(Nie)piękność. Ile jest warta Twoja uroda?
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.52 / 5.00
liczba ocen: 123
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.90 złpremium: 16.74 zł
23.72 zł
27.90 zł
27.90 zł
Pozostałe księgarnie
22.25 zł
22.26 zł
23.71 zł
24.83 zł
25.50 zł
27.90 zł
Opis:

Co tak naprawdę wyznacza współczesne kanony piękna? Czym jest atrakcyjność? Jak bardzo czujemy się dobrze sami ze sobą? Czy mężczyźni faktycznie szukają kobiet nieskazitelnych? Niepiękność to skaza czy atut? Te pytania stawia w swojej powieści Natasza Socha, autorka „(Nie)miłości”.

Nasturcja ma dwadzieścia osiem lat i piękne imię, choć sama czuje się kwintesencją brzydoty. W czasach, gdy uroda determinuje wszystko, Nasturcja coraz bardziej zamyka się w sobie. Flirtuje przez Internet z nieznajomymi mężczyznami, uwodząc ich pod maską anonimowości.
Czterdziestopięcioletnia Paulina jest jej całkowitym zaprzeczeniem. Pod każdym względem zdaje się być ideałem piękna, choć nikt nie wie ile ją to kosztuje i jak bardzo czuje się samotna. Jej każdy kolejny związek kończy się katastrofą.
Drogi obu kobiet przecinają się pewnego dnia, by uroda i brzydota mogły się przeniknąć i pomóc sobie wzajemnie…

(Nie)piękność. Ile jest warta Twoja uroda? od Natasza Socha możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Recenzje blogerów
We współczesnym świecie piękno stało się głównym wyznacznikiem wartości. Oceniamy ludzi niesprawiedliwie, bo czysto powierzchownie, naturalność stała się niemal powodem do wstydu, a delikatne skazy czy niedoskonałości traktowane są jak poważne ułomności. Zdawać się może, że im bardziej sztuczny i poprawiony człowiek, tym szczęśliwsze i satysfakcjonujące życie musi prowadzić. Czy to na pewno prawda? Czy idealny wygląd zapewnia sukces i powodzenie? A może dążenie do perfekcji wyniszcza mocniej, niż my, szare myszki zapatrzone w te piękne twarze, mogłybyśmy kiedykolwiek przypuszczać?

Jeśli ktoś jest piękny, to automatycznie jest szczęśliwy, prawda?

Natasza Socha jak zwykle nie zawodzi! Pod postacią subtelnej, spokojnej historii porusza najgłębsze zakamarki ludzkiego serca. Problem opisywany przez autorkę jest niesłychanie poważny, co gorsza, z każdym dniem skala jego rażenia poszerza się i dociera do coraz młodszych osobników. Pomiędzy rozdziałami powieści umieszczone zostały różne ciekawostki dotyczące piękna i dążenia do ideału, często opisujące skrajne przypadki, które bulwersują i przerażają. Byłam wstrząśnięta, jak wiele młodych osób, poprzez obecnie panującą modę na wstawianie przerobionych zdjęć, popada w załamanie, do jakich czynów są zdolni, by bardziej przypominać ideał. Zwykły człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, co może dziać się w głowie dopiero co psychicznie kształtującego się nastolatka. Dążenie do perfekcji coraz bardziej przypomina chorobę, zaślepiony wyścig, obłęd, a brak akceptacji samego siebie może wręcz zniszczyć komuś życie. A wszystko to przez krytykę innych i chęć dostosowania się do wzoru, utworzonego przez grupkę obcych ludzi, na dodatek na krótki czas, gdyż ideały przecież co chwilę się zmieniają. Czy naprawdę warto brać udział w tym nieobliczalnym i niestety odgórnie skazanym na porażkę wyścigu?

Szkoda, że atrakcyjność rozdawana jest tak bardzo niesprawiedliwie. Że jedni dostają jej w nadmiarze, a innym nie przypada w udziale choćby kilka gramów. Że jednym wylewa się z kieszeni, a inni próbują utkać ją z tych nielicznych komplementów, które czasem ktoś im rzuci. Z łaski. Z przypływu dobrego humoru. Z chwilowej chęci bycia miłym. Człowiek brzydki całe życie próbuje udowodnić światu swoją wartość.

Książka szokuje i otwiera oczy, pozwala się zatrzymać i spojrzeć na wszystko trzeźwym okiem. Każdy z nas chce być pięknym, akceptowanym przez siebie i innych. Staramy się dostosować, chcemy czuć się dobrze we własnej skórze i nie ma w tym absolutnie niczego złego, póki nie warunkujemy całego naszego życia od wyglądu i opinii innych. Linia jest niesłychanie cienka, łatwo ją przekroczyć i popaść w paranoję. Kolejne kosmetyki, zabiegi nakręcają następne, człowiek staje się zachłanny, a wkrótce uzależnia się od tych czynności i poświęca na nie większość swojego czasu. Na przykładzie nakreślonej przez autorkę Pauliny doskonale widzimy, jak męczące staje się dążenie do ideału, nie potrafi ona jednak z niego zrezygnować, gdyż wierzy, że nawet najmniejszy błąd odsunie ją od osiągnięcia wyznaczonego celu, jakim jest szczęśliwy związek. Tylko czy można wiecznie udawać? Czy można żyć z kimś, kto nigdy nie widział naszej prawdziwej twarzy?


Nie żyjemy na tym świecie po swojemu, tylko według pewnych wizji, według norm ustalonych gdzieś kiedyś przez kogoś, według zasad narzuconych przez świat. Uroda jest twoim przewodnikiem, bez niej cały czas błądzisz.

Nakreślone postacie stanowią bezsprzecznie fundament tej chwytającej za serce opowieści. To osoby prawdziwe, z którymi nie sposób się nie utożsamić. Myślę, że to właśnie autentyczny przekaz sprawia, że przeżywamy naszkicowaną historię całym sobą. Nasturcja i Paulina to kobiety skrajnie się różniące, a jednak stały się swoistym dopełnieniem. Ich odmienne światopoglądy i hierarchie wartości pozwoliły na odnalezienie złotego środku i odkrycie, co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze i warunkuje szczęście. Wszyscy możemy uczyć się od obu pań, najgłębszym wnioskiem jaki wyciągniemy z tej relacji to fakt, że w każdym z nas jest niepodważalne piękno i każdy zasługuje na prawdziwą miłość oraz przyjaźń. Kompleksy czy odbieganie od wyimaginowanego ideału nie są zbyt silnym argumentem, by uciekać od ludzi i wmawiać sobie, że nie mamy prawa do spełnienia. Najistotniejsze jest nasze podejście, a doskonale wiadomo, że każdy mężczyzna prędzej wybierze uśmiechniętą, choć niedoskonałą kobietę, niż zgorzkniałą i zatraconą w dążeniu do ideału paranoiczkę. Jest jeszcze jedna kwestia, chyba najważniejsza, prawdziwa miłość bowiem tyczy się serca, charakteru, a nie wyglądu, który przecież przeminie.

Widzisz swoje niedociągnięcia. Widzisz rysy, pęknięcia, widzisz każdą zmarszczkę. Lustro nie pokazuje ciebie. Pokazuje wypadkową cudzych opinii, ludzkich zdań, czyjegoś szyderczego śmiechu i wytykania palcami.

(Nie)piękność jest wspaniałą, emocjonującą i wartościową historią o potrzebie akceptacji, ślepym podążaniu za ideałem, lecz także o silnym wpływie krytyki oraz niesprawiedliwych, pochopnych osądów. To poruszająca, sugestywnie napisana, prawdziwa opowieść, którą bezsprzecznie powinna poznać zarówno każda kobieta, jak i każdy mężczyzna. Paniom pozwoli się zatrzymać, dostrzec, jak łatwo popaść w chorobliwą obsesję i dostrzec piękno, które od zawsze w nich drzemie i jest niepodważalne, bez względu na obecnie wychwalane trendy. Panom natomiast, pomoże zrozumieć niektóre damskie zachowania, uświadomi, jak bardzo potrzebują ich pochwał, komplementów, doceniania. Nikt przecież tak nie podnosi poczucia wartości, jak kochający partner, który zaznacza, że akceptuje nas w pełni. Bez tego nie trudno ulec modzie na ciągłe upiększanie, jakie błyskawicznie staje się nałogiem. Sztuczne, oszukane piękno bardzo szybko okaże się prawdziwym przekleństwem, jeśli nie wierzycie, prędko zanurzcie się w tej obezwładniającej lekturze, Polecam całym sercem!

Ocena: 6/6
©Z fascynacją o książkach
Czy umiesz odpowiedzieć na pytanie - co jest piękne?
Czy moja odpowiedź - różna od Twojej - będzie błędna?
Czy można obiektywnie stwierdzić, że coś jest piękne albo brzydkie?
Od jakich czynników zależy, że coś uważamy za piękne, a coś za brzydkie?
I wreszcie - kto o tym decyduje?

(Nie)piękność to kolejna książka Nataszy Sochy, którą miałam ogromną przyjemność przeczytać, a która porusza tak ważny temat. W pierwszej części chodziło o miłość, teraz o piękno - jestem bardzo ciekawa, co autorka weźmie na tapetę kolejnym razem. Wiem jedno - na pewno sięgnę po następną książkę bo to, co autorka serwuje swoim czytelnikom, zasługuje na owację na stojąco.

Nasturcja jest ghostem - w życiu osobistym i zawodowym. Jest brzydka (a przynajmniej tak uważa), nie chce rzucać się w oczy i myśli, że taki stan rzeczy jej odpowiada. Ma dość specyficzną i introwertyczną osobowość. Pogodziła się ze swoją "brzydotą" i konsekwencjami, jakie ona niesie i nawet nie próbuje tego zmienić. Czerpie przyjemność z fikcyjnego życia w Internecie (flirtuje z kilkunastoma facetami) i podglądania przepięknej kobiety, która mieszka naprzeciwko mieszkania Nasturcji. Paulina jest klasyczną pięknością, ale tylko ona wie, ile musi się napracować nad swoją urodą. Nasturcja myśli, że taka kobieta nie może mieć żądnych problemów, no bo w końcu jest piękna. Pewnego dnia drogi tych kobiet się przecinają i tak życie obu pań zaczyna zmierzać na inne tory.

- Naprawdę ta pierś [stara i obwisła] jest dla ciebie okej? - spytała nagle (...)- Tak. - Skinął głową. - Bo należy do szczęśliwej osoby.

(Nie)piękność porusza chyba wszystkie możliwe stereotypy związane z pięknem i brzydotą. Autorka w bardzo umiejętny sposób prowadzi wątki, lecz nie znajdziecie tutaj pędzącej akcji, lecz refleksyjne podejście do tematu. Można powiedzieć, że poprowadzenie akcji i narracji jest podobne, jak w (Nie)miłości i troszkę więcej się dzieje. Jednak to zupełnie nie przeszkadza w odbiorze powieści, bowiem nie akcja jest tutaj najważniejsza, lecz bohaterowie, którzy są właściwie personalizacją większościowych poglądów społeczeństwa. Na szczęście dwa różne obozy (że tak to ujmę) spotykają się ze sobą (zapomniałam napisać, że do gry dołącza też Karol i Michał) i weryfikują swoje zdanie na wiele kwestii.

Ta książka pozwala spojrzeć na kwestię piękna z kilku perspektyw - a co ważne - także (a może przede wszystkim) nie ze swojego punktu widzenia. Autorka fabułę przeplata ciekawostkami na temat piękna, a i w samym tekście znajdziemy wiele interesujących informacji o obowiązujących dotychczas kanonach piękna i tendencji do ich powstawania.

Jednak to, co jest najważniejsze - to konkluzja, jaka została zawarta na końcu książki i przesłanie, jakie niesie za sobą (Nie)piękność. Tego nie da się wyrazić słowami. Wiele zdań już tutaj napisałam i skasowałam, bo nie mogłam uchwycić tego, co chciałabym Wam przekazać. Może napiszę tak - na końcu miałam łzy w oczach. A ostatni akapit to mistrzostwo - krótkie, acz wymowne. Idealny cytat.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Byłam w kinie z córką na bajce Ugly Dolls - bardzo przeżyłam tę bajkę, gdyż byłam już po lekturze książki pani Nataszy. Zastanawiało mnie, co takie bajki przekazują naszym dzieciom. Było o tym, że piękny to idealny, popularny, a brzydki niech się schowa w kącie i nie wychyla. Na szczęście bajka miała poprawny morał, ale i tak uważam, że niestety świat kocha ludzi pięknych a brzydkimi gardzi.... Nasze czasy są strasznie wrażliwe na brzydotę... Kto kiedyś pomyślał o operacjach plastycznych małych dziewczynek? Nie było botoksów i tych napompowanych ust... Dziś wszystko musi być idealne, nie dość, że masz być super matką, wyzwoloną kochaną, niezawodnym pracownikiem, to najlepiej wyglądać jak milion dolarów... trudne czasy.

Własnie tego tematu podjęła się Natasza Socha. (Nie)piękność to historia dwóch młodych kobiet: tej bardzo brzydkiej i nijakiej o cudnym imieniu Nasturcja i tej pięknej Patrycji.

Nasturcja ma dwadzieścia osiem lat, jest samotna, czasami flirtuje przez internet z mężczyznami oczywiście nie pokazując swojego oblicza. Niby nic w tym dziwnego, ale po prostu Nasturcja jest brzydka... a do swojego wyglądu i ubrań nie przywiązuje w ogóle wagi. Większość czasu pracuje z domu (za co jest wdzięczna), dwa dni w tygodniu pracy w wydawnictwie są dla niej stresujące.

Wszystko, absolutnie wszystko, co było nią, co było częścią jej osoby, uznawała za paskudne, odrzucające i tak bardzo nieatrakcyjne, że na wszelki wypadek w jej mieszkaniu nie wisiało żadne lustro.

Dla odmiany czterdziestopięciioletnia Patrycja jest całkowitym zaprzeczeniem, dla niej wygląd jest najważniejszy. Tylko czy inni sobie zdają sprawę jakim kosztem ona jest taka piękna?

Obie kobiety zaprzyjaźniają się i zaczynają dobrze się czuć w swoim towarzystwie. Na początku o tym nie wiedzą, ale mogą sobie nawzajem pomóc. Jedna i druga kobieta jest tak naprawdę nieszczęśliwa. Fabuła bardzo mi się podobała, była taka niestandardowa, intrygująca i ciekawa.

Wielki plus za bohaterów drugoplanowych między innymi za Karola szczurołapa, świetne są też tak zwane "wcinki" pomiędzy fabułę - fakty ze świata dotyczące urody, ogólnie postrzeganego piękna itd.

Książkę czytało mi się dobrze, autorka otworzyła mi oczy na wiele spraw. Warto pochylić się nad tym tematem i zobaczyć, czy jesteśmy dla siebie sprawiedliwe, czy akceptujemy siebie takimi jakie jesteśmy? Czy używasz filtrów wrzucając zdjęcia do sieci? Czy dajemy sobie przyzwolenie na starzenie się? Każda z nas jest piękna, bo w sumie czy może być jakiś kanon piękna? I czy piękność = szczęście?

Ocena: 4/6
©Matka książkoholiczka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć