Oczy uroczne
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.01 / 5.00
liczba ocen: 348
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
cena polecana: 19.90
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
31.99 złpremium: 19.19 zł
-13% 19.90 zł
27.19 zł
27.19 zł
28.79 zł
Pozostałe księgarnie
-38% 17.75 zł
23.52 zł
25.59 zł
27.11 zł
27.19 zł
28.79 zł
30.39 zł
31.99 zł
Opis:

Gdzie anioł nie może, tam czorta pośle. Laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla powraca z nowymi dożywotnikami w kolejnej odsłonie bestsellerowego cyklu!

Wraz z nieoczekiwanym atakiem zimy nadciągają równie niespodziewane kłopoty. Ktoś lub coś grasuje po okolicy, atakując przypadkowe osoby. Tymczasem Bazyl wyraźnie coś knuje i w tej intrydze niespodziewanie zyskuje sprzymierzeńca, zaś przyjaźń Ody z Rochem zostaje wystawiona na poważną próbę. Lecz wszystko to blednie w obliczu tajemnic sprzed wielu lat, jakie skrywa pobliski cmentarz – i niewielki staw w samym sercu ciemnego lasu.

Nadciąga czas nieprzejednanej nocy. Czas śmierci.

Recenzje blogerów
Kilka miesięcy temu miałam okazję przeczytać Dożywocie, które jest pierwszą częścią cyklu. Było to jednocześnie moje pierwsze spotkanie z twórczością Marty Kisiel i z tego, co pamiętam, było ono naprawdę udane. Jak było tym razem?

Główną bohaterką jest Oda Kręciszewska, która jest totalnie zakręconą kobietą. Niemal od razu, jak tylko się pojawiła, wzbudziła moją ogromną sympatię. Jest miła, inteligentna, wygadana no i przede wszystkim: ma ogromne poczucie humoru. W sumie nie mogłaby być inna, wychowując małego czorta imieniem Bazyl. To właśnie ta postać zdecydowanie nadawała kolorów całej historii.

Nie mam bladego pojęcia, jak autorka wpadła na pomysł, żeby wprowadzić tutaj kozę, która ma ludzkie cechy. Wydaje się to totalnie absurdalne i nielogiczne, ale przy tym jest po prostu zabawne. Kiedy czytałam poprzednią jej książkę, bardzo się śmiałam, jednak to tutaj płakałam ze śmiechu.
Głównie ze względu na tego małego czorta, który doprowadzał mnie do łez, a wystarczyło tylko jedno jego słowo. Pozwólcie, że przytoczę Wam jeden z dialogów, w którym Bazyl brał udział:

- Odżinko, kupimy szobje konszole?- dobiegło go jeszcze, gdy wreszcie ruszyli.
- Bazylku, przecież my nawet nie mamy telewizora.
- To mosze choczasz pada?
- A na co ci pad bez konsoli?
- No fjesz. Do szymulaczji.
- Symulacji czego?

- No... no pszeczesz, że konszoli!

Jest to tylko jeden przykład, ale w książce można znaleźć jeszcze multum tego typu dialogów. Może to ja mam coś z głową (co jest w sumie bardzo możliwe), ale czytając rozmowy Bazyla z Odą, czy kimkolwiek innym, za każdym razem wyobrażałam sobie taką właśnie kozę w kamizelce, która tak mówi.

Marta Kisiel pisze bardzo dobrze, ma ciekawy styl i tworzy cholernie ciekawe, a przy tym zabawne historie. Może dla niektórych nie jest to jakieś wybitne poczucie humoru, ale trafia ono idealnie w mój gust i moje serduszko. Ogromnie podziwiam panią Kisiel za umiejętność tworzenia tak ciekawych bohaterów, interesującego świata przedstawionego, no i za przybliżenie mitologii słowiańskiej, bo i z nią się można spotkać w Oczach urocznych.

Po raz kolejny jestem zauroczona (cóż za niezwykła gra słów) twórczością Marty Kisiel i z pewnością sięgnę po pozostałe jej książki. Wam gorąco polecam zapoznanie się z tymi historiami i obiecuję, że się nie rozczarujecie.

Ocena: 5+/6
©Inthefuturelondon
Oczy uroczne to powieściowa kontynuacja uhonorowanego nagrodą im. J.A. Zajdla opowiadania Szaławiła, o którym pisałam dla Was tu. W jak zwykle humorystycznym stylu Marta Kisiel opowiada o dalszych losach wiły Ody, młodego czarta z wadą wymowy Bazyla oraz płanetnika Rocha i uroczej trójnogiej psinki Kuleczki. Fani z pewnością okrzykną ją najlepszą dotychczas napisaną książką Ałtorki*, bo bez dwóch zdań czyta się ją znakomicie i dostarcza solidnej porcji rozrywki, tym razem opierającej się głównie na słowiańskich stworach.

Protagonistką jest oczywiście Oda Kręciszewska, posiadaczka nieujarzmionych włosów i zielonych oczu, a obecnie także właścicielka domu w lesie oraz lekarka w miejscowej przychodni. Ma się rozumieć, nie pracowała po to, żeby ją całowano po czymkolwiek, skądże. Szczerze mówiąc, całowanie wolałaby uprawiać na gruncie bardziej prywatnym (s.12). Cieszy się, że odnalazła swoje miejsce na ziemi, jednak świat nie da jej ot tak, po prostu radować się świeżo odnalezionym szczęściem. Po pierwsze, lawinowo rośnie lista pacjentów z ranami szarpanymi i zapadająca na choroby zakaźne, po drugie Bazyl mimo wyraźnego zakazu urządza sobie spacery po lesie, a po trzecie płanetnik Roch zamyka się w sobie i zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać. I ma z tym coś wspólnego stara siekiera. Wiła szuka więc pocieszenia w nadgodzinach, a także u nowej przyjaciółki Marzenki, nauczycielki tańca brzucha. Jednak gdy w trakcie odśnieżania coś atakuje Odę z lasu, a na domiar złego zaczynają ją nawiedzać sny o tonięciu, protagonistka postanawia wziąć sprawy swoje ręce i dowiedzieć się, co w trawie, a raczej w borze, piszczy. Pomaga jej w tym najnowsza lektura Bazyla, czyli Wielka xięga demonów i poczwar, a przeszkadza własna, coraz bardziej gwałtowna natura... I co ciekawe, wiła stawia czoła nie tylko zagrożeniom z lasu, ale też antyszczepionkowcom, fonetycznym zbrodniom na polszczyźnie, fochom małego czarta, instynktom macierzyńskim oraz czterem ważnym życiowym pytaniom, które w ustach Bazyla brzmią następująco: kim sze jest. Po czo sze jest i dlaczego fłasznje tu i terasz (s. 238). A zatem ważnym wątkiem jest tu szukanie swojej tożsamości i pogodzenia się z własną naturą – i to zarówno przez pełnokrwistą Odę, jak i innych bohaterów.

Oczy uroczne to wyjątkowo sprawnie napisana powieść – zaczyna się bardzo zabawnie, ale niepostrzeżenie autorka buduje coraz większe napięcie – tak więc z czystej komedii przechodzimy krok po kroku w dramat, zupełnie nie spodziewając się, w którą stronę skręci fabuła. Wszystkie postaci – te ludzkie i nieludzkie – są barwne i interesująco odmalowane, a ich motywacje wiarygodne. Styl jak zwykle zabiera nas w zwariowaną, lekko trącącą absurdem przejażdżkę językowym rollercoasterem – bogatym w te najpopularniejsze jak i niespotykane środki stylistyczne, powiedzonka i przysłowia, a także cytaty z literatury polskiej, które spowodują niejeden czytelniczy zawrót głowy i niekontrolowane wybuchy śmiechu. Przy czym każde zdanie jest starannie przemyślane i napisane, bawiąc i czarując. A na szczególną pochwałę z mojej polonistycznej strony zasługuje iście karkołomna, ale wyjątkowo udana realizacja wady wymowy Bazyla. Brawo!

Przy okazji Marta Kisiel pokazuje nam nietypowe spojrzenie na okres Bożego Narodzenia – nie jako święta katolickie, ale czas przesilenia zimowego, w trakcie którego wszystkie istoty nadprzyrodzone są narażone na niebezpieczeństwo m.in. z powodu intensywniejszego działania ich natury. Zaiste, należą się jej gromkie brawa za solidny research na temat demonów i stworów słowiańskich, a także za jego zgrabne i niesztampowe wykorzystanie.

Bo chodzi o to, by w pracy swej wznieść się na wyżyny i to się Ałtorce niewątpliwie udało. W Oczach urocznych śmieszy, bawi i straszy, prezentując oryginalną, budzącą emocje historię o wile, która musi odnaleźć odpowiedź na najistotniejsze w życiu pytania. I po prostu nie da się jej przy tym nie kibicować. Marta Kisiel udowadnia, że w pełni zasługuje na tytuł Mistrzyni Literatury Całkowicie Niepoważney y Upiornie Rozrywkowey, który jej niniejszym nadaję. I tym samym gorąco Wam polecam Oczy uroczne, które z pewnością zauroczą nie tylko moją wyobraźnię.

Ocena: 5/6
©Głodna Wyobraźnia
Tęskniłam za Kiślowersum. I choć do tej pory moim niekwestionowanym ulubieńcem był mały, kichający Anioł w bamboszkach, to muszę przyznać, że zalęgła mu się poważna konkurencja, mianowicie sepleniący czort w szaliczku.

Kto czytał Dożywocie, Siłę niższą i Szaławiłę, odnajdzie to, co trzeba. Kto nie czytał – absolutnie nic mu nie będzie brakowało. Cud? Szatański wymysł? Kisiel.

Oda Kręciszewska jest lekarzem. Jest też wiłą. Mieszka w drewnianym domku na odludziu z kozą (!) i pieskiem. Wsparcia w razie czego udziela zaprzyjaźniony ogrodnik Roch Kusy, który jest płanetnikiem. I wcale tu nie żyją długo i szczęśliwie.

I jakkolwiek chichoty, parsknięcia i pomniejsze wycia wyrywają się z człowieka, to zdecydowanie Oczy Uroczne mniej do śmiechu, a bardziej do pomyślunku są.

Wieje bowiem grozą w okolicy drewnianego domku. Romantyczną. Taką XIX - wieczną. Czarno, upiornie i z dreszczem przestrachu. Nocą, lasem na stary cmentarz, do zapomnianej krypty albo nad staw… upiory i topielice, czarno i głucho…

Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie…

Ale między rozrywkowymi dreszczykiem i chichotem musi się człowiek zastanowić jak Oda: Dlaczego ja? Dlaczego teraz? Dlaczego tutaj? A generalnie kim jestem i czego chcę, do czego dążę.

I bardzo mi się podobało, tylko, hmmm, jakby to powiedzieć?

MAŁO!

Ja rozumiem matka dzieciom, obiady, psy na spacer itp, itd. Nic mnie to nie obchodzi!

Siada Ałtorka, odwala Remigiusza i za dwa tygodnie puszcza nową książkę! I nie ma, że się nie da!

Albo anioła albo czorta do roboty zagonić! Alleluja i do pszszszodu!

Ocena: 6/6
©CzytAśka
Dlaczego sięgnęłam po Oczy uroczne tłumaczyć nie muszę. Marta Kisiel to jedna z lepszych polskich autorek - znajduje się zdecydowanie w czołówce. Odkąd sięgnęłam po jedną jej książkę jak nałogowiec sięgam po kolejne działki. Trzeciego tomu Dożywocia naprawdę nie mogłam się doczekać. Nawet informacja, że nie jest ona o znanych już nam dożywotnikach i o Konradzie, nie zmniejszyła mojego entuzjazmu. Oda spodobała mi się już przy lekturze Szaławiły i dobrze wyczułam, że będzie jedną z moich ulubionych bohaterek. Kusi mnie zakończyć już tę recenzję, bo wszystko co teraz czuję można zawrzeć w trzech słowach: KOCHAM MARTĘ KISIEL.

Oda jest szczęśliwa. Mieszka spokojnie z małym czortem - Bazylem - który dotrzymuje jej towarzystwa razem i sprawia, że nie czuje się samotna; ma wymarzony dom i cudownego przyjaciela, Rocha. Pracuje jako lekarka i spełnia się również zawodowo. Podczas jednego dnia dowiaduje się od swoich pacjentów o dziwnych atakach w okolicy lasu i sama zaczyna dostrzegać grasujące tam niebezpieczeństwo. Do tego wszystkiego Bazyl zaczyna robić sobie potajemne wycieczki, a świat opanowała filozofia antyszczepionkowców, czego doktor Kręciszewska wprost nie może znieść. Zimowe przesilenie nie przyniesie niczego dobrego.

U podłoża natury człowieka leży zamęt.

Trzeba to powiedzieć na głos: Marta Kisiel ma najlepsze poczucie humoru ze wszystkich polskich - a może i zagranicznych - autorów. Pisze swoje książki tak doskonale, że nie można oderwać się od nich nawet na sekundę. Już pierwsze linijki wciągają i nie puszczają czytelnika do samego końca. Wystarczyłoby rzucić przypadkowe zdanie z przypadkowej książki, a od razu wiadomo byłoby, że to właśnie dzieło tej autorki.

Fabuła każdej z książek serii Dożywocie jest cudowna, ciekawa, zabawna, ale Oczy uroczne przebiły wszystko. Latanie po cmentarzach, tajemnicze demony, szalejące wichry, obrażeni płanetnicy - tyle dzieje się na kartach tej powieści, że nie sposób jest oderwać od nich oczu chociaż na chwilę. Nie da się też pomyśleć choćby przelotnie o nudzie. Oda jest tak cudowną postacią, że człowiek od razu ma ochotę zaprzyjaźnić się z nią i wpaść do niej na to odludzie bez zasięgu na kawę. A wkroczenie z własnej woli w strefę offline to naprawdę odważny krok. Trzeba pamiętać też o Bazylu, bo chociaż od prób zrozumienia go rozbolała mnie głowa, to pokochałam tego małego czorta całym sercem. Spokojnie można powiedzieć, że mamy tutaj diabelski odpowiednik Licha.

Natura dość regularnie przypomina ludzkości, gdzie jest jej miejsce, stawiając na głowie świat.

Tajemnic tutaj pełno - gdzie się spojrzy tam za drzewem kryje się jakiś demon lub coś, czego Oda - jako początkująca Wiła - pojąć nie może. Przyznam, że ten atak na antyszczepionkowców bardzo mnie zdziwił. Nie spodziewałam się, że Marta Kisiel poruszy taki temat, bo to raczej Remigiusz Mróz znany jest z zamieszczania w swoich książkach bieżących newsów - wiadomo, zawsze to zwiększa poczytność, taki gorący ziemniaczek w zimny dzień. Autorka rozegrała ten wątek w taki sposób, że każdego, kto jest przeciwny szczepieniom powinno się walnąć Oczami urocznymi w głowę, przywiązać do kaloryfera - najlepiej zimnego, przy minusowej temperaturze - i zmusić do lektury. Jestem pewna, że dużo by sobie wtedy taki człowiek przewartościował.

Mam cichą nadzieję, że Oczy uroczne to nie jest ostatni tom cyklu Dożywocie. Nie wyobrażam sobie nie spotkać już Ody, Rocha, Bazyla. Chciałabym też wrócić do Konrada i Licha w innej historii, niż kontynuacji Małego Licha. Niesamowicie mocno związałam się z postaciami stworzonymi przez Panią Autorkę i cieszę się, że przede mną jeszcze Nomen omen. Później przyjdzie mi już jedynie czekać, aż na naszym rynku pojawi się jakaś świeża książka Marty Kisiel.

Ocena: 5+/6
©Papierowe Miasta
Na cykl Dożywocie składają się obecnie cztery publikacje. Po pierwszym i drugim tomie następuje tom o nietypowej numeracji 2.5 - Szaławiła. Kolejne są Oczy uroczne, czyli dalszy ciąg wspomnianego szaławiłowego opowiadania.

O fabule tego tomu pisać nie będę, ponieważ jeśli ktoś nie czytał poprzednich tomów, to nie chciałabym psuć mu tej przyjemności.

Główną bohaterką powieści jest Oda Kręciszewska, lekarka kochająca swój nowy dom, zbudowany na odludziu, dokładnie w miejscu Lichotki, która poszła z dymem. Jest również Roch, często chmurny i milczący mężczyzna, który z oddaniem wypełnia powierzone mu zadania.
Moje serce skradł Bazyl, ewidentnie. Czort nad czorty, najlepszy z możliwych! Jego wada wymowy sprawiła, że musiałam się wyjątkowo skupić na lekturze, ale to była ogromna przyjemność. Myślę, że mogę go spokojnie postawić na jednym szczebelku wraz z pewnym przesłodkim Lichem.
Jest jeszcze kilka innych interesujących postaci, które nadają tej historii niepowtarzalnego klimatu. I żeby była jasność... Nie znacie dnia, ani godziny, w której okazać się może, że nie każdy jest tym, za kogo się podaje.

Styl autorki bardzo przypadł mi do gustu. Gładkie zdania sprawiają, że powieść czyta się naprawdę szybko (wyłączając wypowiedzi Bazyla) i z dużą przyjemnością. Każdy kolejny rozdział przynosi nowe wydarzenia, nie ma czasu na nudę.
Wprawdzie w wypowiedziach Ałtorki (pisownia zamierzona) pojawia się trochę straszne słowo "domknięcie", jednak tak sobie myślę, że wprawdzie odczuwam smutek z powodu zakończenia tej serii, ale z drugiej strony Marta Kisiel, ze swoją wyobraźnią bez granic, nie wytrzymałaby bez tworzenia dla nas, czytelników, kolejnych niezwykłych historii i równie niecodziennych bohaterów, więc wystarczy tylko cierpliwie poczekać...

Ocena: 6/6
©Bibliotecznie
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć