Raz, dwa, trzy… giniesz Ty!
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.33 / 5.00
liczba ocen: 225
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.00 złpremium: 19.20 zł
22.40 zł
27.20 zł
32.00 zł
Pozostałe księgarnie
26.74 zł
26.76 zł
27.20 zł
28.48 zł
29.00 zł
32.00 zł
32.00 zł
Opis:

Bartek jest aktorem, który właśnie wywalczył sobie pierwszą większą rolę w superprodukcji. Agnieszka ma szansę dostać pracę w popularnym piśmie o show-biznesie, w którym pracuje już jej przyjaciółka Oliwka. Obie dostają zadanie napisania reportażu z planu filmowego. Zamiast ekscytujących plotek znajdują tam jednak... nieboszczyka. I nie ma wątpliwości, że rozstał się on z życiem wbrew własnej woli.

Szybko okazuje się, że morderstwo na planie filmowym związane jest z wypadkiem, który wydarzył się w tym samym miejscu siedemnaście lat wcześniej. Mało tego! Morderca nie zamierza poprzestać tylko na jednej zbrodni... Czy policja i trójka przyjaciół odkryją jego tożsamość, zanim dojdzie do kolejnej tragedii?

Raz, dwa, trzy… giniesz Ty! od Alek Rogoziński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Kto czytał kiedyś powieść Alka Rogozińskiego Jak cię zabić, kochanie?, ten w Raz, dwa, trzy… giniesz ty! odnajdzie solidne nawiązanie do tamtej historii. Nie zna jednak dobrze autora ten, kto przypuszcza, że zaczął on z braku pomysłów odgrzewać stare kotlety, bowiem Raz, dwa, trzy… giniesz ty! to kolejny dowód na to, że Rogoziński ma poczucie humoru i potrafi żartować z samego siebie. Otóż fabuła zasadza się na tym, że ekipa filmowa kręci film… „Jak cię zabić, kochanie? 4”: i o ile część pierwsza była hitem, to kolejne zjeżdżały po równi pochyłej, a czwartą odsłoną po równo znudzeni są reżyser i scenarzysta, aktorzy (wyjątkowo bez talentu) oraz widzowie.

Na plan filmowy przybywa Agnieszka, która właśnie zaczęła pracę dla popularnego pisma o szołbiznesie, oraz Oliwka, jej przyjaciółka. Mają wspólnie napisać reportaż z planu filmowego, jednak na miejscu zamiast ekscytujących plotek znajdują nieboszczyka. Zdecydowanie zamordowanego. Szybko okazuje się, że aktor zginął tak samo, jak grany przez niego bohater. A to oznacza, że był on pierwszy na liście… Kto zaczaił się na aktorów „Jak cię zabić, kochanie? 4” i dlaczego? Agnieszka i Oliwka wbrew zdrowemu rozsądkowi, ale zgodnie z kategorycznym nakazem szefowej czasopisma, postanawiają trochę powęszyć na planie i pomóc policji w śledztwie. Choć jestem dziwnie przekonana, że komisarz Krzysztof Darski określiłby ich działania zgoła odmiennym czasownikiem… Niebawem okazuje się, że morderstwo na planie filmowym związane jest z wypadkiem, który wydarzył się w tym samym miejscu siedemnaście lat wcześniej. Żaden aktor nie może czuć się bezpieczny…

Zawsze, gdy sięgam po książki Alka, mogę być pewna, że spędzę z nimi kilka przyjemnych godzin. Niestety niemożliwością jest przeciągnąć sobie tę przyjemność na dłużej niż dwa, no góra trzy dni, bowiem lekki i zabawny styl autora powoduje, że kolejne strony przewracają się same, a uśmiech stale gości na twarzy. Nie inaczej było również tym razem. W Raz, dwa, trzy… giniesz ty! dostajemy nowe główne bohaterki – Agnieszkę i Oliwkę – ale jak dobrze nam znana Róża Krull (występująca tu zresztą gościnnie), one także mają niezwykły talent do pakowania się w kłopoty, co wywoła wiele zabawnych sytuacji, ale i sporo niebezpiecznych momentów. Komisarz Krzysztof Darski może być pewien, że i tym razem nie będzie mógł prowadzić spokojnie śledztwa, bowiem dwie dziennikarki będą próbowały na własną rękę odkryć, kto stoi za morderstwami na planie filmowym.

O ile we wcześniejszych książkach Alka, jak na przykład Do trzech razy śmierć czy Jak cię zabić, kochanie? najważniejsze zdawały się żarty i gagi, tak w ostatnich tytułach na plan pierwszy wysuwa się pytanie typowe dla kryminału: kto zabił i dlaczego? Nie oznacza to bynajmniej, że teraz Rogoziński pisze krwawe, mroczne dreszczowce na wzór tych z krajów skandynawskich (kto zna temperament i osobowość autora, ten wie, że to raczej niemożliwe), ale Raz, dwa, trzy… giniesz ty! mimo humorystycznych wtrąceń skupia się przede wszystkim na zbrodni. Mnie osobiście tak wyważone proporcje bardzo odpowiadają, bo choć trafia do mnie humor Alka Rogozińskiego, to jednak jego książki na tej przemianie zyskały: wciąż zabawne i lekkie, są teraz bardziej autentyczne w warstwie fabularnej. Niezmiennym i niewyczerpywalnym tematem jest nasz rodzimy szołbiznes – tym razem Rogoziński skupia się na świecie filmu, i jak zwykle nie jest to zbyt piękny obrazek…

Czy mam jakieś zastrzeżenia? Właściwie nie, Raz, dwa, trzy… giniesz ty! spełniło moje wymagania, ale… Może przydałby się lekki powiew świeżości? Może zaryzykować i obsadzić akcję powieści w innym miejscu niż światek celebrytek? Wciąż liczę na to, że wydawnictwa dadzą się autorowi wykazać na nowym polu i wypuszczą na rynek na przykład długo zapowiadaną powieść historyczną jego pióra. Oj, czytałabym! Ale prawda jest taka, że o jeśli chodzi o twórczość Alka Rogozińskiego, to wszystko biorę w ciemno. To gwarancja świetnie spędzonego czasu.

Ocena: 4+/6
©tanayah czyta
Bartek jest aktorem, który właśnie wywalczył sobie pierwszą większą rolę w superprodukcji. Agnieszka ma szansę dostać pracę w popularnym piśmie o show-biznesie, w którym pracuje już jej przyjaciółka Oliwka. Obie dostają zadanie napisania reportażu z planu filmowego. Zamiast ekscytujących plotek znajdują tam jednak... nieboszczyka. I nie ma wątpliwości, że rozstał się on z życiem wbrew własnej woli. Szybko okazuje się, że morderstwo na planie filmowym związane jest z wypadkiem, który wydarzył się w tym samym miejscu siedemnaście lat wcześniej. Mało tego! Morderca nie zamierza poprzestać tylko na jednej zbrodni... Czy policja i trójka przyjaciół odkryją jego tożsamość, zanim dojdzie do kolejnej tragedii?

Zaczynając od okładki, muszę przyznać, że różnie się od wydawanych w wydawnictwie FILIA oraz Edipresse. Jakieś delikatnie urozmaicenie. Przeważa biel z szarością, na środku różowe serce. Jedynie grzbiet najbardziej przypomina wyglądem do poprzednich historii napisanych przez autora. Co mnie zaskoczyło, to to, że z tyłu widzimy samego autora! Gdy tylko po długim dość czasie oczekiwania przyszło do mnie pudło z wizerunkiem Alka, trochę zgłupiałam. Gdzieś tam czytałam, że autor jest na okładce, ale pomyślałam, że ktoś sobie żarty stroi. Dobre sobie, tym razem nie chciałam się nabrać i obróciłam to w żart. Do czasu wzięcia lektury do dłoni. Dzięki Alek, za kwiatka z okładki.

Która to już powieść Alka, którą mam okazję czytać? Hmm... Dziewiąta. I czytając już kolejny raz jego powieść, nie nudziło mi się! Styl, jakim się posługuje Alek jest niezwykle barwny. Upstrzony humorem, sarkazmem. Wszystko to sprawia, że pochłania się książkę z zainteresowaniem i nieskrywaną radością, co tym razem się wydarzy i gdzie będzie tu owy humor i sarkazm. Najnowszą lekturę Rogozińskiego połknęłam w naprawdę bardzo krótkim czasie. I co ważne, była tu wspomniana Róża Króll! Której już ostatnio mi brakowało.
Wiem o tym, że nie każdy przepada za specyficznym piórem autora, jednak ci, którzy jeszcze nie mieli okazję poznać jakiejkolwiek powieści, która wyszła spod jego nazwiska - serdecznie zachęcam. Jestem więcej niż prawie pewna, że polubicie ten styl i nie raz umili on wam niejeden dzień.

Mamy tutaj nowych bohaterów, ale i kilka słów nabąkniętych o Róży, Krzysztofie, narzeczonym przyjaciółki Róży. Każdy z nich, mówiąc tu oczywiście o nowych postaciach jak na przykład Oliwka, Agnieszka czy Bartek, ma inny charakter. Różnią się od siebie diametralnie, ale nie są stworzeni po łebkach. Każde z nich jest dopracowane, pod każdym kątem. Gdy tak czytamy o ich losach, można by powiedzieć, że Książę Komedii Kryminalnych wyciągnął ich z naszego codziennego życia. Czy kogoś szczególnie polubiłam? Szczerze mówiąc, to nikt bardziej nie przypadnie mi do gustu niż Róża, nikt jej do pięt nie dorasta. Wybacz Alek, ale Róża i Beti to moje ulubione postacie z twoich powieści. Amen. Myślę, że i Wy znajdziecie swoich ulubieńców w historiach spisanych przez autora.

Akcja ma swoje odpowiednie tempo (czyt. mknie niczym... samochód po autostradzie bez korków). Wiele zwrotów akcji, które jeszcze przyspieszają wszystko, więc na pewno nie zaśniesz nad recenzowaną przeze mnie dziś książką. Jest to historia dopracowana w każdym szczególe, z ciekawą fabułą, która może Was zainteresować. Co ważne, lektura ta jest odrębną częścią, nie musicie się martwić, że macie zaległości - więc tym bardziej zachęcam, by się skusić. Humor, sarkazm, ironia - to stałe elementy każdej z lektur napisanych przez Rogozińskiego. Jeśli potrzebujecie lekkiej historii, która spowoduje, że nie raz wybuchniecie niekontrolowanym śmiechem, tudzież będziecie kręcić głowami niczym samochodowy sztuczny piesek - to ta jest idealna. Nim się zorientujecie - doczytacie do ostatniej strony.

Reasumując, zdecydowanie polecam! Lekka, zabawna, w sam raz na gorące wieczory, lub leniwe poranki, spędzane na wakacjach. Tylko uważajcie, musicie się kontrolować, żeby nikt na Was nie patrzył jak na wariata, który śmieje się z tego, co przeczytał w książce.
Także, jeśli ktoś nie czytał nic Alka, zachęcam mocno. Ta komedia kryminalna jest rewelacyjna, mogłam się zaczytać i przestać myśleć o rzeczywistości. Chociaż trudno było oderwać się od tych pięknych widoków gór, czy też południowych jezior, oj uwierzcie... Mam nadzieję, że Was chociaż trochę przekonałam do sięgnięcia po pióro Alka.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Książki Alka biorę w ciemno. Jak u każdego autora jedne podobają mi się bardziej, drugie mniej. Ale każdą czytam i chcę mieć! A jak mi się podobała książka "bez buta" na okładce?

Trochę o fabule.

Agnieszka Wiśniewska to młoda i ambitna dziennikarka, która bardzo chce pracować w popularnym piśmie o show biznesie. Wkrótce ma szansę spełnić swoje marzenie, dostaje nawet swoje pierwsze zadanie. Ma napisać reportaż z planu filmowego, co bardzo jej się nie podoba, dziewczyna miała "kobiecą intuicję", że coś się tam pewnie nie uda. Na plan filmowy pojechała z Oliwką, swoją przyjaciółką, niestety nie udało się im zrobić wywiadu z młodym gwiazdorem. Okazało się, że został on zamordowany, a zabójstwo można połączyć z pewnymi wydarzeniami sprzed 17 lat... Morderstw będzie więcej, a osoby będą zabijane według scenariusza z kręconego filmu. Świetnym pomysłem był fakt, że akurat była kręcona komedia: "Jak Cię zabić kochanie 4", a sam autor też występuje w swojej książce, jako... nadęty bubek hehe. Brawa za dystans do siebie i całej tej otoczki filmowo celebryckiej. Nowa książka Księcia Komedii Kryminalnej zawiera w sobie wiele prawdy, jak ten świat, którego nie widzimy na co dzień, wygląda.

Kto wchodzi na mojego bloga lub Facebooka ten wie, że do autora mam słabość... Uwielbiam jego teksty, więc czytając łapałam różne smaczki i anegdoty, bardzo lubię jego poczucie humoru. Były dla mnie one nawet ważniejsze niż "kto" jest mordercą, choć i tutaj dostałam pstryczka w nos i znów nie zgadłam. ech... Na pewno książkę lepiej odbierze osoba, która czytała jego inne książki, gdyż autor nawiązuje do znanych nam bohaterów z innych jego powieści. Osoba, która nie czytała poprzednich książek nie zrozumie pewnie niektórych nawiązań, przynajmniej tak mi się wydaje. Nie śmiałam się tyle co podczas poprzednich książek autora, ale nie wiem czy to nie wynikło z tego faktu, że czytałam ją w trudnym dla mnie okresie.

Wielki plus jak zawsze za spis postaci na samym początku książki (uwielbiałam to właśnie u Chmielewskiej). Bardzo lubię ten gatunek książek, czyli komedie kryminalne, właśnie przez te absurdy, zbrodnię na wesoło i dystans do siebie. I to tutaj znalazłam. Lekkie, przystępne pióro, żarty wyważone, nie za dużo, nie za mało, zakręcona intryga - wszystko tak jak należy.

Tak sobie właśnie pomyślałam, że marzy mi się jakaś całkowicie odmienna historia, w której wystąpią całkowicie nowe osoby bez nawiązań do np. Róży Krull. Coś całkiem innego, może nowa seria? Kto wie?

Ocena: 4/6
©Matka książkoholiczka
Autor dostał chyba jakiegoś niezłego kopa twórczego, bo Raz, da, trzy... giniesz ty! pojawiło się na księgarnianych półkach dwa miesiące po jego ostatniej książce 'Śmierć w blasku fleszy". To bardzo dobrze wróży na przyszłość, bo sugeruje, że możemy mieć do czynienia z płodnością literacką na miarę Mroza, a ja nie mam nic przeciwko takiemu stanowi rzeczy, bo Alka mogłabym czytać non stop. Jako książę komedii kryminalnej, autor wrócił z potężną dawką humoru (często czarnego i absurdalnego), który jest mi (i podejrzewam, że wielu czytelnikom) bliski.

Zaczynając jednak od początku - mamy tutaj właściwą dla autora mnogość bohaterów. Bartek jest początkującym aktorem i dostał właśnie rolę w "Jak cię zabić, kochanie? 4", Agnieszka zaś próbuje swoich dziennikarskich sił, by dostać nową pracę i trafia na plan tejże produkcji. Pech chce, że podczas wizyty na tymże planie nasi bohaterowie znajdują trupa. Bardzo jest możliwe, że morderstwo to (denat raczej nie odszedł z tego świata zgodnie ze swoją wolą) ma związek z tragedią, jaka wydarzyła się w tym samym studio 17 lat temu. Szybko okazuje się, że morderca realizuje scenariusz filmu, na którego planie reportaż miała zrobić Agnieszka... Chcąc nie chcąc, razem ze swoją przyjaciółką Oliwką (także dziennikarką) trafia w sam środek tego morderczego zamieszania i próbuje zapobiec kolejnym tragediom.

Autor konsekwentnie raczy nas humorem, który niezwykle mi pasuje. Zawsze, gdy sięgam po jego książki, jestem spokojna, że dostarczą mi sporo rozrywki - tak też było tym razem. Nie raz i nie dwa parsknęłam śmiechem, czytając Raz, dwa, trzy..., doceniając nie tylko humor słowny, ale także sytuacyjny, jaki pojawia się w tej książce. Autor pokusił się nawet o "podsumowanie" siebie samego jako "bubka", więc raczej nie można mu zarzucić, że nie ma do siebie dystansu ;) Zdaję sobie sprawę, że komedia kryminalna nie jest popularnym gatunkiem i trzeba po prostu go lubić, na szczęście twórczość autora znakomicie wpisuje się w mój gust. Odnośnie natomiast do samej akcji w książce - nie zwalnia ona tempa ani na moment (no, może w momentach tzw. dygresji od dygresji, które mają humorystyczny wydźwięk), wszak u Alka trup lubi ścielać się gęsto i często, więc i kolejne tropy, prowadzące do rozwikłania zagadki, pojawiają się dość szybko. Przez lekkie i bardzo przystępne pióro autora książkę czyta się niewiarygodnie szybko - zawsze po skończeniu jego książki mam zagwozdkę, czy aby wszystko jest logiczne i konsekwentnie pociągnięte (wszak liczba występujących w jego książkach bohaterów zawsze jest dość pokaźna), by ostatecznie dojść do wniosku, że on całkiem sprytnie sobie to wszystko obmyśla i układa, podpuszczając czytelnika i podrzucając fałszywe tropy, by zgrabnie wytłumaczyć wszystko w zakończeniu.

Miłym akcentem jest pojawienie się w tej książce dobrze nam już znanych bohaterów - komisarza Darskiego, Róży Krull, czy Pepe. Ja uwielbiam takie zabiegi - dzięki temu możemy dowiedzieć się, co u nich słychać, choćby miał to być jedynie strzępek informacji. Będąc już przy bohaterach - wszyscy są bardzo charakterystyczni, czasem przerysowani - ot, taki urok gatunku, a i autor wykorzystuje tutaj swój dobrze rozwinięty zmysł obserwacji.

Książka w skali "podobania się" historii ląduje na brązowym pudle ze Śmiercią w blasku fleszy i Kto zabił Kopciuszka?. Zbrodnia w wielkim mieście to ciągle dla mnie najlepsza książka autora, a zaraz po niej Lustereczko powiedz przecie....

Podsumowując - fani autora i gatunku na pewno nie będą zawiedzeni. Ja jestem bardzo zadowolona ze spędzonego z tą książką czasu i liczę, że w wakacje pojawi się kolejna.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Książę komedii kryminalnej nadal w doskonałej formie!

Mam wrażenie, że przy każdej kolejnej książce Alka Rogozińskiego uprzedzam was już na wstępie, że nie potrafię wymyślać kompozycji słownych, które w zupełnie inny sposób opisywałyby jego książki. Dla mnie Rogoziński jest po prostu symbolem dobrej komedii kryminalnej, przy której mogę się pośmiać, ale zawsze też mam ten mroczy element, który dodatkowo mnie angażuje w całą wykreowaną przez autora historię.

Na planie filmowym superprodukcji dochodzi do zbrodni – zamordowany zostaje jeden z aktorów. Morderca poza tym, że trudny do zidentyfikowania, to nadal urządza sobie polowanie na kolejną ofiarę. Okazuje się też, że siedemnaście lat wcześniej w tym samym miejscu wydarzył się równie tragiczny wypadek…

W każdej indywidualnej książce tego autora zachowany jest podobny schemat, który na dobrą sprawę jest też jego cechą charakterystyczną. Na początku pojawia się spis postaci z ich krótkim opisem – co zawsze ułatwia połapanie się w każdej sytuacji – a potem oczywiście dzieje się już cała magia. Mam wrażenie, że w ciągu tych kilku lat regularnego pracowania nad powieściami komediowo-kryminalnymi Rogoziński literacko dorósł, a jego książki stały się przy tym bardziej dojrzałe. Mimo wszystkich humorystycznych wstawek, te powieści wydają się być bardziej poważne, chociaż może brzmieć to nieco abstrakcyjnie, ale też są bardziej dopracowane pod względem kryminalnym. Nie jestem pewna, kiedy zauważyłam pojawienie się tych zmian, ale wydaje mi się, że zaczęło się od Lustereczko, powiedz przecie. Osobiście jestem ogromną fanką humoru Rogozińskiego i mimo że do żadnej z jego książek nie miałam zastrzeżeń o ilość zabawnych dialogów czy sytuacji, to jednak ta bardziej kryminalna wersja lepiej do mnie trafia.

Autor często wykorzystuje elementy klasycznego kryminału, z którego czerpie przede wszystkim ograniczony obszar poszukiwań podejrzanego, podobnie jak zawężony krąg samych podejrzanych. Jego książki wydają się być banalnie proste do rozwiązania, ale z czasem i z kolejnymi przeczytanymi rozdziałami okazuje się, że to rozwiązanie nie będzie takie banalne, a ostatecznie nawet zaskoczy – samym winowajcą, ale też motywem zabójstwa. Tym razem mamy seryjnego mordercę, który najpierw zupełnie nie pasował mi do stylu Rogozińskiego, a później okazało się, że jednak ten ze wszystkiego potrafi zrobić użytek i uformować w odpowiedni sposób każdą z postaci, żeby wszystko ze sobą spójnie zgrać.

Raz, dwa, trzy... giniesz ty! to książka, w której gościnnie pojawiają się też bohaterowie innych serii napisanych przez Rogozińskiego. Chociaż nie wymaga to znajomości poprzednich książek tego autora, to jednak przy każdym wspomnieniu tych postaci, z sentymentem wracałam myślami do sytuacji, które spotkały ich już wcześniej. Trzeba mieć pomysł, żeby stworzyć tak ogromne literackie uniwersum i umiejętnie przeplatać losy swoich bohaterów, jednocześnie nie gubiąc tempa fabuły i samemu nie plącząc się w tych relacjach. Jak zawsze pojawiają się też wschodzące gwiazdki i celebryci – jedni wymienieni z nazwisk, a pozostali wspominani jedynie z cech czy wydarzeń, przez które snuje się też sporo domysłów. To oni nadają powieściom Rogozińskiego nutkę rzeczywistości, dzięki czemu ich odbiór jest jeszcze łatwiejszy i przyjemniejszy.

Komedie kryminalne z reguły przeznaczone są dla osób, które lubią pośmiać się z często wyolbrzymionych na potrzeby książki sytuacji czy zachowań bohaterów. Najbardziej nadają się dla osób, którym nie brakuje dystansu do siebie, ale też do świata. Także książki Rogozińskiego polecam szczególnie tym, którzy szukają dobrej rozrywki w książkach, a także lubią rozwiązywać skomplikowane zagadki kryminalne. Dla mnie Rogoziński nadal jest w znakomitej formie.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Z Alkiem zaginiesz bez reszty!

Trzy, dwa, jeden, start… właśnie dziś swą premierę ma kolejna komedia kryminalna księcia tegoż gatunku. Raz, dwa, trzy… giniesz Ty to kolejny powód do tego, by Alek Rogoziński nadal mianowany był tym tytułem. A najnowszy jego tytuł królować będzie na czytelniczych listach, osiągając w mgnieniu oka statut bestsellera. To jedenasta książka w pisarskiej karierze Alka Rogozińskiego, a pierwsza, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Skarpa Warszawska. Warto dodać, że jest to również czwarta książka, która pojawiła się w ramach grupy literackiej TeamPocisk. Polecam tę komedię kryminalną każdemu, kto lubi się bać i śmiać jednocześnie. Z Alkiem zaginiecie bez reszty. Warto chwycić za tę książkę i pozwolić nieść się drogą wytyczoną przez morderczy klimat z uśmiechem na twarzy.

Drogi czytelniku niech Twoja czytelnicza droga złączy się z tą, którą proponuje Alek Rogoziński, dzięki czemu powiedzie Cię autostradą niezapomnianych wrażeń. Ochy i achy ulatniać będą się z Waszych trzewi niczym spaliny z mknącego po owej autostradzie samochodu. Mieszanka śmiechu z morderczym klimatem nie pozwoli Wam wysiąść z fotela, dopóty dopóki nie dotrzecie do końca tej historii. Rozsiądźcie się wygodnie i oddajcie się zbrodni w filmowej scenerii. Tym razem zostajemy zaproszeni na plan filmowy nomen omen filmu, który jest adaptacją wcześniejszej Alkowej książki. To właśnie tutaj, na planie superprodukcji Jak Cię zabić kochanie? dochodzi do morderstwa, które powoduje, że wszelkie filmowe plany biorą w łeb. I w głowie się nie mieści, co takiego wymyślił dla nas Autor tejże komedii.

Tym razem poznajemy Bartka Jareckiego, który stawia swe pierwsze kroki w superprodukcji, która ma sprawić, by jego notowania w show-biznesie powędrowały wysoko w górę. Poznajemy również Agnieszkę Wiśniewską i Oliwkę Burzyńską, które dostają za zadanie napisanie reportażu ze wspomnianego planu filmowego. Sukces reportaż ma zagwarantować Agnieszce angaż w popularnym piśmie, w którym pracuje Oliwka. Jednak los tej historii powędrował w całkiem innym kierunku, albowiem dziewczyny zamiast pikantnych plotek znalazły zwłoki. Pikanterii dodaje fakt, iż do morderstwa doszło w tym samym miejscu, w którym siedemnaście lat wcześniej doszło do tajemniczego wypadku. Czyżby zemsta sprzed lat? A wszystkie ślady wskazują, że to nie ostatnie słowo mordercy. Czy policja zdoła na czas okiełznać jego zbrodnicze zamiary? Jeśli zamierzacie znaleźć odpowiedzi na te pytania, czym prędzej sięgnijcie po Raz, dwa, trzy… giniesz Ty!

Autor tradycyjnie wywleka na światło dzienne polskie bagienko show – biznesu, wylewając z niego prawdę w morderczym i nader komediowym klimacie. A to, co w tej książce jest dodatkowym walorem, to dystans Autora do samego siebie. Nie tylko pokazuje to, co dzieje się za dużym ekranem, lecz ukazuje swoją cechę, której brakuje wielu naszym rodakom. Potrafi śmiać się również z samego siebie. Ciekaw jestem, w których momentach rozpoznacie Alka Rogozińskiego? I czy zgodzicie się z taką interpretacją Autora przez Autora? Bierzcie, czytajcie i się śmiejcie. Śmiem twierdzić, że tak będzie. I może będę mało skromny, pisząc, że rozpiera mnie radość z czyt-NIKowego patronatu. A dedykacja Alka wraz z autografem dopełniła tej radości.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Dramatyczny prolog rozpoczynający Raz, dwa, trzy… giniesz Ty! sugeruje, że tym razem Alek Rogoziński skierował się bardziej w stronę kryminału, niż komedii. Ale już pierwszy rozdział szybko odwraca do góry nogami to wrażenie.

Młoda dziennikarka, aby dostać pracę, ma napisać reportaż z planu zdjęciowego. Ale już na samym początku zamiast na pierwszoplanowego, młodego gwiazdora, trafia na jego zwłoki. Na dodatek, amant został zabity w sposób, jaki przewidywał scenariusz. A wszystko odbywa się w miejscu, w którym podobny wypadek się wydarzył przed laty.

I praktycznie wszyscy obecni mają coś wspólnego, albo ze sprawą sprzed lat, albo po uszy siedzą w związkach z bohaterami bieżących wydarzeń.

Kolejne zwłoki, znów zamordowane według scenariusza zostają znalezione kolejnego ranka…

A wszystko okraszone humorem sytuacyjnym i językowym.

I oprócz nowych, sympatycznych bohaterów szybko pojawiają się znani nam komisarz Darski, jego narzeczona Betty, pisarka Róża Krull i przystojny Pepe.

Równowaga komedii i kryminału jest idealnie zachowana. Zagadka jest ciekawa, świetnie wykorzystany motyw „zamkniętego pokoju”, wszyscy na miejscu, wszyscy jakoś podejrzani, zagadkowe i tajemnicze korzenie obecnych zabójstw tkwią w innej, pozornie rozwiązanej sprawie. Wszystko to Alek umiejętnie splótł i jeszcze opakował dowcipnym językiem.

A dodatkowo przezabawnie oplotkował pewien głośny romansik z własnego, pisarskiego podwórka! Ta czerwona sukienka i czerwone usta, i ten garniturek, krawacik, bródka pod linijkę… więcej nie trzeba!

I Magdalenie Witkiewicz się też dostało! Cudne!

Wątki mocno kryminalne też dobrze napisane, zęby się same zaciskają, a kilkukrotne zawieszenia akcji końcem rozdziału powoduje, że kartki lecą same dalej!

Po prostu Raz, dwa, trzy… giniesz Ty! idealnie wpasowało się w mój gust!

Zazwyczaj niespecjalnie zaznaczam, kopiuję cytaty z książek, to tu kilka mam, kocham i będę używać! Problemy z Alkową, peruka Pokory – no kocham!

I jak zwykle, wielkie dzięki Autorowi za „kurcgalopki” i „z koziej dupy waltornia”, nadal uznaję to za ogromny hołd dla niezrównanej Joanny Chmielewskiej. Alek używając ich, nie pozwala im zniknąć, zaginąć! I brawa mu za to!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć