Likwidatorzy Czarnobyla: Nieznane historie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 2.96 / 5.00
liczba ocen: 21
Ilość stron (szacowana): 264
cena: 23.40
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
39.00 złpremium: 23.40 zł
27.90 zł
31.20 zł
Pozostałe księgarnie
-14% 23.40 zł
23.40 zł
31.12 zł
31.59 zł
33.15 zł
33.93 zł
35.10 zł
35.10 zł
Opis:

Książka jest zapisem relacji ustnych tzw. likwidatorów Czarnobyla i ich rodzin. Przedstawia dramatyczne doświadczenia żołnierzy z republik bałtyckich związane z działaniami podejmowanymi w rejonie katastrofy w latach 1986-1988. Autor przybliża społeczność likwidatorów, warunki bytowe i życie codzienne w czarnobylskiej zonie. Kolejne rozdziały są wiernym odtworzeniem osobistych przeżyć, odczuć i przemyśleń likwidatorów począwszy od wezwania na miejsce tragedii, poprzez pracę w cieniu czarnobylskiego reaktora, aż po zmaganie się z codzienną rzeczywistością ZSRS po powrocie do domu i heroiczną walkę o odzyskanie zdrowia. Przekazy świadków poprzedzone są zarysem historii mobilizacji i udziału łotewskich oraz estońskich obywateli ZSRR w usuwaniu skutków katastrofy jądrowej. Zaprezentowane zostały także poszczególne etapy akcji dekontaminacyjnej na obszarze Ukrainy i Białorusi. Likwidatorzy Czarnobyla to pierwsza w Polsce i na świecie publikacja podejmująca temat buntu (lato 1986 roku) uczestników likwidacji skutków katastrofy w Czarnobylu.

Czytelnik pozna nigdy wcześniej niepublikowane materiały archiwalne, prasowe oraz fotograficzne, w tym wykonane w czarnobylskiej zonie. Zasadniczym walorem książki jest fakt, że autor dokonał pogłębionej analizy dokumentów i relacji ustnych likwidatorów, umieścił je w szerszym kontekście historycznym, co pozwoliło na zgłębienie rzeczywistości społecznej sowieckiej Pribałtyki. prof. dr hab. Jarosław Moklak, Instytut Historii UJ Niezwykła lektura dla zainteresowanych historią XX w. oraz polityką i historią ZSRR. Znajdą w niej coś dla siebie wielbiciele wspomnień. Szczególnie adresowana jest do osób będących pasjonatami katastrofy w Czarnobylu.

Recenzje blogerów
Płynąc na fali popularności Czarnobyla.

Nie byłam nigdy w Czarnobylu, nie widziałam też najnowszego serialu HBO. Chociaż planuję nadrobić i wyjazd, i oglądanie, to nadal brakuje mi na to czasu. Na książki też mi go brakuje, ale do nich szybciej podchodzę, szczególnie jak dane zagadnienie mnie interesuje. Co roku temat Czarnobyla zyskuje na popularności, szczególnie na przełomie marca i kwietnia, a to bezpośrednio wynika z rocznicy awarii Czarnobylskiej elektrowni jądrowej. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w tym roku zrobiło się wyjątkowo duże zamieszanie. Z jednej strony to na pewno dobra opcja, bo o takich tragediach warto mówić głośno, ale z drugiej wydaje mi się, że ucierpi na tym sam Czarnobyl i okolice, bo ostatecznie stanie się jeszcze bardziej turystycznym miejscem, niż był do tej pory.

Ustaliliśmy, że temat Czarnobylskiej awarii mnie interesuje, ale zawsze też byłam ciekawa, co stało się z ludźmi, którzy walczyli ze skutkami wybuchu reaktora jądrowego. Likwidatorzy Czarnobyla miała być książką, która zaspokoi moją ciekawość i z której dowiem się więcej o tragedii ludzi, którzy wysłani zostali do uprzątnięcia tego bałaganu. Mimo że podchodziłam do niej z ogromnym zaangażowaniem i zainteresowaniem, to po skończeniu jej i przemyśleniu tematu, odczuwam lekki zawód.

Książka podzielona została na kilka rozdziałów. Jest słowo wstępu od autora, które nastawia na to, co znajdziemy w dalszej części książki, jednocześnie pozostawiając czytelnika z wieloma pytaniami już na wstępie. Pokrótce opisuje konsekwencje katastrofy, trochę historii, swoją motywację – czyli dlaczego zdecydował się napisać taką książkę, jest też odrobina informacji ogólnych o likwidatorach, ale co najważniejsze – określa, co i w jaki sposób przedstawione zostało w kolejnych rozdziałach. Na tym etapie przyznać też muszę, że język, którym autor się posługuje, jest bardzo naukowy i szorstki, co dodatkowo niekorzystnie wpływa na odbiór książki przez zwykłego czytelnika. Na kilku ostatnich stronach zamieszczono też garstkę zdjęć, na których po prostu widać mężczyzn i tylko jedno jakkolwiek nawiązuje do prac dezaktywacyjnych, za które owi panowie byli odpowiedzialni.

Niestety mam wrażenie, że ta książka była zupełnie nijaka, a krótkie fragmenty wypowiedzi byłych likwidatorów wprowadzają jeszcze większy bałagan. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że autor rozpytał w temacie z setkę osób, które pojawiły się na miejscu awarii. Przyznaję, że już po kilkunastu stronach straciłam zupełną rachubę w nazwiskach i stopniach wypowiadających się mężczyzn. Natomiast po skończonej lekturze jeszcze zdecydowałam się na przekartkowanie tej części książki i okazało się, że wiele nazwisk wielokrotnie się powtarza. Nie bardzo zatem rozumiem sens dzielenia wypowiedzi jednej osoby na wiele segmentów, skoro wypowiada się i tak w jednym temacie, w jednym podrozdziale. Tym bardziej, że nie są to polskie nazwiska, przez co myślę, że wielu czytelników – tak jak ja – może sobie do końca nie poradzić.

Myślę, że nie warto mieć wobec niej ogromnych oczekiwań. Najlepiej w ogóle na chłodno zastanowić się, przeanalizować, czy faktycznie warto, czy ta książka potrzebna jest wam do szczęścia. Cena jest bardzo wysoka w porównaniu do objętości książki i treści w niej zawartych. Im więcej czasu mija od momentu jak ją skończyłam, tym bardziej jestem z niej niezadowolona. Jeżeli to byłaby pierwsza książka o Czarnobylu jaką przeczytałam, mogłabym sobie dać spokój ze zgłębianiem tematu poprzez literaturę.

Ocena: 3+/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Moja pierwsza myśl po przeczytaniu - że książka będzie obszerniejsza. Relacje zaledwie kilku osób z Łotwy. Znającym realia ZSRS i Rosji nic w nich nie wyda się zaskakujące. Brak jest książce dramatyzmu "Czarnobylskiej Modlitwy" Swietłany Aleksiejewicz. Dokumentacja zdjęciowa mniej niż uboga. Jako dokument zdecydowanie średnia.

Warto zerknąć