ebook Boska proporcja
3.25 / 5.00 (liczba ocen: 8)

Boska proporcja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w ostatnich 3 miesiącach
E-book - najniższa cena: 21.44
Audiobook - najniższa cena: 22.74
32.00 złpremium: 19.20 zł Lub 19.20 zł
24.00 zł Lub 21.60 zł
24.64 zł Lub 22.18 zł
32.00 zł
-32% 21.44 zł
25.71 zł
27.20 zł
27.20 zł
29.00 zł
32.00 zł
32.00 zł
Inne proponowane

Napisany z brawurą i mistrzowską precyzją kryminał plastyczny jak serial i dynamiczny jak życie. Matka to skarb, a miejsce skarbu jest głęboko pod ziemią. W zamkniętej dla zwiedzających palmiarni parku Oliwskiego zostają znalezione zaaranżowane, w sposób równie makabryczny jak piękny, zwłoki dziewczyny. Człowiek odpowiedzialny za remont obiektu znika, a na miejscu zbrodni jako jeden z pierwszych pojawia się Robert Mazur - zabójca po wyroku będący pod stałą kontrolą terapeuty…

Sprawę bada komisarz gdańskiej policji Agata Stec, której alkohol, kac i pobudka w obcym łóżku nie są obce. Żyje pracą, przeklina i całkiem nieźle radzi sobie w środowisku zdominowanym przez mężczyzn, choć nieustannie, jako przełożona grupy śledczej, musi znosić seksistowskie przytyki. Agata nie przepada za pracą zespołową, a za jedynego przyjaciela uważa starszego brata – znanego psychologa Artura Kamińskiego, którego potajemnie wciąga w kulisy śledztwa, licząc na jego doświadczenie w pracy z psychopatycznymi jednostkami. Elegancki i powściągliwy, otaczający się pięknymi i drogimi przedmiotami, wyczulony na rytuały Kamiński to przeciwieństwo porywczej siostry. Ta sprawa stanowi autentyczne wyzwanie dla jego nieprzeciętnego intelektu.
„BOSKA PROPORCJA” JEST PIERWSZĄ CZĘŚCIĄ TRYLOGII, KTÓREJ KOLEJNE TOMY „MATERIAŁ LUDZKI” I „BIAŁE KŁAMSTWA” UKAŻĄ SIĘ W 2019 ROKU.

„Już myślałem, że w polskim kryminale nic mnie nie zaskoczy, a tu taka niespodzianka. Piotr Borlik ze swoją „Boską proporcją” nie tylko zaskoczył, ale przede wszystkim sprawił, że mam ochotę na jeszcze więcej. Jeśli tak wygląda przyszłość polskiego kryminału, to jestem o nią spokojny. Kapitalny debiut” – Robert Ziębinski, „Playboy Polska”

„Borlik z brawurą wkracza na scenę polskiego kryminału. Zapamiętajcie to nazwisko!” – Katarzyna Puzyńska, pisarka

„Trójmiejskie ulice widziane z perspektywy mordercy już dawno nie były tak mroczne! Kto tu jest szalony, a kto prowadzi wyrafinowaną grę? Piotr Borlik swoim debiutem udowadnia, że Polska kryminałem stoi i w tym gatunku nie powiedziano jeszcze wszystkiego” – Olga Kowalska, WielkiBuk

Boska proporcja od Piotr Borlik możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Boska proporcja to moja druga przygoda z twórczością Autora. O ile Teatr lalek podobał mi się bardzo, o tyle tym razem chemii nie było.

Idea fabuły jest fantastyczna i z gatunku takich, które powinny mnie wcisnąć w fotel. O ile w ogóle mam prawo ocenić warsztat pisarski Piotra Borlika, to również w tym temacie nie mam nic do zarzucenia. Cała reszta natomiast kompletnie mi nie spasowała. Główni bohaterowie otrzymali od Autora bardzo wyraziste cechy i to by było dobre, gdyby nie to, że granice tych cech zostały ustawione trochę za daleko. Stąd zamiast uwiarygodnić owe postaci, stały się w mojej ocenie karykaturalne.

Druga rzecz to… proporcja. Aż nie mogę uwierzyć, że wytrawny w sumie Autor, porywając się na taki tytuł nie dochował złotej proporcji w swojej własnej książce. Z treści „okołokulinarnych” można spokojnie wydrukować drugą minipowieść. Pracy operacyjnej było co najwyżej(!) tyle samo. Natomiast tego, co lubię najbardziej, czyli perspektywy oprawcy nie było w ogóle.

Dwa końce kija. Dobry kryminał cechuje się moim zdaniem nie tylko tajemnicą kto zabił, ale także tajemnicą kto tego z pewnością nie zrobił. W Boskiej proporcji, kim jest sprawca możemy się rzeczywiście tylko domyślać (tak do 2/3 powieści), to wykluczeni z podejrzeń podani są jak na tacy. W efekcie, jako czytelnik, nie rozwiązywałem sprawy wraz z bohaterami, ale bardziej czekałem na to jak ci, którzy powinni, wpadną. I to było nużące. I nawet koronkowa intryga i kilka twistów zupełnie nie rozbudziły moich emocji.

Rozumiem, też że przy takiej ilości kryminałów na rynku, ciężko wymyślić coś nowego i zasadniczo wyścig nie dotyczy w tej chwili oryginalności pomysłu, ale kto w bardziej kreatywny sposób uśmierci ofiary (co akurat Borlikowi całkiem się udało), ale zapożyczanie w samej końcówce pewnego wydarzenia z Dzień Dobry TVN, z którego swego czasu śmiało się pół Polski, nie pomogło. Tani, niepotrzebny i niegodny zabieg.

Reasumując: Po Teatrze lalek, wiązałem z trylogią Piotra Borlika bardzo duże nadzieje. Tom pierwszy zupełnie mnie nie przekonał do kontynuowania tej podróży. Dam jednak Autorowi kredyt zaufania i sięgnę po drugi tom, mając nadzieję, że będzie lepiej. A jako „żebrorecenzent” mam do Autora jedno przesłanie: Siła tkwi w prostocie, a nadgorliwość gorsza jest od faszyzmu

Ocena: 3+/6
©PanCzyta.pl
Boska proporcja, to pierwsza część kryminalnej trylogii autorstwa Piotra Borlika. Na okładce książki możemy przeczytać: napisany z brawurą i mistrzowska precyzją kryminał plastyczny jak serial i dynamiczny jak życie. Zdanie to przekuwam na obietnicę czegoś wyjątkowego i nietuzinkowego. Sprawia ono, że lecę do książki jak pszczoła do miodu (przykład pszczół jest nieprzypadkowy!). Czy Boska proporcja okaże się boskim kryminałem?

W palmiarni Parku Oliwskiego zostają znalezione zwłoki młodej kobiety. Dzieło zabójcy, które w swej formie mogłoby z powodzeniem stać się eksponatem w muzeum sztuki, kreuje go na człowieka szalenie precyzyjnego, cierpliwego i mającego artystyczne zacięcie. Do rozwiązania kryminalnej zagadki zostaje przydzielona Agata Stec. Jest to kobieta bezpardonowa, bezkompromisowa, nadużywająca alkoholu i mężczyzn. Jednym słowem twarda s(zt)uka, która przewodzi gdańskiej grupie śledczej. Agata to typ samotnika, którego jedynym powiernikiem i najbliższą osobą jest znany psycholog, a zarazem starszy brat. Kolejne morderstwa, równie finezyjne, kierują podejrzenia na coraz to nowe osoby. Czy w mieście grasuje jeden, czy dwóch morderców? A może jest to większa grupa szaleńców? Nic nie jest jasne i oczywiste.

Początek powieści mocno mnie sparzył. Nie znajdowałam ani odrobiny sympatii do Agaty, nie rozumiałam jej zachowań, decyzji i wciągania w kryminalne śledztwo osoby z zewnątrz. To wszystko sprawiało, że czułam się poirytowania. Jednak sukcesywnie, w miarę rozkręcania się fabuły, kiedy historia zataczała coraz szersze kręgi i rzucała światło na przyczynki zachowań bohaterów, moje marudzenie wyciszało się. Coraz bardziej ciekawa byłam jak autor wybrnie z intelektualnej zabawy z czytelnikiem i czy rozwiązanie zagadki okaże się zaskakujące.

Boska proporcja postawiła mnie na rozdrożu. Jeden drogowskaz sugeruje mi: „nie idź tam, odpuść sobie”. Drugi kusi „nie jesteś ciekawa jak potoczą się losy Agaty i jaką rolę odegra pan psycholog?” Po chwili zastanowienia wybieram drugą opcję, bo pomimo tego, że książka mnie przećwiczyła, to końcowy efekt uważam za zadowalający i warty dalszej uwagi. Autor dostaje ode mnie kredyt zaufania, chociaż po kulinarnych opisach chciałam go zamordować! Nie wiem jakim cudem (pewnie boskim), opisy te czytałam jak byłam głodna. A może były one aż tak apetyczne?

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Będzie krótko, bo co ja się tutaj będę rozwodzić, skoro Borlik stworzył kryminał perfekcyjnie wyważony o zaiste idealnej proporcji. Czepiać się nie mam czego, więc nudnawo będzie, bo same achy i ochy.

Ekstrawertyczna i mocno rozchwiana emocjonalnie komisarz Agata Stec stara się rozwikłać skomplikowaną zagadkę zabójstwa z gdańskiej palmiarni. Odnalezione zwłoki zostały makabrycznie spreparowane, przytwierdzone do palmy i... ozdobione. Nawet bez profilowania śledczy wiedzą, że zabójca to dokładny, skrupulatny i bardzo cierpliwy osobnik, który z pewnością nie poprzestanie na jednym "dziele sztuki"...

Na miejscu zbrodni przypadkowo (?) pojawia się Robert Mazur – mężczyzna przebywający pod stałą opieką terapeuty. To właśnie on staje się głównym podejrzanym. Komisarz Agata konsekwentnie podażą tym tropem. A ślady prowadzą do jej bara – Artura Kamińskiego – wybitnego psychologa zajmującego się najbardziej zdeprawowanymi pacjentami.

Porywcza komisarz, powściągliwy psycholog, inteligentny zabójca i motyw.
Zabawę można zacząć.

Boska proporcja to solidny, konkretny kryminał, z intrygującą zagadką kryminalną, świetną kreacją postaci i ich różnorodnością. Całość dopełniają zabawne, lekkie dialogi, logiczne zakończenie i szczypta intelektualnej zabawy z czytelnikiem. Zbrodnie opisywane w Boskiej proporcji, chociaż ohydne i bezsensowne, naprawdę noszą znamiona dzieł sztuki (no, z jednym wyjątkiem). Zauważam niepokojący trend wśród kryminałów, w których opis miejsca zbrodni, samego aktu przeraża i zniesmacza. Im więcej trupów, flaków, krwi, wymyślnych tortur, okrucieństwa i bestialstwa tym lepiej... Guzik prawda. Ten zabieg ma po prostu za zadanie odwrócić uwagę od miernego stylu i kiepskiego warsztatu językowego autora. Piotr Borlik nie musiał stosować takich myków, bo lekki styl i wartkość sensownej i logicznej akcji nie potrzebują sztucznych barwników, konserwantów i spulchniaczy.

Dobre to było i tyle. Jak najbardziej czytać.

Ocena: 5/6
©Tylko skończę rozdział
Już dawno nie trafiłam na taką ucztę.

W palmiarni parku Oliwskiego odnalezione zostają zwłoki dziewczyny. Sprawa jednak nie jest taka prosta przez aranżację ciała, która może sugerować rytualny mord. Przydział do sprawy dostaje Agata Stec, komisarz gdańskiej policji, która nieoficjalnie do pomocy angażuje swojego brata - znanego, poczytnego i specyficznego ze względu na upodobania względem swoich pacjentów, psychologa.

Ciężko zbiera mi się myśli, kiedy wspominam fabułę wykreowaną przez Borlika, ale tym razem to dobry znak. Mnogość wątków i masa komplikacji różnego kalibru sprawiła, że zagapiłam się w tej całej historii, że patrzyłam zupełnie nie tu, gdzie powinnam. Nie stało się to oczywiście przypadkiem, bo autor dokładnie tego sobie życzył. Skutkiem było to, że dałam się trochę wynieść na manowce. Popłynęłam z nurtem fabuły i zamiast skupiać się na rozwiązaniu sprawy cieszyłam oczy jego stylem i jednym z bohaterów, który wyjątkowo przypadł mi do gustu.

W Boskiej proporcji Borlik zrobił coś, z czym stosunkowo rzadko spotykam się w książkach z tego gatunku. Po pierwsze, to przedstawił sprawę jasno, a wszystko wyglądało tak, jakby po morderstwie czytelnik mógł już być prawie pewny, kto za nim stoi. Mimo tej wiedzy lawirowanie między kolejnymi problemami, które los rzucał pod nogi Agaty Stec, oczekiwaniem aż ona – jako komisarz policji – dojdzie do odpowiednich wniosków, no i oczywiście samym zakończeniem sprawy, było ogromną przyjemnością. Aż chce się powiedzieć, że mimo że to nie jest wyjątkowo spektakularna powieść, bo nie ma w niej sensacyjnych zwrotów akcji, strzelanin ani policyjnych pościgów za mordercami, to nadal jest dynamiczna.

Głównym elementem tej kryminalnej układanki jest morderstwo i specyficzne wyeksponowanie ciała. Z jednej strony przerażające, ale z drugiej eleganckie i ekscytujące. Zdumiewająco dobrze i płynnie poprowadzone są wątki, których uniwersalność w tej historii sprawia, że pasują do kilku różnych elementów, a źle połączone przez podświadomość czytelnika ostatecznie wprowadzają go błąd. Początkowo ciężko w jakikolwiek logiczny sposób wyjaśnić niektóre kwestie, jak chociażby samo działanie zabójcy, ale ostateczne rozwiązanie sprawy jest bardziej niż zadowalające. Ta powieść ma w sobie dużo wspomnianej wcześniej elegancji, chociaż nie brakuje jej też impulsywności i ordynarności. Wszystko za sprawą dwójki skrajnie różnych bohaterów – Agaty Stec i Artura Kamińskiego. Agata jest tą bardziej energiczną postacią, która nie do końca panuje nad sobą, a Artur jest uosobieniem spokoju i to właśnie on jest tym, który moim zdaniem sprawił, że ta powieść jest jeszcze bardziej wyjątkowa. Przede wszystkim jest w centrum uwagi i wydaje się być kluczem do rozwiązania tej historii, a jego opanowanie i ta bezczelna pewność siebie bywają bardzo mylące dla czytelnika.

Zaletą tej powieści jest przedstawienie wydarzeń z polskiego podwórka, z uwzględnieniem miejsc znanych i często odwiedzanych, co jeszcze mocniej ugruntowuje czytelnika w tej historii. Postaci z krwi i kości oraz ich prawdziwe problemy sprawiają, że aż chce się chociaż przez chwilę wejść w ich życie, zweryfikować motywy działania i sprawdzić dokąd życiowe ścieżki ich zaprowadzą. Mimo ogólnych bardzo dobrych wrażeń wyłapałam kilka monotonnych i przydługich momentów, które jednak nie wpłynęły na moje zaangażowanie w historię i nie ostudziły mojego zapału. Generalnie nie mam żadnych większych do bohaterów i samej fabuły, a jedynie drobny zarzut do pracy policji, gdzie zdecydowanie przesadzona została ta frywolność i łatwość łączenia faktów, co ostatecznie oczywiście podkręcało fabułę powieści.

Borlik stworzył powieść niepowtarzalną, z jaką do tej pory nie spotkałam się na polskim rynku wydawniczym. Przypominała mi połączenie filmu Kod da Vinci i serialu Hannibal – zarówno ze względu na bohaterów, jak również przez wydarzenia, jej klimat i jakby rytualne eksponowanie ciała zamordowanych. To znakomity początek trylogii, której zakończenia już nie mogę się doczekać. Zdecydowanie żałuję, że nie znalazłam w niej więcej mroku i złudzeń, tak charakterystycznych dla mojego ulubionego klimatu noir.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Wciągający od pierwszego zdania. Pełen intrygujących bohaterów. Całkowicie uzależniający. Mowa o kryminale Piotra Borlika, który otwiera świetnie zapowiadającą się trylogię z komisarz Agatą Stec w roli głównej.

W palmiarni Parku Oliwskiego dochodzi do zbrodni. Ofiarą jest młoda, bardzo atrakcyjna dziewczyna, której zwłoki zaaranżowano w przerażający, choć jednocześnie zachwycający sposób. Na miejscu pojawia się Robert Mazur – zabójca po wyroku, który pod opieką terapeuty próbuje zapomnieć o traumach z przeszłości. Czy to on jest sprawcą makabrycznego spektaklu? Śledztwo prowadzi charakterna komisarz gdańskiej policji Agata Stec, której nieobce są alkoholowy ciąg i przygody na jedną noc. W pracy nieoficjalnie wspiera ją starszy brat, na co dzień wgryzający się w ludzką psychikę. Przed panią komisarz niełatwe zadanie, bo zbrodnia w palmiarni to dopiero początek inteligentnej gry, która powstała w głowie mordercy.

Miłośnikom grozy nazwisko Borlik jest dobrze znane. Jego poprzednia powieść − Teatr lalek – i mnie przypadła do gustu, głównie ze względu na mroczny klimat i niepokój, który odczuwałam każdą komórką ciała. Tym razem Borlik postanowił się zmierzyć z niezwykle popularnym w ostatnich latach kryminałem. Idealnie skrojoną Boską proporcją udowodnił, że świetnie się czuje również w tym gatunku, i jeszcze bardziej zaostrzył mój czytelniczy apetyt.

Już pierwsze zdanie powieści nokautuje i zapowiada ciekawy ciąg dalszy: Matka to skarb, a miejsce skarbu jest głęboko pod ziemią. Pojawia się, rzecz jasna, nieprzypadkowo, ponieważ matka jako osoba mająca ogromny wpływ na dziecko odegra tu (choć pośrednio) jedną z ważniejszych ról. Nie chcę zdradzać za dużo, żeby nie odebrać Wam przyjemności z lektury, ale spodziewajcie się mocnych wrażeń, ciekawych refleksji i zła w najokrutniejszej postaci.

Równie ważna rola przypadła komisarz Agacie Stec – kobiecie po przejściach, z charakterkiem, przed którą trzęsie się cały komisariat, bo Agata potrafi nie tylko porządnie przekląć, ale i zasadzić solidnego kopniaka. To ona właśnie spróbuje się zmierzyć z niezwykle przebiegłym mordercą, który pomysły na kolejne zbrodnie czerpie chyba od samego diabła. Cieszę się, że do polskiego kryminału wkroczyła kolejna babka z jajami, która jest dowodem na to, że kobiety to żadna słaba płeć. Choć ma poszarpaną duszę i na co dzień walczy z osobistymi problemami, potrafi się spiąć i zmusić umysł do pracy na najwyższych obrotach. Myślę, że byłaby niezłą kompanką dla Zuzy Lewandowskiej Jacka Ostrowskiego (Paragraf 148) i Olgi Suszczyńskiej Grzegorza Kapli (Bezdech i Bezwład).

Oprócz pogoni za mordercą w najnowszej powieści Borlika istotne miejsce zajmuje również psychologia – głównie za sprawą zdziwaczałego brata komisarz Stec, popularnego psychoterapeuty Artura Kamińskiego, który stosuje w pracy dość kontrowersyjne i nie zawsze etyczne metody. Za to bosko gotuje! Pewnie nie wszyscy czytelnicy obdarzą go sympatią, mnie jednak kupił bez dwóch zdań. Podobnie zresztą jak Konrad Małecki z Teatru lalek. Cieszę się, że autor i tym razem zdecydował się głębiej pogrzebać w umysłach wymyślonych przez siebie bohaterów, bo to dodaje powieści smaczku. W ogóle uważam, że Borlik ma duży talent nie tylko do budowania napięcia, lecz także do kreowania postaci. Za każdym razem obdarza je bardzo wyrazistymi, zapadającymi w pamięć cechami, pilnując przy okazji, żeby nie były przerysowane.

Boska proporcja to ciekawie i bardzo sprawnie opowiedziana historia psychopatycznego, żądnego krwi umysłu. To również powieść o manipulacji, odcinaniu pępowiny i niełatwych relacjach międzyludzkich. Z niebanalnym zakończeniem, które zmusza czytelnika do uważniejszego przyjrzenia się otaczającej go rzeczywistości. Cieszę się, że na kolejne tomy nie będę musiała zbyt długo czekać – Materiał ludzki i Białe kłamstwa ukażą się jeszcze w tym roku. Gratuluję autorowi świetnego kryminalnego debiutu, a Was gorąco zachęcam:

CZYTAJCIE BORLIKA!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    P ochwały
    I deału
    O bietnice
    T aka
    R ewelacja

    B yło
    O odwrotnie
    R ozczarowanie
    L iterackiej
    I rytacji
    K umulacja

Warto zerknąć