Umorzenie
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.57 / 5.00
liczba ocen: 2802
Ilość stron (szacowana): 480
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-31% 17.55 zł
31.90 złpremium: 19.14 zł
27.11 zł
31.89 zł
31.89 zł
Pozostałe księgarnie
15.95 zł
-44% 17.55 zł
24.44 zł
25.12 zł
25.46 zł
25.52 zł
27.10 zł
27.11 zł
28.71 zł
29.00 zł
31.89 zł
Opis:

Hołdując zasadzie, że Remigiusza Mroza, a tym bardziej Joanny Chyłki nigdy dość, oddajemy w ręce czytelnika dziewiątym tom sensacyjnego cyklu.

Fabuła:

W jaki sposób bronić oskarżonego, który natychmiast przyznaje się do popełnienia morderstwa? Na takie pytanie musi odpowiedzieć sobie Joanna Chyłka. Walcząc ze swoimi problemami ze zdrowiem, podejmuje się jednak obrony oskarżonego o zabójstwo żony Skalskiego. Sprawa zdaje się być z góry przegrana, jednak światełkiem w tunelu wydaje się być niepodważalne alibi oskarżonego. Tyle, że on sam twierdzi, że alibi to zostało podstępnie sfabrykowane. Dueta Chyłka – Zordon ma kolejną szanse na wykazanie się prawniczym kunsztem.

Remigiusz Mróz jak zawsze wielokrotnie zaskakuje, pozostawiając czytelnika z opadającą szczęką. A sama bohaterka powraca w świetnym stylu i prezentuje wszystkim umiejętności prawnicze na najwyższym poziomie. Dla zwolenników niebanalnych i zyskujących rozwiązań Umorzenie jest pozycją obowiązkową. 

 
Umorzenie od Remigiusz Mróz możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3). UWAGA! Opis książki, stanowi własność serwisu UpolujEbooka.pl, kopiowanie oraz rozpowszechnianie opisów jest zabronione przez UpolujEbooka.pl ©2019. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)
CYTATY:
Życie jest trochę jak film, to wszystko. Spoiler jest taki, że wszyscy umrzemy. suspens taki, że nigdy nie wiadomo kiedy.
Dzień, w którym umrzesz, zacznie się tak samo jak każdy inny.
Recenzje blogerów
Książkę przeczytałam bardzo szybko, bo musiałam nadgonić fabułę przed przeczytaniem najnowszego tomu, jaki dostałam z wydawnictwa. Nie miałam z tym problemu, bo uwielbiam serię książek z Chyłką.

Pamiętam jak oglądałam Pana Mroza u Kuby Wojewódzkiego i mówił on, że dla niego zawsze istotne jest pierwsze zdanie w książce. Żeby było ciekawiej mówili akurat o Umorzeniu, gdzie pierwsze zdanie brzmi:

Dzień, w którym umrzesz, zacznie się tak samo jak każdy inny.

Umorzenie jest bardzo emocjonalne i troszeczkę inne niż poprzednie tomy tej serii. A wszystko za sprawę złego samopoczucia Chyłki i jej świadomości, że niestety choroba niedługo ją pokona. Chce pokończyć pewne sprawy zaległe, a obecnym procesem zajmuje się w stu procentach, bo w sumie nie ma nic do stracenia.

Chyłka decyduje się bronić oskarżonego, który...przyznał się do popełnienia okrutnej zbrodni. Skalski (wszytko na to wskazuje) zamordował żonę i dzieci.... Mimo to choć sprawa z góry jest przegrana, Chyłka brnie w zaparte i udaje jej się znaleźć alibi... Oskarżony jednak twierdzi, że jest ono sfabrykowane... Kto tutaj jest ofiarą? Kto kłamie? Czy to będzie ostatnia sprawa Chyłki w sądzie?

Ten tom podobał mi się nie ze względu na sprawę sądową, jaką prowadziła Chyłka, ale jej relacje z Zordonem. Kobieta odtrąca ukochanego, nie chce żeby cierpiał, kiedy ona umrze na raka... Czyli jednak okazało się, że Joanna ma serce...Myślę, że autor świetnie poprowadził ten wątek i to w taki sposób, że chce się czytać dalej. Podobało mi się też wprowadzenie Tesy z książki Hashtag, nie musicie znać tamtej książki, ale jeśli czytaliście to na pewno wiele się wam rozjaśni w głowach.

Wielu czytelników zarzuca tej serii nudę, powtarzalność i brak realizmu całej sytuacji. Każdy ma prawo do własnego osądu, ja jestem po tej drugiej stronie, która na każdy tom czeka z wypiekami. Zdarzają się lepsze i gorsze, ale co zrobić skoro tak bardzo chcę znać finał relacji Chyłka - Zordon? Książki z tej serii dają mi to co lubię, zaskoczenie, czarny humor, fabułę prawniczą i romans w tle... Nierealne? Może momentami tak, ale lubię ten styl pisania, książki z tej serii czyta mi się bardzo dobrze i nadal z tym samym zainteresowaniem. Traktuję tę serię jako odskocznię od wszystkiego i jak na razie autor mnie nie zawiódł. I nie mogę się doczekać, kiedy już dziś zacznę czytać przedpremierowo Wyrok, czytanie kilku tomów na raz ma jednak swoją zaletę, bo nie zapominasz fabuły poprzedniej części.

Ocena: 4+/6
©Matka książkoholiczka
Seria z Chyłką przeżyła już swoje wzloty i upadki, całkiem jak jej główna bohaterka. Ja sama mam tomy, które absolutnie uwielbiam, jak i takie, które robią na mnie mniejsze wrażenie. Jeśli chodzi o Umorzenie to byłam pełna obaw, szczególnie, gdy dowiedziałam się, że jedną z kluczowych postaci będzie Tesa, znana czytelnikom Mroza z książki Hashtag (jak możecie sprawdzić pod linkiem, niezbyt ją polubiłam). Jednak ostatecznie nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po kolejną odsłonę przygód Chyłki i Zordona, z którymi po ośmiu tomach jestem już mocno zżyta i którym niezmiennie kibicuję. Co więc dostajemy w Umorzeniu?

Najlepsza warszawska prawniczka ma tylko dwa sposoby na radzenie sobie z problemami w życiu osobistym: pracę i alkohol. Czasem je łączy, co nieodmiennie przynosi opłakane skutki, ale nie zniechęca to bynajmniej Chyłki i nie każe jej się zastanowić nad tym, czy po raz kolejny da radę wygrać z pozoru beznadziejną sprawę, gdy będzie w siebie wlewać morze tequili. Do tej pory się udawało, więc uda się i tym razem, prawda? Z tą myślą Chyłka podejmuje się sprawy mężczyzny, który jest podejrzany o bestialskie zamordowanie swojej żony i dwójki dzieci. Miał on wizerunek idealnego męża i ojca, a jednak pewnej nocy ten obraz w mgnieniu oka ulega rozpadowi, gdy z mieszkania słychać krzyki, a wezwana przez sąsiadów policja zastaje głowę rodziny w morzu krwi swej żony i dzieci. Czy to możliwe, że zabił je człowiek, który nigdy nawet nie podniósł na nie ręki? Ale jakie jest inne wytłumaczenie? I dlaczego idealny mąż zamienił się w potwora?

Życie jest trochę jak film, to wszystko. Spoiler jest taki, że wszyscy umrzemy. Suspens taki, że nigdy nie wiadomo kiedy.

Ze względu na swój stan zdrowia Chyłka czuje, że kończy jej się czas. Sprawa Skalskiego może być jej ostatnią, postanawia więc, że pożegna się z karierą z hukiem. Nic jej już nie stopuje, nie ma wyrzutów sumienia ani skrupułów, nie myśli o przyszłości. A taka Chyłka jest jeszcze bardziej niebezpieczna niż zwykle – zarówno dla otoczenia, jak i dla siebie samej. W dodatku prawniczka w swoim stylu postanawia się zmierzyć z problemami sama, nie informując ani Zordona, ani swojej siostry Magdaleny o złych wynikach badań. Jak zwykle stawia mur między sobą a ludźmi, którzy chcieliby jej pomóc, a wcale nie jest pewne, czy tym razem da radę z kłód rzucanych pod nogi wybudować schody, które zaprowadzą ją we w miarę bezpieczne miejsce. Czy to jest właśnie moment, kiedy nawet ktoś z tak twardym tyłkiem jak Joanna Chyłka sobie nie poradzi? Musicie sięgnąć po książkę, żeby się o tym przekonać.

Trzeba przyznać szczerze, że prawnicza seria Mroza już od paru tomów skręca z torów batalii sądowych i prowadzi raczej w obyczajowe rejony. Z tomu na tom coraz mniej pasjonują mnie sprawy, za które bierze się Chyłka, za to coraz mocniej angażuję się w jej życie prywatne i relacje z ludźmi. Może jest to wynikiem tego, że Remigiusz Mróz wciąż zdaje się myśleć jak jeszcze utrudnić życie swojej bohaterce i stosuje iście serialowe rozwiązania fabularne (trochę z cyklu „zawieśmy tu akcję, żeby czytelnik gryzł palce z nerwów, myśląc co będzie dalej”, ale również spod znaku „to tak mało prawdopodobne, że może się zdarzyć tylko w książce”). Robiąc to, autor balansuje na cienkiej linie, bo bardzo łatwo z powieści zrobić twór tak nieprawdopodobny, że przestaje się bronić (takie zarzuty były stawiane poprzedniej części, choć ja akurat nie byłam jedną z narzekających osób). W przypadku Umorzenia czuć trochę zmęczenie materiału, ale na szczęście historia się z czasem rozkręca i funduje parę przyjemnie zaskakujących zwrotów akcji.

Byłabym szczęśliwsza, gdyby w to wszystko nie była wmieszana Tesa, ale wynika to z mojej antypatii do tej bohaterki, która nie ma moim zdaniem już nic do pokazania i zaoferowania. Nie wiem, czy tylko to wpłynęło na fakt, że sprawę sądową śledziłam bez większego zaangażowania, czy może po prostu niezwykle barwna osobowość Chyłki przysłania coraz bardziej wszystkie inne aspekty cyklu. Cóż, jak by nie było, Joanna Chyłka to gwiazda tej serii, więc chyba nie powinnam tego rozpatrywać w kategorii minusu. Ostatecznie Umorzenie przeczytałam szybko i z przyjemnością, choć z mniejszymi emocjami niż te, które kiedyś towarzyszyły mi przy tej serii. Patrząc na to, jak autor rozpisał wątek osobisty bohaterów, można przypuszczać, że tom dziesiąty będzie ostatnim tej serii, i może to dobrze. Lepiej odejść w glorii chwały i przy riffach Iron Maiden, niż żeby nasza gwiazda stopniowo gasła. Mam dziwne wrażenie, że Chyłka by się ze mną zgodziła.

4+/6
©tanayah czyta
Myślę, że jeżeli chodzi o literaturę kryminalną na naszym rodzimym rynku wydawniczym nieprzerwanie jedną z głównych ról, jeśli chodzi o popularność, wciąż odgrywa Remigiusz Mróz. Ja osobiście długo zbierałam się do poznania twórczości tego autora. Różnie też bywało z moimi wrażeniami po ich lekturze. Muszę jednak przyznać, że seria z Joanną Chyłką i mnie urzekła. Z drugiej strony podczas lektury Umorzenia, co jakiś czas nachodziła mnie myśl, że jednak co za dużo, to niezdrowo… i że zbliżamy się do jakieś granicy.

W dziewiątym tomie rzeczywistość Chyłki i Zordona wcale nie jest łatwiejsza. Problemy obojga piętrzą się i gmatwają jeszcze bardziej. Do tego prawniczka postanawia bronić chyba najbardziej znienawidzonego człowieka w kraju. Skalski, do tej pory, jak mogłoby się wydawać idealny mąż i ojciec, nagle morduje z zimną krwią swoją rodzinę. W dodatku przyznaje się do winy. Czemu to zrobił? Czy możliwe, że ktoś na niego wpłynął? Chyłka oczywiście w tą winę nie wierzy. Szczególnie, że mężczyzna ma alibi, potwierdzone przez świadków i zdjęcie. Pomimo sprzeciwu wspólników imiennych i groźby dyscyplinarnego usunięcia jej z kancelarii Chyłka podejmuje się obrony Skalskiego. W końcu nie ma nic do stracenia. Najprawdopodobniej to i tak jej ostatnia sprawa.

Umorzenie to już dziewiąty tom serii. Mam wrażenie, że mimo zapewnień autora, że sam jeszcze nie wie co będzie dalej z jego bohaterami, ja odebrałam trochę tę część jako podsumowanie i zmierzanie do puenty. Czemu? Fabuła tej powieści to trochę takie The Best of Chyłka. Autor powraca do starych spraw z poprzednich tomów. Ciekawym zabiegiem okazało się też zaproszenie do tej historii Tesy - bohaterki książki „Hashtag”.

To co zawsze robi na mnie spore wrażenie, w powieściach Remigiusza Mroza, to dość wszechstronne odniesienia do aktualnych wydarzeń i kultury. Mam wrażenie, że jest ich wyjątkowo dużo i są ciekawie wplecione w treść.

Poza tym, niestety fabuła trochę zbyt mocno jest podobna do tych w poprzednich częściach. Niewinny/winny oskarżony, drugie dno sprawy, do tego autodestrukcja i cięty język prawniczki, walka z imiennymi wspólnikami, niedyspozycja pani mecenas doprawiona tequilą i coraz mocniej chorobą. No i ta relacja Chyłka & Oryński… Główną odmianą jaką odczułam podczas lektury tej książki, to jej mocny obyczajowy wymiar.

Podsumowując kryminały Remigiusza Mroza, to nie są powieści mega ambitne. Rozumiem jednak ich popularność z uwagi na to, że pomimo czasem pojawiających się zgrzytów czyta się je dość szybko, łatwo i przyjemnie. Najmocniejszą jednak ich stroną są zakończenia. Bo mimo, że bez fabularnych fajerwerków to zazwyczaj urwane są w takim miejscu, że czytelnik musi dowiedzieć się co było dalej. Nie wiem, czy jest ktoś, kto nie jest ciekawy jak historia Chyłki i Zordona się zakończy?

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
Po raz dziewiąty wracamy do świata Chyłki i Zordona, i z każdym kolejnym tomem jest coraz bardziej kontrowersyjnie. Czytelnicy zastanawiają się, czy nie czas już zakończyć przygodę z tymi bohaterami. Nie zaskakuje już, że i tym razem nasza ulubiona prawniczka angażuje się w bardzo trudną sprawę, a życie prywatne nie daje jej odetchnąć. W tym tomie autor eksploruje wątek z innej jego powieści – Hasztag – więc Ci z Was, którzy znają już Tesę, będą mogli poznać dalszy ciąg jej historii. Ponieważ ja akurat nie przepadam za tą bohaterką, lektura Umorzenia nie była dla mnie taką przyjemnością jak zwykle. Fabuła jest nieco naciągana i wydaje się tym razem tworzona na siłę, ale tak bardzo lubię postać Joanny, że nie wyobrażam sobie sięgnąć po kolejne tomy… Końcówka zapowiada, że dziesiąty tom będzie emocjonujący, więc nie pozostaje nam nic, tylko czekać!



Ocena: 4/6
©Kto czyta, żyje podwójnie
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Już "Kontratyp" przystopował nieco mój entuzjazm do twórczości Remigiusza Mroza. Za to "Nieodgadniona" zaczęła pokazywać, że opinia pisania na ilość, a nie na jakość jest prawdą. Pełno błędów logicznych, merytorycznych i powierzchowne poruszanie tematu.
    Dlatego też w dniu premiery nie spieszyłem się do księgarni, celem dokonania sprawunku jakim był zakup papierowej wersji (seria z Chyłką fajnie prezentuje się na regale), aby zapoznać się co to takiego przydarzy się Chyłce w kolejnej części - po jej maratonie w szpilkach w Himalajach zostało jej chyba tylko zdobywanie księżyca (najlepiej zordońskim rydwanem ognia, aby dodać całości dramatyzmu).

    Dziewiąta część rozpoczyna się nieco jak w bajce. Prawniczy żółtodziób, który jest moim zdaniem wykreowany na kryptogeja, w końcu jest w związku z Joanną. Pojawia się oczywiście wątek prawniczy - dla odmiany tutaj jest bardziej tłem, do którego są podciągane miłosne relacje adwokackich gołąbków. Na 415 stronie rzuciłem książką, bo robiło się tak ckliwie, że to nie było na moje nerwy i musiałem pójść na spacer, aby biodra rozruszać. Zamiast thrillera to był tandetny melodramat.

    Pikanterii ma dodać temu wszystkiego to jak Chyłka niszczy swój związek z Zordonem, bo zaraz będzie umierać na tego swojego chłoniaka - jako że o medycynie coś tam słyszałem, to się wypowiem że opisywanie dopadających mecenaskę dolegliwości świadczy o researchu zrobionym na plotkarskich portalach (po tych bzdurach jakie przeczytałem w "Nieodgadnionej" to i tak już był jakiś progres).

    Chyłka na ogół była przedstawiana jako kobieta twarda, zdeterminowana, potrafiąca zrealizować niemożliwe, a tym razem mamy do czynienia z całkowitym zaprzeczeniem tego czego o niej można się dowiedzieć poprzez lekturę wcześniejszych ośmiu tomów. Niech tylko nikt nie mówi, że choroba ja załamała i to tłumaczy jej zachowanie, bo to bzdura. Lepszy efekt by był jakby sobie trumnę kupiła, położyła się do niej i czekała na śmierć, trzymając w jednej ręce paczkę malboro, a w drugiej butelkę tequili (swoją drogą w ekranizacji "Zaginięcia" jest pokazane, że Chyłka nie wie jak należy pić ten napój). Uprzedzając pytania, to w tej części na tą śmierć się nie doczekała, aczkolwiek już na samym końcu miałem nadzieję, że może jednak będzie to zakończenie z pompą.

    Wszystko odbywa się według standardowego schematu z oper mydlanych. Ona go kocha, ale nie chce żeby cierpiał po jej śmierci, więc sprawi, aby on ją znienawidził zanim wyciągnie kopyta - panie Remigiuszu, naprawdę nie dało się czegoś bardziej oryginalnego wymyślić? On, czyli pierdołowaty Oryński, oczywiście nie wie poczatkowo o co chodzi. Sam nie potrafi wydedukować dlaczego jego kobieta się tak zmieniła (wspominałem, że Kordian jest kryptogejem?) i szczęśliwie przychodzi z pomocą siostra prawniczki. Nagle akcja zaczyna nabierać tempa, że emocje są jak podczas wędkowania. Ostatecznie nasz dzielny i niestrudzony rycerz, na co dzień pędzący swoim żółtym (a może kanarkowym?) daihatsu, przebija się przez pancerz jakim otoczyła się jego białogłowa, co jest zwieńczone krótkim opisem ich kopulowania. Istna wisienka na tym zeschniętym torcie miłości (czemu sanepid jeszcze nie odwiedził tej cukierni?).

    Problem prawniczy (który mnie o wiele bardziej interesował niż ten patologiczny związek) kuleje właściwie od samego początku. Niby pojawiają się nagłe zwroty akcji - główny bohater się powiesił, aby na kolejnej stronie przeczytać, ze właściwie tylko próbował. Finał całej tej sprawy (i dochodzenie do tego) był tak naciągany, że zastanawiam się czy lepiej tej książki nie położyć na półce z powieściami s-f. - byłaby pierwsza w tej kategorii.

    Rozbawiła mnie też postać pani sędzi Wioletty Smagi (czekam aż mnie tu jakaś feministka upomni). To jej upieranie się przy żeńskich formach rzeczowników wszędzie tam gdzie się da, przypomina tupanie małej dziewczynki, która chce batonika i nie ważne, że zjadła ich już 10 i jest gruba, to musi dostać kolejnego. Ale może to miała być karykatura prezeski Trybunału Konstytucyjnego. Jeśli tak to czy dałoby zrobić też karykaturę jej męża, który jest pośmiewiskiem wśród ambasadorów?

    Czy zaliczam coś na plus? Oczywiście, że tak, bo inaczej nie zarywałbym pół nocy na czytanie. Inna sprawa, że po kilku poprzednich częściach człowiek się nieco przyzwyczaja do bohaterów i jest ciekawy co dalej, więc to logiczne że po książkę sięgnie mimo wcześniej przeczytanych negatywnych opinii (w myśl marketingowej zasady nie ważne co się mówi, ważne aby się mówiło to i sprzedaż będzie - i ja tutaj jestem typowym przedstawicielem tego targetu).

    Nadal Chyłka ma cięty język, potrafi wyprowadzić innych z równowagi i można się pośmiać z jej tekstów - kilka sobie zapamiętałem (lub sfotografowałem) i wprowadzę do swojego słownika.

    Zakończenie, tym razem wybitnie jałowe, raczej nie pozostawia złudzeń, że pojawi się kolejna część, bo się pojawi. Zresztą w posłowiu autor o tym sam wspomina. Ja mam nadzieję, że nie pojawi się ona prędko, a R. Mróz dopracuje ją tak, aby można było mówić, że trzyma poziom tego co tworzył 3 lata temu.

Inne proponowane
Warto zerknąć