Podaruj mi jutro
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.04 / 5.00
liczba ocen: 66
Ilość stron (szacowana): 365
najlepsza cena! w ciągu miesiąca
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.89 złpremium: 19.13 zł
31.90 złpremium: 19.14 zł
23.50 zł
27.11 zł
31.89 zł
Pozostałe księgarnie
23.60 zł
25.23 zł
26.68 zł
26.80 zł
27.10 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
31.89 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

Tajemnicza, intrygująca, pełna emocji powieść o potrzebie bycia kochanym, o poszukiwaniu szczęścia i wielkiej sile przeznaczenia. Ilona Gołębiewska udowadnia, że trzeba podążać za głosem serca, otaczać się życzliwymi ludźmi i realizować swoje pasje.

Powieść autorki bestsellerowej sagi o starym domu!
Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny?
Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk.
Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?

Recenzje blogerów
Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny?
Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk.
Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?

Zaczynając od okładki, muszę przyznać, że jest przyjemna dla oka, nawet bardzo. Pełno kwiatów, zieleni, w tle majaczy nam dworek, a z lewej strony widzimy młodą kobietę, zapewne zamyśloną. Ogólnie taki widok jak tu, sielska atmosfera, pełno zieleni i błękit nieba - jakoś do mnie przemawia. I ten tytuł Podaruj mi jutro... coś w sobie ma. Coś, co przyciąga.

Jest to moje drugie spotkanie z Iloną Gołębiewską i uważam je jako pozytywne. Cieszę się, że w miarę szybko od poprzedniego spotkania sięgnęłam po następną powieść. Dowiodło to, że pióro, jakim posługuje się p.Gołębiewska - jest dla mnie. Czyta mi się niebywale lekko i przyjemnie. Czuję się jak zaczarowana, poznając strona za stroną. Mam nadzieję, że to nigdy się nie zmieni - więc z miłą chęcią sięgać będę po następne wydawane przez pisarkę tytuły. Żałuję jedynie, że przez natłok pracy, nie mogłam czytać jej ciągiem, wtedy na pewno pochłonęłabym ją w ekspresowym tempie. Zaciekawiła mnie niesamowicie swoją fabułą, co nie często się zdarza.Więc już teraz wiem, że nie raz sięgnę z pewnością po książkę autorki - wiem, że się nie zawiodę.

- Na pierwszym miejscu jesteśmy my sami, a zaraz za nami albo nawet w równym rzędzie są ci, których kochamy całym sercem. To właśnie dla nich warto się starać.

Dostałam niezwykle ciekawą historię, z tajemniczą przeszłością. Sam pomysł na osadzenie miejsca akcji w małej wsi, w dworku - już był dla mnie ciekawym i istotnym. Lubię takie dworki, zawsze mnie interesowały i zbudzały wiele emocji. Każdy zresztą skrywa jakieś tajemnice, które mają drugie dno lub niosą ze sobą historię, która potrafi wstrząsnąć nie jednym człowiekiem. Na okładce widzimy również takie zdanie Opowieść o niezwykłej sile kobiet, odkrywaniu prawdy i przeznaczenia, przed którym nie można uciec. To również utwierdziło mnie w przekonaniu, że historia nie jest napisana byle jak, po łebkach. Jest dopracowana pod każdym szczegółem i już nie mogę się doczekać ciągu dalszego z serii Dworu na Lipowym Wzgórzu. Już tęsknie za tymi bohaterami...

I to wcale nie za jednym. Jest ich sporo. Aniela, Witek, Emil, Klara, Lilianna, Sabina, Basia, Kalina i tak dalej... Jednak to Aniela jest tutaj główną bohaterką, do której moje serce biło z ogromną sympatią. Współczułam jej, nawet bardzo. Nikomu nie życzę i nigdy bym nie życzyła takie losu, jaki spotkał właśnie ją. Jednak dzięki doświadczeniom stała się silniejszą i mądrzejszą kobietą.
Jest jeszcze Julia, która zwróciła szczególnie moja uwagę. Jest to bohaterka, która poznajemy mniej więcej w połowie opowieści, ale już od samego początku zainteresowałam się tą postacią. Skrywa wiele tajemnic i też szczerze mówiąc, było mi jej żal. I takiego losu, który spotkał ją, nikomu również nie życzę... Nie chcę zbyt wielu detali zdradzać, więc powoli będę zbliżać się do końca.
Postacie są wykreowane świetnie. Są z krwi i kości, tak, jakby wyjęci z naszego prawdziwego życia. Każdy z nich jest inny, ma inny charakter, myśli inaczej dzięki czemu bohaterowie nie zlewają się nam w jedno, obojętne coś. Cieszę się, że mogłam ich poznać i już nie mogę się doczekać, aż poczytam kiedyś znów o nich...

To jak z płomieniem świecy, który daje ciepło, ale wystarczy chwila nieuwagi, by zajął przestrzeń wokół siebie i pozostawił zgliszcza. Tak jest z miłością. Może wypełnić ciepłem całe życie. A może też wybuchnąć mocnym płomieniem, którzy poparzy lub zniszczy. Jest jeszcze jedna droga. Upływający czas i brak nadziei potrafi zabić nawet największe uczucie. Jednak prawdziwa miłość, płynąca z czystego serca, wierna i trwała, nie ugnie się nigdy pod naporem ludzkich cierpień i problemów.

Książka ma swoje tempo, przy którym ani nie uśniecie, ani nie będziecie biec jak na maratonie. Idealne tempo, dzięki któremu szybko Czytelnik wciąga się w fabułę i nie chce z niej wychodzić. Przyznam szczerze, że gdy zamykam oczy i wyobrażam sobie ten dwór... Aż chciałabym się tam znaleźć. Odpocząć przez pewien czas, wyciszyć się i uzyskać spokój ducha. To miejsce jest tak magiczne, a jednocześnie tak... normalne, że jest to niepokojąco dziwne. Myślę, że nie tylko ja jestem pod urokiem tego dworku.

Uważam, że jest to powieść, która może się Wam spodobać. Pełno tajemnic, z wątkiem obyczajowym, ale nie przesadzonym. Opowiada o problemach, o życiu, o tym, co nas spotyka. O przyjaźni, wiecznej miłości - która istnieje i nie możecie się jej wypierać. Wiele wątków jest tutaj wspomnianych, ale najważniejsze jest to, że książka sama w sobie jest rewelacyjna. Mnie się spodobała i cieszę się ogromnie, ze miałam możliwość ją przeczytać. Polecam zatem mocno Wam - myślę, że też możecie ją polubić.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Zakochane młode serca mają prawo wierzyć w to, że cały świat sprzyja ich odważnym planom. Nawet jeśli wszystkie znaki na ziemi i niebie zapowiadają co innego.

Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny?

Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk.

Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?

Życie jest niczym teatr, gdzie tragedia miesza się z farsą, a suflerem jest sumienie, skłaniające do wyboru takich a nie innych ról. Czasem jednak wybrać nie można.

Doskonale pamiętam moje pierwsze spotkanie z twórczością Ilony Gołębiewskiej, które okazało się nadzwyczaj intensywnym przeżyciem, zapowiadającym początek niesamowitej, niesłychanie emocjonującej przygody. Z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej książki zdolnej, obdarzonej wyjątkowo sugestywnym piórem autorki, która niczym prawdziwy wirtuoz, potrafi pod postacią subtelnej historii poruszyć niezmiernie trudne i bolesne tematy, a także obnażyć wszelkie ludzkie słabości i skrywane pod maską emocje, jakie towarzyszą niemal każdemu z nas. Czy powieść „Podaruj mi jutro” podbiła moje wrażliwe, ale czasem wymagające serduszko?

Wyczekuj niespodzianek, czasem trzeba odpuścić, a sprawy same idealnie się poukładają.

Duszą tej przejmującej, nadzwyczaj prawdziwej opowieści są doskonale nakreślone postacie. Niemal wszyscy bohaterowie stają się nam momentalnie bliscy, a to wszystko dzięki ich autentyczności i wrażliwości. Każdy z nich posiada ciężki bagaż doświadczeń, a jednak z uporem walczy o szczęście i stara się być dobrym człowiekiem. Ilona Gołębiewska przypomina, iż życie nigdy nie jest łatwe i kolorowe jak wymarzona bajka, a jednak dzięki miłości, życzliwości i przyjaźni, stanowi najwspanialszy cud, jakiego przecież doświadcza każdy z nas. Człowieka kształtuje historia jego przodków, lecz wyłącznie od niego zależy, kim będzie obecnie, jakie decyzje podejmie. Bez względu na to, jaką drogę obierze, najważniejsze to mieć przy sobie ukochanych bliskich, którzy pomagają, motywują i dzielą z nami szczęście, które jest przecież na wyciągnięcie ręki, choć tak często o tym zapominamy.

Jak mało kto wiedziała, czym jest dotkliwa samotność. Świadomość, że się straciło jedyną szansę na szczęście. I niemoc, która obezwładnia niczym krępujące sznury.

Autorka poruszyła w swej najnowszej książce całą paletę niełatwych tematów, dzięki którym utożsamienie się z naszkicowanymi postaciami staje się zjawiskiem oczywistym i nieuniknionym. Począwszy od prawdziwej, niespełnionej miłości, kroczymy razem z nimi przez brutalne działania wojenne, walkę o odzyskanie rodzinnego dobytku, mroczne tajemnice, aż do przemocy, walki z chorobą czy niesprawiedliwymi osądami. Historia wywołuje wulkan silnych, niekiedy skrajnych emocji i angażuje wszystkie zmysły czyniąc z lektury przejmujące, niezapomniane doświadczenie, które choć nie należy do łatwych, przypomina, jaką wartość ma życie, miłość czy przyjaźń i motywuje do walki o szczęście i spełnienie marzeń, bo na to nigdy nie jest za późno.

Człowiek zazwyczaj ma wrażenie, że jego koniec jest daleki i nie musi myśleć o sprawach ostatecznych. Wciąż odkłada wszystko na później i składa próżne deklaracje, że z pewnością upora się z tym, co sobie zaplanował.

Cała historia została osadzona na pięknym, malowniczym Podlasiu, które zostało opisane w tak hipnotyzujący i sugestywny sposób, że nie tylko rozbudza wyobraźnię, ale dosłownie zapiera dech w piersi. Ilona Gołębiewska wyróżnia się ekspresyjnym piórem, dlatego jej klimatyczne książki fundują czytelnikom niezapomniane podróże, podczas których czują się, jakby przebywali tuż obok nakreślonych bohaterów. Cudowny, dopieszczony magiczną, poruszającą historią dwór nadaje całości romantycznego, baśniowego klimatu, podkreślając w ten sposób piękno i wartość natury oraz miłości, której potrzebuje każdy, nawet jeśli czasem sam przed sobą to starannie ukrywa.

Ten, kto nie potrafi zaprzyjaźnić się z bieżącą chwilą, puścić w niepamięć mroki przeszłości, ten nigdy nie zazna, czym jest szczęście. Z kolei przyszłość będzie szczodra jedynie wtedy, kiedy wszystko ofiarujesz teraźniejszości i wypełnisz ją dobrem. Ono zawsze powraca… czasem wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz.

Podaruj mi jutro jest wyjątkowo poruszającą, refleksyjną, słodko-gorzką historią o przeznaczeniu, potrzebie miłości i przyjaźni, wybaczaniu, rodzinnych sekretach, lecz również o walce o szczęście i docenianiu życia, które jest przecież najwspanialszym cudem. Tym razem Ilona Gołębiewska zabiera swoich czytelników w niezapomnianą, niesłychanie angażującą podróż na malownicze, klimatyczne Podlasie, gdzie staną się naocznymi świadkami wyjątkowej siły zaprzyjaźnionych kobiet, udowadniających, że razem są w stanie pokonać nawet najcięższe przeszkody. Jest to także chwytająca za serce powieść o różnych obliczach miłości, która przecież stanowi największą i niezaprzeczalną wartość i jak się okazuje, potrafi zdziałać prawdziwe cuda. Gwarantuję, że najnowsza książka autorki zapewni wam całą paletę intensywnych doznań i refleksji, a także pozwoli zatrzymać się, odbyć podróż w głąb samego siebie i docenić otaczający świat, a zatem stanie się jedną z tych lektur, które pozostają w czytelniczym sercu już na zawsze. Polecam gorąco!

Tajemnica życia leży w poszukiwaniu piękna, chociaż okoliczności nie zawsze sprzyjają.

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Podaruj mi jutro to nic innego jak przecudna historia o niezwykłej sile kobiet, o miłości, przeznaczeniu i pokazaniu nam tego, co jest naprawdę ważne w naszym życiu.

Dwór na Lipowym Wzgórzu od wieków z przerwami na czas wojny należał do rodu Horczyńskich. Marzeniem zmarłego już ojca Anieli było to, by dwór nie popadł w zapomnienie ale tętnił życiem. Aniela, jako jedyna córka Fiodora, wzięła sobie jego słowa mocno do serca. Większość część życia jako znana malarka spędziła w podróżach, by w końcu osiąść na Podlasiu. Zakłada pensjonat, Akademię Sztuk Anielskich i próbuje sprawić, żeby ten stary dwór był ważnym miejscem na kulturalnej mapie Polski. Pomaga jej w tym redaktor znanego programu telewizyjnego "maluchem przez Polskę", swoją drogą interesująca postać w książce.

Życie Anieli to nie jest jednak tylko sielanka, jak by się wydawało. Nie dogaduje się z własną córką, jest w konflikcie z sąsiadem, wciąż myśli o swojej pierwszej miłości.

Pewnego dnia przez przypadek zostają odkryte podziemne korytarze pod dworem, o których nikt nie miał pojęciach, a wkrótce potem zostają odnalezione dzienniki ojca Anieli. Kobieta ma nadzieję, że dzięki nim dowie się w końcu co się stało w czasie Wojny, gdy doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginął jej brat i ojciec jej sąsiada, który po dziś dzień ma do niej żal. Według mieszkających obok sąsiadów ojciec Anieli był zdrajcą, w co nie może uwierzyć Aniela. Będzie próbowała oczyścić imię ojca. Czy dzienniki pomogą jej w tym czy wręcz przeciwnie?

Czy Aniela pogodzi się z córką? Czy dowie się dlaczego jej wielka miłość opuściła ją tak nagle bardzo wiele lat temu? Czy warto wracać do przeszłości?

Autorkę poznałam i polubiłam dzięki jej książce Teatr pod Białym Latawcem.

Bardzo lubię historie związane z dziejami rodzin, wspomnienia z Wojny, znajdowanie starych pamiętników, odgrzebywanie tajemnic. Czytając najnowszą książkę szczerze pisząc czekałam na takie emocje jak przy Teatrze pod Białym Latawcem. Dostałam to co chciałam, choć książka zupełnie inna, o innej fabule i zupełnie innych emocjach. Wydawałoby się, że z fabuły nie wynika nic za bardzo ciekawego, ale to tylko takie złudzenie. Autorka porusza wiele ważnych tematów, jak np. ten, że my kobiety musimy o siebie dbać i się regularnie badać!

Autorce udało się wprowadzić niezwykły klimat, przywołać zapachy z Podlasia (jak kaszanki), nie ukrywam, że sama chętnie pojechałabym w takie spokojne miejsce. Dziękuje jej za pokazanie piękna przyjaźni kobiet w każdym wieku a także tego, że warto pomóc...nieznajomej osobie.

Bardzo podobała mi się historia Anieli i Witka, nie ukrywałam, że aż mi się łezka zakręciła w oku... Moment, kiedy zostają odkryte podziemne korytarze we dworze jest moim ulubionym i w tym momencie zaczęłam się zastanawiać, co by było jakby Ilona Gołębiewska napisała thriller? Ma do tego dobre zadatki, a to pytanie zadam jej osobiście jak ją poznam.

Pochodzę z Podlasia, a 5 lat studiów spędziłam w Białymstoku, także miło mi było wrócić pamięcią do starych znajomych miejsc...

Ocena: 4/6
©Matka książkoholiczka
Piękny język, historia chwytająca za serce, niejednoznaczni bohaterowie, z którymi mam ochotę się zaprzyjaźnić – tego oczekuję od dobrej powieści obyczajowej (tzw. literatury kobiecej). Ilona Gołębiewska już po raz szósty mi to zagwarantowała. Debiutowała serią o starym domu. Dziś premiera pierwszej części nowej sagi. Jak ja się cieszę, że przeczytałam to cudeńko!

Lipowe Wzgórze łączy ludzi w różnym wieku, o różnym statusie społecznym, z różnym bagażem doświadczeń. Cudownie, że pierwsze spotkanie z Anielą i pozostałymi bohaterkami nie jest ostatnim. Początek jest obiecujący i chwyta za serce. Obok takiej historii – napisanej tak pięknym językiem, o ludziach z krwi i kości, z tajemnicą w tle nie można przejść obojętnie. Mam nadzieję, że, choć emocje po lekturze wciąż są żywe, uda mi się zachęcić Was do lektury książki, nie zanudzając i nie spojlerując za bardzo. Podaruj mi jutro zasługuje na to, by podarować jej czas.

Dwór na Lipowym Wzgórzu należy do rodziny Horczyńskich niemal od dwustu lat. Stanowi także wielką atrakcję dla turystów odwiedzających Podlasie. Jego właścicielką jest Aniela, słynna malarka. Zmęczona światowym życiem postanawia osiąść w rodzinnych stronach. Zakłada na Lipowym Wzgórzu Akademię Sztuk Anielskich, której pomysł narodził się dzięki lokalnej legendzie o aniołach. Czy zyska poparcie kobiet z rodziny Horczyńskich, czyli Sabiny, Klary i Lilianny?

Przyjazd redaktora prowadzącego program „Maluchem przez Polskę”, niesforna przyjaciółka podbijająca Internet motywującymi filmikami, odkrycie podziemnych korytarzy we dworze, poszukiwanie przez Anielę ukochanego Witka, który przed laty zniknął bez wieści… Wszystko to sprawia, że życie mieszkańców dworu pełne jest atrakcji, humoru, ale czasem także trosk.

Zmartwieniem Anieli jest również konflikt Horczyńskich i ich sąsiadów Gajowiczów. W czasie wojny na Czarnym Szańcu doszło do pogromu oddziału partyzantki, w którym zginęli członkowie obydwu rodzin. Czy odnalezienie dzienników z czasów wojny pozwoli Anieli oczyścić dobre imię ojca, którego podejrzewano o zdradę?

Przyznam, że jako dwudziestosześcioletnia bezdzietna singielka troszkę bałam się tej fabuły. Dlaczego? Ze względu na bohaterkę. Tym razem Ilona Gołębiewska nie zaprasza czytelniczek do świata około 30-letnich kobiet doświadczonych przez los. Aniela – bo takie imię nosi postać-serce tej powieści, ma tych lat nieco więcej. To pani 60+. Matka, babcia, przyjaciółka. Dlaczego postać-serce? Po pierwsze – bo to główna bohaterka, a takie są sercem każdej książki – spoiwem wątków i pozostałych postaci. Po drugie, to ona jest sercem niezwykłego dworu na Lipowym Wzgórzu. Dworu z piękną, lecz trudną historią. Jest sercem, aniołem dla mieszkańców i stałych bywalców posiadłości – swoich przyjaciółek, ich dzieci i ludzi, którym podaje pomocną dłoń. Kobieta-anioł? Nie. Aniela, choć imię sugeruje co innego, nie jest bez skazy. Aniela jest człowiekiem jak każdy z nas. Ma na sumieniu większe i mniejsze grzeszki. Nie potrafi porozumieć się z córką Sabiną, tęsknota za wnuczkami ciąży jej każdego dnia. Pamięć o ukochanym z młodzieńczych lat kładzie się cieniem na jej relacjach z mężczyznami i całym dorosłym życiu. Artystka, malarka, poświęca się pracy, nie wypełniając przy tym należycie rodzicielskich obowiązków… Jej siły i myśli pochłania także próba oczyszczenia dobrego imienia ojca, który został oskarżony o zdradę kolegów z oddziału i wysłanie ich na pewną śmierć… Antoni Gajowicz, człowiek o zimnym jak lód sercu, który zamiast szacunku budzi wśród mieszkańców okolicy lęk, nie ułatwia jej tego zadania.

Dwór będący własnością Anieli to ukryta pośród lip przystań dla skrzywdzonych, samotnych, dotkniętych chorobą albo traumatycznym przeżyciem rozbitków. Znajdują oni spokój, poczucie bezpieczeństwa, miłość i opiekę, właśnie w posiadłości rodu Horczyńskich. Podaruj mi jutro to nie tylko historia Anieli. To także losy bliskich jej osób. Poznajemy przyjaciółki głównej bohaterki – dotkniętą chorobą nowotworową emerytowaną nauczycielkę, jej syna weterana wojny w Iraku, pobitą niemal na śmierć Julię, szukającego sensacji i łatwych pieniędzy dziennikarza… Nikt jednak nie opuszcza posiadłości bez plastra na sercu – także Czytelnik.

W tym domu nie tylko czuć zapach lip i innych roślin; potraw wybitnej kucharki Basi czy farb Anieli. To miejsce kojarzy się przede wszystkim z troską, oddaniem, bezinteresownością. I Czytelnik, choć wydaje się, że zajrzał tam tylko na chwilę, nie potrafi opuścić Lipowego Wzgórza. Myślę, że zachwyt tym miejscem potęgują przepiękne opisy. Ilona Gołębiewska przykłada ogromną wagę do języka – zarówno w narracji, jak i w dialogach. Metaforami, porównaniami, epitetami oddaje krajobraz Podlasia. Uruchamia każdy zakamarek wyobraźni, a zmysły wyostrza do granic czytelniczych możliwości. Sprawia, że czuje się zapach kwiatów, stąpa bosą stopą po zroszonej trawie, patrzy na dzieła sztuki czy słyszy gwar rozmów.

Podaruj mi jutro to przepiękna książka o miłości, przyjaźni. O wierze i nadziei, których nie zabija mijający czas. Bohaterka poszukuje prawdy, wspomina ukochanego z dawnych lat… Jak zakończą się jej poszukiwania? Czy odnajdzie spokój w sercu? Czy nawiąże nić porozumienia z córką i wnuczkami? Tego nie zdradzę – po odpowiedzi na te pytania odsyłam do powieści.

Siła jest kobietą. Także w historii Ilony Gołębiewskiej. W kolejnych tomach poznamy bliżej Sabinę i jej córki. Już nie mogę się doczekać tych literackich spotkań! A Was ponownie namawiam – podarujcie tej książce swój czas. Nie pożałujecie!

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Są takie autorki, po których książki sięgam w ciemno, ciesząc się na każdą kolejną zbliżającą się premierę. I nie chodzi tu jedynie o samą przyjemność czytania, choć jest ona oczywiście niezwykle istotna. Jednocześnie zauważam wtedy pewną tendencję, która sprawia, że lektura nigdy nie bywa nudna i zawsze pozytywnie mnie zaskakuje. Z każdą kolejną książką pisarki te rozwijają swój warsztat i tworzą coraz ciekawsze historie. Do nich z całą pewnością mogę już zaliczyć Ilonę Gołębiewską.

Dwór na Lipowym Wzgórzu stoi do dziś, choć podczas swojej dwusetletniej historii miał wiele trudnych momentów. Przez lata, po wojnie, o jego odzyskanie walczyła rodzina Horczyńskich. Obecnie Aniela, uznana światowa malarka, zdecydowała się osiąść w nim na stałe i stworzyć miejsce do którego będą zjeżdżać goście z całej Polski. Aby rozsławić dwór pojawia się redaktor programu "Maluchem przez Polskę", niektórzy bohaterowie przeżywają niezwykle trudne chwile, inni mają okazję zdobyć odrobinę sławy, a właścicielka dworu czeka na utraconą przed laty miłość. Dwór na Lipowym Wzgórzu jest miejscem, które tętni życiem i gdzie nie można się nudzić.

Jestem trochę zła na autorkę. Stworzyła miejsce, do którego chciałoby się pojechać i bohaterów, których z chęcią by się poznało. Cała historia jest taka rzeczywista, że trudno uwierzyć, że to tyko wyobraźnia Ilony. Z chęcią poznałabym taki dwór na Podlasiu i pojechałabym tam choćby jako gość. Jednym słowem muszę się obejść smakiem ;) Ale po kolei.

Podaruj mi jutro to pierwszy tom nowego cyklu pisarki Dwór na Lipowym Wzgórzu. Tym razem autorka przenosi nas na malownicze Podlasie, gdzie znajduje się dwór rodziny Horczyńskich. Jest to miejsce historyczne i skrywa w sobie trochę tajemnic, które pozostawiły po sobie poprzednie pokolenia. Aniela, główna bohaterka i właścicielka odzyskanego dworu postanawia stworzyć miejsce, do którego będą przyjeżdżać goście, a pomagają jej w tym mieszkańcy dworu, którzy w nim pracują a jednocześnie są bliskimi znajomymi i przyjaciółmi właścicielki.

Ilona Gołębiewska stworzyła barwną paletę postaci, wśród których każdy jest w stanie znaleźć kogoś sobie bliskiego. Przekrój wiekowy również jest spory, sama Aniela już jakiś czas temu skończyła być w wieku średnim. Duży plus, bo zazwyczaj trafia się na bohaterki bardzo młode, albo trochę starsze, ale zazwyczaj nie bardziej niż czterdzieści kilka lat, a tu pozytywne zaskoczenie.
Bohaterowie nie zawsze stoją po właściwiej stronie barykady. Pojawiają się postacie dwuznaczne moralnie, a nawet całkowicie złe. Mi osobiście strasznie przypadł do gustu redaktor Rakoczy, który mimo wszystkich przywar, jakimi został obdarzony, był postacią wprawiającą mnie w dobry humor.

Podoba mi się podjęcie przez pisarkę tematów trudnych, chorób, które dotykają nas niespodziewanie i są zawsze dużym i traumatycznym doświadczeniem. Ta książka potrafi zwrócić uwagę nie tylko na samą przeprawę z chorobą i leczenie, ale również na niezwykle ważną profilaktykę.

W książce pojawiają się wątki bardzo różnorodne, jeden z nich dotyka czasów II wojny światowej i walki z okupantem, a także podejrzeń o zdradę. Dużo tu tajemnicy i podejrzeń, trochę poszukiwań i wreszcie niezwykła historia odwagi i poświęcenia.

Historia jest niezwykle płynna, nie znalazłam w niej nic, co by mi zgrzytało. Autorce udało się dobrze połączyć wiele wątków, bez poczucia łączenia ich na siłę. Widać, że z każdą kolejną historią te wątki stają się coraz bardziej naturalne i jest ich coraz więcej. Język, plastyczny i lekki, również sprzyja dobrej lekturze.

Podaruj mi jutro to świetny początek kolejnej serii. Pierwszy tom przesycony jest historią miłości, cierpienia i tajemnic sprzed lat, które łączą się z współczesnymi losami mieszkańców Dworu. Znajdziecie tu wiele nietuzinkowych postaci, które przeżywają swoje wzloty i upadki. Wszystko ubrane w barwny język, który wszystko doskonale spaja. Dla mnie to idealna lektura.

Ocena: 5+/6
©Książkowe Wyliczanki
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć