tym śledztwie możecie przeczytać w Skazie). Jednak nie ma powodu do zmartwienia, gdyż Gross również aktywnie działa w Wadzie, która jest osobną historią i nowym wyzwaniem dla chełmżyńskiej policji.

Bernard Gross nadal jest mężem Agnieszki, która po traumatycznych przeżyciach leży w śpiączce w szpitalu. Ojcem, który praktycznie nie ma kontaktu z synem. Ale przede wszystkim jest komisarzem, któremu przydzielono zadanie rozwikłania tajemniczego znaleziska, jakim jest zakrwawiony namiot pozostawiony na leśnej polanie blisko jeziora. Dodatkowe poszlaki wskazują, iż może być to miejsce zabójstwa kobiety. Jednak nie ma ciała i nie ma również zgłoszenia odnotowanego w rejestrze osób zaginionych. Co się stało na polanie? Jeśli ktoś zginął to dlaczego? Kim była ofiara? W jaki sposób doszło do zabójstwa – jeśli doszło? Gdzie jest ciało? Sprawa po wstępnym rozpoznaniu wydaje się być patowa, ale pojawiają się tropy, które pokierują śledczego do archiwalnej sprawy sprzed trzech dekad.

Przyznaję szczerze, że podczas czytania kilkukrotnie złorzeczyłam autorowi, bo to na jakie miny mnie kierował, jak mocno plątał poszczególne wątki i nitki, które miały pokierować mój tok myślenia prosto do celu, wyzwalało we mnie czytelniczą agresję i … podziw. Niemal do samego końca nie wiedziałam jak potoczy się sprawa i jak ułożą się losy bohaterów.

Czyli co? Czyli mamy rasowy kryminał z sukcesywnie budowaną fabułą, do której dokładane były kolejne fakty nie wyskakujące jak króliki z kapelusza, ale uzyskiwane mozolną pracą śledczą. Kryminał, który nie ocieka krwią – ha! nawet ciała nie było – i ma logiczne zakończenie. Czego chcieć więcej? Kolejnej odsłony Roberta Małeckiego idącego ramię w ramię z Bernardem Grossem. Już się szykuję!

PS. Pytanie otwierające, to była taka zaczepka z mojej strony, bo przecież Bernard Gross i Skaza zgarnął tegoroczną nagrodę Kryminalnej Piły dla najlepszej polskiej miejskiej powieści kryminalnej i nominację do Nagrody Wielkiego Kalibru!

Ocena: 5+/6
©Na czytniku
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć