ebook Zostań w domu
3.53 / 5.00 (liczba ocen: 528)

Zostań w domu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 16.90
Audiobook - najniższa cena: 21.03
wciąż za drogo?
16.90 zł
27.81 złpremium: 17.94 zł Lub 17.94 zł
23.62 zł 20% rabatu
23.92 zł Lub 21.53 zł
29.90 zł Lub 26.91 zł
16.45 zł
20.46 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (7)
Inne proponowane

Blok z wielkiej płyty, 11 kondygnacji, 64 mieszkania, prawie 200 lokatorów. W wigilijny wieczór wszyscy oni dowiadują się, że są zakładnikami, a próba wyjścia z wieżowca oznaczać będzie śmierć. Zwyczajni ludzie stają w obliczu niewyobrażalnego zagrożenia, wielopokoleniowe rodziny zostają uwięzione w czterech ścianach. Jakie tajemnice rodzinne wyjdą na jaw pod presją strachu i terroru?

Jak bezpiecznie czujesz się we własnym mieszkaniu? 

Na zewnątrz trwa mroźna i śnieżna zima. Przed komisarzem Kamilem Soroką stoi trudne zadanie, musi bowiem ustalić, kim są bezwzględni sprawcy, oraz uwolnić zakładników. Czeka go przy tym rywalizacja z inspektorem Semeniukiem przysłanym z Wrocławia wraz z oddziałem antyterrorystycznym. Obaj spróbują poradzić sobie z zamachem, jakiego jeszcze nie było. Oni oraz mieszkańcy elbląskiego wieżowca, których życie nigdy już nie będzie takie samo…

Zostań w domu od Agnieszka Pietrzyk możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Ogromnie przykro mi to pisać, ale z mojej strony nie będzie zachwytów nad tą książką, mimo tego, że tak świetnie się zapowiadała. Pierwsze pięć rozdziałów to była dla mnie petarda, ale niestety dalej już tak kolorowo nie było. Postaram się bezspoilerowo oddać to, co leży mi na wątrobie po lekturze tej książki.

Zacznę może od fabuły, gdyż już sam jej zarys jest dość interesujący. Mamy bowiem sobie Elbląg i jeden ze znajdujących się w tym mieście bloków z wielkiej płyty. Są Święta Bożego Narodzenia, wszyscy są w domach, do niektórych lokatorów przyjeżdżają goście. W samym środku tego świątecznego obrazka lokatorzy znajdują na swoich wycieraczkach kartki z informacją, że są zakładnikami i jeżeli spróbują opuścić budynek, zostaną zdetonowane ładunki wybuchowe umieszczone w mieszkaniach na dolnych piętrach. Dla niektórych to żart, inni sprawdzają, czy na dole faktycznie zostały podłożone jakieś bomby, a jeszcze inni nie są w ogóle świadomi, że nagle stali się obiektem zainteresowania całej Polski. Nikt by nie przypuszczał, że do ataku terrorystycznego mogłoby dojść w Elblągu. Szybko okazuje się, że w mieszkaniach na parterze i pierwszym piętrze, a także przy wyjściu z klatki, zostały rozmieszczone ładunki wybuchowe. Lokatorzy mają dostęp do Internetu, więc o całej sytuacji szybko dowiaduje się elbląska Policja. Wydarzenia nabierają tempa, terroryści dają wyraźny znak, że to nie jest zabawa i że oczekują spełnienia swoich żądań. Sprawę nadzoruje prokurator Milena Łempicka-Krol, natomiast prowadzi ją komisarz Kamil Soroka.

Sytuację obserwujemy z wielu perspektyw - kilku mieszkańców bloku, pani prokurator, komisarza, sędziego Lasockiego oraz jego syna. Lubię taki zabieg w książkach, gdyż daje czytelnikowi pełny ogląd na całą sytuację i pozwala wyczuć nastroje wszystkich ważnych bohaterów, jednak odniosłam wrażenie, że wątek sędziego Lasockiego oraz jego syna był tutaj zupełnie niepotrzebny (no chyba że Zostań w domu to pierwszy to większej serii i autorka chciała nas wprowadzić w ten temat). Nie wnosił on do fabuły nic prócz tego, że łączył się w pewien sposób z przykrą przeszłością Mileny, przez co pośrednio z aktualnymi wydarzeniami, lecz dla mnie był on lekko naciągany i niezbyt realnie oddany (nie czułam tej grozy, jaką zapewne miałam poczuć). Głównymi narratorami autorka uczyniła Milenę i Kamila - gdyby nie to, że zostało wprost w pewnym momencie napisane, jaka relacja łączy tę dwójkę, w życiu bym się tego nie domyśliła. Słowa słowami, ale o uczuciach świadczą przede wszystkim zachowania, które tutaj niczego nie zwiastowały. Tak tak, wiem, że obydwoje są profesjonalistami, łączy ich też relacja zawodowa, a ponadto Kamil ma też inny cel w tym wszystkim, ale zabrakło mi urealnienia tego uczucia ze strony Mileny - to kobieta po trudnych przejściach, potrzebująca uwagi i uczucia, rozczulająca się nad przestępcą, bo przypomina jej syna, a w relacjach z Kamilem staje się jakby "bezosobowa". I teraz przechodzimy dalej - nasza bohaterka ma za sobą przykre doświadczenia związane z mężem i synem, pozostaje w swoistym zawieszeniu i żywi się nadzieją. Nie mogę tutaj zdradzić za wiele, bo domyślilibyście się od razu całego clue tej historii, tak samo, jak ja domyśliłam się w połowie książki, jak się to wszystko skończy. To jej ogromny minus - przewidywalność głównego wątku. Został on na szczęście ubarwiony wątkami pobocznymi, które dają fajny pogląd na kwestię obyczajową tej historii - jak zachowują się ludzie w obliczach tragedii. Wszyscy są przecież przekonani, że zginą, jeśli Policja nie spełni żądań terrorystów, którzy już zdążyli dać się "poznać" jako ludzie bezwzględni. Osobiste tragedie, podsycane strachem, niepewnością, paniką - to się autorce udało i tę stronę historii czytało się bardzo dobrze. Może autorka po prostu powinna się skupić na obyczajówkach? Elementy "kryminałowe" (że tak je nazwę) wyszły bowiem w moim odczuciu gorzej, od obyczajowych, brakowało mi napięcia i swoistej grozy, a momenty, które powinny być naprawdę przerażające wcale takimi nie były.

Przechodząc dalej - odniosłam wrażenie, że autorka wprowadziła kilka istotnych dla historii elementów na zasadzie bardzo widocznego wtrącenia od niechcenia, niby w przemyśleniach bohatera, albo w dialogu, co niestety było widoczne i od razu naprowadziło mnie na rozwiązanie historii. Nie wiem, czy zrozumiecie, o co mi chodzi - informacja jest rzekomo nieistotna, ale podana w taki sposób, że aż bije po oczach, że coś jest na rzeczy. Tak, jakby autorce się nagle przypomniało, że tutaj i tutaj trzeba napisać to i to, bo przecież ten wątek ma iść tak i tak, tylko co z tego, skoro to były takie jakby łaty na historii, bez rozwoju tej kwestii, bez jej zapowiedzi, tylko podane tak o. Niezbyt mi to pasowało, bo początkowe kilka rozdziałów tylko dało mi to napięcie związane z budowaniem historii i niemożnością doczekania się na jej dalszy rozwój, a potem już czytałam właściwie dlatego, że miałam nadzieję, że końcówka będzie równie mocna, jak początek.

Niestety nic z tego. Po punktach kulminacyjnych (a było ich kilka) autorka się właściwie prześlizgnęła i raz nawet nie zauważyłam, że dowiedziałam się, kim są terroryści, potem ze zdziwieniem wracałam się kilka kartek, żeby jeszcze raz znaleźć ten moment. Powiedzmy też, że rozumiem motyw, dla którego mieszkańcy bloku zostali zakładnikami, ale nie jest on dla mnie oczywisty, a autorka chyba założyła, że skoro czytelnik wie "to", to oczywistym będzie też dla niego "to" - tej materii nie została poświęcona w mojej ocenie należyta uwaga i odczuwam pod tym kątem niedosyt.

Bohaterowie - oprócz Mileny (a dlaczego - akcentowałam to już wyżej, choć to nie jest jedna kwestia, która mi w niej nie pasowała) - są "ludzcy", z krwi i kości (na szczęście). Dobrze się czytało ich historie, rozterki i dylematy, autorka wykreowała swoje postaci bardzo realnie. Kolejnym plusem Zostań w domu jest niewątpliwie szybkość, z jaką można przeczytać tę historię - autorka ma lekki, przystępny i dość prosty styl, choć czasami można było się zaciąć i trzeba było wracać kilka zdań, by zrozumieć o co chodzi, albo kto z kim rozmawia.

Zakończenie - jak wspomniałam wcześniej - przewidywalne, aczkolwiek ta książka ma także jakby drugie zakończenie, znacznie ciekawsze i poprowadzone krótko, ale dobrze. Jestem przekonana, że ta historia będzie miała kontynuację i z jeśli moje przeczucia mnie nie zawiodą - z pewnością po nią sięgnę, żeby móc zaobserwować rozwój autorki, która ma ogromny potencjał. No bo zobaczcie - sam pomysł na fabułę jest naprawdę nietuzinkowy i interesujący, lecz gdzieś po drodze zboczyło jego wykonanie.

Ocena: 2+/6
©Zakątek czytelniczy
Z thrillerami to jest tak, że ostatnio mam wrażenie, że wszystkie są "na jedno kopyto". Jednak w tym całym mnóstwie książek udało mi się przeczytać historię naprawdę godną poznania, a co w sumie zaskakujące - napisaną przez polską pisarkę.

Wyobrażasz sobie, że zostajesz nagle więźniem we własnym mieszkaniu? Atak terrorystyczny w Polsce? W twoim mieście? To takie nierealne....

Zapraszam po więcej szczegółów.

Któż nie zna wielkich szarych bloków z płyty poustawianych na polskich osiedlach? Właśnie taki blok z 11 kondygnacjami w Elblągu przy ulicy Okulickiego 14 jest głównym miejscem fabuły tej książki. Akcja książki toczy się w Wigilię, kiedy wszyscy mieszkańcy szykują się do uroczystej kolacji, przebierają się, kończą przygotowania do świętowania. Biegający mężczyźni w strojach Św. Mikołaja dźwigający jakieś paczki nikogo absolutnie nie dziwią.... Niestety dla mieszkańców bloku okazuje się nagle, że zostają oni zakładnikami i nie mogą pod żadnym pozorem wyjść z wieżowca. Na wycieraczkach znajdują oni kartki następującej treści:

Jesteście zakładnikami. Nie wychodźcie z mieszkań. Próba opuszczenia bloku zakończy się detonacją ładunków wybuchowych. Gdy władze spełnią nasze żądania, zostaniecie uwolnieni.

W obliczu strachu, niewiedzy w ludziach odzywają się rożne instynkty, na światło dzienne wychodzą różne tajemnice, wszyscy zaczynają się czuć w swoich czterech ścianach jak w więzieniu, co jest w tym momencie prawdą. Okazuje się, że życie w stanie zawieszenia jest bardzo trudne, kiedy nikt nic nie wie i każdy się boi własnego cienia.

Jest wielu bohaterów tej książki i tutaj muszę pogratulować autorce, bo każdy jest JAKIŚ. Zaczynając od prezydenta miasta Damiana, poprzez prokurator Milenę Łempicką-Krol, a kończąc na komisarzu Kamilu Soroce. Jak dla mnie majstersztyk literacki. Bohaterowie poboczni też zasługują za wyróżnienie. Akcję możemy obserwować z różnych perspektyw, ze środka bloku z różnych mieszkań, jak i wiemy na jakim etapie jest akacja ratownicza policji i oddziału antyterrorystycznego.

Muszę się Wam przyznać, że ta książka to ogromne pozytywne zaskoczenie. Nie dość, że fabuła wciąga jak diabli, atmosfera powieści iście mroczna i zagadkowa. Czułam ciary na plecach, wyobraźnia podsuwała mi różne obrazy. Nie jest to horror, proszę się nie obawiać, to naprawdę dobry thriller - taki idealny przykład dobrze napisanej książki.

Książkę starałam się czytać w ogromnym skupieniu, żeby nie przeoczyć żadnego szczegółu. Na pewno jest to historia, która zapadnie w moją pamięć na długo, a książka wędruje na półkę ulubione. Autorka zaspokoiła moją potrzebę literacką jeśli chodzi o thriller. Książkę z miłą chęcią będę polecała znajomym, jest świetna, poczynając od okładki, fabułę, realizację pomysłu i zakończenie. Czytając nawet czułam ten padający śnieg mimo tych 15 stopni za oknem.

Polecam z czystym sercem! Chcę więcej!

Ocena: 6/6
©Matka książkoholiczka
Święta to nie zawsze radosny czas. Przekonali się o tym mieszkańcy jednego z elbląskich wieżowców.

Tuż przed wigilią Bożego Narodzenia do wieżowca w Elblągu wkraczają dwaj mężczyźni przebrani za mikołajów. Pukają po kolei do drzwi i informują mieszkańców, że od tej pory nie wolno im opuszczać budynku, ponieważ są zakładnikami. Czy to głupi świąteczny żart, czy faktycznie atak terrorystyczny? Do sprawy zostaje przydzielony komisarz Kamil Soroka – policjant o dosyć specyficznych upodobaniach i nie najłatwiejszym charakterze. Jeśli źle pokieruje akcją, będzie miał na sumieniu prawie dwustu lokatorów. Kim są zamachowcy? Co chcą osiągnąć? Jakie tajemnice skrywa blok na Okulickiego czternaście?

To było moje pierwsze spotkanie z prozą Agnieszki Pietrzyk i muszę przyznać, że całkiem udane. To zgrabnie napisana, wciągająca i pełna różnorakich tajemnic historia, która z pewnością usatysfakcjonuje miłośników thrillerów. Zdarzały się co prawda momenty, że czułam lekkie znużenie, zwłaszcza w pierwszej połowie powieści, wtedy jednak do akcji wkraczał niezawodny Piotr Marciniak z bloga Kryminalny Świat, który skutecznie mnie coachował i namawiał, żebym nie porzucała lektury, bo będę żałować. I faktycznie miał rację! Im bliżej końca, tym jest ciekawiej, bo zakładnikom coraz bardziej puszczają nerwy, a na jaw wychodzą coraz brudniejsze sekrety. Jak to w takich sytuacjach bywa, zagrożenie nie tylko mobilizuje lokatorów do wspólnego działania i wzajemnej pomocy, lecz także wyzwala w nich najgorsze instynkty. Czy po wszystkim każdy będzie mógł spokojnie spojrzeć w lustro?

Pietrzyk w ciekawy sposób pokazała, jak ogromny wpływ na człowieka ma czające się za plecami niebezpieczeństwo i wizja nagłej, niespodziewanej śmierci. Dość obszerne porcje tekstu opisujące sytuację w poszczególnych rodzinach bloku na Okulickiego są bardzo dynamiczne i czyta się je właściwie jednych tchem. Trochę gorzej jest z fragmentami dotyczącymi pracy policji. Tu akcja zdecydowanie się ciągnie, a odgrywający w niej główne role policjanci są momentami denerwujący w swojej bezradności i nieustannym kombinowaniu. Intrygujący, choć jednocześnie odpychający jest komisarz Soroka. W sumie niegłupi z niego facet, tyle że ma dość specyficzne, żeby nie powiedzieć „oryginalne”, upodobania, które zapewne nie każdemu przypadną do gustu. Na mnie nie zrobiły szczególnego wrażenia (czytałam już o różnych dziwakach), ale na pewno wolałabym nie zostawać z komisarzem sam na sam.

Jeśli któregoś dnia dopadnie Was ochota, by zaszyć się w domu i poczytać, najnowsza powieść Agnieszki Pietrzyk nada się do tego idealnie. Pamiętajcie jednak, by dokładnie zamknąć drzwi i za bardzo nie hałasować – w końcu nigdy nie wiadomo, kto czai się na klatce schodowej i czego będzie od Was chciał.

Ocena: 4+/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć