Córka jubilera
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.81 / 5.00
liczba ocen: 27
najlepsza cena! w historii śledzenia
SMARTIDEAS#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-9% 17.10 zł
Pozostałe księgarnie
28.50 zł
30.33 zł
31.54 zł
32.78 zł
34.20 zł
38.00 zł
Opis:

Siedemnastoletnia Charlotte, córka żydowskiego jubilera, obywatelka świata i mieszkanka Wiednia, kocha muzykę, biżuterię i Austrię. Pełna nadziei i młodzieńczych planów na przyszłość, marzy o szczęśliwym, dostatnim życiu, w którym spełni się jako projektantka wyrafinowanych ozdób. Wkraczając w dorosłość, coraz częściej dostrzega jednak dwoistość otaczającej ją rzeczywistości: przepych sąsiaduje z nędzą, na zewnątrz urządzonych z rozmachem mieszczańskich salonów koczują bezdomni, a radosne towarzyskie spotkania podszyte są niepokojem o to, co może się wydarzyć w kraju. Wkrótce z frontu powracają pierwsi ranni, a z domu znika ojciec Charlotte...

Pierwszy tom Oceanu odrzuconych to odmalowany w niezwykle plastyczny i sugestywny sposób obraz stolicy Austro-Węgier u schyłku monarchii. Czy zmieniające się w szalonym tempie losy świata zaważą na życiu ambitnej dziewczyny z wiedeńskiego Ringu?

Magdalena Knedler po raz kolejny czaruje czytelnika magiczną energią słowa i porywa do werbalnego walca. Włączcie muzykę Gustava Mahlera, usiądźcie wygodnie z fotelu i dajcie się ponieść historii, śledząc burzliwe losy bohaterów. - Katarzyna Denisiuk, naczytniku.com

Magdalena Knedler z typową dla siebie subtelnością łączy tragizm wojny z wielowymiarowym pięknem. Wyborna uczta literacka. - Anna Sukiennik, tylkoskonczerozdzial.blogspot.com

Autorka po raz kolejny zabiera czytelnika w pasjonującą, ale i niełatwą emocjonalnie podróż. Wrócicie z niej poruszeni, z głową pełną pytań i poczuciem, że to nie był stracony czas. To powieść, którą odbiera się wszystkimi zmysłami! - Kasia Sosnowicz, SieCzyta.com.pl

Magdalena Knedler uwiodła mnie rozmachem historii, pięknem słowa i niuansami epoki Austro-Węgier. - Marta Kraszewska, www.rudymspojrzeniem.pl

Recenzje blogerów
Czekałam na tę dylogię z niepewnością, co ze sobą przyniosą bardzo obszerne tomy z intrygującymi okładkami. Lubię styl Magdaleny Knedler i język, którym pisze swoje powieści, więc nie wyobrażałam sobie, że mogłabym tę publikację pominąć. Dostałam jednak coś, czego kompletnie nie spodziewałam się po tej lekturze, dlatego musiałam się bardzo skupić na analizie swoich wrażeń po przeczytaniu pierwszego tomu. Postaram się napisać o wnioskach z tych moich rozmyślań, żeby uzasadnić swoją ocenę. Wytrwajcie do końca.

Każdego ranka otwieramy oczy i musimy żyć. Chyba nie ma dla człowieka nic trudniejszego.

Główną bohaterką powieści, tytułową córką jubilera, jest Charlotte Saidermann - Aber, Żydówka polskiego pochodzenia, z dość bogatej rodziny. W chwili, gdy ją poznajemy, Lotte ma siedemnaście lat i jest wychowywana przez ciotkę Wilhelminę oraz ojca, dość zdystansowanego i tajemniczego jegomościa. Matka Lotki nie żyje, więc ciotka stara się zastąpić nastolatce rodzicielkę. Chroni bratanicę przez złem świata i chowa ją pod kloszem, choć sama jest kobietą dość postępową, jak na czasy, w których żyją.

Chyba dlatego piszę. Na wypadek gdybym kiedyś obudziła się z pustką w głowie, w ciele starej kobiety, która nie pamięta swojego życia. A może nie tylko dlatego.

Akcja powieści rozgrywa się w czasie I wojny światowej. Monarchia Austro-Węgierska dobiega końca, a na arenie politycznej wiele się dzieje. Wojna zabiera kolejnych żołnierzy, nie patrząc na ich status społeczny. Lotka obserwuje wszystkie wydarzenia, czyta gazety i przysłuchuje się rozmowom prowadzonym podczas spotkań, w których uczestniczy. Na swój sposób próbuje poznać życie, które toczy się za murami jej bezpiecznego domu.
I tyle, jeśli chodzi o fabułę, ponieważ nie chciałabym zdradzać zbyt wielu szczegółów.

Pewne rzeczy są ponad wojną. Muzyka, poezja, miłość. To, co przetrwa.

Sięgając po tę powieść spodziewałam się historii pełnej dynamizmu tamtych czasów, ale moje oczekiwania trochę rozminęły się z rzeczywistością. W powieści wiele się dzieje, to fakt, ale są to wydarzenia opowiedziane z perspektywy Lotte i jej dziennika, w którym zapisuje wszystkie interesujące ją sprawy. Uczestniczymy w nich zatem jedynie pośrednio, a właściwie jedynie się im przyglądamy. Analizy prowadzone przez nastolatkę na dłuższą metę były dla mnie trochę nużące. Przytaczane przez nią rozmowy i fragmenty różnych dokumentów czy książek nie porwały mnie. Brnęłam przez tekst bez większych emocji. Dialogi momentami wydawały mi się trochę sztuczne, prowadzone jakby na siłę, by zawrzeć w nich potrzebne informacje. Może gdybym była pasjonatką tamtych czasów, bardziej porwałby mnie stworzony przez autorkę klimat. Może porównywałabym zapiski bohaterki z tym, co pamiętam z historii. Bo ogromna wiedza i kawał dobrej roboty wyzierają z każdej strony. O tym, że Magdalena Knedler to chodząca encyklopedia z zakresu różnych dziedzin, wiem od dawna. Tutaj dodatkowo zaskoczyła mnie obeznaniem w temacie jubilerstwa i kamieni szlachetnych. Stworzenie postaci jubilera i jego córki, zainteresowanej fachem ojca i również tworzącej projekty biżuterii, wymagało na pewno wiele wysiłku.

Jeśli chodzi o bohaterów, najmniej chyba polubiłam Lotte. Irytowała mnie ta dziewczyna, szczególnie na początku tej historii, ale to chyba dobrze. Z tego wniosek, że zmieniała się z każdym rozdziałem, a więc nie była nijaka czy nudna. Po prostu nie przepadam za bohaterkami, którym ciągle słabo albo duszno :D Podobało mi się przyglądanie się relacjom Charlotte z Jensem oraz Charlotte z Jaroslavem. Kim dla niej byli ci mężczyźni? Jak się poznali? Nie zdradzę, bo to byłby potężny spojler.

Napiszę tak... Nie czułam, żebym dokądś zmierzała, na nic w napięciu nie czekałam czytając. A ja lubię na coś czekać, zastanawiać się nad tym, co będzie w następnym rozdziale, co autor wymyślił dla bohaterów. Lubię dostać tajemnicę do rozwikłania i zastanawiać się nad nią wraz z postaciami. Tutaj tego mi zabrakło. Tutaj fabuła to przede wszystkim zwykła codzienność tamtych czasów, pełna ludzkich historii, poddanych wnikliwym obserwacjom i analizom Lotki. Z perspektywy monotonnie mijających dni ta powieść jest rewelacyjna.

Nie potrafiłam ocenić tej powieści jednotorowo, więc postanowiłam wyciągnąć średnią z kilku ocen:

Fabuła - 3/6
Rozwój akcji - 1/6
Język i styl - 6/6
Klimat powieści - 6/6
Bohaterowie - 4/6
Dialogi - 3/6

Ocena: 3+/6
©Bibliotecznie
Wiedeń u progu I wojny, w domach bogatych austriackich Żydów, nie odczuł okropności wojennych od razu i bezpośrednio.

Niewygoda dla tego środowiska objawiła się początkowo zakazem wyjazdów zagranicę. Nieprzyjemnymi wiadomościami w prasie.

Ale na salonach odbywały się przyjęcia. Kobiety stroiły się w suknie, zdobiły biżuterią, muzycy koncertowali. W niedzielę należało iść do kawiarni. Ale z czasem towarzyskie ploteczki o mężach, żonach i kochankach obydwojga, zostały zastąpione mrocznymi wieściami z frontu i okopów. Wojna trwała, i wraz z napływem wiadomości, z powrotami rannych zmieniało się wszystko.

Powoli odchodzono od eleganckich kolacji, brylanty i szafiry zastępowały szkiełka i emalie. Galerie zmieniano w szpitale.

Wystawne kolacje, na zastawie jak najbardziej podobnej do cesarskiej, zastąpiły niewielkie racje bułek i jabłek.

I całą tę społeczną przemianę relacjonuje nam młodziutka dziewczyna.

Wiedenka.

Austriaczka.

Córka Polaka.

Żydówka.

Lotte opisuje spokojnie i skrupulatnie. Ale nie bez emocji.

I to wielorakich.

Bo przeżywa głęboko, i wojnę, której okruchy docierają do niej w listach i z ust rannych, i zmiany zachodzące w jej środowisku, i stosunek do ojca, i do pierwszej miłości. Dojrzewa, dorasta i w tym wszystkim pozostaje sobą. Ambitną kobietą utożsamiającą się z ukochanym miastem.

Pani Magdaleno, szacunek za ten niezwykły obraz znikającego świata. Szarzejących draperii, blaknących sukien, rysujących się kryształów i porcelany. A jednocześnie pachnący kawą i tortem Sachera. Czytając tę książkę nieustająco oglądałam w necie obrazy wspomnianych malarzy, szukałam notek o innych przewijających się postaciach. Podziwiam, jak ogromną pracę pani wykonała, aby nam, czytelnikom tak pięknie to odmalować. I bardzo chcę zobaczyć Wiedeń. Tyle razy mijany autostradą, nigdy nie odwiedzony. Muszę tam pojechać, patrzeć, zobaczyć, poszukać śladów Lotte.

I dobrze, że mam od razu drugi tom!

Ocena: 5+/6
©CzytAśka
Są takie książki, po przeczytaniu których jestem pewna, że nigdy nie mogłabym być pisarką. Wywołują we mnie nieokreślony bliżej żal do samej siebie – bo ja bym tak nie potrafiła, bo nawet do głowy by mi nie przyszła taka fabuła, bo nie potrafiłabym stworzyć czegoś równie imponującego. Przyznaję, że takie refleksje nie pojawiają się w mojej głowie często – nie każda przecież książka wzbudza mój zachwyt. Jednak zawsze mam tak z twórczością Magdaleny Knedler – każda jej kolejna powieść przywołuje mnie do porządku. Jakby chciała mi powiedzieć „Jeszcze długa droga przed tobą”. A ja sobie myślę, że do napisania takiej powieści jak jej najnowsze literackie dziecko – Ocean odrzuconych – potrzeba czegoś więcej niż talentu i wiedzy. Trzeba mieć „to coś”, co Knedler posiada w nadmiarze, a czego nie potrafię nazwać i czego bardzo jej zazdroszczę.

Nie jest łatwo w kilku zdaniach streścić przeszło tysiąc stron powieści. Może gdyby jej akcja nie była tak precyzyjnie poprowadzona, może gdyby bohaterowie byli nudni, a każdy kolejny rozdział przewidywalny… Tymczasem pisarka zaserwowała nam taką powieść, że każda próba jej streszczenia odbierze jej piękno i niesamowitą wyjątkowość. Dlatego sobie daruję. Wspomnę tylko, że autorka przenosi nas do pierwszej połowy XX wieku i za sprawą swojej bohaterki, Charlotte, staje się naszym przewodnikiem po wiedeńskich zakamarkach. Lotte, która na co dzień obraca się w towarzystwie artystów, widzi świat przez różowe okulary – marzy o wielkiej miłości, pięknych ozdobach prosto z salonu jubilerskiego swojego ojca i sukcesach w roli projektantki biżuterii. W naiwności i skupieniu na własnym życiu nie zauważa tego, co dzieje się wokół niej. Mamy 1915 rok. Nietrudno domyślić się, jak wygląda wówczas sytuacja polityczna na świecie i jak trudne czasy nastały. Lotte nie wie, że jako córka Żyda stanie w centrum wydarzeń, które będą rzucały nią po świecie.

Czuję dysonans. Nie jestem zwolenniczką długich recenzji, ale też nie lubię pisać „po łebkach”. Mam wrażenie, że powyższy opis spłyca tę przepiękną powieść, a to ostatnie, czego bym chciała. W Oceanie odrzuconych ważne jest wszystko i wszystko zwraca uwagę. Pisarka cudownie przeplata ze sobą fikcyjnych bohaterów z postaciami, które są nam znane (Zygmunt Freud, Max Oppenheimer czy Gustav Klimt). Wzbudza w czytelnikach potrzebę szperania, doczytywania, sprawdzania faktów, które na potrzeby książki wzbogacone zostały niesamowitą wyobraźnią pisarki. Trudno jest połapać się, co zostało zaczerpnięte ze źródeł, a co jest wytworem fantazji. Właściwie nic w tym dziwnego, bowiem Knedler dała się już wielokrotnie poznać jako mądra i posiadająca unikatową wiedzę autorka. Bardzo często zadawałam sobie pytanie, czy to, o czym czytam, to fakt, o którym ona wie, a ja nie, czy po prostu to kolejny pomysł na podkolorowanie fabuły.

Ocean odrzuconych nie jest łatwą lekturą. To nie jest książka, którą da się czytać wyrywkowo, od czasu do czasu, byle jak. Magda Knedler domaga się uwagi i należytego bohaterom szacunku. Jakby mówiła „poświęć mi czas, a spotka cię nagroda”. I tak właśnie jest. „Przyłożenie się” do lektury jest jak wejście do kapsuły, która przenosi nas do innego świata. Zapadamy się w wydarzeniach z lat 1915-1947, towarzysząc Lotte w szukaniu jej tożsamości i miejsca na ziemi. Śmiejemy się z nią, płaczemy, dumnie podnosimy głowę, gdy wymaga tego sytuacja. A wszystko w takt V symfonii Mahlera. Polecam.

Ocena: 5/6
©Spadło mi z regała
Magdalena Knedler zaskarbiła sobie duże grono wiernych czytelników, którzy z zapartym tchem i niecierpliwie czekają na każdą kolejną powieść autorki. Obyczajową twarz pisarki bardzo lubię, dlatego zaliczam się do grona osób śledzących na bieżąco jej poczynania.

Ostatnia powieść Tylko oddech nie miała rozmachu. Była duszna i skondensowana. Magdalena Knedler znana z wplatania w fabułę motywów ze świata sztuki, w tej powieści schowała je głęboko. Nie wiem czy ta wstrzemięźliwość tak bardzo uwierała autorkę, a świat artystów dopraszał się o uwagę, ale w najnowszej dylogii zatytułowanej Ocean odrzuconych dosłownie eksplodowały. Powieści porażają rozmachem zarówno jeśli chodzi o rozmiary fabuły, okresu, w którym się odbywa, mnogości postaci, jak i licznych odniesień i nawiązań do historii i sztuki.

Ocean odrzuconych nie dzieje się współcześnie, a sięga do czasów schyłku monarchii Austro-Węgier, wiedeńskich uliczek końca pierwszej wojny światowej. Poznajemy losy Charlotte, córki żydowskiego jubilera, rozkochanej w muzyce, sztuce oraz mieście w którym mieszka. Jej głowa jest pełna marzeń i wizji pięknego życia w otoczeniu artystów, mistrzów oraz wyrafinowanej biżuterii, którą sama również projektuje. Świat ma dla niej inny scenariusz, stawia na drodze egzystencjalne wybory, z którymi musi się zmierzyć. Zderzenie z innym, gorszym, bezbarwnym i okrutnym światem jest szalenie bolesna.

Minęły lata, a ja wciąż widzę tamten świat. Czuję zapach czekolady i kawy, słyszę muzykę, rozmowy, widzę siebie, siedemnastolatkę, która zbyt szybko dorasta i za dużo myśli, osiemnastolatkę, która usiłuje zrozumieć świat, dziewiętnastolatkę, która poznaje smak miłości, i dwudziestolatkę, która chce umrzeć.

Pisanie o czasach, które znane są tylko z zachowanych dokumentów, biografii, wspomnień jest zabiegiem niebezpiecznym. Nietrudno minąć się z prawdą, nie oddać ducha epoki, nie wychwycić niuansów kulturowych, czy też obyczajowości. Jako zwykły czytelnik, bez stosownego wykształcenia, powieść mogę odbierać i oceniać przez pryzmat tylko i wyłącznie tego, co autor wykreował i miał w planie przekazać czytelnikowi.

– Każdą historię kształtuje ten, który ją opowiada, Charlotte.

Chylę czoła przed ogromem pracy jaki Magdalena Knedler musiała włożyć w napisanie tak obszernej i pełnej detali powieści, której tło nie jest fikcją. Do głosu bardzo często dochodzą realne postaci uczestniczące w historycznych wydarzeniach. Ta iście koronkowa robota daje efekt w postaci historii, która poruszy niejedną strunę w duszy czytelnika.

Patrząc na dorobek Magdaleny Knedler można zauważyć, że mierzy się z wieloma gatunkami literackimi. Nie wiem czy nadal poszukuje, czy też znalazła już swoje docelowe miejsce.

Trudno mi jednak wyobrazić sobie, że można nie szukać portu. Jakiegoś portu szuka się zawsze.

Pozostaję entuzjastką jej powieści, w których sztuka odgrywa ważną rolę. W zestawieniu z cenną umiejętnością opisywania międzyludzkich relacji i przeżyć oraz grania na emocjach, tworzą porywające historie.

Dylogia Magdaleny Knedler, to ponad tysiąc stron, które znikają tak szybko jak szybko łakniemy poznać zakończenie powieści. A ostatnie dziesięć stron jest istnym rollercoasterem emocji. Włączcie muzykę austriackiego kompozytora Gustava Mahlera, dajcie się ponieść historii i burzliwym losom głównej bohaterki. Ja zostałam porwana.

Ocena: 5/6
©Na czytniku
Bóg zsyła na nas karę za to że zamieniliśmy Europę w jedno wielkie miejsce zbrodni.

Magdalena Knedler z typową dla siebie subtelnością i skrupulatnością łączy społeczne nastroje austriackiej arystokracji, polityczne zawirowania oraz tragizm wojny z artystyczną strefą ludzkiej egzystencji.

Wiedeń, 1915 rok. Charlotte, siedemnastoletnia arystokratka, córka majętnego jubilera daje się poznać jako bujająca w obłokach, poddająca się romantycznym uniesieniom, może odrobinę rozpuszczona panienka. Wygodne życie, finansowo zabezpieczona przyszłość, dobre wykształcenie, nienaganne maniery. Jednak widmo wojny i mrok nadciągających zmian polityczno-społecznych sprawi, że Charlotte uwolni od dawna rodzący się w niej gniew, który rozsadzi szklany klosz ochronny, pod którym ukrył ją ojciec.
Ocean odrzuconych jest historią odważnej, silnej najpierw dziewczyny, a później kobiety. Charlotte z uporem dąży do tego, aby poczuć, doświadczyć, zrozumieć i dotknąć nie tylko tego, co na wyciągniecie ręki ale i tego, co skryte w cieniu niebezpieczeństwa.

Magda Knedler przyzwyczaiła czytelników do pietyzmu słowa, ulotnych myśli, subtelnych epitetów, które wznoszą fabułę na wyższy poziom zrozumienia i czucia. Ocean odrzuconych nie stanowi wyjątku. Realistyczne opisy mieszają się z patetycznym, wymuskanym bujaniem w obłokach zakochanej Charlotte, z dramatem rozgrywanym w sercach i umysłach bohaterów, z rodzącą się romantyczną, delikatną nicią porozumienia miedzy zakochanymi.

To powieść, która wgryza się w naszą duszę nie tylko na płaszczyźnie fabularnej, językowej, ale także artystycznej. Ocean odrzuconych jest nasycony sztuką: malarstwem, śpiewem, rękodziełem, dysputami filozoficznymi, a nawet psychologią i psychiatrią. Magdalena Knedler w plastyczny i ciekawy sposób wykreowała postaci (na szczególna uwagę zasługuje Charlotte, ciotka Wilhelmina i Jaroslav) oraz dialogi. I chociaż Ocean Odrzuconych byłby niepełny gdyby nie polityczne dywagacje, społeczne zawirowania, dysputy o moralności, dla mnie są to fragmenty ważne, acz najmniej ciekawe.

Wojna.
Przede wszystkim obraz tego, jak bardzo druzgocąca dla człowieczeństwa i miażdżąca to, co w ludziach najpiękniejsze jest wojna. Magdalena Knedler ukazała oblicze pierwszej i drugiej wojny światowej z nieco innej perspektywy: ludzi majętnych, austriackiej arystokracji, artystów, filozofów, myślicieli. Tym razem punkt widzenia nie ma nic wspólnego z punktem siedzenia, bo niezależnie od statusu materialnego, wykształcenia, przekonań politycznych i religijnych wojna nadal pozostaje największą klęską ludzkości.

Artyzm, eteryczna głębia i piękno sztuki mieszają się z złem i brudem największej zbrodni przeciwko ludzkości – wojną. Wymagająca, wzruszająca, trudna powieść.

Wyborna uczta literacka.

Ocena: 5/6
©Tylko skończę rozdział
Po kilku przeczytanych książkach Magdaleny Knedler byłam niemal pewna, że doskonale wiem, czego mogę się spodziewać po najnowszej książce. Po dość lekkiej Dziewczynie z daleka, nieco trudniejszej Historii Adeli, poruszającej Tylko oddech i genialnej Twarzy Grety di Biase, w moje ręce wpadła dylogia Ocean odrzuconych. I co? Całkowite zaskoczenie.

Akcja w powieści toczy się dwutorowo. Rozpoczynamy w 1947 roku spotkaniem z Lotte Seidemann-Aber w małym mieszkaniu we Wrocławiu, aby za chwilę na kartach jej pamiętnika przenieść się do Wiednia z 1915 roku. Kim tak naprawdę jest Charlotte? Co robiła w Wiedniu? I dlaczego jest we Wrocławiu? O tym przeczytacie w dwóch tomach Oceanu odrzuconychCórka jubilera i Klątwa wiecznego tułacza.

[...]

Magdalena Knedler uwiodła mnie rozmachem historii, pięknym słowem i niuansami epoki Austro-Węgier. Ocean odrzuconych to barwna opowieść o świecie, który przeminął. A po Córce jubilera i Klątwie wiecznego tułacza tylko się utwierdziłam w przekonaniu, że książki tej autorki to już światowy poziom literatury obyczajowej.

Cała recenzja na blogu

Ocena: 6/6
©Rudym Spojrzeniem
Magdalena Knedler po raz kolejny zabiera czytelnika w pasjonującą, ale i niełatwą emocjonalnie podróż. Wrócicie z niej poruszeni, z głową pełną pytań i poczuciem, że to nie był stracony czas. To powieść, którą odbiera się wszystkimi zmysłami!

Wiedeń 1915 rok. Siedemnastoletnia Charlotte, córka żydowskiego jubilera polskiego pochodzenia, wiedzie spokojne życie panny wkraczającej w dorosłość. Czas upływa jej między nokturnami Chopina, wzdychaniem do nauczyciela muzyki, pisaniem pamiętnika i obcowaniem ze sztuką. Niestety, dynamicznie zmieniająca się w Europie sytuacja polityczna już wkrótce sprawi, że ta pełna nadziei, miłości do świata, ale i naiwności dziewczyna będzie musiała się zmierzyć z życiem przez wielkie „Ż”. Jak potoczą się jej losy? Czy uda jej się ocalić hart ducha? Przed Wami historia, która długo nie pozwoli o sobie zapomnieć.

Knedler i tym razem nie zawodzi czytelników! Najnowszą powieścią obyczajową, której fabuła nierozerwalnie łączy się z burzliwą historią Europy, udowadnia, że jest pisarką o nieprzeciętnym talencie, a sztuka, odmieniana tu przez wszystkie przypadki, jest jej prawdziwą pasją i życiową miłością. W Oceanie odrzuconych piękno muzyki, malarstwa i jubilerskiego rzemiosła autorka zderza z tragiczną wojenną rzeczywistością, która jak nieproszony gość wdziera się w życie bohaterów i zostawia w nim zgliszcza. I tę dwoistość świata mocno czuje się podczas lektury. Będziecie świadkami radości i dojmującego smutku, wielkiej miłości i nienawiści, ogromnego apetytu na życie i pragnienia śmierci, nadziei i beznadziei… A wszystko to zostało opisane idealnie dopracowanym, malowniczym językiem, który tak bardzo wyróżnia Knedler na polskim rynku wydawniczym.

Gdybym chciała poruszyć tu wszystko, co nasuwa się podczas lektury tej imponującej dwutomowej powieści, musiałabym pisać w nieskończoność. Ocean… jest bowiem tak wielowymiarowy, że w kilkudziesięciu zdaniach nie sposób wyczerpująco o nim opowiedzieć. Jest sporo interesujących wątków, tak jak i przewijających się przez fabułę postaci, mnóstwo historycznych smaczków, pociągających filozoficznych dyskusji, wiele ważnych problemów, które towarzyszą ludzkości od wieków. Co bardzo typowe dla Knedler, nie brakuje silnych, wręcz namacalnych emocji, których autorka dotyka w odważny sposób. Niektóre z nich są tak przejmujące, że pozostawiają czytelnika z sercem złamanym na pół i głową pełną gorzkich refleksji. Mnie szczególnie zapisał się w pamięci opis wyspy Spinalonga, gdzie separowano od reszty społeczeństwa ludzi trędowatych. Historia wiążąca się z tym miejscem jest niczym krzyk rozpaczy, i choć generalnie powieść kipi od trudnych emocji, to jeden z wątków, który zostawił we mnie najboleśniejszy ślad.

Jeśli chodzi o postaci, to obok głównej bohaterki na uznanie zasługuje zwłaszcza Wilhelmina – ciotka Charlotte, która wychowywała dziewczynę po tragicznej śmierci jej matki. To kobieta o niezłomnym charakterze, mądra, zasadnicza, ale i pełna rodzicielskiego ciepła. Z odwagą i kobiecą determinacją otwiera bratanicy oczy, uczy, jak walczyć o swoje prawa w nie zawsze sprawiedliwym męskim świecie.

Na tle licznych wątków, które wypełniają powieść Magdaleny Knedler, od początku wyraźnie wybija się poszukiwanie własnej tożsamości i życiowej drogi. Świetnie to widać na przykładzie ojca Charlotte, który wciąż jest rozdarty między dwiema ojczyznami (Polską i Austro-Węgrami), między poczuciem patriotycznego obowiązku a miłością do rodziny. Także dziewczyna przez długi czas boryka się z jednoznacznym określeniem swojego miejsca w świecie. Przez wiele lat żyje pod kloszem i dopiero szalejąca za oknami wojna uświadamia jej, że życie ma także ciemniejsze barwy. Jestem siedemnastolatką (…), która chce coś robić, ale nie bardzo wie co (…). Jestem córką samobójczyni i polskiego patrioty (…). Jestem bratanicą silnej kobiety, która nie ma ojczyzny. Ważne polityczne wydarzenia z początku XX wieku wpłyną na jej postrzeganie świata i zmuszą do wielu trudnych wyborów.

Ocean odrzuconych to wyjątkowa lekcja historii sztuki, historii Europy i historii człowieczeństwa, którą odbiera się wszystkimi zmysłami – wystarczy na chwilę zamknąć oczy. Niełatwa, bo wymagająca skupienia i przełykania łez, ale tak wciągająca, że podczas lektury człowiek się w niej zatraca. Knedler wykonała tytaniczną pracę, którą z pewnością docenią nie tylko wierni wielbiciele jej pióra. Chapeau bas, droga Autorko! Wysoko ustawiłaś innym poprzeczkę!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć