ebook Czarcie słowa
3.91 / 5.00 (liczba ocen: 62)

Czarcie słowa
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria:  /
najlepsza cena! w ostatnich 2 miesiącach
E-book - najniższa cena: 18.18
wciąż za drogo?
23.16 złpremium: 14.94 zł Lub 14.94 zł
-26% 18.18 zł 20% rabatu
19.92 zł Lub 17.93 zł
24.90 zł
24.90 zł Lub 22.41 zł
19.19 zł
20.44 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Austria, rok 1279.

Po zakończeniu krwawej wojny o koronę Królestwa Niemiec kraj cieszy się chwilowym spokojem. Chcąc zadowolić krnąbrnych wasali, król Rudolf Habsburg nakazuje zorganizować turniej na zamku Rappottenstein − zaprasza na niego wojowników i władców z ościennych krajów. Atmosfera towarzysząca rycerskim zmaganiom wydaje się beztroska, jednak wystarczy iskra, aby na nowo wzniecić wojenną pożogę.

Kiedy możni ścierają się o doczesną chwałę, na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych ataków. W miejscach masakry pozostają tylko okaleczone zwłoki i wyryte na drzewach słowa. Ci, którzy je widzieli, mawiają, że kraj nawiedził Titivillus – demon słów. Do walki z czartem staje brat Gotfryd, doświadczony inkwizytor i członek zakonu dominikanów – oraz jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic.

Szybko okazuje się, że krążący po gościńcu diabeł nie jest jedynym złem, jakie wkroczyło między austriackie doliny.

Czarcie słowa od Grzegorz Wielgus możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Niemal pół roku temu miałam okazję przeczytać powieść historyczno - przygodową Grzegorza Wielgusa zatytułowaną Pęknięta korona. Poznałam wtedy nowych bohaterów, z którymi przeżyłam przygody z czasów rycerzy, walk o władzę, spisków i pogańskich rytuałów. Wśród nich był dominikanin i inkwizytor - brat Gotfryd oraz jego współtowarzysze: Jaksa Gryfita - koniuszy z dworu Bolesława Cnotliwego i rycerz Lambert z Myślenic. Bohaterowie - średniowieczni detektywi - zmierzyli się ze zbrodniami i niewyjaśnionymi zjawiskami. Działo się to w Krakowie, w 1273 roku w okresie rządów księcia Bolesława V Wstydliwego. W najnowszej powieści zatytułowanej Czarcie słowa ponownie spotkałam się ze wspomnianymi bohaterami, jednak Autor wysłał ich w nowe rejony Europy. Tym razem trafili do Austrii. W roku 1279, po zakończeniu wojny o koronę Królestwa Niemiec, w okresie krótkotrwałego spokoju, król Rudolf I Habsburg zorganizował turniej rycerski na zamku Rappottenstein. Tak oto rozpoczyna się nowa przygoda i zawiązuje fabuła stworzona przez Grzegorza Wielgusa.
Na miejsce turnieju przybywają znamienici wojownicy, władcy i goście z sąsiednich krajów. Wszystko wskazuje na to, że rycerskie zmagania będą sprzyjać rozrywce, dobrej zabawie i beztrosce, szczególnie przydatnej po okresie krwawych walk o koronę Niemiec. Zakończył się czas Wielkiego Bezkrólewia w Niemczech, ale nadal wystarczyła niewielka iskra, aby na nowo wzniecić stan niepokoju i wojenne płomienie.

Podobnie jak w Pękniętej koronie Grzegorz Wielgus zdecydował się na połączenie wydarzeń historycznych z polityczną intrygą, elementami fantastyki oraz śledztwem dotyczącym serii brutalnych ataków, dokonanych w najbliższych okolicach zamku Rappottenstein. Powieściowe śledztwo, polityczne zawirowania oraz konfrontacja z...czartem zostały zrównoważone poprzez barwnie przedstawione pojedynki rycerskie i nowe awantury. Autor zastosował poprzedni, sprawdzony już schemat prowadzenia fabuły. Warto jednak wspomnieć, że Czarcie słowa można czytać bez znajomości przygód bohaterów i wątków fabularnych przedstawionych w pierwszej powieści o bracie Gotrydzie i jego kamratach.
Na pochwałę zasługuje stylistyka powieści, tło historyczne, postaci i język, którym posługują się bohaterowie. Pod względem językowym Autor rewelacyjnie odrobił swoje zadanie. Dialogi są żywe, pełne humoru i oddają klimat epoki. Średniowieczna polszczyzna dobrze współgra z łacińskimi sentencjami. Każdy mówi tu tak jak mu przystoi. Inaczej wypowiadają się kmiecie, odrębnie rycerze i damy dworu czy rzemieślnicy. Ten aspekt popularyzowania historii Grzegorz Wielgus opanował doskonale.

Atutem powieści jest również warstwa awanturniczo - przygodowa. Z przyjemnością śledziłam poczynania Jaksy i Lamberta, którzy tropili spiski, nadstawiali karku broniąc obcych książąt przed zamachami na ich życie, szukali pewnego upiornego rycerza, mordującego okolicznych chłopów i pilnowali, aby na turnieju nikt przeciwko prawu rycerskiemu nie występował. Akcja powieści toczyła się w dobrym, dynamicznym tempie. Ciekawy był również wątek Titivillusa - demona słów, z którym świetnie rozprawił się doświadczony i odważny brat Gotfryd.

Jeśli lubicie historię, fascynują Was średniowieczne opowieści, zagadki kryminalne spowite blaskiem niewyjaśnionej tajemnicy oraz dynamicznie przedstawione rycerskie zmagania, powieść Czarcie słowa z pewnością przypadnie Wam do gustu. Autor ponownie zastosował otwarte zakończenie powieści, co wskazuje na to, że możemy oczekiwać dalszych przygód średniowiecznych bohaterów. Kto wie? Może w kolejnej opowieści dowiemy się więcej na temat inkwizytorskiej przeszłości brata Gotfryda, a może Jaksa i Lambert spędzą więcej czasu wśród domowych pieleszy. Byłabym zadowolona, gdybym mogła bardziej wczuć się w życie bohaterów, poznać ich wielostronnie. Nie tylko śledzić ich pojedynki czy śledztwa nad okrutnymi zbrodniami. Trzeba przyznać, że w Czarcich słowach jest już więcej osobistych aspektów w przedstawianiu postaci niż w poprzedniej powieści Grzegorza Wielgusa. Być może niektórzy czytelnicy uznają to za zbędne szczegóły, zaburzające dynamikę akcji, ale ja chciałabym ich jeszcze więcej, aby móc się bardziej zaangażować

Ocena: 4+/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Demoniczna walka z demonem słów

Grzegorz Wielgus zaprasza nas do Austrii roku 1279. Czarcie słowaM to druga odsłona przygód inkwizytora, brata Gotfryda, Jaksa Gryfita i Lamberta z Myślenić. Bohaterów mieliśmy przyjemność poznać w pierwszej części pod tytułem Pęknięta korona. Tym razem przemierzamy austriackie doliny doznając fantastycznych emocji, które Autor dawkuje nam trzystu sześćdziesięciu pięciu stronach powieści, którą warto zaprosić do swojej biblioteczki. Rudolf Habsburg po zwycięskiej walce o koronę Królestwa Niemiec nie może liczyć na należny mu autorytet. Pragnąc zadowolić swoich wasali organizuje na zamku Rasteinppotten turniej, do którego zaprasza wojowników i władców sąsiadujących z nim krajów. Udział władców poszczególnych księstw niemieckich nie daje poczucia bezpieczeństwa bowiem wystarczy tylko iskra by zapalić ogień, który wznieci wojenne zapędy. Zwłaszcza, iż na traktach wokół zamku dochodzi do serii brutalnych zamachów. Wokół okaleczonych zwłok, które pozbawione były głów, na drzewach wyryto słowa świadczące o udziale Titivillusa – demona słów. Do heroicznej walki ramię w ramię staje Gotfryd i jego wierni towarzysze z Małopolski: Jaksa Gryfit i Lambert z Myślenic.

Grzegorz Wielgus na kartach tej powieści uknuł ciekawą intrygę ubierając ją w płaszcza fantastycznej atmosfery oddającej średniowieczny klimat. Czarcie słowa są również dobitnym utwierdzeniem czytelnika w przekonaniu, iż Autor ewoluuje, wkracza na jeszcze wyższy poziom pisarstwa. Pęknięta korona zauroczyła mnie swoją fabułą oraz atmosferą. Natomiast druga część przygód doświadczonego inkwizytora oraz jego kompanów z Małopolski dowodzi jasno, że pisarz rozwija swoje twórcze skrzydła, szybując do najwyższych poziomów naszej czytelniczej wyobraźni. Jednym słowem Czarcie słowa porywają i wiele pozytywnych słów można powiedzieć o twórczości Grzegorza Wielgusa, który z każdą kolejną powieścią wznosi się na wyżyny, zapewniając czytelnikom fantastyczne emocje.

Drugi tom z cyklu Brat Gotfryd udowadnia nam, iż półka w naszej biblioteczce powinna zarezerwować sobie miejsce na twórczość Grzegorza Wielgusa. I wszystkim miłośnikom gatunku życzę dużo miejsca na owej półce, tak by Autor mógł na niej dumnie dokładać kolejne powieści. Pisarz przykuwa naszą wyobraźnie, powodując iż krąży ona po orbicie ekscytujących doznań wysokich lotów. A to co przyciąga nasze doznania wzrokowe, to okładka książki, która trzeba przyznać przyciąga wołając do nas tymi słowy Czytelniku czeka Cię niezapomniana przygoda do świata fantastycznych wrażeń. Trzeba przyznać, że Czarcie słowa kuszą intrygującą fabuła oraz wartką akcją. A to co szczególnie zwraca naszą uwagę, to średniowieczny klimat, elementy grozy i charakterystyczny dla pisarza styl oddający ducha tamtych czasów. I nie będą to słowa rzucane na wiatr, gdy zapewnię, że Czarcie słowa to powieść po którą koniecznie warto sięgnąć. Kryminał i fantastyka w królewskim wydaniu sygnowane znakiem jakości Wydawnictwa Initium to gwarancja wyjątkowych wrażeń, które silnie zakorzenią się w naszej pamięci. Lektura tego fantastycznego kryminału historycznego przejdzie do historii emocjonujących wrażeń.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Słowa mają moc

Spokój zbyt często bywa pozorny, a pod jego cienką warstwą czai się zgoła coś innego. Strach w ludziach nie tak trudno wywołać, czasem jest on doskonałą bronią w rozgrywkach, których autorzy wolą się nie ujawniać. Pozory diabelskich mocy mogą ukryć wiele, zwłaszcza kiedy padną na podatny grunt, lecz niektórzy dostrzegają w nich więcej niż inni i podążają śladem tego, kto zręcznie zaciera za sobą ślady.

Turniej rycerski bywa interesującą rozrywką, zwłaszcza kiedy nastał czas jako takiego pokoju. Jaksa Gryfita i Lambert z Myślenic nigdy nie odmawiają kiedy na horyzoncie pojawia się okazja do skruszenia kopii. Tym razem mają być to jedynie, mniej lub bardziej, przyjacielskie potyczki. Jednak wizja pokazania swojego kunsztu we władaniu bronią schodzi nieco z pierwszego planu gdy dołącza do nich brat Gotfryd. Misja tego ostatniego jak zawsze związana jest z nieczystymi siłami albo raczej mającymi na takie wyglądać. Świątobliwy Dominikanin zbyt wiele widział w swoim życiu by dać wiarę pogłoskom i plotkom, tam gdzie większość dostrzega diabła czy innego demona, on widzi całkiem coś innego. Jaksa i Lambert już pomagali mu w tropienie zła i teraz także chętnie przystępują do śledztwa. Kolejne ofiary zdają się potwierdzać opinię o pojawianiu się Titivillusa, lecz czy powinni dać wiarę ogółowi? Okolice zamku Rappottenstein ogarnia lęk, jeszcze nie tak dawno na ziemiach tych i okolicznych słychać było wojenne odgłosy, jednak obecnie zapanował pokój – kruchy i nadzwyczaj podatny na wszelkie wstrząsy. Co więc faktycznie ma tu miejsce? Polscy rycerze, ramię w ramię, z zakonnikiem tropią nieuchwytnego mordercę, bez względu na jego pochodzenie. Ale to nie jedynie ich zmartwienie, turniej rycerski jest dobrą okazją do snucia intryg i wyrównywania rachunków. Czy to jedynie przypadek, czy też mordercze wydarzenia mają o wiele więcej ze sobą wspólnego z tym co dzieje się w Rappottenstein niż komukolwiek wydaje? Wyniki dochodzenia zaskoczą niejednego, tak samo jak i to, co przypadkowo zostanie podczas niego ujawnione.

Średniowiecze ma wiele barw, wcale nie tak ciemnych jak większość sądzi i również doskonale nadaje się jako tło dla kryminalnej powieści. Grzegorz Wielgus pokazał to już w Pękniętej koronie, a w swej najnowszej książce potwierdza swój kunszt nie tylko pod względem suspensu, lecz i połączenia historycznych faktów z fikcyjnymi elementami. W Czarcich słowach poznajemy dalsze losy bohaterów, jacy nic nie stracili na swoich talentach, wprost przeciwnie jeszcze lepiej radzą sobie z nie tylko z skomplikowanym śledztwem, ale i dworskimi knowaniami. Autor nie obdarza swoich postaci możliwościami wykraczającymi poza ramy dziejowe, w których funkcjonują, lecz umiejętnie wykorzystuje dostępne im środki. Postawienie na spryt, talent do kojarzenia faktów i wyciągania wniosków oraz podążania śladami, jakie inni zignorowali lub nie dostrzegli to cechy dobrych detektywów i nimi może poszczycić się średniowieczne trio śledcze. Bonusem w Czarcich słowach jest oddanie klimatu epoki i ówczesnego społeczeństwa, jedno i drugie współgra z suspensem i jest idealnie osadzone w ramach dziejowych. Na tym nie koniec, ponieważ autorowi udało się także wpleść w humor, odpowiedni do mających miejsce wydarzeń. Jeśli ktoś myśli, że w Czarcich słowach nie ma akcji to grubo się myli, widowiskowe pościgi mogą przecież odbywać się również konno, a walka na miecze świetnie zastępuje oklepane strzelaniny.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć