Wyspa Camino
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.73 / 5.00
liczba ocen: 66090
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
32.00 złpremium: 19.20 zł
22.40 zł
25.60 zł
27.20 zł
32.00 zł
Pozostałe księgarnie
19.84 zł
22.40 zł
24.00 zł
25.60 zł
27.60 zł
27.84 zł
28.48 zł
28.80 zł
29.00 zł
32.00 zł
32.00 zł
32.00 zł
Opis:

Świat książek może być o wiele bardziej mroczny i niebezpieczny, niż nam się wydaje… Białe kruki, niepozorni antykwariusze i niebanalna historia kryminalna. „Wyspa Camino” to brawurowo napisany thriller amerykańskiego mistrza pióra.

Księgarnia, szelest przewracanych kartek, usypiająca atmosfera… Nudno, prawda? A co, jeżeli ten spokojny, pokryty kurzem świat ma drugie oblicze? Pełne złodziei, handlarzy trefnymi białymi krukami, romansów, zdrad i spisków?
Zaczyna się od skoku. Udanego – przestępcy kradną z biblioteki Uniwersytetu Princeton manuskrypty.
Dziwna kradzież? Niekoniecznie. To skarb – zostały ubezpieczone na 25 milionów dolarów…
Czy cokolwiek może łączyć ten brawurowy skok z niepozornym Bruce’em Cable’em, który prowadzi księgarnię w sennym miasteczku Santa Rosa na wyspie Camino? Niewielu ludzi wie, że Bruce prawdziwe pieniądze zarabia na handlu białymi krukami. Być może dowie się tego Mercer Mann, młoda pisarka z problemami finansowymi, która zostaje wynajęta przez tajemniczą kobietę zlecającą jej poznanie sekretów księgarza…

Recenzje blogerów
Zanim zacznę #kosmicznylipiec i zasypię Was popularnonaukowymi książkami, opowiem o pewnej powieści. John Grisham jest dość zaskakującym gościem u mnie na blogu, zwłaszcza, że słynie z thrillerów prawniczych i kryminałów. Tych pierwszych w ogóle nie czytam, kryminały owszem, ale akurat Grishama chyba nic nie znam. Ale ja się nie przywiązuje za bardzo ani do gatunku, ani do autora – jeśli jest temat, który mi się podoba, czytam bez względu na wszystko. A w tej książce Grisham idealnie trafił – Wyspa Camino to książka o książkach, co więcej, o rzadkich książkach, cennych rękopisach, świecie bibliofilskim na najwyższym poziomie, o którym przeciętny czytelnik może jedynie pomarzyć. A książki o książkach to kategoria, której nie odpuszczam – przy okazji przypomnę Wam dwa wpisy. Jeden z nich przedstawia książki o książkach. Nie są to powieści, ale warto się z nimi zapoznać. Drugi jest inspiracją da wydawców – książki o książkach po angielsku, które czekają na polskie wydania. Wierzę, że kiedyś doczekam się wszystkich – a nadzieję mieć mogę, bo już jedna z nich jest po polsku. Opowiem o niej w następnym wpisie!

Nigdy nie miałam zapędów bibliofilskich. Być może dlatego, że zawsze zdawałam sobie sprawę z tego, że to zabawa dla ludzi bogatych, a może dlatego, że w zdecydowanej większości wystarczy mi czytanie, a nie posiadanie. Ale muszę przyznać, że z fascynacją i podziwem patrzę na kolekcjonerów, bibliofilów, którzy tworzą swoje biblioteki bardzo uważnie, wyszukują rzadkie książki, pierwsze wydania, polują na nie i walczą z innymi kolekcjonerami. To fascynujący świat, o którym tak naprawdę wiemy bardzo niewiele. Chętnie przeczytałabym jakąś książkę non fiction na ten temat! Na razie pozostają powieści, a John Grisham zrobił świetną robotę! Korzystając z tego, że w Virtualo jest wersja audio, zgrałam na telefon i chodziłam wszędzie słuchając fascynującej historii o rękopisach Fitzgeralda.

Są przechowywane w bibliotece uniwersytetu Princeton z wszelkimi zabezpieczeniami, ale grupie złodziei udaje się je wydostać. Nasza główna bohaterka zostaje zwerbowana, by sprawdzić, czy osoba podejrzana o ich posiadanie, rzeczywiście je ma. A podejrzany jest Bruce Cable, właściciel kultowej księgarni na wyspie. To w tym miejscu toczy się literackie życie wyspy, autorzy chętnie przyjeżdżają, bo Bruce umie odpowiednio wszystko zorganizować, a przede wszystkim dlatego, że szczerze kocha pisarzy (zwłaszcza pisarki) i czerpie ogromną radość z możliwości ich poznawania i pomagania. Bruce jest również kolekcjonerem pierwszych wydań, a sposób w jaki o nich opowiada powoduje, że czytelnik ma ochotę od razu iść i kupić jakieś pierwsze wydanie i rozpocząć swoją własną kolekcję.

Książka czytana jest przez Rocha Siemianowskiego, słucha się go wyjątkowo przyjemnie. Historia wciąga, ale myślę, że dużo większą przyjemność będą czerpać z niej wielbiciele książek niż fani np. literatury sensacyjnej. Bo sensacji jest tutaj tak umiarkowanie, natomiast świata książkowego mnóstwo! Grisham porusza wiele problemów i zagadnień związanych z literackim życiem w pełnej rozpiętości – od wartości rękopisów i ich znaczenia, przez spotkania autorskie, życie pisarzy i ich spojrzenie na świat, aż do rozważań co tak naprawdę najbardziej się sprzedaje i co warto pisać. Nie wspominając o świecie rzadkich książek i rękopisów i ich kolekcjonerów. To fascynujący świat, w którym książki zdecydowanie nie są tylko przedmiotami.

Wyspa Camino to nie jest książka, która zmieni Wasze życie (no, chyba że naprawdę staniecie się po niej poszukiwaczami rzadkich wydań). Jest lekka, przyjemna, idealna na momenty w życiu, kiedy chcemy odpocząć czy zrelaksować się. Dodatkową wartością jest możliwość zajrzenia w świat pisarzy od tej drugiej strony. I posiada też cechę, którą cenię najbardziej jeśli chodzi o powieści – zachęca i inspiruje do sięgnięcia dalej, w tym przypadku przedstawia czytelnikowi Fitzgeralda i opowiada o jego rękopisach, które naprawdę są przechowywane w Princeton. Gdyby nie ta powieść, pewnie bym się tego nie dowiedziała, a już na pewno bym nie zajrzała na ich stronę, by je zobaczyć. Może ktoś po Grishamie poczuje motywację, by sięgnąć po Wielkiego Gatsby’ego? Kto wie?

Ocena: 5/6
©Bardziej Lubię Książki Niż Ludzi
Ciemna strona wyspy

Nie było tak, iż nikt nic nie widział i nie słyszał, chociaż postarano się by tożsamość przestępców została zakamuflowana. Kradzież doskonała? Na pewno łup nie był przypadkowy, a więc cała reszta musiała być tak zaplanowana by nic nie przeszkodziło w jego zdobyciu. Jednak zawsze zostaje ślad, okruch po czyjeś obecności, a to czasem wystarczy by po nitce trafić do … złodzieja.

Kiedy chaos opanowuje kampus szacownego uniwersytetu Princeton nikt nie podejrzewa, że oprócz niego ma miejsce coś jeszcze. Kradzież wartych setki tysięcy dolarów rękopisów F. Scotta Fitzgeralda wydaje się być dopracowana w każdym szczególe i odzyskanie ich nie rysuje się w jasnych barwach, nawet jeśli FBI od razu przystępuje do dochodzenia. W takich sprawach wiara w stróżów prawa i wymiar sprawiedliwości to oczywiście podstawa, lecz wszelka zakulisowa pomoc jest także brana pod uwagę. Skradzione dzieła oczywiście miały polisę, chociaż to małe pocieszenie dla władz Princeton i duży ból głowy dla firmy ubezpieczeniowej. Czas by ominąć zasady właśnie nadszedł, oczywiście FBI prowadzi oficjalne śledztwo, ale kto inny może działać skuteczniej, zwłaszcza kiedy ma się podejrzanego. Dobrze zapowiadająca się pisarka otrzymuje propozycję czy nie do odrzucenia? Cóż na pewno jest „ciut” niesztampowa, a czy trochę niemoralna? To już zależy jaką podejmie decyzję i na ile zaangażuje się w obserwację szanowanego księgarza, cenionego w środowisku antykwarycznym, chociaż będącego na celowniku niektórych. Ostatecznie Mercer ma „tylko” pomóc w inwigilacji, nic więcej, a ile da z siebie to już zależy od niej … Oczywiście nie robi tego za darmo, a wyrzuty sumienia i wątpliwości nie pomogą jej rachunkowi bankowemu tak dobrze jak gratyfikacja za przyjrzenie się Bruce`owi Cable`owi, właścicielowi urokliwej księgarni na wyspie Camino. Co mają wspólnego złodziejskie łupy z tym ostatnim? Być może nic albo o wiele więcej niż ktokolwiek przypuszcza. Rola Mercer wydaje się nie do przecenienia, lecz czy będzie tak pomocna jak to założono? Co wyniknie z tej niecodzienne pracy śledczej? W końcu najważniejsze są rękopisy lub raczej ich odzyskanie, reszta będzie jedynie szeptaną historią o charakterze plotki i przypuszczeń.

Literacki skok stulecia lub inaczej mówiąc kradzież rękopisów więcej niż uznanego pisarza to czyn raczej niecodzienny lub raczej przestępstwo. Naganny, karygodny, ale i intrygujący, zwłaszcza kiedy rozgrywa się na kartkach książki, której autorem jest John Grisham. Tym razem również napięcie utrzymane jest na wysokim poziomie od samego początku po przewrotne zakończenie. Nim ono nastąpi w ruchu jest maszyna przyczynowo-skutkowa, w jakiej prawo i bezprawie nabierają całkiem nowych barw, a szara strefa kusi swoją ofertą. W Wyspie Camino pisarz łączy środowisko wydawniczo-literackie z przestępczym oraz paserskimi kulisami w ekskluzywnym wydaniu. Nie brakuje humoru, przewrotności, humoru czasem o lekko czarnym zabarwieniu oraz pewnej satyry i celnych obserwacji co do współczesnych pisarzy oraz anegdot związanych z ich znakomitymi poprzednikami z przeszłości. Pod lekką warstwą kryje się o wiele mroczniejsze oblicze rynku antykwarycznego cennych literackich dzieł, o którym rzadko kiedy jest głośno. John Grisham zręcznie połączył fikcję z faktami oraz przestępczy półświatek z wydawałoby się odległą od niego o całe lata świetlne elitą intelektualną. Podczas lektury Wyspy Camino ma się podobne wrażenia jak przy nieśpiesznym sączeniu dobrego wina lub szampana w przyjacielskim gronie w wakacyjny dzień. Jednak myli się ten kto uważa ją jedynie za lekką historię, jest w niej bardzo dobry motyw kryminalny i nie ustępujący mu wątek sensacyjny. Jeden i drugi osadzony pomiędzy rękopisem Wielkiego Gatsby`iego oraz dylematami moralnymi czy cel faktycznie uświęca środki …

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Dlaczego tak cicho o tej książce? Przecież wszelkiej maści wielbiciele książek, czytania, oraz pisarze, bibliotekarze, księgarze i pokrewni powinni nieprzerwanie wzdychać, jęczeć i zalewać Instagrama, Facebooka i cały internet zdjęciami, recenzjami i zachętkami!

To jest książka o bezcennych książkach, o pisarzach, o wydawcach, o księgarzach! O miłości do książek, literatury, czytania i pisania!

A dodatkowo przecież to mistrz Grisham! A zatem świetny kryminał o genialnej kradzieży i jeszcze lepszym paserstwie!

Złodzieje kradną z biblioteki Uniwersytetu Princeton bezcenne rękopisy. Kradną i przepadają bez wieści! FBI i ubezpieczyciel śledzą, tropią, nawet trafiają na ślad…

Młoda pisarka, która po bardzo udanym debiucie, nie może poradzić sobie z pisarską blokadą, traci posadę na uniwersytecie. Zostaje bez pracy i środków do życia. I otrzymuje niezwykłą, intratną propozycję, która chwilowo rozwiąże jej problemy. Musi tylko wrócić do domu swej babci, na florydzką wysepkę Camino.

I co? I co?

Czytajcie to się dowiecie!

Obłędny klimat tej książki zwalił mnie z nóg! Chcę pojechać na Wyspę Camino, kilometry plaż, szum oceanu, żółwie składające jaja, słońce i ciepło. Chcę odnaleźć księgarnię Bay Books, skrzyżowanie Livrarii Lello z Shakespeare Company. Chcę zacząć pisać książki, albo chociaż wycierać tam kurze!

Absolutnie jest to powieść obowiązkowa dla każdego, kto mówi o sobie „mól książkowy”!

A dla miłośników niezwykłych kradzieży jest to naprawdę znakomity kawałek sensacji!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Wielokrotnie, na aukcje internetowe, trafiają druki nazywane białymi krukami. Stają się one obiektem pożądania kolekcjonerów, a ich ceny są nierzadko niebotyczne. Jednak jest garstka ludzi, którzy są w stanie zapłacić duże pieniądze za to jedno, konkretne wydanie.
Z biblioteki Uniwersytetu Princeton zostają skradzione rękopisy dzieł F. Scotta Fitzgeralda. Wkrótce po kradzieży, dwóch złodziei zostaje złapanych, pozostali zaś zapadają się pod ziemię, podobnie jak manuskrypty. FBI, pomimo przedsięwziętych kroków, pozostaje bezradne.

Sprawę przejmuje firma ubezpieczeniowa, która podejmuje własne śledztwo. Są w stanie zrobić niemal wszystko, aby tylko odzyskać skradzione dzieła. Wszelkie poszlaki i skrupulatnie zbierane informacje prowadzą na florydzką wyspę, do pewnego antykwariatu. Niestety z braku dowodów nie można jednoznacznie stwierdzić, że rękopisy rzeczywiście tam są. Firma jednak nie musi trzymać się zasad – zatrudnia młodą pisarkę i proponuje jej układ: pieniądze w zamian za zbliżenie się do antykwariusza i poznanie jego sekretów.

– Przecież żyjesz w świecie fikcji. Po prostu stworzysz trochę nowej.
JOHN GRISHAM

Malownicza, mała wyspa. To ona staje się przystanią dla pragnących zaznać spokoju, czy ukojenia. Tutaj życie toczy się zupełnie inaczej – pośpiech i przykre powinności schodzą na dalszy plan. Choć wydaje się, że miejsce to nie ma żadnej skazy, tak kryje niejedną tajemnicę. Dzięki sugestywnym opisom, nadającym miejscom i zdarzeniom wyrazistości, świetnie ujętym detalom oraz ciekawie odmalowanemu klimatowi, odbiorca ma wrażenie, jakby sam przebywał na wyspie. Tutaj każde odbicie fal niesie się echem, chłodny wiatr, bijący z kart powieści, smaga twarz, a poranna bryza daje ukojenie.

Pomiędzy tym krajobrazem kroczą bohaterowie – jednostki budzące mniejsze lub większe emocje. Wplątanie czytelnika w ekscentryczne i niejednoznaczne cechy postaci, jest ciekawym punktem. Bohaterowie serwują interesującą konstelację osobowości – w dużej mierze sprzecznych. Stają się oni osobliwym zlepkiem wszelkich manier, cech i rys, które wzajemnie się uzupełniają, przenikają i zderzają, nadając fabule słodko-gorzki smak. Ich działania, czy motywacje nie zawsze są zrozumiałe. Czasem wydają się naiwni wręcz infantylni. John Grisham, obnaża środowisko pisarzy, rzucając intymne spojrzenie na ich życie. Podejmuje dyskusję dotyczącą procesu twórczego, peroruje na temat rynku wydawniczego, pokazuje, że sporządzone umowy między wydawcą a autorem wcale nie jest takie, jak mogłoby się wydawać.

Zdawać by się mogło, że główna oś fabularna koncentrować się będzie na śledztwie prowadzonym w sprawie skradzionych manuskryptów – nic bardziej mylnego. Autor stawia na rozwinięcie wątków obyczajowych i to one wiodą tutaj prym. Kradzież ustępuje miejsca subtelnemu romansowi, wewnętrznym dylematom, zagadnieniom moralnym. Wątki te płynnie się przenikają, tworząc intrygującą mieszankę. Czytelnik zatem nie spotka się z szaleńczym pościgiem za złodziejami. Akcja rozgrywa się dość powoli, można powiedzieć, że leniwie i ospale, aby w ostatnich scenach przyspieszyć. Niestety nie obyło się bez dozy przewidywalności, szczególnie w finalnych wydarzeniach.

Wyspę Camino cechuje prostota i lekkość. To powieść utrzymana w obyczajowych ryzach – pozbawiona została zaskakujących zwrotów akcji, czy rosnącego napięcia. Wybrzmiewająca sensacja nie zostaje dopuszczona do głosu. Poruszając kwestie ludzkiej moralności, Grisham odnosi się do relatywizmu. Autor nie stosuje wyszukanych zabiegów, nie używa skomplikowanego języka, jednak mimo to, całość prezentuje się dość intrygująco i atrakcyjnie.

Ocena: 3/6
©Bookmoment
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć