Śmierć w blasku fleszy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.43 / 5.00
liczba ocen: 379
cena polecana: 23.72
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.90 złpremium: 16.74 zł
23.72 zł
27.90 zł
27.90 zł
Pozostałe księgarnie
22.26 zł
23.70 zł
23.71 zł
24.55 zł
24.83 zł
25.11 zł
25.50 zł
27.90 zł
Opis:

Kolejna komedia kryminalna Alka Rogozińskiego. Autor „Zbrodni w wielkim mieście” tym razem zabiera nas za kulisy oszałamiających pokazów mody i udowadnia, że świat, w którym główną rolę odgrywają drogie stroje i seksowni ludzie, niekoniecznie jest tak piękny, jak mogłoby się wydawać…

Weronika ma wszystko: urodę, wdzięk, seksapil, przystojnego chłopaka i bogatą mamę, trzęsącą światem mody. Robi też oszałamiającą karierę jako modelka, a media szybko zaczynają ją tytułować „polską Kate Moss”. Niestety, ma też kilku zagorzałych wrogów i paru fałszywych przyjaciół, którzy zrobią wszystko, aby jej passa szybko się zakończyła.
Kiedy Weronika zostaje gwiazdą pokazu najpopularniejszego polskiego projektanta, doskonale zdaje sobie sprawę, że ten wieczór zakończy się morderstwem. Nie spodziewa się jednak, kto będzie ofiarą!

Śmierć w blasku fleszy od Alek Rogoziński możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
CYTATY:
Jeśli nie musisz mówić taksówkarzowi, dokąd ma cię zawieść, a on i tak jedzie tam, gdzie trzeba, to znaczy, że jesteś gwiazdą.
Recenzje blogerów
Nie wiem, które to już moje spotkanie z tym autorem. Przeczytałam wszystkie jego książki, odliczając te pisane w duecie (te kiedyś też nadrobię). Wiem, że widząc okładkę z napisem Alek Rogoziński nigdy się nie zawiodę. Jest to unikatowy Książę Komedii Kryminalnych. Za każdym razem dostaję to, czego chcę. Czyli świetnej fabuły, upstrzonej zdaniami, które potrafią rozbawić chyba każdego.
Sięgając po lektury autora wiem, że czeka mnie lekki, zabawny i przyjemny styl, który dosłownie się pochłania, połyka na raz. I tak tez się stało pewnej soboty, kiedy to zaczęłam czytać i odłożyłam dopiero, gdy doczytałam do samego końca, czyli podziękowań. Wiem, że nie każdy z Was przepada za stylem autora, ale dla mnie jest on idealny. Kiedy przychodzi w moim życiu okres, kiedy wszystko jest totalnie na nie, kiedy jestem w dołku i jest mi naprawdę źle, wtedy właśnie idealnie jest sięgnąć po Rogozińskiego, bo to właśnie on swoim humorem zawsze poprawi mój nastrój. I za to go cenię. Jest specyficznym człowiekiem, oczywiście ze specyficznym poczuciem humoru. Miałam okazję spotkać się z nim na Targach Książki, co wspominam niezwykle miło.
Jeśli do tej pory nie mieliście okazji zapoznać się z książkami pisarza, ja Was do tego serdecznie zachęcam. Myślę, że się nie zawiedziecie.

Gdzie ta Róża Krull? Trochę za nią tęsknie, ale nie wybrzydzam. Przepraszam najmocniej. :D Na samym początku książki znajduje się standardowo spis wszystkich bohaterów, dzięki czemu łatwiej jest nam się odnaleźć w fabule. Mario jest znanym mi bohaterem z innej książki Alka. Fajnie było przeczytać o nim jak prawie o głównej postaci. Jest to specyficzny typek, który wzbudził odrobinę mojej sympatii. Chociaż i tak najbardziej rozwaliła system mama przyjaciółki i wspólniczki Mario, Stefania. Gdy podążałam za jej poczynaniami, tak bardzo chciało mi się śmiać. Jednakże nie chcą zbudzić mojego chłopaka, chichotałam sobie w myślach i kręciłam głową. Dominika, córka Stefanii również jest sympatyczną osóbką, która przypadła mi do gustu.
No i oczywiście znany mi bardzo dobrze Krzysztof Darski, pan policjant, który już nie raz przewinął się przez akcję książek Alka. Miło było do niego powrócić i również poobserwować to, co robi.
Ogólnie postacie są bardzo dobre, wyraziste i prawdziwe, dzięki czemu lepiej jest nam się do nich przyzwyczaić i ich polubić. Także same plusy, co dla Was jest wskazówką, że warto sięgnąć.

Nawet nie wiem jakim cudem, ta książka tak szybko zniknęła mi w dłoniach. Czyta się ekspresem i tak samo czuje się to wszystko, co ma miejsce w recenzowanej lekturze. Akcja pędzi na łeb, na szyję, a mordercy wciąż brak. Oczywiście, autor nie byłby sobą gdyby nie wprowadził zamętu i mnie, jako czytelnika nie wpuścił w maliny. Wszystko miałam tak pięknie obmyślona, a po jednym zdaniu, moja cała koncepcja runęła. Darowałam sobie już rozmyślanie kto i co zrobił i poddałam się przyjemności - czytaniu. I czekaniu na finał tego, co tam sobie obmyślił autor. Ciesze się, że mogę przy jego lekturach kompletnie się odciąż od świata. Bo gdy tylko zaczynam czytać, przepadam. Nie interesuje mnie to, co się dzieje w moim życiu. Wtedy liczy się tylko miejsce akcji i to, co się dzieje. Jest to również świetny kawał lektury dla tych, którzy lubią się pośmiać przy kolejach losu bohaterów, a jednocześnie lubią lekkie kryminały i zagadki.

Reasumując, kolejny raz się nie zawiodłam. Biorę książki Alka w ciemno już od dawna i jeszcze nigdy nie pożałowałam. To chyba również jest ważne dla Was, którzy nie wiedzą, czy finalnie się skusić, prawda? A więc warto, zdecydowanie. Na pewno z przyjemnością spędzicie przy niej czas. Sprawi ona, że na Waszych ustach będzie widoczny szeroki uśmiech. Stanie się lekturą lekką, przyjemną, prostą w odbiorze, a jednocześnie ciekawą.
No co tu dużo mówić. Toż to Książę Komedii Kryminalnych. Najlepszy z najlepszych. Trzeba czytać, ja polecam z całego serca.

Ocena: 5/6
©Tylko magia słowa
Alek Rogoziński to autor niezwykle zabiegany, ale zawsze znajdzie czas na wyskrobanie „kilku” słów dla swoich wiernych fanów. Tuż przed premierą jego najnowszej książki mam dla Was recenzję poprzedniej, będącej jubileuszową, bo dziesiątą na jego koncie, która wywołała we mnie salwy śmiechu, ale i zapewniła porządny dreszczyk emocji.

Główny bohater powinien być postacią przez Was znaną z innej powieści Alka – kryjący się pod pseudonimem Mario, Mariusz Kosek. Jest to postać niezwykle barwna, zajmująca się prowadzeniem agencji eventowej „360 stopni” wraz ze swoją wspólniczką – Dominiką Szustek (ps. Miśka). Na horyzoncie pojawia się wydarzenie godne ślubu królewskiej pary, bowiem przed bohaterami staje zadanie wysoce interesujące i czasochłonne – mają zorganizować pokaz mody najpopularniejszych polskich projektantów. To nie lada gratka dla osób śledzących modę i tak zwany szołbiz, a Mario wśród celebrytów czuje się jak ryba w wodzie. Staje wręcz na rzęsach z Miśką, by wszystko przebiegło po ich myśli, a cały pokaz był z gatunku tych idealnych. Niestety, nie od dziś wiadomo, że im człowiek więcej się stara, tym większa d*pa z tego wychodzi. Wydarzenie, o którym od początku miał mówić cały kraj faktycznie staje się popularne, ale nie za sprawą aranżacji czy oprawy, a trupa będącego jeszcze chwilę wcześniej modelką, który nieproszony pojawia się na imprezie…

Szalę goryczy przelewa fakt, że jedna z współpracownic Mario jest podejrzaną w tejże brudnej sprawie. Czy muszę mówić, co dzieje się dalej? Główni bohaterowie wraz z mamą Miśki – wielką fanką Agathy Christie za punkt honoru obierają sobie znalezienie mordercy. Prywatne śledztwo czas zacząć!

Moje serce w tej powieści w całości skradła Stefania. Uwielbiam, jak Alek w swoich książkach przemyca barwne postaci, które może są odrobinę wyolbrzymione i ociupinkę nierealne, ale nadają barw historii i wnoszą całą masę humoru. Rezolutna pani bije na głowę niejednego celebrytę i mądralę, a w dodatku jest osobą ciepłą i bardzo inteligentną. Detektyw Stefania Szustek powinna być główną bohaterką jeszcze niejednej powieści! Ba! To idealna kandydatka na cały cykl historii ze zwłokami w roli pobocznej?

Sięgając po powieści Aleksandra Rogozińskiego wiem, że czas spędzony na lekturze nie będzie czasem straconym. Nie wiem, jak on to robi, ale każde kolejne dzieło wychodzące spod jego pióra jest coraz lepsze! A pamiętajmy, że pisanie komedii kryminalnych nie jest łatwą sprawą, bo trzeba nie tylko rozbawić czytelników, ale również wzbudzić w nich ciekawość i nutkę grozy.

Bohaterowie książki są wykreowani wręcz idealnie. Każdy z nich ma inne cechy, które sprawiają, że nie da się nie pałać do nich sympatią. Opisy sprawiają, że bez nadmiernego używania swojej wyobraźni potrafimy odwzorować w głowie sceny spisane na kartkach, a dbałość o szczegóły jest na naprawdę wysokim poziomie! Myślę, że autor wiele godzin spędził na pokazach mody, by z takim namaszczeniem wszystko opisać. I co najważniejsze – książka nie należy do tych z gatunku przewidywalnych. Do samego końca nie miałam pojęcia kto zabił, co jest dla mnie szokiem, bo często w kryminałach jeszcze przed końcem historii mam swojego podejrzanego, który okazuje się sprawcą całego zamieszania.

Ocena: 5/6
©Czytam w pociągu
Mam problem z komediami kryminalnymi, bo rzadko się zdarza, by poczucie humoru autora do mnie trafiało. Nierzadko zamiast się śmiać, czuję lekkie zażenowanie żarcikami, które bywają sztubackie czy prostackie. Na szczęście wiem już, że nie jest to przypadek Alka Rogozińskiego, z którego humorem się lubię, przez co kolejne jego książki mogę brać w ciemno. Gdy mam gorszy dzień, gdy jestem zmęczona, gdy potrzebuję śmiechu, gdy szukam rozrywki, czegoś lekkiego do poczytania – jego powieści są niezastąpione. Zaczęłam się zastanawiać, czy będę zatem podobnie usatysfakcjonowana lekturą najnowszej książki Alka, czyli Śmierci w blasku fleszy, bo zanim jeszcze po nią sięgnęłam, dowiedziałam się, że to podobno najbardziej serio i najmocniej kryminalna książka tego warszawskiego pisarza. Ile jest zatem kryminału w kryminale, a humoru między poważniejszego kalibru scenami?

Dwójka przyjaciół, Mariusz oraz Dominika, prowadzi agencję zajmującą się organizacją imprez. Gdy dostają zlecenie przygotowania sporego pokazu mody znanych polskich projektantów są zachwyceni i zdeterminowani zrobić wszystko, by było to wydarzenie sezonu i by wieczór pokazu długo pozostał na językach wszystkich najważniejszych gwiazd i gwiazdeczek. Prawdziwym okazuje się jednak stwierdzenie, by uważać o czym się marzy, bo to marzenie może się spełnić… Pokaz kończy się bowiem morderstwem znanej modelki, a chociaż wszyscy widzieli, kto wystrzelił feralną kulę, która zraniła kobietę, podejrzenia padają na jedną z pracownic z agencji Mariusza i Dominiki. Mario i Miśka postanawiają więc rozpocząć własne śledztwo, w czym pomaga im – albo przeszkadza, zależnie jak na to spojrzeć – mama Miśki, która uwielbia powieści Agathy Christie i zagadki kryminalne. Czy tej lekko zwariowanej trójce uda się odnaleźć zabójcę i uratować.

Toż to skandal! Ale czego innego można się spodziewać po naszej policji! Gdy jest jakaś rozróba, to policjanci zapadają się pod ziemię, ale kiedy widzą staruszkę sprzedającą bez pozwolenia kwiaty, to nagle jest wokół niej cały kordon, jakby była terrorystką. Do luftu!

Choć początkowo byłam lekko zawiedziona, że Śmierć… nie jest kolejną odsłoną przygód Róży Krull, wygląda na to, że odpoczynek od swojej najbardziej znanej obecnie bohaterki wyszedł pisarzowi na dobre. Prawda jest zresztą taka, że Rogoziński tworzy całe zastępy barwnych, wielowymiarowych i niezapomnianych postaci i rzeczywiście szkoda by było, by przemykały one jedynie na drugim planie. Tak się miała do tej pory sprawa z Mario, robiącym kiedyś karierę jako youtuber makijażowy, który wprowadzał Polaków w tajniki męskiego makijażu. Teraz Mario zajmuje się z powodzeniem organizacją imprez, choć jego asystentka, zatrudniona na staż Iwona Kejcik, doprowadza go do szału swym brakiem profesjonalizmu ocierającym się wręcz o regularny brak pomyślunku. Drugim mocnym punktem powieści i świetnie skonstruowaną bohaterką jest mama Miśki, czyli Stefania Szustek. To ona tym razem nadawała najmocniej komediowy ton, choć rzeczywiście… komedii tu jakby mniej. Czy to źle?

Nie, bo na przód wysunął się wątek kryminalny: wciąż lekki (to żadne krwawe, mroczne zabójstwo jak z norweskich dreszczowców), ale zdecydowanie mocniej i pewniej zarysowany. To piąta samodzielna książka Alka Rogozińskiego, którą czytam i muszę stwierdzić, że z każdym kolejnym tytułem widać, jak autor coraz śmielej wchodzi na „zbrodniczy grunt” i wprowadza dreszczyk emocji do świata polskiego szołbiznesu. Chyba się nie pomylę, gdy stwierdzę, że jest w tym połączeniu unikatowy. To najdojrzalsza książka Alka i najlepiej wyważona w proporcjach zbrodni do humoru. Ten drugi również tu jest, ale zniknęła gdzieś prosta wesołkowatość: nie martwcie się jednak, Śmierć w blasku fleszy nadal czyta się lekko, szybko i z wypiekami na twarzy. Zdarzyło mi się również nie raz parsknąć śmiechem!

Podsumowując moje wrażenia, Śmierć w blasku fleszy jest aktualnie moją ulubioną powieścią Alka Rogozińskiego. Podoba mi się, że autor, nie tracąc nic ze swego stylu i humoru, dopracował wątki kryminalne i stworzył naprawdę ciekawą intrygę. Fajnie też, że pisarz wydobył z cienia Mario i dał mu się tym razem pławić w blasku fleszy. Ekhem… Tak. Po cichu liczę na to, że takiej nobilitacji doświadczy kiedyś również Pepe, moja ulubiona postać z Alkowego uniwersum. Książki Alka Rogozińskiego to poprawiacze humoru w pełni legalne i dostępne bez recepty, a więc biegnijcie do księgarni i zaaplikujcie sobie ten literacki lek!

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Show musi...

Miłego złego początki? Może na pierwszy rzut oka i to jedynie dla niewtajemniczonych. Świat mody i to tej z najwyższej półki kryje wiele ciemnych sekretów, niektóre z nich mogą być zabójcze. Dosłownie, nie w przenośni, a jakie jest do tego celu najlepsze miejsce? W blasku fleszy oczywiście!

To miał być niezapomniany pokaz tuzów polskiego haute couture. Wszystko zapięte na ostatni guzik vel agrafkę, światła skierowane na piękne modelki i przystojnych modeli na wybiegu oraz gwiazdy, zasiadające w pierwszych rzędach. Wreszcie kulminacja … ale nie taka jakiej się ktokolwiek spodziewał. Oczywiście strzały miały paść, lecz to powinien być element show, a nie najprawdziwsze zabójstwo, nawet jeśli niezamierzone. Mario i Miśka wiele obiecywali sobie po tym pokazie, ich agencja jest organizatorem i od tygodni dzień w dzień zajmują się tylko i wyłącznie, no prawie, niekończącymi się sprawami związanymi właśnie z tym pokazem. Od sukcesu tej imprezy zależy wiele, zazdrosnych jest mnóstwo, a problemów lista wydłuża się z każdą godziną. Jednak śmierci na wybiegu nie było w żadnym scenariuszu i chociaż policja od razu wzięła się do roboty to prywatne dochodzenie rusza bardzo szybko rusza. Jakby nie było główną podejrzaną jest ktoś z agencji Maria i Miśki, co wcale nie polepsza ich sytuacji, na tym nie koniec kłopotów. Rodzicielka tej drugiej zgłasza chęć poprowadzenia śledztwa, w imię pomocy i zamiłowania do suspensu, co wcale nie wydaje się plusem dla całej sytuacji. To nie koniec zamieszania, raczej początek, bo świat mody wbrew pozorom ma dużo na sumieniu, chociaż o jakichkolwiek wyrzutach na nim trudno mówić. Trup trupem, lecz trzeba ratować co się da czyli dobre hmm imię firmy, no i udowodnić niewinność co oznacza, że trzeba zagłębić się w meandry zawiłych koneksji, zależności oraz przede wszystkich osobistych sympatii i antypatii. Jak w tym chaosie znaleźć autora zbrodni? Mario, Miśka i szanowna Mamusia powoli przekopują się przez modowe bagienko, odkrywając przy tym niemało …

Komedia kryminalna z zagadką kryminalną, której nie powstydziłaby się Agatha Christie z wielką modą oraz wszystko wiedzącym portalem plotkarskim w tle. Czy to mało, czy może za dużo? W przypadku Śmierci w blasku fleszy w sam raz, co z ogromną dawką humoru, czasem w odcieniu czerni, i satyry sprawia, iż czas spędzony na lekturze mija szybko i więcej niż przyjemnie, że o wybuchach niekontrolowanego śmiechu nie wspomnę. Oczywiście najważniejsze jest śledztwo, które wbrew pozorom poprowadzone jest zgodnie z regułami sztuki, czasem trochę naciągniętej, ale zawsze z odkrywaniem intrygujących detali po drodze. Zabawa konwencją po raz kolejny jak najbardziej jest udana, a w wykonaniu Alka Rogozińskiego dodatkowo zawiera wiele niuansów, jakoś tak przypominających, przypadkowo lub nie, znane realia. Czy pisarz puszcza oko do czytelników w tej kwestii czy też to nadinterpretacja to już każdy musi rozstrzygnąć sam, jednakże jest to kolejny interesujący wątek, z długiej listy zresztą. Śmierć w blasku fleszy jest godnym uwagi połączeniem kryminału z lżejszym klimatem, a co równie ważne daje możliwość zapoznania się z całą plejadą niezapomnianych postaci, z jakimi warto by było się jeszcze spotkać.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Książę komedii kryminalnej powraca w blaskach fleszy!

Czy kolejna powieść autora z butem na okładce tak samo wprawiła mnie w dobry nastrój?

Zapraszam na moją subiektywną ocenę.

Tym razem autor wprowadził nas w świat mody, błysków fleszy, pięknych modelek.

Mariusz i Dominika to dwójka przyjaciół prowadząca agencję "360 stopni" zajmującą się organizowaniem rożnych eventów. Kiedy otrzymują propozycję poprowadzenia pokazu mody najpopularniejszego polskiego projektanta myślą, że złapali Pana Boga za nogi. Liczą na możliwość wypromowania swojej firmy, tym bardziej, że pokaz ma być zakończony spektakularnym widowiskiem.

Co może się stać podczas pokazu mody? Urwany obcas? Porwana kiecka? A może modelki się pobiją na zapleczu? To nie top model - tutaj będzie zupełnie coś innego - będzie dokonane morderstwo na oczach setek osób! Niemożliwe? U Alka wszystko jest możliwe.

Dlaczego modelka została zamordowana? Kto się do tego przyczynił? W śledztwie nieoficjalnym bierze udział dwójka właścicieli agencji, a pomaga im mama Dominiki - Stefania, która przyjeżdża w odwiedziny do córki i oczywiście wprasza się na pokaz.

Jak się chwilę później dowiadujemy - życie ze Stefanią na pewno nie należy do nudnych. Nie umiałam wybrać jednego ulubionego cytatu Stefanii, myślę, że sami powinniście przeczytać. Jak dla mnie to postać numer jeden tej książki.

Uwielbiam książki Alka Rogozińskiego za spis postaci na samym początku. Bardzo się cieszę, że autor nie rezygnuje z tego zwyczaju. Czuję się wtedy tak, jakbym cofnęła się w czasie i zaczytywała się w starszych książkach Joanny Chmielewskiej. To taki typ literatury, który można czytać kilka razy i wciąż dobrze się bawić. A spis bardzo pomaga szczególnie takim zabieganym mamuśkom... Czytałam tę książkę w momencie opieki nad chorym dzieckiem, więc nie miałam warunków do spokojnej lektury.

Wydaje mi się, że książka Śmierć w blasku fleszy jest troszeczkę inna niż wydane do tej pory. Spytacie, czyli jaka? Hmmm.... Jestem umysłem ścisłym i trudno mi wyrazić to co czuję, ale spróbuję.

Książka jest:
· bardziej wyważona,
· spokojniejsza,
· dojrzalsza,
· nic nie jest wymuszone,
· śmiechu jest tyle ile trzeba,
· nie jest przerysowana.

Taki Alek też mi się podoba i biorę go w ciemno! Wydaje mi się, że autor z każdą książką pokazuje nam się troszeczkę z innej strony, co sprawia, że w wielką niecierpliwością czekam na kolejne premiery. Tym razem autor znowu wywiódł mnie w pole i nie zgadłam kto zabił. Uwielbiam te poplątania z pomieszaniem, że sama się motam, kto jest w końcu kim, kogo zabił i o co tak w ogóle chodzi?

W książkach autora podoba mi się nawiązywanie do znanych obecnie celebrytów ze ścianek.

Odpowiadając na pytanie autora, czy chcemy drugą część? Ja chcę, ale koniecznie ze Stefanią!

Chciałam pogratulować świetnego pomysłu, taką fabułę mógł stworzyć tylko Alek Rogoziński. Mogę Was zapewnić, że będziecie się dobrze bawić, zrelaksujecie się, a przecież o to właśnie chodzi w czytaniu. Polecam!

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Zwariowanie wydumany pokaz mody projektanta, o tak rozbuchanym ego, że nikt nie odważa się powiedzieć mu „oprzytomnij człowieku” oparty jest na sensacji jaką ma być inscenizowana scena zabójstwa wieńcząca całą imprezę.

Pokaz organizuje firma, która na rynku może jest krótko, ale wyrobiła sobie markę, że wiele potrafi i będzie atrakcyjnie.

No i jest atrakcyjnie, świecące ekrany, poruszające się platformy, modelki z najlepszej na rynku agencji. Prawdziwy strzał z prawdziwego pistoletu.

No i niestety, prawdziwy trup.

Ofiary nikt nie lubił, potencjalnych podejrzanych jest cały tłum. Komisarzowi Darskiemu oszalałe środowisko show-biznesu usiłuje robić wodę z mózgu, a w tle kombinuje sobie denerwująca, rozgadana i cierpiąca na nadmiar energii, starsza pani.

Kapelusik jest, wścibstwo poziom master, no jakby to jeszcze gdzieś na brytyjskiej prowincji się działo, to wypisz wymaluj Miss Marple. Tylko tamta była jakaś subtelna.

A subtelność pani Stefy plasuje się tak w górnych strefach stanów najwyższych kategorii „co za potworna baba”. Pani Stefa jest do uduszenia. Ale jest skuteczna!

(dla poszukujących u Rogozińskiego tchnienia pewnej Autorki – tak, Lucyna, Teresa, Jadzia oraz Mamusia w jednym!)

I jak to u Alka Rogozińskiego bywa, przerysowane postaci prowadzą przerysowane dialogi i monologi. A czytelnik ma do wyboru: uśmiech pod nosem, parsknięcia, kwiknięcia, chichoty, zduszone prychnięcia oraz łzy w oczach. Jeśli czyta w zaciszu domowym i nie wzbudza podejrzliwych spojrzeń otoczenia, to wachlarz ten może poszerzyć o głośny śmiech. Tudzież inne dźwięki towarzyszące rozbawieniu.

I chociaż nie lubię środowiska show-biznesu, nie znam jego gwiazd, gwiazdek itp., więc nie jestem w stanie rozpoznać skarykaturyzowanych tu zapewne osób z rodzimego świeczniczka, to bawiłam się dobrze. Zarówno zagadka jest fajnie poprowadzona, tropy zapętlone i zmylone, jak i zwariowane dialogi śmieszą na dobrym poziomie.

Jak zwykle się uśmiałam!

Drogi Alku, odpowiedź na wieńczące Twe jubileuszowe, dziesiąte dzieło pytanie brzmi: Tak, chcę jeszcze! Czy ktoś odpowiedział inaczej?

Ocena: 5/6
©CzytAśka
Na każdą książkę autora czekam z wielką niecierpliwością. Kto mnie zna, albo czyta mojego bloga, ten wie, że jego twórczość niezwykle mi pasuje. Nie inaczej było i tym razem, i oto 13 marca (równy rok po premierze Kto zabił Kopciuszka? i pół roku po Zbrodni w wielkim mieście - to chyba jakieś cykle wydawnicze, co pół roku książka, autor niedługo będzie jak Mróz ;)) do księgarń trafiła jego najnowsza książka - Śmierć w blasku fleszy. Fabularnie niezwiązana z żądnymi poprzednimi, które wyszły spod pióra Alka Rogozińskiego, choć głównym bohaterem jest Mario - właściciel agencji eventowej, którego mogliśmy poznać bodajże przy okazji historii Róży Krull (choć miałam cichą nadzieję, że autor postawi na Cecylię, gosposię Róży, no ale może następnym razem).

Wspomniany Mario, wraz ze swoją przyjaciółką Dominiką, prężnie rozwija swój biznes. Ich obecne zlecenie to organizacja pokazu mody najpopularniejszych polskich projektantów, przy czym jeden z ich ma całkiem odważną wizję swojego pokazu - łącznie z udawanym na zakończenie morderstwem. Mario i Dominika stają na rzęsach, by wszystko zorganizować, jak należy - zatrudniają najlepszych modelów z najlepszej agencji, którego właścicielką jest Krystyna Rośnicka, zdobywają prawdziwą broń (która oczywiście ma być oczywiście załadowana ślepakami), ściągają na pokaz celebrytów wszelkiej maści itp. Mario pragnie, by ten pokaz został zapamiętany w towarzyskich kręgach i jego marzenie się w sumie spełnia, lecz nie do końca tak, jakby sobie tego wymarzył... Pokaz kończy się morderstwem znanej modelki, córki Krystyny, a potencjalnych zabójców jest całkiem spore grono, gdyż modelka miała sporo za uszami.

Chcąc nie chcąc, Mario i Dominika znajdują się w centrum wydarzeń, nie tylko z uwagi na organizację tragicznego pokazu, ale także wobec okoliczności, że organy ścigania na muszkę biorą ich pracownicę Iwkę (swoją drogą niedawno zatrudnioną). Iwka to obok pani Stefanii (matki Dominiki) najbarwniejsza i najzabawniejsza (z pewnością nie dla Maria) jak dla mnie postać tej historii. Dziewczyna jest kompetentną asystentką niestety wyłącznie w swoim przekonaniu, a swoją niefrasobliwością doprowadza głównego bohatera do szewskiej pasji - dla pracodawcy taki pracownik to koszmar, a dla postronnego obserwatora dostarczyciel rozrywki, ale niestety znam w swoim otoczeniu takie przypadki, więc sytuacje opisane w książce niestety nie są wyssane z palca ;) Stefania za to to taka matka, która niby chce dla swojego dziecka jak najlepiej, ale okazuje to w dość specyficzny sposób... Dominika jest do tego przyzwyczajona, jednak nie raz było mi za nią przykro. I w ten sposób gładko przeszliśmy do bohaterów Śmierci w blasku fleszy - jak w każdej książce autora jest ich dość sporo i narracja poprowadzona jest z wielu perspektyw, ale na szczęście na początku mamy spis postaci, dzięki czemu przy najmniejszym tylko zagubieniu szybko można przypomnieć sobie któż zacz i po kiego grzyba. Część postaci może wydawać się przerysowana, jednak taki jest urok komedii kryminalnych, albo się to akceptuje, albo nie. Ja lubię i akceptuję, choć wiem, że nie do każdego trafia ten gatunek i wiele osób on najzwyczajniej w świecie męczy.

Autor nie zawiódł mnie jeśli chodzi o humor - Śmierć w blasku fleszy w niego obfituje (czy to słowny, czy sytuacyjny) i jest on podany w taki sposób, że nie przeszkadzają mi dygresje i dygresje od dygresji (generalnie takie zabiegi mnie męczą w książkach, jeśli nie są po coś - tutaj tym czymś jest zdecydowanie rozbawienie czytelnika). Wielokrotnie podkreślałam, że poczucie humoru Alka mi odpowiada, być może dlatego, że mam podobne, więc czytając jego najnowszą książkę niejednokrotnie parsknęłam śmiechem i chichrałam się w skrytości serca. W tej kwestii mam pełne zaufanie do autora i wiem, że mnie po prostu nie zawiedzie.

Odnośnie do samej książki - odniosłam wrażenie, że została nieco inaczej skonstruowana, niż poprzednie autora. Zwykle chyba trup był gdzieś na początku historii, tutaj natomiast wiemy, że takowy będzie (choćby z okładki), jednak na jego pojawienie się w tej formie (martwej) trzeba troszkę poczekać. Także podział czasowy na dni przed pokazem, dni po pokazie - nie kojarzę czegoś takiego z wcześniejszych książek autora (a przynajmniej takiego nagromadzenia), ale mnie poprawcie, jeśli się mylę. Nie piszę tego w kontekście jakichś wad książki, zupełnie nie, ale to już dziesiąta książka autora, kilka poprzednich przeczytałam, więc nie da się uniknąć porównań.

Co do natomiast samej historii - w skali "podobania się mi" stawiam ją na równi z Kto zabił Kopciuszka?, czyli ex aequo zajmują brązowe pudło na podium - złoto to Zbrodnia w wielkim mieście, a srebro - Lustereczko, powiedz przecie (stąd ocena, ledwo pięć gwiazdek na sześć). Książka już stoi na półce, obok innych autora, choć lekko mnie boli serce, patrząc na jej rozmiary, zupełnie niekompatybilne z pozostałymi.

Podsumowując - fani komedii kryminalnych nie będą zawiedzeni najnowszą książką Alka Rogozińskiego. Dla mnie tutaj wszystko jest w sam raz, przez co nie można się lekturą zmęczyć, lecz wyłącznie miło spędzić przy niej czas.

Ocena: 5/6
©Zakątek czytelniczy
Wiecie czemu Alek Rogoziński nazywany jest polskim księciem komedii kryminalnych? Jeśli odpowiedzieliście "nie", znakiem tego nie znacie jeszcze jego twórczości. Kiedy przyjdzie moment, w którym będziecie zmęczeni jakąś książką, bo - dajmy na to - tematyka w niej poruszana, jest ciężka, bez wahania łapcie za Śmierć w blasku fleszy.

Tym razem Alek pokusił się by wniknąć w świat modelingu. Głównym bohaterem książki jest Mario, beauty vloger, który wraz ze swoją przyjaciółką Dominiką prowadzą agencję, organizującą różne imprezy eventowe. Kiedy otrzymują zlecenie zorganizowania pokazu mody jednego z czołowych, polskich projektantów - Olimpusa, wiedzą, że będzie to nie lada wyzwanie. Pokaz ma być na tyle wystrzałowy, by zapadł on w pamięci widzów. Niewątpliwie ma stać się także najważniejszym wydarzeniem w sezonie. Nikt jednak nie przypuszcza, że "wystrzałowy" okaże się on być dosłownym tego słowa znaczeniu.

W blasku fleszy śmierć poniesie kluczowa postać pokazu. Mario i Miśka postanowią rozwikłać zagadkę śmierci modelki. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bo - primo - podejrzanych zacznie się namnażać, sekundo - swoją pomoc zaoferuje Pani Stefania, matka Dominiki, a zarazem najwierniejsza fanka kryminałów Agathy Christie.

Jak to wszystko się skończy? Polecam, byście sami się o tym przekonali. Alek, ponownie stworzył świetną, zgrabną intrygę, w którą ubrał wymyśloną przez siebie historię. Wielokrotnie myli on tropy, kieruje nasze podejrzenia na innych bohaterów. Wszystko to przeplata zabawnymi sytuacjami, a także dialogami, których nie da się przeczytać, nie unosząc kącików ust (dialog, w którym mowa o mosznie Micka Jaggera wygrywa wszystko).

W powieściach Rogozińskiego króluje mnogość postaci. Być może dla wielu z Was jest to nie lada problem. Alek jednak idzie czytelnikom na rękę, tworząc na początku spis bohaterów. Czytając śmiało można zerknąć i przypomnieć sobie kto jest kim. Skoro jesteśmy już przy bohaterach, to warto dodać, że na pierwszy plan niewątpliwie wysuwa się postać Pani Stefanii. To właśnie ona jest główną siłą napędową komediowego zabarwienia Śmierci w blasku fleszy. W ramach ciekawostki dodam jeszcze, że w książce występują również (jako postacie drugoplanowe) dwie siostry, o wątpliwych zdolnościach wokalnych. Z kimś Wam się to kojarzy? Przypadek? Nie sądzę. Mam wrażenie, że autor w ten sposób chciał nam pokazać, że z jakimi celebrytami spotykamy się co dnia, kiedy wyskakują oni nam dosłownie z lodówki. Ale to już taki szczegół.

Zachęcam Was gorąco do sięgnięcia po najnowszą książkę Alka Rogozińskiego. Ja naprawdę dobrze spędziłam z nią czas, od czasu do czasu parskając śmiechem. Także jeśli posiadacie odrobinę poczucia humoru, to będzie się ona Wam podobać.

Ocena: 5/6
©Kasia i Książki
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Najnowsza twórczość Alka Rogozińskiego. Szybko się czyta i można się pośmiać, choć uważam wcześniejsze komedie kryminalne były bardziej zabawne. Mimo to był to dobry przerywnik podczas czytania innych kryminałów. Na dwa lekkie wieczory w sam raz.

Inne proponowane
Warto zerknąć