Współlokatorzy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.22 / 5.00
liczba ocen: 1577
SMARTIDEAS#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.00 złpremium: 19.20 zł
25.60 zł
27.20 zł
30.41 zł
32.00 zł
Pozostałe księgarnie
22.40 zł
25.19 zł
25.58 zł
25.60 zł
26.56 zł
26.88 zł
27.19 zł
28.48 zł
28.48 zł
28.80 zł
32.00 zł
Opis:

Przewrotna historia miłosna bezbłędnie oddająca ducha naszych czasów! Tiffy i Leon dzielą mieszkanie. Tiffy i Leon dzielą jedno łóżko. Tiffy i Leon nigdy się nie spotkali…

Tiffy Moore pilnie potrzebuje taniego lokum. Leon Twomey bierze nocne zmiany, bo rozpaczliwie potrzebuje pieniędzy. Choć ich przyjaciele sądzą, że to szaleństwo, oni znajdują idealne rozwiązanie: w ciągu dnia Leon będzie w ciasnej kawalerce odsypiał noce zmiany, dzięki czemu Tiffy będzie miała to samo mieszkanie wyłącznie dla siebie przez resztę doby.
Ona właśnie zerwała ze swoim zazdrosnym chłopakiem i ledwo wiąże koniec z końcem, pracując w niszowym wydawnictwie, on bardziej dba o innych niż o siebie – nocami zajmuje się pensjonariuszami domu opieki, a każdy grosz odkłada na prawników, którzy wyciągną jego niesłusznie skazanego brata z więzienia.
Na przekór wszystkim i wszystkiemu, dwoje niezwykłych współlokatorów odkrywa, że jeśli wyrzuci się wszystkie zasady przez okno, można stworzyć całkiem przyjemne i ciepłe domowe ognisko…

CYTATY:
Miłość wszystkich nas zmienia w idiotów.
Recenzje blogerów
Rzadko zdarza mi się sięgać po literaturę obyczajową. Lubię książki, które trzymają w napięciu, posiadają wartką akcję, dlatego najczęściej wybieram thrillery i kryminały. Raz na jakiś czas lubię jednak zrobić sobie małą odskocznie i przeczytać coś lekkiego, a najlepiej jeśli dodatkowo okraszone jest ono odpowiednią dawką humoru. Kiedy przeczytałam opis Współlokatorów- książki autorstwa Beth O'Leary - stwierdziłam, że chyba czegoś takiego właśnie mi potrzeba. Książka opowiada o losach Tiffy Moore i Leona Twomey'a. Dwójki młodych ludzi, których losy połączyć ma niebawem wspólne mieszkanie.

Tiffy na szybko potrzebuje nowego lokum. Nie jest wybredna, ale też nie ma za bardzo w czym wybierać. Fundusze znacznie ograniczają jej pole manewru w tej kwestii. Postanawia odpowiedzieć na ogłoszenie Leona. Sęk w tym, że wynajem kawalerki podlegać będzie pewnym udziwnieniom. W ciągu dnia mężczyzna będzie odpoczywał w mieszkaniu po całonocnych dyżurach w hospicjum, natomiast Tiffy może korzystać z lokalu przez resztę doby. O dziwo taka umowa pasuje obojgu.

Tiffy skupia się nad pracą w wydawnictwie i próbuje zapomnieć o swoim byłym chłopaku. Leon natomiast całą swoją uwagę poświęca chorym podopiecznym. Para na co dzień się nie widuje, mimo, że dzielą ze sobą jedno mieszkanie. Ba! Śpią nawet we wspólnym łóżku. Czy taki układ ma szanse bytu?

Nie będę ukrywała przed Wami swojego zachwytu nad tą książką. Od pierwszych stron jej fabuła dosłownie mnie pochłonęła. Autorka stworzyła niby prostą, a jakże ciekawą historię, w którą wplotła kilka pobocznych, ale ważnych wątków. Na ponad czterystu stronach O'Leary wspomniała o takich tematach jak zakazana miłość, toksyczny związek czy bezwarunkowa przyjaźń. Sami bohaterowie, tak różni od siebie, są idealnym przykładem na to jak przeciwieństwa się przyciągają. To właśnie oni są naprzemiennymi narratorami powieści.

Kiedy zaczynałam czytać Współlokatorów, zastanawiałam się w czym tkwi fenomen tej książki. Jednak im dalej w las, tym bardziej nie chciałam jej kończyć. Z każdym kolejnym rozdziałem mogłam przekonać się na własnej skórze, jak ciekawą historię potrafiła stworzyć autorka. To idealna, niezobowiązująca pozycja, przy której z pewnością można się odprężyć i choć na chwilę zapomnieć o otaczającym nas świecie. Mimo, że to komedia romantyczna, osobiście nie zaśmiewałam się podczas jej lektury. Niemniej książka ta niejednokrotnie wywołała na mojej twarzy uśmiech.

Z czystym sumieniem polecam Wam Współlokatorów. Jest to jedna z ciekawszych powieści, jakie przyszło mi czytać.

Ocena: 6/6
©Kasia i Książki
Muszę się Wam przyznać, że to był bardzo miło spędzony czas podczas czytania tej historii. Taka niesztandarowa, lekka i radosna komedia romantyczna w książkowym wydaniu.

Jestem fanką komedii romantycznych, więc ta książka od pierwszych stron przypadła mi do gustu. Narracja prowadzona jest od strony Tiffy i Leona, co daje nam możliwość lepszego wczucia się w emocje każdego z głównych bohaterów, poznania ich rodzin, problemów dnia codziennego.

Tiffy - dziewczyna świeżo po rozstaniu z chłopakiem, zarabiająca mało, pilnie potrzebująca mieszkania, żeby móc się wyprowadzić i zacząć wszystko od nowa. Niestety jej pensja jest tak niska, że szuka czegoś w naprawdę niskiej cenie i najlepiej od zaraz. Znajduje ofertę podnajmu pokoju i nie wybrzydza, ale jest gotowa wprowadzić się w każdej chwili.

Leon - Pracuje w szpitalu, zarabia mało, a jak każdy potrzebuje gotówki. Ponieważ pracuje tylko na nocne zmiany postanawia podnająć swój pokój - czyli wynająć go od - do - konkretnej godziny. Współlokatorzy mają dzielić z sobą mieszkanie, łóżko, ale nigdy się nie zobaczyć. Kiedy Tiffy będzie w pracy, mieszkanie będzie należeć do Leona. Nocami i w weekendy w mieszkaniu będzie Tiffy, bo Leon będzie albo w pracy albo u swojej dziewczyny.

Współlokatorzy zaczynają pisać do siebie karteczki i przyklejać je w różnych miejscach. Dzięki temu się poznają, zaczynają dla siebie gotować, piec, doradzać... Coś ich do siebie przyciąga, choć nigdy się nie widzieli.

Wszystko się zmieni, kiedy pewnego ranka spotkają się w...łazience. Jak ten fakt wpłynie na ich relację?

Bardzo spodobała mi się niestandardowa fabuła, fajnie jest przeczytać coś czego do tej pory nie było. Zabawna, na poprawę nastroju, idealna na fanów komedii romantycznych. Napisana w lekki sposób, a jednocześnie coś się w niej dzieje, autorka nakreśliła też kilka ważnych problemów, z jakimi zmagają się bohaterowie. Historia tych dwojga młodych ludzi urzeka, są powodu do uśmiechu, z tej książki bije miłość na każdej stronie. Może i jest przewidywalna, ale niczego to jej nie ujmuje, a nawet dodaje uroku. W dobie tych wszystkich erotyków ta książka ma swoją niezaprzeczalną wartość, że o miłości można napisać delikatnie, pięknie i też ciekawie.

Nie mogłam się od niej oderwać i bardzo się cieszyłam, że mogłam ją przeczytać "na raz" bez żadnej przerwy. Z reguły nie czytam romansów, bo nie lubię, ale ta książka naprawdę mi się podobała.

Ocena: 5/6
©Matka książkoholiczka
Tiffy i Leon

Czasem przysłowiowa ostatnia deska ratunku staje się punktem zwrotnym w życiu, chociaż wydaje się czymś zupełnie przeciwnym. Natomiast zwariowane pomysły bywają początkiem czegoś co w ogóle nie było brane pod uwagę. Jedno i drugie może zmienić dotychczasową egzystencję jeśli człowiek nie odwróci się od tego, co nowe i wykorzysta szansę, którą daje los.

Mieszkania Tiffy potrzebuje od zaraz, lecz pod jednym warunkiem, musi być tanie, a o taki cud w Londynie trudno. Jedynym rozwiązaniem pozostaje współlokator, ale nawet taki kompromis to za mało by móc uwolnić się od byłego chłopaka. Ogłoszenie Leona jest dla dziewczyny jedynym możliwym do przyjęcia rozwiązaniem, chociaż ma ono pewien haczyk. Wspólne pokój i łóżko. Aż lub tylko tyle. Każde z nich będzie korzystało, z tego jakże użytecznego pomieszczenia i mebla, w innych godzinach, po prostu będą się wymieniać nawet nie spotykając się. Czy to w ogóle możliwe? Tiffy jest zdesperowana, a Leonem również coś istotnego chyba kierowało się, jeśli dał właśnie takie ogłoszenie. Może to nie jest konwencjonalne współlokatorstwo, lecz niekiedy inne rozwiązaniem jest więcej niż towarem deficytowym i trzeba rzucić się na głęboką wodę. Wspólne mieszkanie na takich zasadach przynosi trochę perturbacji, ale od czego są karteczki z wiadomościami? Dzięki nim da się poznać drugiego człowieka i prowadzić ciekawe rozmowy, a nawet zadzierzgnąć więzy przyjaźni. Jednak Tiffy nie wie jak wygląda Leon i odwrotnie, lecz czy to jakaś przeszkoda w tej coraz bardziej zacieśniającej się relacji? Co okaże się gdy w końcu spotkają się? Znają się doskonale, są dla siebie wsparciem, żartują i przyjaźnią się, jedynie nie wiedzą jak to drugie wygląda …

Urok angielskich komedii romantycznych przełożony na zapisane słowa na stronach książki okazał się strzałem w dziesiątkę, lecz nie tylko to zadecydowało o tym, że Współlokatorzy są doskonałą lekturą. Beth O`Leary brawurowo oddała emocje głównych bohaterów i wykorzystała je do naszkicowania ich sylwetek, tak, by stali się rzeczywistymi osobami, a nie jedynie papierowymi istotami. Narracja na dwa głosy daje czytelnikom możliwość poznania postaci oraz spojrzenia na rozgrywające się wydarzenia z ich perspektywy. Humor jest mocną stroną tej historii, lecz równie ważnym elementem są trudniejsze kwestie. Pisarka nie spycha boleśniejszych tematów na szary koniec, ale wplata je w codzienność bohaterów, tak samo jak to dzieje się w realnym świecie. Śmiech przeplata się z chwilami, w których trudno o niego, lecz wtedy do akcji wkraczają przyjaciele, ci prawdziwi, jacy przytulą gdy jest taka potrzeba, ale i powiedzą prawdę prosto w oczy. Beth O`Leary pokazuje swoje postacie takimi jak widzi ich otoczenie, ale również to jak same się postrzegają.„Współlokatorzy są opowieścią słodko-gorzko-śmieszną, w jakiej czasem te trzy elementy mają miejsce jednocześnie, łamiąc wszelkie przyjęte zasady i w to miejsce wstawiając własne, bazujące na uczuciach, szczerości, zagubieniu w życiowych meandrach i poszukiwaniu szczęścia oraz bezinteresownej pomocy. Książka Beth O`Lery nie jest naiwną opowiastką, ale historią, w której jest miejsce na popełnianie błędów, dorastaniu do dojrzałego uczucia oraz dostrzeganiu szansy, tam gdzie nikt jej nie widzi.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Czytałam dwie książki Jojo Moyes i obiecałam sobie, że nigdy więcej. Infantylność głównych bohaterek zabiła mnie. Zatem taka reklama to antyreklama dla mnie.

Ale nie było tak źle.

Tiffy, redaktorka w niszowym wydawnictwie musi wyprowadzić się od swojego byłego chłopaka. Ponieważ jej sytuacja finansowa jest nienajlepsza, postanawia wynająć mieszkanie, a nawet łóżko na godziny.

Leon, sanitariusz w hospicjum, ma maleńkie mieszkanie i bardzo potrzebuje każdych dodatkowych pieniędzy. Ponieważ pracuje na noce, weekendy spędza u dziewczyny, odnajmie swoje mieszkanie, (raczej łóżko) na noce komuś innemu.

Tiffy i Leon dobijają targu nawet się nie widząc. Mijają się w łóżku i mieszkaniu, komunikując za pomocą pozostawianych sobie karteczek! Układ świetnie zdaje egzamin!

Pierwsza połowa może nie porywała, była miła, ale nie dość długo czekałam na „wkręcenie się” w życie i problemy bohaterów. Druga – znacznie lepsza. Wydarzenia wokół głównych bohaterów rozpędziły akcję, dość przewidywalny schemat romansu, został ładnie obudowany zarówno ważnym problemem przemocy emocjonalnej, jak i słodkimi wątkami pacjentów hospicjum.

Spędziłam weekend z lekką historyjką, ładnie opisaną. Jak widać, aby powstał sympatyczny romansik, główna bohaterka nie musi (jak u wspomnianej wcześniej Jojo Moyes) mieć poziomu umysłowego ameby, a czytelnik nie musi zostać na koniec doprowadzony do zachłystywania się szlochem.

Lekka, niewymagająca bajeczka, pozostawia miłe wrażenie, choć z pewnością niedługo za nic nie będę pamiętać a co w niej chodziło. Wszechobecne zachwyty odbieram jako nieco przesadzone.

Ocena: 4+/6
©CzytAśka
Niesamowita, fascynująca, niesztampowa, zabawna, pasjonująca, niezwykle oryginalna i nieco wzruszająca. Tak w skrócie można moim zdaniem opisać tę książkę. Powiem Wam, że już dawno nie spędziłam tak miło czasu, jak podczas lektury tej powieści. Współlokatorzy to bowiem nowoczesna i przewrotna komedia z mocnym obyczajowym wątkiem, przy której nie sposób się nudzić.

Tiffy Moore i Leon Twomey są na życiowych rozdrożach i w finansowych dołkach. Tiffy po rozstaniu ze swoim chłopakiem pilnie poszukuje taniego mieszkania. Leon z kolei pilnie potrzebuje gotówki, a to co zarabia na nocnych zmianach w domu opieki nie wystarcza na jego aktualne potrzeby. Problem w tym, że jego lokum to niezbyt wielka kawalerka, w której mieści się tylko jedno łózko. Z drugiej strony Leon pracuje na noce a weekendy spędza ze swoją dziewczyną w jej mieszkaniu bądź w odwiedzinach u brata w więzieniu. W teorii będzie więc w domu tylko wtedy, gdy nie będzie w nim jego współlokatorki. Nawet formalności związane z wynajmem załatwiają za pośrednictwem dziewczyny Leona. Tym sposobem Tiffy i Leon, pomimo że dzielą mieszkanie i śpią w jednym łóżku, to najprawdopodobniej nigdy się nie spotkają. Mimo to między współlokatorami nawiązuje się nietypowa, pisemna relacja. Tiffy podnosi się po trudnym związku ze swoim obsesyjnie zazdrosnym chłopakiem. Leon próbuje wyciągnąć z więzienia swojego niesłusznie skazanego brata. Czy Tiffy i Leon pomogą sobie nawzajem?

Na szczególną uwagę moim zdaniem zasługują nie tylko główni, ale także bohaterowie drugoplanowi, między innymi: szalona Rachel, niezawodni przyjaciele Mo i Gerty a także brat Leona – Richie oraz pensjonariusze domu opieki. Z jednej strony stanowią wspaniałe tło, z drugiej sami w sobie są mistrzowską kreacją.

Bardzo udanym zabiegiem było także podzielenie narracji pomiędzy Tiffy i Leona. Przyznam się Wam szczerze, że lubię takie rozwiązania i mam wrażenie, że nie tylko uatrakcyjniają one fabułę ale również podkręcają jej dynamikę.

A wracając do podziału narracji… Beth O’Leary wykazała wyjątkowy talent do łączenia treści niezwykle zabawnych z tymi mocno wzruszającymi. Czasem sama nie wiedziałam czy łezki w moich oczach są właśnie ze śmiechu, czy ze wzruszenia. Szczególnie, że te momenty bardzo płynnie się ze sobą przeplatają. Jak dla mnie to idealne połączenie. Z chęcią obejrzałabym też film na podstawie tej książki.

Podsumowując Współlokatorzy to niezwykle ciepła, wiosenna i radosna lektura, z wieloma momentami które wywołują uśmiech na twarzy. Do tego jest ona niezmiernie dojrzała, mądra i wzruszająca. Mam wrażenie, że niewiele jest takich książek a szkoda. Tym bardziej z wielką niecierpliwością czekam na kolejne powieści Beath O’Leary.

Bardzo serdecznie i z całego serca zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Zwróćcie na nią szczególną uwagę, bo naprawdę warto. Polecam.

Ocena: 6/6
©Kocham Cię, moje życie
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć