Vox
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.63 / 5.00
liczba ocen: 17069
Ilość stron (szacowana): 416
najlepsza cena! w ostatnich kilku dniach
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
35.90 złpremium: 21.54 zł
28.53 zł
30.52 zł
35.90 zł
35.90 zł
Pozostałe księgarnie
28.58 zł
28.72 zł
30.04 zł
30.16 zł
32.31 zł
32.50 zł
35.90 zł
35.90 zł
Opis:

Feministyczna dystopia o świecie rządzonym przez mężczyzn, w którym kobiety mogą wypowiedzieć tylko 100 słów dziennie. Mocna, wzbudzająca emocje książka, ważny głos w epoce ruchu #MeToo i w świetle ogólnoświatowych dyskusji o prawach kobiet. „Niepokojąco prorocza opowieść ku przestrodze. Spędza sen z powiek i rozpala gniew bez względu na płeć” – „Starburst Magazine”

„Co zrobiłyby kobiety, gdyby nagle liczba słów, które wypowiadają każdego dnia, uległa drastycznemu ograniczeniu?”

Czarna bransoletka zaciśnięta na nadgarstku. Cyfrowe znaczki układają się w liczbę 15. Liczba wypowiedzianych słów nie może przekroczyć 100, każde kolejne słowo oznacza coraz silniejszy ładunek elektryczny. Licznik zresetuje się o północy.
Zasady są proste: najlepiej usunąć wszystkie językowe ozdobniki, ograniczyć pytania do tych, na które wystarczy odpowiedzieć „tak” lub „nie”. Nie pytać dzieci, jak poszło w szkole. Nie rozmawiać z mężem, nie wdawać się w dyskusje. Ważyć każde słowo.
Neurolingwistka dr Jean McClellan wciąż nie potrafi powiedzieć, jak się znalazła w tej utopistycznej rzeczywistości, gdzie rola wszystkich kobiet została ograniczona do milczącej obecności, do zapewniania rodzinie ciepłego posiłku na stole i czystego lokum. Jak do tego doszło? Kiedy, dosłownie i w przenośni, kobiety zostały zakute w kajdany?
Recenzenci podkreślają, że „Vox” to „kawał dobrej literatury. Porusza, skłania do refleksji, inspiruje, rozpala emocje. Jest fenomenalna i niebagatelna. To jedna z tych książek, o których chce się opowiedzieć wszystkim dookoła”.

„Szokuje, trzyma w napięciu, prowokuje do myślenia” – Lee Child

„Opowiedziana błyskotliwym stylem historia, która przemawia do wyobraźni, alarmująca i fascynująca zarazem. Przywodzi na myśl prozę Margaret Atwood, George’a Orwella i Aldousa Huxleya. To dystopijna wizja teraźniejszości. Ta książka otworzyła mi oczy” – Melissa Broder, autorka „The Pisces"

CYTATY:
Dla triumfu zła wystarczy tylko, aby dobrzy ludzie nic nie robili.
Recenzje blogerów
Dla triumfu zła wystarczy tylko, aby dobrzy ludzie nic nie robili.

Vox stanowi dla mnie niezwykle działający na wyobraźnię obraz tego jak może wyglądać życie, gdy pozwolimy pozbawić się świadomości, prawa do protestu czy prawa o decydowaniu o sobie. Książka Christiny Dalcher to doskonała i przerażająca odpowiedź na wszystkie ‘nie interesuje mnie to’ świata. Prawa kobiet? Nie interesuje mnie to. Nierówności społeczne, ubóstwo? Nie interesuje mnie to. Wolne media? Przecież coś tam grają. Przejmowanie władzy? Przecież to i tak wszystko jedno kto rządzi. Tylko czy na pewno? A co, jeśli do władzy dojdą Ci, którzy chcą odebrać społeczeństwu prawo głosu?

I to właściwie byłoby wszystko co mogłabym powiedzieć na temat tej książki, gdyby opisana przez autorkę wizja tego jak może wyglądać świat, się sprawdziła. Licznik bowiem po poprzednim akapicie pokazał równo 100 słów. To dokładnie tyle ile mogą wypowiedzieć w ciągu doby kobiety, po wprowadzeniu nowej reformy w Stanach Zjednoczonych i założeniu im liczników na nadgarstki. 100 słów. Na okazanie miłości, troski, sprzeciwu czy oburzenia. 100 słów – każde, nawet to najkrótsze jednak będące ponad limit kończy się porażeniem prądem.

Vox to z jednej strony faktycznie feministyczna dystopia, to też faktycznie ważny głos w dyskusjach o prawach kobiet, szczególnie w epoce #MeToo. Dla mnie jednak, to przede wszystkim ciekawie opowiedziana powieść o tym, że bez względu na płeć, na wykształcenie, na klasę społeczną czy cokolwiek innego, nie można być obojętnym na to co się dzieje wokół nas. Fabuła jest ciekawa, choć myślę, że miejscami można by ją rozwinąć. Książkę czyta się dość sprawnie, choć czasem bywa to trudna lektura. Jedno jest bezdyskusyjne, Vox to szokująca i dająca do myślenia lektura, którą powinno się poznać i przede wszystkim wziąć do siebie. Zdecydowanie polecam.

Ocena: 5/6
©Kocham Cię, moje życie
Mechanizm kontroli większej populacji przez określoną grupę ludzi lub jedną osobę uważaną niekiedy za nadczłowieka, budzi niepokój z różnych powodów. Ale najważniejszym z nich jest system zniewolenia, który prowadzi do wyniszczenia, wyrzucenia poza nawias społeczny ludzi niezasługujących na to, by pracować, wyrażać swoje zdanie czy żyć. Historia wielokrotnie pokazała jak doprowadzić ludzkość na skraj upadku, skazać ją na egzystencjalne minimum, uciszyć, kontrolować i dyskryminować niewygodne jednostki. Autorka powieści Vox, Christina Dalcher, stworzyła dystopię o świecie zdominowanym przez mężczyzn, w którym kobiety i dziewczęta mogą wypowiedzieć jedynie sto słów dziennie. Mimo że jest to fikcja literacka, z pewnością odnosi się do znanych schematów z zakresu kontrolowania społeczeństw w imię wiary, przekonań lub chęci zysku.

Christina Dalcher to amerykańska neurolingwistka i językoznawczyni. Nie dziwi fakt, że tej tematyce poświęciła sporą część swojej pierwszej powieści. Jednak sednem opowiedzianej historii jest ukazanie specyficznego patriarchatu, nawiązującego do porządku społecznego znanego nam z lat pięćdziesiątych XX wieku, gdy posłuszne swym mężom żony przebywały w domach i dbały o komfort ciężko pracujących mężczyzn. Jednocześnie mężczyźni ci hołdują przekonaniu, że taki porządek rzeczy wywodzi się bezpośrednio z doktryny starotestamentowej, według której miejsce kobiet wyjaśnia prosta hierarchia: Bóg, mężczyzna, kobieta. Wszak Biblia wiele razy uświadamiała wiernym, że głową każdego mężczyzny jest Chrystus, mężczyzna zaś jest głową kobiety, a głową Chrystusa - Bóg. Stworzone w ten sposób tło stanowi bazę dla scenariusza przyszłości, w którym kobiety Ameryki zostały poddane kontroli mężczyzn, pozbawione praw, w tym tego najważniejszego - prawa głosu.
Główna bohaterka i jednocześnie narratorka powieści - Jean McClellan, dzięki której poznajemy nową rzeczywistość, to uznana lekarka, która swego czasu poświęciła się badaniom naukowym nad zaburzeniami mowy po doznanym udarze. Niestety, jej kariera została brutalnie przerwana przez działania nowego amerykańskiego reżimu, który wydał dekret o niemal całkowitym milczeniu kobiet.
Początek powieści jest naprawdę obiecujący. Z pewnością przywodzi również skojarzenia z niezwykłą powieścią Margaret Atwood Opowieść podręcznej. W obu wizjach przyszłości kobiety zostały zdominowane przez mężczyzn, uprzedmiotowione i zastraszone.
W Vox Jean McClellan, matka i żona, wypełnia obowiązki domowe, nie ma dostępu do komputera, książek czy gazet. Pomiędzy przygotowaniem obiadu a zakupami, może oglądać telewizję, z jedynie słusznymi programami propagandowymi czy dozą rozrywki, która według rządzących państwem nie stanowi zagrożenia (lubicie oglądać transmisje z rozgrywek golfa?). Większość kanałów filmowych i nie tylko została zakodowana, dostęp do nich mają jedynie mężczyźni.

Jednak największą uciążliwością dla Jean i innych kobiet jest obowiązek noszenia na ręku specjalnej bransoletki, która wyposażona w specjalny licznik, pozwala im wypowiedzieć nie więcej niż sto słów dziennie. Za każdą niesubordynację w tym zakresie grozi porażenie prądem prosto z bransoletki, która może stać się groźnym narzędziem tortur.
Pierwsze rozdziały ciekawie przedstawiają wizję tego dystopicznego świata. Pomysł autorki jest intrygujący i skłania do refleksji nad symptomami zmian, których często nie zauważamy, a mogą prowadzić do drastycznych ograniczeń prawnych w różnych społecznościach i państwach. Ponadto mamy możność przyjrzeć się przeszłości głównej bohaterki, jej bliskich i znajomych. Tym samym dowiadujemy się, jak to wszystko się zaczęło?

Vox to thriller, który ma ambitną podbudowę, ważne przesłanie i temat, który musi prowokować do myślenia. Jednak w którymś momencie wytraca impet, paradoksalnie wtedy, gdy dr Jean McClellan otrzymuje możliwość mówienia od ludzi z rządu, bo mają dla niej specjalne zadanie. Wówczas fabuła powieści podąża według schematu: są ci źli oraz ci, którzy spiskują i są w stanie doprowadzić do obalenia nowego porządku. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie poświęcenie tak dużej uwagi pozamałżeńskiemu romansowi, nierozwiniętym przez pisarkę powieściowym wątkom i postaciom, które mogłyby mieć nieco więcej głębi. Z tych powodów powieść jest, moim zdaniem, napisana bardzo nierówno. Uproszczone zakończenie nie dorównuje dobremu początkowi, które obiecuje wiele.

Mimo to, powieść Vox stanowi ciekawy przykład literatury popularnej, która stara się zwrócić uwagę na ważne społeczne problemy, wpisuje się w dyskusję o prawach kobiet, przestrzega przed totalitarnymi zapędami polityków, fundamentalistów i współczesnych tyranów. Czytając Vox możemy zadać sobie pytanie "co się stanie, jeśli...?", dowolnie wypełniając miejsce zamiast wielokropka. Co, jeśli władza posunie się za daleko? Co, jeśli przestaniemy reagować na zło? Co, jeśli pozostaniemy obojętni? Co, jeśli przestanie nam zależeć na dobru innego człowieka?

Vox czyta się dobrze. Autorka sprawnie wiedzie czytelnika do finału powieści i odpowiednio dozuje zwroty akcji. Wprawdzie zakończenie książki nie było dla mnie satysfakcjonujące, ale nie przesłania to ogólnie pozytywnej oceny powieści.
W świetle wciąż podejmowanych dyskusji nad prawami kobiet na całym świecie, powieść Christiny Dalcher z pewnością stanowi ważny głos.

Ocena: 5/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Kojarzycie Opowieść podręcznej Margaret Atwood? Ja oglądałam serial, ale dla niezaznajomionych z tematem - w ogólnym zarysie historia polega na tym, że na świecie rodzi się coraz mniej dzieci i aby zapobiec wyginięciu naszego gatunku, rząd USA "wyłapuje" płodne kobiety, które przechodzą odpowiednie szkolenie, by następnie zostać przydzielonymi do wysoko postawionych małżeństw i rodzić im dzieci. Co miesiąc mąż odbywa stosunek z podręczną w obecności żony. Podręczna nie ma żadnych praw - po urodzeniu dziecka jest odsyłana do kolejnej rodziny. Jest to naprawdę wstrząsający obraz, a Vox poniekąd go przypomina - może nie jest aż tak drastyczny w odbiorze (w taki obrazowy sposób), ale...

Wyobraźcie sobie, że cofamy się do czasów, gdy kobiety nie mają praw wyborczych. Pójdźmy dalej - nie mogą czytać, pisać, wypowiadać więcej, niż sto słów dziennie. Liczbę wypowiedzianych słów liczy specjalna bransoletka, która delikatnie razi prądem, przy każdym wypowiedzianym słowie - im bliżej stu, tym bardziej. Gdy przekroczy się tę granicę - zostaje się rażonym prądem. Nie ma zmiłuj - takie bransoletki noszą też dziewczynki. Jak pracować, gdy ma się ograniczoną możliwość wysławiania? Ano nie pracować - zajmować się domem i dziećmi. Seks przedmałżeński i pozamałżeński jest zabroniony - oczywiście tylko kobiety ponoszą karę, którą jest publiczne hańbienie a następnie zesłanie na ciężkie prace albo do zakonu, a licznik na bransoletce ma maksymalną liczbę słów ustawioną na 0. Gdy się młodo ożenisz - dostajesz bonus finansowy od państwa; młodo spłodzisz dziecko w takim małżeństwie - także. Osoby homoseksualne zamykane są w więzieniach - parami w celach, może się nawrócą...

To tylko wycinek rzeczywistości, w jakiej niespodziewanie znalazła się neurolingwistka dr Jean McClellan. Niespodziewanie? Kobiety nawet nie wiedzą, kiedy to wszystko zdążyło przybrać taki obrót. Jean kiedyś pracowała naukowo, prowadziła badania nad ośrodkiem w mózgu, odpowiedzialnym za prawidłowe formułowanie myśli i wypowiadanie słów, by stworzyć lek na te zaburzenia. Teraz zajmuje się domem i czwórką dzieci - niemalże dorosłym Stevenem, jedenastoletnimi bliźniakami (chłopcami) i kilkuletnią Sonią. Jej mąż Patrick jest blisko powiązany zawodowo z prezydentem i rządem, lecz nawet to nie pozwoliło na jakiekolwiek udogodnienia dla jego rodziny. Sytuacja zmienia się, gdy brat prezydenta ulega wypadkowi i w jego mózgu zostaje uszkodzony właśnie ten ośrodek, który był przedmiotem badań Jean. Kobiecie zostaje zaproponowana praca - chodzi o wynalezienie leku na tę "dolegliwość". Prawda okazuje się jednak o wiele bardziej skomplikowana, a Jean staje przed kilkoma trudnymi decyzjami. Nie wszystko okazuje się bowiem być takie, na jakie wygląda.

Ta książka mną wstrząsnęła. Naprawdę. Rzeczywistość w niej ukazana została przedstawiona w sposób tak rzeczywisty i namacalny, że równie dobrze to wszystko mogłoby się dziać w Polsce. Autorka bardzo dobrze ukazuje schemat działania ludzkiej psychiki i jej możliwości poddawania się manipulacji, jak również rodzącego się buntu jednostki, a potem i społeczeństwa. Jest w niej sporo polityki, której generalnie nie lubię, jednak nie przeszkadzało mi to w odbiorze książki, a wręcz przeciwnie - te kwestie są wręcz niezbędne w całej tej historii, by ją dobrze zrozumieć. Wszyscy bohaterowie zostali nakreśleni w sposób charakterystyczny i bardzo wyrazisty - z niektórymi ich poglądami możemy się zgadzać lub też nie, jednak autorka każdą ich decyzję przedstawia wraz z pobudkami, które do tego doprowadziły, stąd czytelnik ma niejako wgląd w ich umysł. Moją największą sympatię i szacunek zdobył Patrick, mąż Jean, ale to dopiero na zakończenie całej tej historii... Przez większość książki był przedstawiany jako przysłowiowa ciepła klucha, która ślepo poddaje się nowym rządom, ale pewne wydarzenia stawiają Patricka w zupełnie innym świetle. Najbardziej irytował mnie Steven - bardzo podatny na pranie mózgu, jakie serwowano mu w szkole, a dopiero gdy na własnej skórze mógł odczuć skutki nowego reżimu, przestał być buńczuczny i hardy.

Książkę czyta się bardzo dobrze - krótkie rozdziały pozwalają na zaczerpnięcie oddechu, jednak akcja jest zawieszana w odpowiednich momentach i tej pozycji wręcz nie chce się odkładać. Autorka ma bardzo lekki i przystępny styl pisania, co zdecydowanie ułatwia lekturę. Jedyne, co mam chyba do zarzucenia tej książce, to zakończenie - niby jest dość spektakularne, ale zupełnie tego nie można odczuć. Oczekiwałam takiego bum! i niby coś tam było, ale bez poruszenia i szoku z mojej strony.

Dawno nie czytałam dystopii, a te, które są za mną, przeznaczone są raczej dla młodszego czytelnika, jak Igrzyska śmierci, czy Niezgodna. Myślę, że Vox to pozycja raczej dla czytelnika 25+ - podejrzewam, że młodszym ta historia może się zwyczajnie nie spodobać. Ja jestem zadowolona z lektury i na pewno będę ją polecać. Nie jest to historia na przysłowiowe "długie zimowe wieczory", dla odmóżdżenia i odpoczynku. Porusza ważne tematy i zmusza do refleksji nad rzeczywistością, w której się znajdujemy, często doprowadzając do niewesołych wniosków...

Ocena: 4/6
©Zakątek czytelniczy
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć