Listy zza grobu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.26 / 5.00
liczba ocen: 19
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-31% 16.45 zł
29.90 złpremium: 17.94 zł
22.90 zł
25.42 zł
29.90 zł
Pozostałe księgarnie
20.93 zł
21.63 zł
22.43 zł
22.43 zł
23.55 zł
26.91 zł
27.00 zł
29.00 zł
29.90 zł
29.90 zł
29.90 zł
Opis:

Listy zza grobu rozpoczynają nowy cykl powieści niezawodnego Remigiusza Mroza, opowiadający o patomorfologu Sewerynie Zaorskim. Autor jak zawsze w wyśmienitej formie literackiej.

Fabuła:

Samotnie wychowujący dwójkę dzieci patomorfolog Seweryn Zaorski, po dwudziestoletniej nieobecności, wraca do swojego rodzinnego miasteczka. W miejscowym przyszpitalnym zakładzie pojawił się wakat, który Zaorski ma zamiar zająć. Nabywa także należący wcześniej do Kai Burzyńskiej, nadający się do całkowitego remontu dom, w którym ma zamiar osiąść. W trakcie wykonywanych prac remontowych, w garażu znajduje sprytnie ukryty schowek, w którym znajdują się materiały rzucające nowe światło, na sprawę śmierci ojca byłej właścicielki. Sprawa ta rozegrała się przed dwudziestu laty, w której policjant – ojciec Kai – poniósł śmierć w pożarze, którego przyczyn nigdy nie zdołano ustalić. Burzyńska – także policjantka – dostaje co miesiąc listy, których rzekomym autorem jest stary Burzyński. W sprawie pojawia się coraz więcej pytań, także motywy, którymi kierował się Zaorski, zmieniając miejsce zamieszkania, nie są do końca jasne.

Zaorski i Burzyńska starają się wyjaśnić rozwiązanie zagadki sprzed dwóch dekad. Oczywiście nie będzie to łatwe, a wyjaśnienie będzie niezwykle zaskakujące.

Rekomendacje:

Już na samym początku Autor rzuca nas w sieć intrygującej fabuły, dzięki czemu maksymalnie skupiamy się na każdych detalach wydarzeń. Nie możemy przeoczyć żadnej wskazówki, albowiem każda może przyczynić się do odnalezienia klucza listu zza grobu. Remigiusz Mróz po raz kolejny przygotował dla swych czytelników nie lada zawiłą zagadkę, której fabuła zmienia się co rusz. A my nie ruszymy się z miejsca dopóki nie odnajdziemy odpowiedzi na kluczowe pytania. – Tomasz Kosik – Czyt-NIK

W tej książce mamy wszystko, od romansu po tajną organizację. Mamy też brawurowe zakończenie i to podobało mi się najbardziej. – Agnieszka Czarnecka – Idę czytać

Remigiusz Mróz nie zwalnia tempa i wydaje kolejną książkę. Z Panem Mrozem to jest tak, że albo się go lubi albo nienawidzi. Ja należę do tej zdecydowanie pierwszej grupy – Małgorzata Cichocka – Biblioteczka u Rudej

Listy zza grobu od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2019. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
CYTATY:
Miłość jest zamkiem, kombinacją, która cały czas się zmienia i sprawia, że zamek nie rdzewieje. Szacunek jest kluczem, który go otwiera...
Recenzje blogerów
Remigiusz Mróz nie zwalnia tempa: wciąż wypuszcza powieść za powieścią. Stare cykle, nowe serie, kolejni bohaterowie, puszczanie oka do wiernych czytelników… Powstało już małe „mrozouniwersum”, co całkiem mi się podoba. Nie inaczej jest i w Listach zza grobu, początku serii o Sewerynie Zaorskim, patomorfologu, gdzie wspomniany zostanie Patryk Hauer. Jednak Listy… nie mają nic wspólnego z wielką polityką, a i lokalne gierki są tu ledwie wspomniane. Może kiedyś ten wątek zostanie rozwinięty, ponieważ brudy, jakie skrywają mieszkańcy małego miasteczka to wdzięczny temat dla kryminału/thrillera, co świetnie wykorzystuje na przykład Robert Małecki w cyklu o Bernardzie Grossie. Co tymczasem czytelnik dostaje w Listach zza grobu? Czy Mróz zaskakuje czy trzyma się przetartych szlaków?

Seweryn Zaorski wraca do Żeromic po dwudziestu dwóch latach. Kupuje od swojej koleżanki ze szkoły, Kai Burzyńskiej (zwanej Burzą), jej stary dom, remontuje go i wprowadza się do niego z dwoma córkami. Co ukrywa samotny ojciec i jakie sprawy skłoniły go do powrotu do miejsca urodzenia? Kaja też nie ma zwykłego, nudnego życia: jej ojciec, policjant, zginął przed laty i nigdy nie udało się wyjaśnić, czy pożar, w którym poniósł śmierć, był tylko tragicznym wypadkiem, czy ktoś przyłożył do niego rękę. Kobieta, która zawodowo poszła w ślady starego Burzyńskiego, od czasu jego śmierci dostaje od ojca listy. Jak to możliwe? Czy rzeczywiście napisał je wszystkie przed śmiercią jej tata? A może mężczyzna żyje? Tylko gdzie podziewałby się przez tyle lat? Czy byłby w stanie się ukrywać? I dlaczego miałby to robić? Niespodziewanie Seweryn odnajduje w zniszczonym garażu przy domu zamurowaną skrytkę z materiałami, które rzucają nowe światło na sprawę sprzed dwóch dekad.

Najlepiej pamiętać, że śmierć to całkiem normalna sprawa. Jeszcze sto lat temu każdy, kto przekraczał prędkość stu kilometrów na godzinę, prawdopodobnie moment później był martwy. Zanim wynaleziono środki odkażające, większość ran zadanych trudnymi narzędziami pewnie była śmiertelna. I kilka tysięcy lat zabrało nam sprawdzenie metodą prób i błędów, które rzeczy nadają się do jedzenia, a które są śmiertelne. Nie wspominając o tym, ilu ludzi odwaliło kitę dlatego, że nie byliśmy świadomi istnienia alergii na orzechy.

Zaintrygowani Seweryn i Kaja zaczynają iść za tropem, jaki znaleźli w skrytce. Wygląda na to, że ktoś chce poprowadzić ich prosto do rozwiązania, choć dotarcie do niego bynajmniej nie będzie łatwe, i będzie wymagać od patomorfologa i policjantki wiele samozaparcia, cierpliwości, pomysłowości i wiedzy. Wskazówki są mocno niejasne i para musi kilkukrotnie prosić kogoś o pomoc. Problem w tym, że w spokojnych dotąd Żeromicach zaczynają ginąć ludzie, a Seweryn zdaje się mieć z tym coś wspólnego…

Najwyraźniej niepotrzebnie zakładał czarny scenariusz. Może nadal rozumował jak mieszkaniec dużego miasta, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie.

Muszę na początek powiedzieć, że urzekł mnie jako bibliotekarkę pomysł, że bohaterowie na pewnym etapie spieszą na pomoc do lokalnej biblioteki. Pracownicy bibliotek jako strażnicy wiedzy wszelakiej (jesteśmy lepsi niż Google, pamiętajcie!) to nie autorskie zmyślenie, to fakt. I jest coś uroczego w tym, że w XXI wieku Seweryn i Kaja udają się właśnie tam, by znaleźć jedną ze wskazówek w zapomnianej książce Stefana Żeromskiego (Hermiona Granger lubi to!). Jest to jedynie mały wtręt, ale przyjęty przeze mnie z aprobatą. Ogólnie jednak koncept poszukiwania kolejnych zagadek i podążania za tropami kojarzył mi się mocno z Nieodnalezioną. Czyżby autorowi kończyły się pomysły na rozkręcenie akcji? Liczę na to, że nie!

Seweryn to mocno nieoczywista postać, która na początku nie wzbudziła mojej sympatii. Mróz kreuje go na faceta z pewną mroczną tajemnicą z przeszłości, która rzutuje na jego obecne życie. Z czasem, gdy poznamy jego historię i dowiemy się, dlaczego postępuje tak, a nie inaczej, zdołamy poczuć do niego nić sympatii. Jest to również kolejna w długim panteonie bohaterów Mroza postać, która często nie rozmawia, a pyskuje i wszystkim przerywa. Zaczyna mnie powoli męczyć ta ogromna nadreprezentacja wyszczekanych bohaterów, ponieważ w rzeczywistości takie osoby to mały odsetek w społeczeństwie, a u topowego polskiego autora statystycznie jeden bohater na książkę ma niewyparzoną gębę (no dobra, trochę im zazdroszczę, bo u mnie riposta zawsze przychodzi po czasie!). Bardziej wiarygodnie wypada Kaja: ani kryształowa, ani specjalnie zła, mająca ludzkie słabości i obawy, motywowana do działania imperatywem odkrycia prawdy o śmierci swojego ojca.

A jak wypada sama intryga? Wszystko jest całkiem składne i interesujące do czasu… rozwiązania. Pisałam to już chyba kiedyś, ale się powtórzę: gdy wiem już, że zakończenie ma mnie zaskoczyć, nie czuję się zaskoczona, gdy to zrobi. Przeczytawszy ponad trzydzieści książek Remigiusza Mroza wiem już, że jest tak zwane „pierwsze rozwiązanie”, które w 99% jego książek okazuje się jedynie zasłoną dymną, a potem „drugie rozwiązanie”, obracające wszystko o 180°. Nie inaczej było niestety w Listach zza grobu i muszę przyznać, że rozwiązanie zagadki nie do końca mnie przekonuje. Wiadomo już, że będą kolejne części przygód Zaorskiego. Czy je przeczytam? Pewnie tak. Mimo moich lekkich obiekcji książki Remigiusza Mroza poznaję wciąż z przyjemnością (choć z mniejszym uczuciem zaskoczenia niż kiedyś), a nawet jego „przeciętniaki” czyta się szybko, z zaangażowaniem i ciekawością. Listy zza grobu to dobra lektura na leniwy, letni dzień.

Ocena: 4/6
©tanayah czyta
Listy zza grobu to genialne otwarcie nowej serii. Autor otwiera nowy rozdział swej twórczości. Tym razem poznajemy Seweryna Zaorskiego, patomorfologa, który po dwudziestu latach powraca do rodzinnego miasteczka. Mężczyzna samotnie wychowuje dwójkę dzieci, starając się na nowo stworzyć namiastkę rodziny. W tym celu kupuje zrujnowany dom Kai Burzyńskiej i rozpoczyna remont. W garażu trafia na cenne znalezisko. W ścianie odnajduje zamurowaną skrytkę z pewnymi materiałami, które dostarczają nowych śladów odnośnie śmierci ojca Kai sprzed dwudziestu lat. Kobieta jak co roku, tego samego dnia otrzymuje od nieżyjącego ojca list z enigmatyczną wiadomością. Jak się okazuje odnalezione materiały są kluczem rozszyfrowania tajemnicy sprzed lat. Wydarzenia te łączą Seweryna Zaorskiego i Kaję Burzyńską, tutejszą policjantkę w starania rozwikłania zagadki.

Już na samym początku Autor rzuca nas w sieć intrygującej fabuły, dzięki czemu maksymalnie skupiamy się na każdych detalach wydarzeń. Nie możemy przeoczyć żadnej wskazówki, albowiem każda może przyczynić się do odnalezienia klucza listu zza grobu. Remigiusz Mróz po raz kolejny przygotował dla swych czytelników nie lada zawiłą zagadkę, której fabuła zmienia się co rusz. A my nie ruszymy się z miejsca dopóki nie odnajdziemy odpowiedzi na kluczowe pytania. Co tak naprawdę stało się z ojcem Kai? Dlaczego postanowił zza światów kontaktować się z córką? Jaką tajemnicę skrywa to małe miasteczko? Jakie informacje zawierają odnalezione dyskietki? Jaki związek ze śmiercią sprzed lat mają kolejne morderstwa do których dochodzi zaraz po otwarciu puszki Pandory? Czy uda się bohaterom rozwiązać mistrzowsko zawiązany węzeł gordyjski? Przyznajcie sami, że taka fabuła jest dowodem na to, iż płodność twórcza Remigiusza Mroza nie jest mitem, lecz faktem dokonanym.

Jeśli jesteście ciekawi jak Autor poprowadził tę historię, to bez chwili zwłoki sięgnijcie po powieść, która jest kolejnym dowodem mistrzowskiej formy Pisarza, który w swym umyśle posiada nieograniczone pokłady kreatywności. Listy zza grobu jest zapowiedzią nowej serii z patomorfologiem. I już na wstępie można stwierdzić, iż kreacja Seweryna Zaorskiego, spowoduje, że bohater ten na trwałe zapisze się w świadomości czytelników budząc w nas sympatię. I tylko czekać, kiedy Remigiusz Mróz przygotuje dla nas kolejne historie z jego udziałem.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Trauma po Behawioryście już mi przeszła. Czas rzeczywiście goi rany. Dałam trzecią szansę książce spoza serii. Po Czarnej madonnie i tym nieszczęsny Behawioryście to była oznaka odwagi. Jak wyszło?

Po wielu latach do rodzinnej miejscowości wraca Seweryn Zaorski, dziś patomorfolog mający perspektywę objęcia posady w przyszpitalnym zakładzie. Remontując podłogę w garażu swojego nowego domu, Seweryn natyka się na skrytkę zamurowaną w podłodze. Jego odkrycie to dyskietki, których właścicielem był Burzyński, komendant policji w Żeromicach. Seweryn przekazuje je Kai, jego córce, również policjantce. Od tej chwili tajemnicza zawartość dyskietek i próba uzyskania dostępu do nich sprawia, że Kaja i Seweryn nie zajmują się niczym innym. Śledztwo, które zaczynają prowadzić ujawnia wiele faktów o zmarłym ojcu Burzy, ale też o układach jakie łączą wielu ważnych ludzi w Żeromicach.

Tytułowe listy, które Kaja otrzymuje co roku od ojca w trakcie śledztwa nabierają całkiem nowego znaczenia i rzucają światło na wiele spraw. Motyw znany, ale fajnie wykorzystany. W tej książce mamy wszystko, od romansu po tajną organizację. Mamy też brawurowe zakończenie i to podobało mi się najbardziej.

Remigiusz Mróz z pewnością posiada już mnóstwo pomysłów na dalsze losy Kai i Seweryna, ale póki co to zamknięta historia. Kto wie, może niedługo to się zmieni?

Ocena: 4/6
©Idę czytać
Wszystko ma swój czas

Remigiusz Mróz nie zwalnia tempa i wydaje kolejną książkę. Z Panem Mrozem to jest tak, że albo się go lubi albo nienawidzi. Ja należę do tej zdecydowanie pierwszej grupy i chociaż seria z Chyłką jeszcze jest nie skończona to Listy zza grobu musiałam przeczytać i basta. Strasznie byłam ciekawa co tym razem Pan Mróz zaserwował swoim czytelnikom. I chociaż książka nie zbiera zbyt wysokich not na lubimy czytać to ja przyznaję, że czytało mi się świetnie, a przecież chyba o to w czytaniu chodzi. I wiem też, że po kolejne książki będę sięgać i koniec kropka. Lubię jak ten facet pisze i mogą na nim ostatnie psy wieszać, a mnie nic nie przekona do zmiany zdania. fakt, że mało który pisarz wydaje tyle książek rocznie, ale mnie to zupełnie nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie czekam na każdą z niecierpliwością. I muszę Wam powiedzieć, że nawet ostatnio moje dziecko sięgnęło po Listy zza grobu i było to jego pierwsze spotkanie z autorem. Z rekomendację może posłużyć fakt, że młody skończył książkę o drugiej nad ranem i zapytał kiedy kolejna część. Może skończą się teksty : " mamo Twój ulubiony grafoman znowu wydał książkę".

Listy zza grobu otwierają nowy cykl z patomorfologiem Sewerynem Zaorskim. Nasz główny bohater po latach wraca wraz z córeczkami do rodzinnej miejscowości Żeromice. Chce zacząć nowe życie w czym ma mu pomóc nowa praca i nowo nabyty dom. Jak się okazuje w trakcie czytania ma przed czym uciekać. Ale czy da się uciec od przeszłości wpadając prosto w ręce licealnej miłości? Kaja Burzyńska, bo o niem mowa to policjantka, matka Dominika i żona Michała, burmistrza i przyjaciela Seweryna w jednym. Kaja co roku we wrześniu dostaje list i być może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że autorem owych listów jest jej nieżyjący od dwudziestu lat ojciec. Seweryn w swoim nowym domu, który należał do Kai i jej rodziców, podczas remontu garażu napotyka na tajemnicze dyskietki, które z pewności ukrył przed oczami przypadkowych osób ojciec naszej bohaterki.
Kaja i Seweryn łączą siły, bo wiadomo, że co dwie głowy to nie jedna i jak po nitce do kłębka wpadają na kolejne wskazówki, potem na następne i następne i w końcu pojawia się trup. Życie obojga mocno się komplikuje i to nie tylko na polu zawodowym. Co takiego kryją listy zza grobu? Co odkryją Kaja i Seweryn? Dlaczego on po latach wraca do rodzinnej miejscowości? Tego wszystkiego dowiecie się z Listów zza grobu, po które moim zdaniem zdecydowanie warto sięgnąć.

To nie lada gratka dla fanów twórczości Mroza i zapowiedź kolejnej serii, którą czyta się zdecydowanie za szybko i znowu z niecierpliwością będę wyglądać zapowiedzi wydawniczych. Autor wykreował bohatera, którego polubiłam od pierwszej strony. To twardy i zdecydowany facet, z przeszłością, uwikłany w dziwne układy, ale też i opiekuńczy, i zdawałoby się, że twardo stąpa po ziemi.Ja go polubiłam i nie mnie oceniać jego postępowanie. Jesteście ciekawi co spotkało Seweryna?
I chociaż książka zbiera dużo krytyki to ja jestem przekonana, że z całą pewnością sięgnę po kolejną część, bo jak to u Mroza bywa akcja wciąga od pierwszej strony i jakoś nie ma miejsca na nudę. To książka to zdawałoby się kolejny gotowy scenariusz filmowy. Tylko kogo by tu obsadzić w roli Kai i Seweryna? Ja już mam swój typ, a Wam proponuje sięgnąć po Listy zza grobu i przekonać się samemu.

Ocena: 4+/6
©Biblioteczka u Rudej
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć