Klątwa wiecznego tułacza
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.16 / 5.00
liczba ocen: 22
najlepsza cena! w historii śledzenia
SMARTIDEAS#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-9% 17.10 zł
Pozostałe księgarnie
28.50 zł
30.33 zł
31.54 zł
32.78 zł
34.20 zł
38.00 zł
Opis:

Kończy się pierwsza wojna światowa, wraz z nią dobiega końca epoka monarchii Habsburgów, ale mieszkańcy Wiednia pozostają pełni nadziei na lepsze jutro. Miasto powoli podnosi się z nędzy, a Charlotte i jej ciotka Wilhelmina energicznie przystępują do odbudowy dawnego barwnego życia. Jednak kiedy wydaje się, że świat już powstał z gruzów, nad Europą zaczyna krążyć widmo rozprzestrzeniającego się nazizmu...

Magdalena Knedler z wprawą oprowadza czytelnika po świecie, którego już nie ma. Tętniące życiem europejskie stolice, arcydzieła muzyki, malarstwa i literatury, postaci znane z kart wielkiej historii... A to wszystko w cieniu tragicznych wydarzeń, które zmuszą tysiące ludzi do podjęcia najtrudniejszych w życiu decyzji.

Niezwykła atmosfera, inspirujące dysputy, ogromne emocje i człowiek – jak zwykle wiecznie miotający się między dobrem a złem, obowiązkiem a pragnieniem, godnością a upodleniem. Literatura prze-piękna! Polecam! - Kinga Młynarska, dajprzeczytac.blogspot.com

Artyzm, eteryczna głębia i piękno sztuki mieszają się ze złem i brudem największej zbrodni przeciwko ludzkości – wojną. Wymagająca, wzruszająca, trudna powieść. - Anna Sukiennik, tylkoskonczerozdzial.blogspot.com

Codzienne życie bogatej żydowskiej rodziny na tle historii, muzyki i sztuki wciąga jak wir. Trudno się oderwać od lektury. - Marta Kraszewska, www.rudymspojrzeniem.pl

„Ocean odrzuconych” to barwna opowieść o świecie, który przeminął. Magdalena Knedler jest znawczynią ludzkich dusz. Jej książki wznoszą powieść obyczajową na wyższy poziom! - Karolina Sosnowska, tanayahczyta.wordpress.com

Recenzje blogerów
Jeśli nie czytaliście pierwszego tomu, poniżej mogą znaleźć się spojlery

Powróciłam do świata Charlotte po przerwie, by spróbować jeszcze raz wniknąć w tę historię. Bohaterką pierwszego tomu dylogii Magdaleny Knedler była nastolatka, córka jubilera, która zaczynała nieśmiało projektować biżuterię. W ten sposób starała się zbliżyć do zdystansowanego ojca. Wśród jej pasji znalazła się między innymi gra na pianinie, a dzięki lekcjom poznała człowieka, który skradł jej serce. Wojna sprowadziła do jej domu żołnierza wymagającego opieki. Obecność Jaroslava otworzyła dziewczynie oczy na mroczną stronę życia, której do tej pory, wychowywana pod kloszem, nie dostrzegała. Naiwnie wyglądała dostatniego życia w dobrobycie i szczęściu. Niestety, los miał dla niej inną propozycję, zdecydowanie ubogą w radości. I wojna światowa szybko zmieniła spojrzenie Lotki na nią samą oraz na otaczających ją ludzi.
Drugi tom rozpoczyna się zapiskami Charlotte z 1921 roku i prezentuje czytelnikowi starszą i bardziej doświadczoną przez życie Charlotte. Znów obserwujemy świat oczami bohaterki, która wciąż prowadzi dziennik, notując swoje spostrzeżenia odnoszące się do wydarzeń rozgrywających się na świecie oraz w jej najbliższym otoczeniu. Nie są to jednak już codzienne szczegółowe zapiski, lecz wybiórcze, najważniejsze dla Lotte zdarzenia. Fabuła zmierza ku kolejnej wojnie, która wprowadzi w życie Lotte jeszcze większy chaos...

Podczas lektury miałam wciąż z tyłu głowy świadomość, że autorka musiała spędzić wiele godzin nad publikacjami różnego typu, opisującymi czasy, w których żyje główna bohaterka. To ta postać bowiem łączy wszystkie wątki pojawiające się w fabule. Mistrzowsko zbudowane i dopracowane w każdym szczególe tło sprawia, że toczące się na kartach powieści losy Lotte i jej bliskich są bardzo realistyczne.

Drugi tom dylogii, podobnie jak pierwszy, nie zachwycił mnie do końca i nie wciągnął bez reszty. Może to nie był dobry moment na tę lekturę? Może jej gabaryty mnie pokonały? A może ten gatunek nie jest dla mnie? Nie wiem. Nie będę więc tej powieści polecać ani odradzać, ponieważ uważam, że każdy powinien sam zdecydować, czy chce ją przeczytać i w jakim momencie swojego życia to zrobić. Z pewnością nie jest to książka, którą można czytać z doskoku, fragmentami. Jej fabuła to spójna, wielowymiarowa całość, wymagająca skupienia oraz umiejętności analizowania i łączenia faktów.

Ocena: 4/6
©Bibliotecznie
Po Córce Jubilera chciałam natychmiast jechać do Wiednia. Teraz moja chęć poszukania śladów Lotte się poszerzyła. Paryż, Londyn, Wenecja, Plaka no i oczywiście Praga! Całe szczęście, że chociaż mieszkam w Warszawie!

Jestem pod ogromnym wrażeniem wiedzy, z zakresu obróbki metali, kamieni, szkła, projektowania i tworzenia biżuterii, jaką autorka musiała zgromadzić i przyswoić, aby przedstawić w atrakcyjnej dla czytelnika formie. Cudowne gwiazdki Sisi obejrzałam w Internecie ze dwadzieścia razy.

Ocean Odrzuconych powinien zostać wydany w wersji ilustrowanej. Aby wszystkie te dzieła sztuki jubilerskiej, malarstwo, architekturę, portrety postaci historycznych oraz stroje można było obejrzeć. Ach! I załączona powinna być płyta z muzyką, która przecież jest tu równie ważna! I jeszcze czas aby uzupełnić braki bądź odświeżyć wspomniane dzieła literatury, obejrzeć inscenizacje sztuk.

Po prostu człowiek się dokształca przy tej lekturze. W najlepszym rozumieniu tego słowa.

W dzisiejszym biegu nie mamy czasu na sztukę, w takiej ilości i natężeniu. A tu, przez tydzień czytania, tyle obcowania z nią!

Życie Charlotte układa się rozmaicie, od rozpaczy po szczęście, a wszystko co jej się przytrafia jest podróżą.

Cudowną podróżą przez miejsca, obrazy, kolory, dźwięki, uczucia i wydarzenia prosto z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku. Spotkania z twórcami tamtych czasów. I kunsztowne przeplecenie prawdy i postaci historycznych z fikcją. Ja też szukałam sztuki o gadających głowach żon Henryka VIII.

A potem nagle wszystko pokrywa czerń. Od połowy książki czułam nieustający lęk. Nadchodzący, narastający faszyzm zatruł piękne, niezwykłe, szczęśliwe życie Lotte. I widząc jak upada ten świat, bałam się coraz bardziej razem z nią. Patrzyłam jej oczami, drżałam jej dreszczami.

Piękny, barwny świat międzywojennej Europy zniknął. Ale to nie była zdmuchnięta świeca. To była świeca wdeptana w ziemię podkutym butem.

I ta koszmarna historia liniowca St Louis. I otwarte zakończenie, w nadal strasznych czasach.

Piękna książka, może niełatwa, ale niesłychanie warta przeczytania!

Wzbudziła mnóstwo emocji, przyniosła ogrom wiedzy!

Gorąco polecam!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Są takie książki, po przeczytaniu których jestem pewna, że nigdy nie mogłabym być pisarką. Wywołują we mnie nieokreślony bliżej żal do samej siebie – bo ja bym tak nie potrafiła, bo nawet do głowy by mi nie przyszła taka fabuła, bo nie potrafiłabym stworzyć czegoś równie imponującego. Przyznaję, że takie refleksje nie pojawiają się w mojej głowie często – nie każda przecież książka wzbudza mój zachwyt. Jednak zawsze mam tak z twórczością Magdaleny Knedler – każda jej kolejna powieść przywołuje mnie do porządku. Jakby chciała mi powiedzieć „Jeszcze długa droga przed tobą”. A ja sobie myślę, że do napisania takiej powieści jak jej najnowsze literackie dziecko – Ocean odrzuconych – potrzeba czegoś więcej niż talentu i wiedzy. Trzeba mieć „to coś”, co Knedler posiada w nadmiarze, a czego nie potrafię nazwać i czego bardzo jej zazdroszczę.

Nie jest łatwo w kilku zdaniach streścić przeszło tysiąc stron powieści. Może gdyby jej akcja nie była tak precyzyjnie poprowadzona, może gdyby bohaterowie byli nudni, a każdy kolejny rozdział przewidywalny… Tymczasem pisarka zaserwowała nam taką powieść, że każda próba jej streszczenia odbierze jej piękno i niesamowitą wyjątkowość. Dlatego sobie daruję. Wspomnę tylko, że autorka przenosi nas do pierwszej połowy XX wieku i za sprawą swojej bohaterki, Charlotte, staje się naszym przewodnikiem po wiedeńskich zakamarkach. Lotte, która na co dzień obraca się w towarzystwie artystów, widzi świat przez różowe okulary – marzy o wielkiej miłości, pięknych ozdobach prosto z salonu jubilerskiego swojego ojca i sukcesach w roli projektantki biżuterii. W naiwności i skupieniu na własnym życiu nie zauważa tego, co dzieje się wokół niej. Mamy 1915 rok. Nietrudno domyślić się, jak wygląda wówczas sytuacja polityczna na świecie i jak trudne czasy nastały. Lotte nie wie, że jako córka Żyda stanie w centrum wydarzeń, które będą rzucały nią po świecie.

Czuję dysonans. Nie jestem zwolenniczką długich recenzji, ale też nie lubię pisać „po łebkach”. Mam wrażenie, że powyższy opis spłyca tę przepiękną powieść, a to ostatnie, czego bym chciała. W Oceanie odrzuconych ważne jest wszystko i wszystko zwraca uwagę. Pisarka cudownie przeplata ze sobą fikcyjnych bohaterów z postaciami, które są nam znane (Zygmunt Freud, Max Oppenheimer czy Gustav Klimt). Wzbudza w czytelnikach potrzebę szperania, doczytywania, sprawdzania faktów, które na potrzeby książki wzbogacone zostały niesamowitą wyobraźnią pisarki. Trudno jest połapać się, co zostało zaczerpnięte ze źródeł, a co jest wytworem fantazji. Właściwie nic w tym dziwnego, bowiem Knedler dała się już wielokrotnie poznać jako mądra i posiadająca unikatową wiedzę autorka. Bardzo często zadawałam sobie pytanie, czy to, o czym czytam, to fakt, o którym ona wie, a ja nie, czy po prostu to kolejny pomysł na podkolorowanie fabuły.

Ocean odrzuconych nie jest łatwą lekturą. To nie jest książka, którą da się czytać wyrywkowo, od czasu do czasu, byle jak. Magda Knedler domaga się uwagi i należytego bohaterom szacunku. Jakby mówiła „poświęć mi czas, a spotka cię nagroda”. I tak właśnie jest. „Przyłożenie się” do lektury jest jak wejście do kapsuły, która przenosi nas do innego świata. Zapadamy się w wydarzeniach z lat 1915-1947, towarzysząc Lotte w szukaniu jej tożsamości i miejsca na ziemi. Śmiejemy się z nią, płaczemy, dumnie podnosimy głowę, gdy wymaga tego sytuacja. A wszystko w takt V symfonii Mahlera. Polecam.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Magdalena Knedler zaskarbiła sobie duże grono wiernych czytelników, którzy z zapartym tchem i niecierpliwie czekają na każdą kolejną powieść autorki. Obyczajową twarz pisarki bardzo lubię, dlatego zaliczam się do grona osób śledzących na bieżąco jej poczynania.

Ostatnia powieść Tylko oddech nie miała rozmachu. Była duszna i skondensowana. Magdalena Knedler znana z wplatania w fabułę motywów ze świata sztuki, w tej powieści schowała je głęboko. Nie wiem czy ta wstrzemięźliwość tak bardzo uwierała autorkę, a świat artystów dopraszał się o uwagę, ale w najnowszej dylogii zatytułowanej Ocean odrzuconych dosłownie eksplodowały. Powieści porażają rozmachem zarówno jeśli chodzi o rozmiary fabuły, okresu, w którym się odbywa, mnogości postaci, jak i licznych odniesień i nawiązań do historii i sztuki.

Ocean odrzuconych nie dzieje się współcześnie, a sięga do czasów schyłku monarchii Austro-Węgier, wiedeńskich uliczek końca pierwszej wojny światowej. Poznajemy losy Charlotte, córki żydowskiego jubilera, rozkochanej w muzyce, sztuce oraz mieście w którym mieszka. Jej głowa jest pełna marzeń i wizji pięknego życia w otoczeniu artystów, mistrzów oraz wyrafinowanej biżuterii, którą sama również projektuje. Świat ma dla niej inny scenariusz, stawia na drodze egzystencjalne wybory, z którymi musi się zmierzyć. Zderzenie z innym, gorszym, bezbarwnym i okrutnym światem jest szalenie bolesna.

Minęły lata, a ja wciąż widzę tamten świat. Czuję zapach czekolady i kawy, słyszę muzykę, rozmowy, widzę siebie, siedemnastolatkę, która zbyt szybko dorasta i za dużo myśli, osiemnastolatkę, która usiłuje zrozumieć świat, dziewiętnastolatkę, która poznaje smak miłości, i dwudziestolatkę, która chce umrzeć.

Pisanie o czasach, które znane są tylko z zachowanych dokumentów, biografii, wspomnień jest zabiegiem niebezpiecznym. Nietrudno minąć się z prawdą, nie oddać ducha epoki, nie wychwycić niuansów kulturowych, czy też obyczajowości. Jako zwykły czytelnik, bez stosownego wykształcenia, powieść mogę odbierać i oceniać przez pryzmat tylko i wyłącznie tego, co autor wykreował i miał w planie przekazać czytelnikowi.

– Każdą historię kształtuje ten, który ją opowiada, Charlotte.

Chylę czoła przed ogromem pracy jaki Magdalena Knedler musiała włożyć w napisanie tak obszernej i pełnej detali powieści, której tło nie jest fikcją. Do głosu bardzo często dochodzą realne postaci uczestniczące w historycznych wydarzeniach. Ta iście koronkowa robota daje efekt w postaci historii, która poruszy niejedną strunę w duszy czytelnika.

Patrząc na dorobek Magdaleny Knedler można zauważyć, że mierzy się z wieloma gatunkami literackimi. Nie wiem czy nadal poszukuje, czy też znalazła już swoje docelowe miejsce.

Trudno mi jednak wyobrazić sobie, że można nie szukać portu. Jakiegoś portu szuka się zawsze.

Pozostaję entuzjastką jej powieści, w których sztuka odgrywa ważną rolę. W zestawieniu z cenną umiejętnością opisywania międzyludzkich relacji i przeżyć oraz grania na emocjach, tworzą porywające historie.

Dylogia Magdaleny Knedler, to ponad tysiąc stron, które znikają tak szybko jak szybko łakniemy poznać zakończenie powieści. A ostatnie dziesięć stron jest istnym rollercoasterem emocji. Włączcie muzykę austriackiego kompozytora Gustava Mahlera, dajcie się ponieść historii i burzliwym losom głównej bohaterki. Ja zostałam porwana.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Bóg zsyła na nas karę za to że zamieniliśmy Europę w jedno wielkie miejsce zbrodni.

Magdalena Knedler z typową dla siebie subtelnością i skrupulatnością łączy społeczne nastroje austriackiej arystokracji, polityczne zawirowania oraz tragizm wojny z artystyczną strefą ludzkiej egzystencji.

Wiedeń, 1915 rok. Charlotte, siedemnastoletnia arystokratka, córka majętnego jubilera daje się poznać jako bujająca w obłokach, poddająca się romantycznym uniesieniom, może odrobinę rozpuszczona panienka. Wygodne życie, finansowo zabezpieczona przyszłość, dobre wykształcenie, nienaganne maniery. Jednak widmo wojny i mrok nadciągających zmian polityczno-społecznych sprawi, że Charlotte uwolni od dawna rodzący się w niej gniew, który rozsadzi szklany klosz ochronny, pod którym ukrył ją ojciec.
Ocean odrzuconych jest historią odważnej, silnej najpierw dziewczyny, a później kobiety. Charlotte z uporem dąży do tego, aby poczuć, doświadczyć, zrozumieć i dotknąć nie tylko tego, co na wyciągniecie ręki ale i tego, co skryte w cieniu niebezpieczeństwa.

Magda Knedler przyzwyczaiła czytelników do pietyzmu słowa, ulotnych myśli, subtelnych epitetów, które wznoszą fabułę na wyższy poziom zrozumienia i czucia. Ocean odrzuconych nie stanowi wyjątku. Realistyczne opisy mieszają się z patetycznym, wymuskanym bujaniem w obłokach zakochanej Charlotte, z dramatem rozgrywanym w sercach i umysłach bohaterów, z rodzącą się romantyczną, delikatną nicią porozumienia miedzy zakochanymi.

To powieść, która wgryza się w naszą duszę nie tylko na płaszczyźnie fabularnej, językowej, ale także artystycznej. Ocean odrzuconych jest nasycony sztuką: malarstwem, śpiewem, rękodziełem, dysputami filozoficznymi, a nawet psychologią i psychiatrią. Magdalena Knedler w plastyczny i ciekawy sposób wykreowała postaci (na szczególna uwagę zasługuje Charlotte, ciotka Wilhelmina i Jaroslav) oraz dialogi. I chociaż Ocean Odrzuconych byłby niepełny gdyby nie polityczne dywagacje, społeczne zawirowania, dysputy o moralności, dla mnie są to fragmenty ważne, acz najmniej ciekawe.

Wojna.
Przede wszystkim obraz tego, jak bardzo druzgocąca dla człowieczeństwa i miażdżąca to, co w ludziach najpiękniejsze jest wojna. Magdalena Knedler ukazała oblicze pierwszej i drugiej wojny światowej z nieco innej perspektywy: ludzi majętnych, austriackiej arystokracji, artystów, filozofów, myślicieli. Tym razem punkt widzenia nie ma nic wspólnego z punktem siedzenia, bo niezależnie od statusu materialnego, wykształcenia, przekonań politycznych i religijnych wojna nadal pozostaje największą klęską ludzkości.

Artyzm, eteryczna głębia i piękno sztuki mieszają się z złem i brudem największej zbrodni przeciwko ludzkości – wojną. Wymagająca, wzruszająca, trudna powieść.

Wyborna uczta literacka.

Ocena: 5/6
©Tylko skończę rozdział
Po kilku przeczytanych książkach Magdaleny Knedler byłam niemal pewna, że doskonale wiem, czego mogę się spodziewać po najnowszej książce. Po dość lekkiej Dziewczynie z daleka, nieco trudniejszej Historii Adeli, poruszającej Tylko oddech i genialnej Twarzy Grety di Biase, w moje ręce wpadła dylogia Ocean odrzuconych. I co? Całkowite zaskoczenie.

Akcja w powieści toczy się dwutorowo. Rozpoczynamy w 1947 roku spotkaniem z Lotte Seidemann-Aber w małym mieszkaniu we Wrocławiu, aby za chwilę na kartach jej pamiętnika przenieść się do Wiednia z 1915 roku. Kim tak naprawdę jest Charlotte? Co robiła w Wiedniu? I dlaczego jest we Wrocławiu? O tym przeczytacie w dwóch tomach Oceanu odrzuconychCórka jubilera i Klątwa wiecznego tułacza.

[...]

Magdalena Knedler uwiodła mnie rozmachem historii, pięknym słowem i niuansami epoki Austro-Węgier. Ocean odrzuconych to barwna opowieść o świecie, który przeminął. A po Córce jubilera i Klątwie wiecznego tułacza tylko się utwierdziłam w przekonaniu, że książki tej autorki to już światowy poziom literatury obyczajowej.

Cała recenzja na blogu

Ocena: 6/6
©Rudym Spojrzeniem
Magdalena Knedler po raz kolejny zabiera czytelnika w pasjonującą, ale i niełatwą emocjonalnie podróż. Wrócicie z niej poruszeni, z głową pełną pytań i poczuciem, że to nie był stracony czas. To powieść, którą odbiera się wszystkimi zmysłami!

Wiedeń 1915 rok. Siedemnastoletnia Charlotte, córka żydowskiego jubilera polskiego pochodzenia, wiedzie spokojne życie panny wkraczającej w dorosłość. Czas upływa jej między nokturnami Chopina, wzdychaniem do nauczyciela muzyki, pisaniem pamiętnika i obcowaniem ze sztuką. Niestety, dynamicznie zmieniająca się w Europie sytuacja polityczna już wkrótce sprawi, że ta pełna nadziei, miłości do świata, ale i naiwności dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z życiem przez wielkie „Ż”. Jak potoczą się jej losy? Czy uda jej się ocalić hart ducha? Przed Wami historia, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Knedler i tym razem nie zawodzi czytelników! Najnowszą powieścią obyczajową, której fabuła nierozerwalnie łączy się z burzliwą historią Europy, udowadnia, że jest pisarką o nieprzeciętnym talencie, a sztuka, odmieniana tu przez wszystkie przypadki, jest jej prawdziwą pasją i życiową miłością. W Oceanie odrzuconych piękno muzyki, malarstwa i jubilerskiego rzemiosła autorka zderza z tragiczną wojenną rzeczywistością, która jak nieproszony gość wdziera się w życie bohaterów i zostawia w nim zgliszcza. I tę dwoistość świata mocno czuje się podczas lektury. Będziecie świadkami radości i dojmującego smutku, wielkiej miłości i nienawiści, ogromnego apetytu na życie i pragnienia śmierci, nadziei i beznadziei… A wszystko to zostało opisane idealnie dopracowanym, malowniczym językiem, który tak bardzo wyróżnia Knedler na polskim rynku wydawniczym.

Gdybym chciała poruszyć tu wszystko, co nasuwa się podczas lektury tej imponującej dwutomowej powieści, musiałabym pisać w nieskończoność. Ocean… jest bowiem tak wielowymiarowy, że w kilkudziesięciu zdaniach nie sposób wyczerpująco o nim opowiedzieć. Jest sporo interesujących wątków, tak jak i przewijających się przez fabułę postaci, mnóstwo historycznych smaczków, pociągających filozoficznych dyskusji, wiele ważnych problemów, które towarzyszą ludzkości od wieków. Co bardzo typowe dla Knedler, nie brakuje silnych, wręcz namacalnych emocji, których autorka dotyka w odważny sposób. Niektóre z nich są tak przejmujące, że pozostawiają czytelnika z sercem złamanym na pół i głową pełną gorzkich refleksji. Mnie szczególnie zapisał się w pamięci opis wyspy Spinalonga, gdzie separowano od reszty społeczeństwa ludzi trędowatych. Historia wiążąca się z tym miejscem jest niczym krzyk rozpaczy, i choć generalnie powieść kipi od trudnych emocji, to jeden z wątków, który zostawił we mnie najboleśniejszy ślad.

Jeśli chodzi o postaci, to obok głównej bohaterki na uznanie zasługuje zwłaszcza Wilhelmina – ciotka Charlotte, która wychowywała dziewczynę po tragicznej śmierci jej matki. To kobieta o niezłomnym charakterze, mądra, zasadnicza, ale i pełna rodzicielskiego ciepła. Z odwagą i kobiecą determinacją otwiera bratanicy oczy, uczy, jak walczyć o swoje prawa w nie zawsze sprawiedliwym męskim świecie.

Na tle licznych wątków, które wypełniają powieść Magdaleny Knedler, od początku wyraźnie wybija się poszukiwanie własnej tożsamości i życiowej drogi. Świetnie to widać na przykładzie ojca Charlotte, który wciąż jest rozdarty między dwiema ojczyznami (Polską i Austro-Węgrami), między poczuciem patriotycznego obowiązku a miłością do rodziny. Także dziewczyna przez długi czas boryka się z jednoznacznym określeniem swojego miejsca w świecie. Przez wiele lat żyje pod kloszem i dopiero szalejąca za oknami wojna uświadamia jej, że życie ma także ciemniejsze barwy. Jestem siedemnastolatką (…), która chce coś robić, ale nie bardzo wie co (…). Jestem córką samobójczyni i polskiego patrioty (…). Jestem bratanicą silnej kobiety, która nie ma ojczyzny. Ważne polityczne wydarzenia z początku XX wieku wpłyną na jej postrzeganie świata i zmuszą do wielu trudnych wyborów.

Ocean odrzuconych to wyjątkowa lekcja historii sztuki, historii Europy i historii człowieczeństwa, którą odbiera się wszystkimi zmysłami – wystarczy na chwilę zamknąć oczy. Niełatwa, bo wymagająca skupienia i przełykania łez, ale tak wciągająca, że podczas lektury człowiek się w niej zatraca. Knedler wykonała tytaniczną pracę, którą z pewnością docenią nie tylko wierni wielbiciele jej pióra. Chapeau bas, droga Autorko! Wysoko ustawiłaś innym poprzeczkę!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć