ebook Blask
3.69 / 5.00 (liczba ocen: 179) Ilość stron (szacowana): 400

Blask
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ciągu miesiąca
E-book - najniższa cena: 15.35
Audiobook - najniższa cena: 20.97
23.81 złpremium: 14.29 zł Lub 14.29 zł
22.32 zł Lub 20.09 zł
27.90 zł
27.90 zł Lub 25.11 zł
-44% 15.35 zł
20.00 zł
20.24 zł
20.97 zł
22.32 zł
22.62 zł
23.16 zł
23.72 zł
23.81 zł
Inne proponowane

1946 rok. Wiktor Krugły po wojennych przejściach przyjeżdża do siostry, która osiedliła się w Szczecinie, i od razu zostaje wplątany w sprawę zabójstwa żydowskiego chłopca, znalezionego w parku, z zaciśniętym w dłoni brylantem. Wobec obojętności władz zajętych ogarnianiem powojennej rzeczywistości w mieście bezprawia próbuje sam rozwikłać zagadkę. Wkrótce ginie kolejny żydowski chłopiec, a Krugły ma przeciw sobie niemal wszystkich: urzędników, milicję, tajemniczą żydowską organizację Bricha…

1978 rok. W Szczecinie ginie młoda prostytutka. Na szyi ma charakterystyczne ślady sznura, który był narzędziem zbrodni. Zatrzymany w związku ze sprawą obywatel zachodnioniemiecki zostaje niemal natychmiast zwolniony, ale pewien kapitan Służby Bezpieczeństwa postanawia rozegrać z nim grę: grę na swoich zasadach. Zmieniają się one, kiedy na jaw wychodzi pewna tajemnica sprzed trzydziestu lat…

2018 rok. Agata Prażmowska, szczecińska prawniczka, rozpoznaje w nieletniej ofierze zabójstwa swoją niedawną klientkę. Niedługo później umiera jej ojciec, z którym nigdy nie miała dobrych stosunków, jednak to, czego dowiaduje się o nim po jego śmierci, wywraca jej świat do góry nogami. Agata z pomocą kuzyna Roberta, emerytowanego oficera policji, angażuje się emocjonalnie w śledztwo, które prowadzi w przeszłość. Muszą wyjaśnić, dlaczego to, co wydarzyło się czterdzieści lat wcześniej, sprawiło, że tak naprawdę nigdy nie miała ojca ani prawdziwej rodziny.

Trzy plany czasowe, trzy wydarzenia i jeden wspólny mianownik: ten sam przez siedemdziesiąt lat. Jego blask przyćmiewa wszystko, nawet zdrowy rozsądek.

Blask od Marek Stelar możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Książki nie robią wyrzutów, że ktoś jest ważniejszy od nich.
Blask to pierwsza powieść Marka Stelara, po którą sięgnęłam. Opisana tu historia zawiera wszystkie lubiane przeze mnie elementy fabuły: są zabójstwa, jest tajemnica sprzed lat i zaginiony skarb, a także obyczajowe powiązania bohaterów. Czy to wystarczyło, by intryga porwała mnie, wymiętosiła i wypluła dopiero po ostatniej stronie?

Autor zafundował czytelnikowi aż trzy przedziały czasowe. Tor pierwszy to powojnie, rok tysiąc dziewięćset czterdziesty szósty. Następnie mamy wydarzenia rozgrywające się w czasach PRL, w roku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym ósmym. Ostatni przedział to czasy współczesne, rok dwa tysiące osiemnasty. Wszystkie są uporządkowane i jasno określone, więc nie sposób się pogubić. Jedyne, co sprawiało mi trudność, to nadążanie za rodzinnymi koligacjami. W dzisiejszych czasach rzadko zwraca się uwagę na szczegóły rodzinnych powiązań. Są wujkowie, ciotki, kuzyni i tyle. Bez jakiegoś roztrząsania i nadmiernej analizy dziejowej. Tutaj musiałam się nieźle skupić, żeby ogarnąć drzewo genealogiczne występujących we wszystkich trzech okresach bohaterów.

Historia powojenna dotyczy Wiktora Krugły, który przyjeżdża po wojnie do Szczecina, do swojej siostry, gdzie zostaje wplątany w zabójstwo żydowskiego chłopca, w którego dłoni tkwił wielki brylant, i tajemnicę pewnego ukrytego na terenie miasta skarbu. Kiedy ginie kolejne żydowskie dziecko, atmosfera zaczyna się zagęszczać, a wokół Wiktora narasta negatywne nastawienie władz różnego kalibru.
Kolejny tor to czasy PRL-u i zabójstwo dwóch prostytutek. Kobiety zostały uduszone specyficznym sznurem od munduru. Posądzony o ten czyn Niemiec zostaje jednak bardzo szybko zwolniony z aresztu, do czego przyczynia się pracownik SB, Witold Prażmowski. Mężczyzna ma plan, który bardzo chce zrealizować, przy współpracy niemieckiego obywatela…
Akcja, która rozgrywa się współcześnie, związana jest w dużym stopniu z córką Witolda Prażmowskiego, Agatą. Kobieta pracuje jako prawnik i pewnego dnia rozpoznaje w pewnej zabitej dziewczynie swoją klientkę. Wkrótce umiera ojciec Agaty, zostawiając po sobie niejasne sprawy i zagadkowe przedmioty. Ponieważ nigdy nie mieli ze sobą dobrego kontaktu, Agata niewiele o ojcu wiedziała. Dopiero po jego śmierci zaczęła poszukiwać odpowiedzi na dręczące ją pytania. To, co wychodzi na jaw w toku jej prywatnego śledztwa sprawia, że jej poukładany świat w jednej chwili zmienia się w kupkę gruzu. Jakie powiązania łączą historię z czasów powojennych i tę z lat siedemdziesiątych?

To nie jest powieść pełna wartkiej akcji. Uprzedzam na wypadek, gdyby chciał ją przeczytać ktoś, kto uwielbia, gdy dużo się dzieje, a zwroty o sto osiemdziesiąt stopni występują na każdej stronie. Intryga skonstruowana jest ciekawie, ale do rozwiązania dochodzimy powoli, obserwując działania Agaty i jej kuzyna, Roberta. Przy okazji autor dorzucił też przemyślenia kobiety na temat życia z ojcem, który rodzicem był jedynie z nazwy. Dlaczego kochający tata nagle stał się zimny, jak kamień? Co ukrywał mężczyzna? Jak wydarzenia sprzed lat zmieniły życie jego i jego rodziny?

Nietypowe jest to, że większość zagadek wyjaśnia się mniej więcej w połowie powieści. Jednak nie wszystkie szczegóły i powiązania zostają ujawnione. Agata do ostatniej chwili drąży pewne interesujące ją tematy, a znane nam już z jednej perspektywy sytuacje możemy po pewnym czasie zobaczyć z innej strony, kiedy opowiada o nich kolejny bohater. Zabieg ten dodaje wydarzeniom trójwymiarowości, a uzupełniane sukcesywnie informacje w końcu tworzą pełny obraz opisywanej historii.

Czy wszystkie tajemnice zostaną wyjaśnione? Czy Agacie uda się poznać ojca poprzez opowieści znających go kiedyś ludzi? Gdzie ukryty jest skarb? I wreszcie, czy jej usilne poszukiwanie prawdy bardziej pomoże czy zaszkodzi naszym bohaterom?

Chociaż powieść podobała mi się, pełnej liczby punktów w ocenie nie będzie, ponieważ zabrakło mi przypisów z tłumaczeniami obcojęzycznych fragmentów. O ile niemieckie wypowiedzi nie stanowiły dla mnie problemu, to rosyjskich, niestety, nie zrozumiałam w stu procentach, nawet z samego kontekstu. Uważam, że nie każdy czytelnik musi znać języki obce i niekoniecznie będzie mu się chciało odrywać od powieści, by sprawdzać w słowniku czy w Internecie nieznane mu słowa czy zdania. Wystarczyłoby naprawdę dodać przypis z tłumaczeniem i po kłopocie.

Ocena: 5/6
©Bibliotecznie
Talent Marka Stelara świeci jasnym BLASKiem

Najnowsza powieść Marka Stelara to swoisty powrót do przeszłości. Autor zastosował ciekawy zabieg rozpisując fabułę w trzech okresach czasowych na przestrzeni siedemdziesięciu dwóch lat. Trzy zgoła różne wydarzenia łączy jedna klamra, która spina wszystko w jedną całość. Historia rozpoczyna się w roku 1946. Wówczas po wojnie Wiktor Krugły przyjeżdża do swojej siostry mieszkającej w Szczecinie. Od samego początku uwikłany zostaje w morderstwo żydowskiego chłopca, u którego w zaciśniętej dłoni odnaleziono brylant. Mężczyzna na własną rękę próbuje rozwikłać tajemnice zbrodni. Na domiar złego, wkrótce dochodzi do morderstwa kolejnego żydowskiego chłopca. Krugły musi stawić czoła depczącej mu po piętach milicji oraz przedstawicielom żydowskiej organizacji Bricha.

To nie koniec emocji, gdyż Marek Stelar przenosi nas do roku 1978. Wówczas w Szczecinie ginie młoda prostytutka. Na szyi denatki widoczne są ślady sznura. Zatrzymany zostaje mieszkaniec zachodnich Niemiec. Jednak nie na długo, gdyż prędko zostaje zwolniony, a sprawy w swoje ręce zamierza wziąć kapitan Służby Bezpieczeństwa. Jednak szyki pokrzyżowały mu pewne wydarzenia sprzed trzydziestu dwóch lat. Co takiego wydarzyło się w przeszłości, że reguły gry uległy zmianie? Czy demony przeszłości nie pozwolą wymierzyć sprawiedliwości? Kolejne emocje przed nami, bowiem Autor zaprasza nas do czasów współczesnych. W 2018 roku szczecińska prawniczka Agata Prażmowska rozpoznaje w ofierze zabójstwa swoją byłą klientkę. Życie prawniczki wywraca się do góry nogami, gdy po śmierci ojca dowiaduje się prawdy o jego przeszłości. Kobieta wraz z kuzynem Robertem Krugłym, emerytowanym policjantem postanawia przeprowadzić śledztwo, które prowadzi ją do przeszłości. Trzeba przyznać, że Autor imponuje pomysłowością w kreowaniu fabuły, którą śmiało można rozpisać na trzy osobne książki.

To co, sprawia, że Blask porywa nas, to idealnie połączone nitki wszystkich wydarzeń, które na przestrzeni siedemdziesięciu lat zgrabnie łączą się w jedną całość tworząc obraz doskonały. Historia, którą poznajemy ukazuje nam sieć zależności i uzmysławia, że pewne wydarzenia z przeszłości, a także kroki podejmowane przez naszych przodków mogą mieć ogromne skutki dla nas, dla następnych pokoleń. Dzięki tej książce możemy nie tylko wyruszyć w świat zbrodni poprzez pokolenia, lecz również zastanowić się jak decyzje naszych dziadków wpływają na nas tu i teraz. Marek Stelar dzięki tej książce ukazuje nam trzy różne światy, rysuje jego obraz, ukazując jak zmieniał się na przestrzeni tych lat. Blask to nie tylko genialny kryminał, czy też powieść po trosze detektywistyczna, to również kalejdoskop różnic społecznościowych na przestrzeni siedemdziesięciu lat. Takie książki jak ta, to nie tylko wybitna powieść, to literacki majstersztyk, który jest dowodem na to, że talent Marka Stelara świeci jasnym BLASKiem.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Złowroga przeszłość

Przeszłość rzadko kiedy jest zamkniętym rozdziałem i w momencie gdy daje o sobie znać wciąga w swoje odmęty każdego kto jest pobliżu. Zbyt często jest niejasna i pełna dwuznacznych tajemnic, których wyjaśnienie stawia pod znakiem zapytania to, co było uważane za pewnik. Czy warto zagłębiać się w jej przepastnych, mrocznych, czeluściach? Czasem przypomina labirynt, pełen ślepych zaułków i co gorsza śmiertelnych pułapek, światełko na jego końcu bywa jedynie błędnym ognikiem, a nie oznaką nadziei na dobre zakończenie.

Kamień, na widok którego wielu traci zdrowy rozsądek, a w jego miejsce pojawia się złowroga żądza posiadania, nieprzypadkowo znalazł się w ręce wycieńczonego dziecka. Jego śmierć także nie była splotem nieszczęśliwego splotu wydarzeń. Robert Krugły nie zatracił człowieczeństwo, pomimo tego, co przeszedł wbrew wszystkim zamierza znaleźć sprawcę. Rok tysiąc dziewięćset czterdziesty szósty i zrujnowane miasto nie sprzyjają krokom jakie podejmuje, ale czy nie należy się to zabitemu chłopcu? Kilkadziesiąt lat później świat Agaty Prażmowskiej zaczyna chwiać się w posadach gdy odnajduje, w rzeczach pozostawionych przez ojca, coś co nie powinno w nich być. W swej prawniczej karierze przekonała się już, że pozory zbyt często bierze się za prawdę, która wcale nie jest łatwa do rozpoznania. Tym razem jednak dotyka ją to osobiście, podobnie jak i zabójstwo klientki. Czterdzieści lat wcześniej pewne morderstwo stało się początkiem rozgrywki, której scenariusz przewidywał zupełnie odmienne zakończenie. Co wspólnego mają one ze sprawą wyjaśnianą przez Prażmowską? To właśnie musi wyjaśnić szczecińska prawniczka, ale czy będzie w stanie zaakceptować odkryte fakty?

Przeszłość, teraźniejszość i przyszłość jednocześnie są odrębne, ale i splatają się w życiowy węzeł, w którym ta pierwsza odciska się na tym, co będzie i wkrótce codziennością. Marek Stelar daje temu wyraz w swoim najnowszym kryminale, nieszablonowy suspens przenosi czytelników w kilka planów czasowych, w każdym czeka sekret, być może będący elementem zagadki, stojącej również u podłoża rodzinnego dramatu. Kilka niewyraźnych śladów to wydawałoby się za mało by rozpocząć śledztwo, ale intuicja i przede wszystkim chęć poznania prawdy, jaka by nie była, okazują się niezłymi motywami. Czytający wraz bohaterami sklejają z urywków to, co wydarzyło się przed kilkudziesięcioma laty oraz z obecnymi wydarzeniami. Splot okoliczności czy zamierzone działanie? Na to pytanie trzeba poszukać bardzo głęboko w przeszłości odpowiedzi, ale czy będzie ona wiarygodna? Blask nie jest jedynie kryminalną historią, lecz również opowieścią o rodzinnych więzach, a zwłaszcza o tym, czego nie powiedziano, ukryto i pogrzebano pod wyrzutami sumienia. Dochodzenie do tego, co faktycznie wydarzyło się kiedyś i co mogło mieć miejsce obecnie prowadzi postacie po krętych ścieżkach ludzkich pragnień, czasem mających mordercze skutki. Pisarz stara się sięgnąć do momentu gdy rodzi się zło, pokazuje jak wpływa na ludzi oraz do czego doprowadza człowieka jeśli towarzyszy mu cień przeszłych wydarzeń.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Trzy plany czasowe, trzy wydarzenia i jeden wspólny mianownik: ten sam przez siedemdziesiąt lat. Jego blask przyćmiewa wszystko, nawet zdrowy rozsądek.

Tymi słowami wabi czytelnika najnowszy kryminał Marka Stelara. Chwyciłam się tej werbalnej przynęty i tym sposobem stałam się czytelnikiem, który koniecznie chciał dowiedzieć się co emanowało blaskiem mającym tak wielką siłę oddziaływania na ludzi i otoczenie.

Szczecin 2018 rok. Agata Prażmowska, prawniczka, rozpoznaje w ofierze zabójstwa nieletnią dziewczynę, której sprawę swego czasu prowadziła. Sytuacja zaiste smutna, jednak w momencie, gdy poprzez splot nieprzewidzianych wydarzeń dotyka bezpośrednio Agaty oraz jej trudnych relacji z ojcem, życie prawniczki wywraca się do góry nogami. Wciągnięta w śledztwo, które ewoluuje oraz zatacza coraz szersze kręgi, zaczyna przeszukiwać rodzinną przeszłość. Ta zaś odkrywa przed nią zupełnie nieznane do tej pory oblicze.

Z roku 2018 cofamy się do roku 1978, w którym ofiarą zabójcy pada prostytutka. Sprawca szybko zostaje schwytany i równie szybko zwolniony z aresztu.

Kolejnym skokiem w przeszłość jaki funduje nam autor, to 1946 rok, w którym ginie żydowski chłopiec w chwili śmierci kurczowo ściskający w dłoni cenny brylant.

Tylko tyle, czy aż tyle wątków i retrospekcji? Śmiem twierdzić, że i z większą ilością Marek Stelar doskonale by sobie poradził. Przemyślana zagadka, która została sprytnie pogmatwana, spleciona oraz związana w solidny węzeł daje czytelnikowi ogromną przyjemność z próby jej rozwikłania. Tropy i wątki, które podrzuca nam Stelar, przyjmują nieoczywistą formę, by finalnie ułożyć się w spójną i logiczną całość. Jeśli któryś z nich zostaje niedopowiedziany, to uważam, że jest zabiegiem z korzyścią dla fabuły.

Blask się Stelarowi bardzo udał. To powieść wielowątkowa, ciekawa, z wyrazistymi bohaterami, którzy niejedno „mają za koszulą”. Iskrzy od humoru, który celnie trafia w mój gust. To równocześnie bardzo dobry kryminał, mocno przykuwający uwagę. Polecam nie tylko fanom gatunku!

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Akcja powieści kryminalnej Marka Stelara Blask rozpoczyna się w 1946 roku, tuż po zakończeniu wielkiej i wyniszczającej Europę wojny. Pierwszy z bohaterów przybywa do Szczecina i przypadek stawia go wobec morderstwa żydowskiego chłopca, w którego ręku tkwi duży brylant. Wiktor ma jakiś wewnętrzny imperatyw, by rozwiązać tę sprawę, choć nie jest nawet policjantem. A mieszanie się w interesy ówczesnej władzy bywało zabójcze. O czy ten były akowiec doskonale wie.

Kolejna odsłona dramatu przypada na rok 1978, gdy zostaje zamordowana młoda prostytutka. A potem kolejna i finałowa na rok 2018, gdy całą zagadkę rozwiążę młoda prawniczka Agata Prażmowska. Skomplikowana intryga kryminalna jest wielopoziomowa i mocno powiązana z realiami szczecińskimi. Nie można zbyt wiele opowiedzieć o samej akcji, aby nie zepsuć przyjemności odkrywania kolejnych tajemnic, mających swe źródło w hitlerowskich nieczystych interesach czasów wojny. Pomimo długiej perspektywy czasowej wszystkie postacie w jakiś sposób są ze sobą powiązane. Są to więzy krwi.

Wydawać się może, że kryminał ciągnący się przez ponad siedemdziesiąt lat będzie nudny. Jednak tak nie jest. Autor stworzył galerię żywych i psychologicznie prawdziwych postaci. Płynna narracja jest następną zaletą książki. Jest to przyjemna i wciągająca lektura. Warto też pochwalić autora za realizm. Czytając, oczami wyobraźni widzimy Szczecin zmieniający się w kolejnych dziesięcioleciach. Realizm miejsca akcji to jedna z ważnych zalet w literaturze, choć dziś często traktuje się go po macoszemu.

Powieść Blask jest to kryminał, który z całą pewnością warto zabrać ze sobą na urlop lub wakacje. Jest to doskonała rozrywka i pasjonująca zagadka kryminalna. Tajemnice są zabójcze. Zaś uniwersalnym motywem zbrodni bywa chciwość. Jednak powieść zmusza także do refleksji, pokazując bardzo prawdopodobne i skomplikowane losy bohaterów w niełatwej polskiej rzeczywistości. Marek Stelar stał się dla mnie za sprawą tej powieści odkryciem 2019 roku, podobnie jak wcześniej Robert Małecki. Na pewno będę brał pod uwagę tego autora, planując kolejne lektury.

Ocena: 6/6
©Autorski przewodnik kulturalny
Nad niektórymi zdarzeniami z przeszłości trzeba czasem przejść do porządku. Pogodzić się z nimi. Inaczej to cię zmęczy. Nie ma sensu się nad tym umartwiać, trzeba skupić się nad tym co tu i teraz.

Niniejszym ogłaszam tegoroczne odkrycie, Marek Stelar od dzisiaj należy do moich ulubionych autorów, chociaż poznawanie jego twórczości zaczęłam od Blasku. Ogłaszam wszem i wobec, że muszę koniecznie i zdecydowanie przeczytać poprzednie książki autora, bo już od pierwszego zdania ujął mnie swoim świetnym piórem i podejściem do tematu.

Akcja Blasku rozgrywa się w trzech planach czasowych w Szczecinie, a mianowicie w roku 1946, czyli tuż po wojnie. Wtedy to Wiktor Krugły zostaje zamieszany w śmierć małego żydowskiego chłopca. Cóż w tamtych czasach znaczyła śmierć jednego dziecka, milicja niekoniecznie była zainteresowana znalezieniem sprawcy i Wiktor na własną rękę próbuje rozwikłać tę zagadkową śmierć. Zagadkową o tyle, że przy ofierze znaleziono brylant całkiem pokaźnych rozmiarów.

I mamy roku 1978 - kolejna zbrodnia. Na ulicach Szczecina giną w tajemniczych okolicznościach dwie prostytutki. Obydwie zostały uduszone sznurem o bardzo charakterystycznym splocie. Podejrzenie pada na obywatela ówczesnych Niemiec Zachodnich, ale zostaje on oczyszczony z zarzutów, a jeden z oficerów SB postanawia sam przeprowadzić śledztwo. Wycofuje się z tego jednak, bo tajemnica sprzed trzydziestu lat znowu daje o sobie znak. I w końcu autor zabiera nas do współczesności. Mamy rok 2018 i poznajemy szczecińską prawniczkę Agatę Prażmowską. I znowu w tajemniczych okolicznościach ginie młoda dziewczyna, w której nasza bohaterka rozpoznaje swoją byłą klientkę. Niedługo po tym zdarzeniu umiera ojciec Agaty. I tak jak w śmierci nie ma nic dziwnego tak papiery, a w zasadzie dowody osobiste dwóch kobiet, które Agata znalazła w pudełku należący do zmarłego są już lekko szokujące. Tym bardziej, że jak się okazuje należały do zamordowanych prostytutek. Dlaczego ojciec Agaty tak pieczołowicie przechowywał je prze tyle lat? Czyżby to ona był mordercą? A może kryje kogoś z przeszłości? Krok po kroku, strona po stronie zagadka zostaje rozwiązana.

Blask zachwycił mnie retrospekcją, którą wręcz uwielbiam. Lubię jak zdarzenia z przeszłości mieszają się z rzeczywistością. Autor zrobił to w sposób tak zachwycający, że ja nie mogłam się oderwać od książki. I muszę przyznać, że ostatnie sto stron sobie dawkowałam, bo żal mi było kończyć. Podczas czytania tej książki nie sposób się nudzić. Autor nieustannie zaskakuje i trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Rewelacyjnie wykreowane postacie sprawiają, że książkę czyta się wręcz zachłannie. To wielowątkowa powieść, w której wszystkie elementy tak jak puzzle w odpowiednim momencie wskakują na swoje miejsce.

Jeśli masz w życiu kilka rzeczy, które są twoim celem albo radością, to strata jednej z nich nie zaboli cię zbyt mocno.

Czy aby na pewno? Jeśli lubicie książki z tajemnicą z przeszłości w tle to Blask jest zdecydowanie dla Was.
Ja przeczytałam i jedyne czego żałuję jest to, że to moje pierwsze spotkanie z autorem, którego dopisuję nie tylko jako mojego ulubionego, ale też jako tegoroczne odkrycie.

Ocena: 5+/6
©Biblioteczka u Rudej
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Zacny, bardzo dobrze napisany klasyczny kryminał z zaskakującym zakończeniem.

  • Awatar

    Szczecin, dn. 29.04.2019

    Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk
    Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
    Wydział do Spraw Propagandy KW PZPR

    Donos
    Szanowny towarzyszu czytelniku, uprzejmie chciałbym donieść, że niejaki obywatel Marek Stelar, znowusz odważył się podnieść swój reakcyjny łeb i do obiegu na rynek literacki naszej ukochanej Ojczyzny wprowadził najnowszą swoją powieść, którą to zatytułował „Blask”. Ja żem tę historię widział na własne oczy swoje i choć boję się przyznać, towarzyszu, to jeszczem ją i przeczytał. A najgorsze to z tego wszystkiego jest to, że ona mnie tak wzięła i wciągła, że muszę spełnić swój obywatelski obowiązek i zalecić, aby towarzysz także zainteresował się tą opowieścią. Od razu śpieszę poinformować, że znajdziecie w niej wiele interesujących Waszą służbę informacji. Bo ten Stelar to - za przeproszeniem - o SB-kach jakich pisze i o skarbach żydowskich, które to zaginęły w nieznanych okolicznościach w pięknym naszym mieście Szczecinie, zatracone przez hitlerowskiego okupanta bodajże. Zainteresujecie się koniecznie tym pisarzem, bo on jakieś konszachty musi mieć i z obcym wywiadem, bo obeznany w tem wszystkim nie wiadomo skąd. On i o jakiejś młodej dziewczynie pisze, co Agata Prażmowska się nazywa i ona kopie głęboko, towarzyszu, w starej historii. Informacji szuka i dobra jest w tym co robi. I jeszcze weźmie się i dowie o czymś, co wiedzieć nie powinna. Dlatego towarzyszu, trza Wam poznać ten „Blask” i przedsięwziąć odpowiednie kroki. Bo on, ten Stelar, już jeden wyrok miał za propagowanie takich historii, to w 2015 roku było, a książka tamta to „Rykoszet” się nazywała. Były potem też i inne, ale ta, co on teraz napisał, to jest, towarzyszu, najlepsza. A w tym „Blasku” to i taki jeden Robert Krugły się pojawia, co on tam razem z tym Stelarem w „Rykoszecie” zawinił i razem ukarane byli. Ten Stelar, to on jeszcze i na milicyjnej robocie się zna, a na dokładkę to pisze to wszystko tak, jakby to sama prawda była. A może to i sama prawda, a kto to wie? I skąd on to wszystko wie? Wasze rozumy mądrzejsze towarzyszu, to weźcie i sami zdecydujcie. Dlatego jeszcze raz Wam mówię, weźcie i przeczytajcie. I sami osądźcie, żeby to jakiego w naszej Ojczyźnie nieszczęścia z tego tytułu nie było. Tylko trza uważać, bo ta Prażmowska to szkolona jakaś cholera, bo i spektakularnie pysk obić umi, jak trzeba. Dlatego towarzyszu, badajcie sprawę, ale uważajcie na tę kobitę. Groźna jakaś ona jest. No widziecie, ja już od tego „Blasku” zgłupiałem i sam rozmyślam jakby ta Prażmowska to żywa istota była. Tak ten „Blask” w głowie mąci. Kończę już, bo jeszcze cuś bardziej pokręcę.

    Uważam, że swój obywatelski obowiązek spełniłem - o sprawie zadenuncjowałem. Dlatego koniecznie zapoznajcie się z tą książką i odpowiednie osoby dalej poinformujcie, żeby potem nie było, że nie wszystkie o sprawie wiedziały.

    Z poważaniem
    Zaufany i oddany sprawie czytelnik

Warto zerknąć