Olszany. Droga do domu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.69 / 5.00
liczba ocen: 75
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
29.99 złpremium: 17.99 zł
19.90 zł
25.49 zł
25.49 zł
29.99 zł
Pozostałe księgarnie
22.04 zł
23.99 zł
25.41 zł
25.49 zł
26.99 zł
27.00 zł
28.49 zł
29.99 zł
Opis:

Mała pomorska miejscowość – jedna z tych, w których wszyscy się znają, a plotki rozchodzą się z prędkością światła. Olszany to jeden z domów, o jakich zwykło się mawiać, że mają duszę. Choć znaleźliby się i tacy, którzy prędzej nazwaliby go nawiedzonym…
Matka Julii odziedziczyła Olszany po ojcu, który w tajemniczych okolicznościach opuścił je niedługo po wojnie i wyjechał z kraju. Zagadkowa historia rodzinnej posiadłości Borowiczów utrudnia sprzedaż domu. Kiedy Julia przeżywa kryzys, wyjeżdża na Pomorze, żeby dać odpocząć myślom i ostatecznie zakończyć sprawę kłopotliwego spadku. Aby to zrobić, Julia musi poznać prawdę o dziadku, ta zaś nierozerwalnie łączy się z pewną tajemniczą historią.

To rodzinna opowieść z tajemnicą w tle, z poszukiwaniem korzeni na Pomorzu. Są życiowe przełomy bohaterki, miłość i uroczy pies Lord... więc co ją odróżnia od innych sag? To, że jest naprawdę dobrze napisana, a to jest wielka zaleta! Wszystko się tutaj ze sobą „klei”, są dobre dialogi, wartka akcja, dobrze narysowane postacie
i okoliczności, czyli to, co nazywamy „klimacikami”. Brawo, Aga! - Małgorzata Kalicińska


Pułapka – zaczynasz czytać i nie oderwiesz się przez kilka godzin. Jest wzruszająco, wesoło, a czasem nawet strasznie. Emocje kipią, życie zaskakuje zwrotami akcji, odsłaniają się sekrety. Julia nieoczekiwanie zderza się z nową miłością w chwili, gdy nie pożegnała jeszcze starej. Czy będzie miała odwagę dokonać życiowej zmiany?
Zawsze powtarzam kobietom: nie bój się, walcz o siebie. Dlatego polecam tę książkę. - Agata Młynarska


To tajemnicza i pełna niezwykłych emocji historia o odkrywaniu własnych korzeni, poszukiwaniu szczęścia i wiary w to, że nigdy nie jest za późno na zmiany. Autorka udowadnia, że rozliczenie się z przeszłością rodziny jest pierwszym krokiem do wybaczenia sobie i innym. Już dawno nie czytałam tak przejmującej opowieści
o ludziach takich jak my wszyscy, którzy szukają własnego sposobu na pogodne życie. Gorąco polecam! - Ilona Gołębiewska

Olszany. Droga do domu od Agnieszka Litorowicz-Siegert możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
CYTATY:
Czasem warto uwierzyć w to, czego nie widać.
Dopóki nie dowiemy się, jacy jesteśmy naprawdę, nie będziemy mogli być szczęśliwi.
Recenzje blogerów
Każdemu człowiekowi szczęście pisane jest, tylko trzeba go poszukać.

Do Olszan przymierzałam się już od jakiegoś czasu, ale jakoś zawsze było nam nie po drodze. Aż w końcu przyszła pora i na mnie, bo spójrzcie sami na okładkę, jest przeurocza i zachęca do sięgnięcia po książkę.
Nazwisko autorki nic mi zupełnie nie mówiło czemu trudno się dziwić, bo czasami mam wrażenie parodiując piosenkę, że pisać każdy może i wśród nowości, nowinek i zapowiedzi coś nam umyka, a poza tym nie jestem w stanie ( przynajmniej ja) przeczytać wszystkich nowości jakie ukazują się na rynku.
Olszany. Droga do domu swego czasu biła po oczach z każdej możliwej strony. Wydawnictwo postarało się o dobry marketing, ale odnoszę wrażenie, że zupełnie niepotrzebnie, bo książka obroni się sama.

Olszany to mała miejscowość na Pomorzu, gdzie znajduje się rodzinna posiadłość Borowiczów. Ten cudny dom od lat stoi pusty i chociaż rodzina próbuje go sprzedać to jakoś nic z tego nie wychodzi. Julia, nasza bohaterka i wnuczka ostatniego żyjącego mieszkańca Olszan porzucona przez narzeczonego postanawia sama wziąć sprawy w swoje ręce chociażby po to, aby z każdego kąta nie wyzierał wiarołomny Piotr. Sprzedaż Olszan stanowi dla niej priorytet. Na miejscu czeka na nią jednak niespodzianka: z domem łączy się tajemnica sprzed lat, która to zniechęca potencjalnych kupców. Co takiego wydarzyło się przed laty? Czy Julii uda się szybko sprzedać dom? A może zostanie na stałe ? Przekonajcie się sami sięgając po Olszany. Droga do domu, bo to kawał fajnej literatury.
Książek o ucieczce z wielkiego miasta jest wiele, a jeszcze więcej o porzuconych kobietach, które chcą zacząć od nowa, w zupełnie nowym miejscu. I o tym są Olszany, ale one wyrywają się spod schematu, są zupełnie inne, być może dzięki wtrąconemu wątkowi małego chłopca, który po latach wciąż błąka się koło domu Borowiczów? Czego szuka, a może o coś prosi, aby zaznać spokoju?

Olszany to wielowątkowa powieść, której czytanie sprawiło mi niebywałą przyjemność i pozwoliło choć na chwilę zapomnieć o upałach panujących na zewnątrz. Autorka świetnie oddała małomiasteczkową atmosferę, gdzie każdy każdego zna, a jak ktoś kichnie na jednym końcu to z drugiego słyszy na zdrowie. Społeczność Olszan jest nietuzinkowa, bo chociaż wszyscy wszystko wiedzą to panuje tu życzliwość i troska o drugiego człowieka. Bardzo podobała mi się troska o Wiktora, bo niby dorosły facet z pozycją, ale wzbudza troskę okolicznych sąsiadek, boją się żeby kolejny raz nie musiał mierzyć się z traumą. Zapytacie kim jest Wiktor? Otóż to miejscowy weterynarz i najbliższy sąsiad Julii, a więcej dowiecie się sięgając po książkę.

W Olszanach dzieje się dużo czasami nawet bardzo dużo, ale to nie jest zarzut w stronę autorki, a wręcz przeciwnie, bo chociaż dużo się dzieje to ma się wrażenie, że wszystko jest potrzebne, nie ma tu zbędnych wątków. Ta książka się nie dłuży, czyta się w zasadzie sama, a moja działalność ograniczyła się do przerzucania stron.

To książka dla tych, którzy lubią historie z tajemnicą w tle, dla miłośników powieści obyczajowych, ale tych przez duże O, napisana z pomysłem i rozmachem. Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że doczekam się kontynuacji.

Ocena: 5/6
©Biblioteczka u Rudej
Wiosenne powietrze niesie całkiem dobry humor, więc człowiek ma ochotę go podtrzymać za wszelką cenę. To wpływa również na dobór lektur — dlatego zdecydowałam się sięgnąć po powieść dość lekką, niewymagającą ogromnej uwagi, ale też która niewzbudzającą politowania. Olszany, po samym opisie, wydały mi się być książką na tyle ciekawą, aby móc ją przeczytać bez większych wyrzutów sumienia. Miałam rację, przyjemna historia, fabularnie niezbyt oryginalna, aczkolwiek napisana w takiej formie, że trudno ziewać w trakcie. Przyznaję, od dawna przepadam za pozycjami skupionymi na odkrywaniu sekretów sprzed lat, gładko łączących się z teraźniejszością. A tego typu powieści jest cała masa, prawda? Ciężko wówczas nie powielać pewnych schematów. Sztuka polega na poprowadzeniu akcji w sposób frapujący, by nie nudzić. Autorka wyszła z tej próby obronną ręką, dzięki kilku zabiegom, o których wspomnę za chwilę.

Idąc boczną drogą przez las, starała się myśleć o rzeczach przyjemnych. Za chwilę przyjedzie Dymitr z ekipą, zapowiedziała się także Basia, w domu zacznie się ruch. Może wpadnie Ruda? Wczoraj za pośrednictwem Klary zadeklarowała, że przywiezie z miasta materiał na zasłony, który Julia zamówiła przez internet, na adres Klary i Leszka. Nie przyszło jej do głowy, żeby w zamówieniu podać adres olszański. Przyporządkowanie go do swojego nazwiska uważała za coś nienaturalnego A nawet — niechcianego. Tak myślała jeszcze niedawno. Teraz, gdy ujrzała dom w jasnym, przedpołudniowym blasku, coś delikatnie ukłuło ją w serce. Urok tego miejsca rósł z każdym dniem. Gdyby jeszcze urządzić dom w środku, sprowadzić meble, obrazy, dekoracje… Z pewnością zyskałby na atrakcyjności. Musi się nad tym zastanowić.

Po pierwsze, warto zwrócić uwagę już na samych bohaterów. Ciekawie wykreowanych, bardzo ludzkich. Julia Borowicz może kojarzyć się z żeńskimi postaciami znanymi z mnóstwa innych książek, owszem. Pracuje jako architekt, nie narzeka na brak zajęć, ale serce zostało doszczętnie złamane przez ukochanego mężczyznę, a przecież mieli się pobrać. Jednak jej widoczna z biegiem akcji przemiana sprawia, że Julię da się polubić, trochę współczuć wszystkich perypetii. Natomiast najbardziej przypadł mi do gustu ksiądz Artur, człowiek przesympatyczny, uroczy, kapłan z powołania. Trudno byłoby określić teraz każdego bohatera, bo jest ich sporo, lecz nie umiem znaleźć żadnego, który by mnie rozczarował.

Po drugie, opisy przyrody. Naturalne, bez popadania w patetyczne tony. Sprawiające, iż odnosi się wrażenie spacerowania po urokliwych zakątkach, malowniczym miasteczku. Pomorze jest przepiękne, więc cieszę się, że zostało przedstawione w autentyczny sposób. Niektórym wyda się zbyt baśniowy, ale zaręczam — warto odwiedzać takie miejsca. Na szczęście, sprzyja też temu literatura, czego Olszany są najlepszym dowodem. To dla mnie ogromny plus, możliwość oderwania od rzeczywistości bez wychodzenia z domu. Dlatego wysoko oceniam styl Agnieszki Litorowicz-Siegert, sugestywny oraz przyjemny w odbiorze.

Olszany zawierają w sobie całe mnóstwo zagadek i sekretów, tylko czekających na rozwiązanie. Bywają trochę przewidywalne, co jednak nie psuje radości z czytania. Osobiście lubię klimat aż kipiący od tajemniczości, a nie ma nic ciekawszego od rodzinnych historii. Głównie dlatego ciężko odrzucić swój egzemplarz, bo człowiek jak najszybciej chce się dowiedzieć, czy jego przypuszczenia dotyczące dalszego rozwoju akcji na pewno okażą się słuszne. W każdym razie, ja lekturę skończyłam stosunkowo szybko, potem dumając, że byłoby miło naprawdę spotkać tak zgraną społeczność, dbającą o wzajemne relacje, pomagającą sobie w tarapatach. Cóż, na ten moment pozostaje sympatia do bohaterów literackich — dobre i to!

Powieść Agnieszki Litorowicz-Siegert zdecydowanie spodoba się osobom przepadającymi za książkami obyczajowymi, ewentualnie chcącym po prostu odpocząć przy lekkiej fabule. Kilka interesujących wątków, cała gama postaci — oto przepis na niezłą pozycję, którą też spokojnie można podarować mamie albo babci, co również zamierzam uczynić. Wiem, za często wspominam o pogodzie, jednak myślę, że już wkrótce przeniesiemy się z egzemplarzami do ogrodu lub parku. A proszę wierzyć, Olszany skutecznie zachęcą do docenienia zieleni, budzącej się do życia przyrody.

Ocena: 4/6
©Majuskuła
Piękna – tak jednym przymiotnikiem mogłabym określić przeczytaną w mijającym tygodniu powieść Agnieszki Litorowicz-Siegert. Ta dziennikarka zabrała mnie w wyjątkową, wiosenną wręcz podróż do malowniczej posiadłości na Pomorzu. Dzięki opisom i świetnie wykreowanym postaciom niemal tydzień spędziłam na prowincji, ciesząc się zapierającą dech w piersiach przyrodą i przede wszystkim ludzką dobrocią.

Julia, ceniona w branży architekt i dekorator wnętrz, z dnia na dzień traci uczuciowy grunt pod nogami. Zamiast wesela – rozstanie. Zostaje zdradzona przez wieloletniego partnera, z którym wiodła ustabilizowane i pozornie szczęśliwe życie w stolicy. Nie mogąc sobie poradzić z tęsknotą i złamanym sercem, postanawia odwiedzić rodzinną posiadłość. Wyjeżdżając na Pomorze, ma jeden cel – sprzedać dom dziadka, który od lat stoi pusty i nie może doczekać się kupca. Z błogosławieństwem matki – doktor Wandy, wyrusza w podróż, która odmienia jej życie.

Olszany – piękna posiadłość z duszą – znajduje się na skraju pomorskiej miejscowości, w pobliżu lasu. Choć piękna, ze względu na tajemniczą przeszłość i lokalne legendy stoi pusta. Matka Julii odziedziczyła Olszany po ojcu, który w niewyjaśnionych okolicznościach okolicznościach opuścił je niedługo po II wojnie i wyjechał z kraju. Niejasna historia rodzinnej posiadłości Borowiczów rzuca cień na możliwość sprzedaży dobytku. Julia postanawia zakończyć sprawę kłopotliwego i opustoszałego spadku. By to zrobić, musi jednak rozwikłać rodzinne tajemnice – poznać prawdę o dziadku i własnej matce… Czy pobyt w Olszanach pomoże jej znaleźć drogę do domu – tego rodzinnego i tego, który może stworzyć z kochającym ją mężczyzną?

Rodzinna historia, uroczy, wierny psiak, ludzie pełni życzliwości – to wszystko czeka na Julię w Olszanach. Z dnia na dzień zostaje przyjęta do lokalnej społeczności, staje się „jedną z nich”. Owszem, są jednostki marzące o jej powrocie do stolicy, jednak, w swoim mniemaniu, mają konkretne powody – miłość – ta z przeszłości i ta tląca się w sercach obecnie – prowokuje do dziwnych zachowań… Basia, Klara, ich mężowie, weterynarz Wiktor – wszyscy otaczają Julię opieką, pomagają w odnalezieniu się w obcej jej dotąd prowincjonalnej rzeczywistości i przede wszystkim w rozwikłaniu rodzinnych tajemnic. Małymi kroczkami otwierają silną (tylko pozornie?) panią projektant na dobroć, piękno przyrody i małomiasteczkowej architektury oraz miłość.

Na oczach czytelników i mieszkańców urokliwego miasteczka Julia przeżywa nawrócenie, właściwie jest na początku tej trudnej drogi. Bardzo mnie cieszy ten wątek, bo Bóg, wiara rzadko pojawiają w czytanych przeze mnie powieściach obyczajowych. Autorka bardzo subtelnie opisuje rozterki bohaterki i przedstawia proces wewnętrznej przemiany. Ważną rolę w drodze Julii do tego domu – domu modlitwy, domu Boga, odgrywa miejscowy ksiądz, zaprzeczenie stereotypów wiejskiego czy małomiasteczkowego kapłana.

Plastyczne, poruszające wyobraźnię opisy, wartkie dialogi, trafne wtrącenia narratora – wielkim atutem powieści jest niewątpliwie język. Widać, że słowa wychodziły spod palców doświadczonej dziennikarki i autorki wywiadów. Nie ma zbędnych refleksji czy rozmów – każde zdanie jest po coś. Przybliża postaci, opisuje niełatwą rzeczywistość. Śmiech i radość przeplatają się ze strachem, łzami i smutkiem. Powieść kipi od emocji, a zwroty akcji wydają się czekać na bohaterkę i czytelników niemal na każdym zakręcie.

Droga do domu niejedno ma imię. Jedni doskonale ją znają, przemierzą z zamkniętymi oczami i trafiają do miejsca, gdzie czekają na nich ludzi z szeroko otwartymi ramionami. Inni latami szukają tej drogi, swoich korzeni, poznają historię rodziny daleką od sielankowego obrazka. Taką drogę pokonuje Julia. Czy pobyt w Olszanach zmieni jej prywatną definicję „domu”? Z kim zdecyduje się stworzyć własny – ten pełen miłości i pozbawiony niszczących sekretów? Zachęcam Was do lektury i poznania odpowiedzi na te i inne pytania. Czas spędzony w Olszanach na pewno nie będzie zmarnowany!

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć