Bezbronne

średnia ocena: 4.15 / 5.00
liczba ocen: 16535
KURSGA#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
32.99 zł
Opis:

Odludzie. Śnieżyca. Mała dziewczynka uwięziona w aucie. Znikąd pomocy. Co byś zrobiła?

Darby jechała z uniwersytetu do domu, gdy rozszalała się burza śnieżna i uwięziła ją na odludziu. Najbliższą noc dziewczyna będzie musiała spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami i bez zasięgu. Gdy rozgląda się po parkingu, przypadkowo odkrywa, że w jednym z aut uwięzione jest małe dziecko... 

 

Taylor Adams jest reżyserem, scenarzystą i pisarzem. Jego filmy pokazywane są na niezależnych festiwalach filmowych. „Bezbronne” („No Exit”), do których prawa sprzedano już do dwudziestu ośmiu krajów, to jego trzecia powieść. Prawa do ekranizacji książki zakupiło studio 20th Century Fox.

 

CYTATY:
Najłatwiej mówi się te kłamstwa, które są prawdziwe.
Recenzje blogerów
Bezbronne to jedna z tych książek, które już od pojawienia się tej pozycji w zapowiedziach, mocno mnie zaintrygowała. Co prawda trochę czasu minęło nim udało mi się w końcu po nią sięgnąć, jednak jak mówi jedna z mądrości życiowych, czasem lepiej późno niż wcale. Tak też okazało się być również w tym wypadku.

Czasami Bóg posyła ludzi dokładnie tam, gdzie są potrzebni. Nawet kiedy oni sami o tym nie wiedzą.

Książka Taylora Adamsa (czy tylko ja początkowo myślałam, że to kobieta?) zaintrygowała mnie przede wszystkim hermetyczną scenerią, w której jest osadzona. Totalne odludzie na górskiej przełęczy do tego śnieżyca, która odcina możliwość uzyskania jakiejkolwiek pomocy. Gdy Darby jedzie do swojej umierającej matki, utyka na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami, bez zasięgu, z wyczerpującą się baterią w telefonie i bez ładowarki. W dodatku najprawdopodobniej będzie zmuszona na tym postoju spędzić noc a nie wszyscy jej towarzysze wzbudzają jej zaufanie. I słusznie, bowiem w jednej z furgonetek na parkingu dostrzega uwięzione małe dziecko. Darby musi podjąć kroki zmierzające do uwolnienia dziewczynki. Który z jej współtowarzyszy jest porywaczem? Czy kobiecie uda się ocalić dziecko?

Bezbronne to dość typowy, dobry thriller. Znajdziemy w nim całkiem sporo akcji, jej dynamizm rośnie właściwie z każdym kolejnym rozdziałem, po to by pod koniec rozpędzić się jak na kolejce górskiej. Autor misternie utkał fabułę. Do tego podobał mi się ten niezwykle klaustrofobiczny klimat, o którym wspomniałam Wam już wcześniej.

Przyznam się Wam szczerze, że właściwie jedyne co mnie irytowało w tej powieści, to wypowiedzi porwanej dziewczynki. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić siedmiolatkę wypowiadającą się w ten sposób… No nie kupiłam tego. Nie mniej jednak czytanie tej powieści sprawiło mi sporo przyjemności. Szczególnie, że właściwie pochłonęłam ją w dwadzieścia cztery godziny. Może dlatego, że wydaje mi się, że to idealna pozycja na wieczory pod kocem, czy to zimowe, czy też wiosenno-jesienne.

Podsumowując: powieść Bezbronne zdecydowanie spełniła moje oczekiwania. Z ciekawością śledziłam wydarzenia w niej opisane. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji jej czytać gorąco Wam ją polecam a tymczasem ja z wielkim zaciekawieniem, będę wyglądała kolejnych książek tego autora.

Ocena: 4+/6
©Kocham Cię, moje życie
Wiecie czego się bardzo boję jak jadę samochodem gdzieś w trasę?

Tego, że albo utknę w wielokilometrowym korku (z dziećmi na pokładzie!) albo samotnie gdzieś będę zmuszona stanąć, z powodów ode mnie niezależnych. Jakieś odludzie, śnieżyca, popsuty samochód.... takie klimaty....

Pewnie dlatego ta książka za mną tak chodziła, czytając opis już się bałam... Kiedy zobaczyłam dobrą cenę e-booka na Upolujebooka.pl (świetna stronka!) to od razu ją kupiłam. Nieważny był stos książek do recenzji ta przyciągała mnie jak magnez. Zapraszam!

Wyobraź sobie, że jesteś główną bohaterką. Pewnego dnia dowiadujesz się, że twoja mama ma raka trzustki, rokowania są bardzo słabe. Mimo ogromnej odległości i panujących warunków drogowych wsiadasz za kółko w biegu i jedziesz do szpitala.... Cały czas boi się śnieżycy oraz martwi się o mamę, z którą jest pokłócona.

Tak właśnie ludzie umierają, pomyślała z drżeniem. Uwięzieni na kompletnym bezludziu, w śnieżycy i bez paliwa w baku. Zamarzają na śmierć.

Tak rozpoczyna się książka Bezbronne. Darby wybierała się w podróż w szybkim tempie, dziewczyna nie miała naładowanego iPhona, nie miała łańcuchów na kołach. Z powodu tak ogromnej śnieżycy i urwanej wycieraczki zjeżdza na najbliższy zjazd na autostradzie. Od tego momentu jej życie już nie będzie takie samo.

Siedziała teraz w zasypanej śniegiem hondzie civic rocznik '94 z zepsutymi wycieraczkami, telefonem z wyczerpującą się baterią i krążącą jej po głowie enigmatyczną wiadomością od siostry.

Darby została uwięziona na odludziu i najbliższą noc będzie zmuszona spędzić na postoju przy autostradzie z czterema obcymi osobami. Pewnie wszystko byłoby inaczej, ale idąc po parkingu Darby przypadkowo odkrywa, że w jednym z aut uwięzione jest dziecko... Dlaczego? Czy dziecko jest porwane? Kim jest dziewczynka? Która z osób w zajeździe jest porywaczem? Co Darby powinna zrobić w takiej sytuacji?

Rozdziały książki to po prostu poszczególne godziny, akcja zaczyna się o 19.39, a ostatni rozdział przed epilogiem to 6.22 następnego dnia. Tylko niecałe dwanaście godzin... a tyle się będzie działo.

Książka tak mi się podobała, że aż żałuję, że już ją skończyłam czytać. Spełniła wszystkie moje warunki, naprawdę musiałabym się wysilić, żeby znaleźć coś do zarzucenia autorowi. Jest to naprawdę mocny scenariusz, w którym czytelnik tak jak Darby nie ma chwili na wytchnienie. Kiedy wydawało mi się, że akcja zwolniła to i tak czułam się ciągle napięta i czekałam na to co się dalej wydarzy. Nie jest to książka dla kogoś o słabych nerwach ze względu właśnie na to napięcie i nieprzewidziane sytuacje działające na wyobraźnię.

Polubiłam główną bohaterkę za jej siłę i determinację, za to, że nie pozostała obojętna na ludzką krzywdę. A do tego wszystko dzieje się w warunkach ekstremalnych, podczas burzy śnieżnej. Filmu nagranego na podstawie scenariusza na pewno bym nie obejrzała, po prostu bym się bała. Ostatnio jakoś zafascynowałam się thrillerami i ten wyjątkowo mi się podobał, świetny klimat, mocna akcja i zaskakujące zakończenie.

Ocena: 5+/6
©Matka książkoholiczka
Nie da się ukryć, że umiejscowienie akcji na odludziu, w trakcie trwania burzy śnieżnej, również podsyciło nastrój tej powieści. Choć to dosyć oklepana sceneria, to mimo wszystko odpowiednio działa na czytelnika. Brak zasięgu, znikąd pomocy, nieznajomi ludzie… Stale towarzyszy nam uczucie niepewności, a gdy już odkryjemy, że Taylor Adams uwielbia bawić się ze swoimi czytelnikami i wodzić ich za nos, to tym bardziej uświadamiamy sobie, że tutaj może się wydarzyć jeszcze wiele nieoczekiwanych rzeczy! Jeżeli szukacie naprawdę dobrego, dopracowanego pod każdym względem, a przede wszystkim zaskakującego thrillera, to Bezbronne będą strzałem w dziesiątkę!

Cała recenzja na blogu: Bezbronne

Ocena: 6/6
©BookeaterReality
W latach dziewięćdziesiątych (ubiegłego wieku, a jakże) powstał amerykański serial animowany "Beavis and Butt-head". Jeśli mieliście kiedykolwiek okazję widzieć chociaż jeden z jego odcinków, to wiecie, że tytułowi bohaterowie animacji byli mało rozgarniętymi, niezbyt urodziwymi nastolatkami, którzy wplątali się w niezły spisek, przez co ścigały ich listem gończym niemal wszystkie służby bezpieczeństwa w USA. Czy chcielibyście spotkać ich w realnym życiu? Ja nie, ale ostatnio miałam próbkę tego, jak mogłoby wyglądać takie spotkanie. Dość przerażająco. Jak to możliwe? Otóż, przeczytałam thriller zatytułowany. Bezbronne, który już wkrótce ukaże się w polskich księgarniach. Napisał go Taylor Adams - reżyser, scenarzysta i pisarz. Dlaczego wspominam o bohaterach amerykańskiej kreskówki w kontekście książki, która reklamowana jest jako bestseller, który szturmem podbił świat? Postaram się wyjaśnić, prezentując Wam tę powieść.

Przyznaję, że po przeczytaniu opisu wydawniczego Bezbronnych, nie mogłam sobie odmówić takiej lektury. Szczególnie po słowach: Odludzie. Śnieżyca. Mała dziewczynka uwięziona w aucie. Znikąd pomocy. Co byś zrobiła?. Tak już mam, że lubię powieści, w których bohaterowie zostają uwięzieni w klaustrofobicznych miejscach, muszą radzić sobie z nieznanym niebezpieczeństwem i grozą mrocznej atmosfery. Fabuła Bezbronnych spełniła moje oczekiwania, choć niektóre elementy chętnie bym zmieniła, ale to nie ja napisałam tę powieść.
Główna bohaterka, Darby Thorne, wyruszyła w nieplanowaną podróż z uniwersytetu do domu, tuż przed Świętami Bożego Narodzenia. W drodze dopadła ją prawdziwa śnieżna apokalipsa, która uwięziła Darbs na odludziu - na postoju dla podróżnych przy zasypanej hałdami śniegu autostradzie. Dziewczyna spotkała tam cztery inne osoby, na parkingu zaś, zupełnie przypadkowo, odkryła, że w jednym z samochodów zostało uwięzione kilkuletnie dziecko...
I tak to się zaczęło - zmagania z czasem, znikającą baterią iPhone'a, brakiem zasięgu sieci telekomunikacyjnej, zimnem i obcymi ludźmi. A ci mieli swoje tajemnice.
Taylor Adams sprawnie i dynamicznie przedstawiał kolejne elementy układanki. Muszę przyznać, że składanie ich w całość sprawiło mi dużą literacką przyjemność.

Ale, ale! Wspominałam przecież o bohaterach amerykańskiej animacji. Sądzę, że autor powieści postanowił wykorzystać ich obecność w popkulturze w dość oryginalny sposób. Obdarzył swoje dwa powieściowe czarne charaktery, czyli porywaczy małej dziewczynki, cechami owych kreskówkowych postaci. Jeden z nich zajada się hamburgerami z ostrym sosem ranczerskim, jest opóźniony w rozwoju, ale zapatrzony w swojego starszego brata. Ten zaś potrafi manipulować innymi, uważa się za niezniszczalnego i nie ma żadnych skrupułów. Obaj tworzą niesamowitą mieszankę ludzkich zachowań, w większej części patologiczną.
W opozycji do psychopatycznego duetu Autor powieści postawił młodą studentkę, która zmaga się z rodzinnymi problemami, i która nigdy w życiu nie spodziewała się, że może postąpić odważnie, niczym kobiece uosobienie superbohatera znanego z kart komiksów czy filmów. A jednak to właśnie ona, za wszelką cenę, stara się uratować małą Jay. Mówi głosem przywodzącym na myśl pogromczynię nieokrzesanych, ale groźnych młodzieńców:

Zabiłam już Beavisa. Czas na Buttheada.

Filmowych czy popularnych w świecie graczy komputerowych odniesień w Bezbronnych można znaleźć dużo więcej. Myślę, że odszukanie ich może sprawić czytelnikowi niejedną niespodziankę.
Wracając jednak do sedna, powieść Taylora Adamsa ma ciekawą konwencję. Jest to z pewnością thriller psychologiczny, który podejmuje ważne kwestie, przede wszystkim porwania dla okupu, przestępstwa wobec nieletnich i kobiet. Jednocześnie powieść została okraszona humorem, nie tylko czarnym. Podobały mi się wewnętrzne monologi prowadzone przez główną bohaterkę, które uzupełniały narrację i fabułę Bezbronnych. Warto również wspomnieć, że kreacje bohaterów okazały się całkiem udane. Łatwo było ich zapamiętać i śledzić ich poczynania oraz wspomnienia.

Bezbronne to, według mnie, udany thriller. Ma dobry pomysł na fabułę, wartką akcję, która rozgrywa się w zamkniętym kręgu, sprawiając, że wciąż mamy poczucie czegoś niewyjaśnionego. Poza tym nastrój grozy udziela się od pierwszych stron powieści i trwa naprawdę długo. Nawet jeśli okazuje się, że główna bohaterka potrafi rzeczy niemożliwe, że przytrafiają się jej wyjątkowe zbiegi okoliczności i przypadki, które kierują nas do epilogu (przyznam, że oryginalnego, choć skromnie rozwiązanego).
Powieść przykuwa na dobre kilka godzin, trudno się od niej oderwać, co jest jej zaletą. Dzięki niej możecie zapomnieć o świecie social mediów, rozładowującej się baterii w swoim smartfonie i codziennych potrzebach.
Podobno prawa do ekranizacji książki zakupiło studio 20th Century Fox. Chętnie obejrzę ten film, choćby po to, żeby zobaczyć jak odtwórczyni głównej roli radzi sobie ze skokiem w stronę niewielkiego okna w męskiej toalecie. To naprawdę ekstremalne doznanie.

Polecam Bezbronne wszystkim, którzy lubią się bać, ale mają również świadomość, że współczesne thrillery muszą poszukiwać wciąż nowych konwencji. Ta, którą użył Taylor Adams powinna przypaść im do gustu.

Ocena: 5-/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Czasami Bóg posyła ludzi dokładnie tam, gdzie są potrzebni. Nawet kiedy oni sami o tym nie wiedzą.

Moi drodzy, nie wiem, czy Wam również, ale w moim życiu często zdarza się, że los bardzo mocno weryfikuje moje życiowe plany. Bywa tak, że mimo iż mam jakiś cel, do którego dążę nagle dzieje się coś, co staje mi na przeszkodzie do jego osiągnięcia. Oczywiście wówczas zastanawiam się, dlaczego tak właśnie się stało, ale po pewnym czasie zazwyczaj okazuje się, że nic nie dzieje się bez powodu.

Dziś przychodzę do Was z recenzją książki Taylor Adams Bezbronne, o bohaterce której los bardzo mocno pokrzyżował plany, ale czy na pewno bez powodu? O tym przekonacie się już za chwilę.

Darby jest młodą studentką. Kiedy, my czytelnicy, poznajemy jej perypetie opisane na kartach powieści, dziewczyna wraca właśnie z uniwersytetu do domu rodzinnego na ferie zimowe pełna obaw, bo właśnie otrzymała druzgocącą wiadomość o stanie zdrowia swojej matki. Oczywiście chce, jak najszybciej dotrzeć na miejsce, jednak niestety nie będzie to możliwe, ponieważ pech chciał, że rozszalała się śnieżyca, która uniemożliwia dalszą podróż. Chcąc nie chcąc nasza bohaterka zmuszona jest spędzić najbliższe godziny na kompletnym odludziu z czterema zupełnie obcymi osobami, którzy podobnie, jak ona zostali uziemieni przez śnieżycę. Jako że prognozy nie są optymistyczne, jej przymusowym przystankiem staje się postój przy autostradzie odcięta od świata, bez zasięgu w telefonie. Można by powiedzieć, że przecież to nic takiego, takie rzeczy przecież się zdarzają. Owszem, ale sprawa staje się o wiele poważniejsza, kiedy młoda dziewczyna, szukając zasięgu w telefonie na pobliskim parkingu, w jednym z zaparkowanych tam samochodów dostrzega uwięzione dziecko. Oczywiście porywaczem jest ktoś z czwórki osób w budynku. Co zrobi Darby? Czy uda jej się pomóc dziecku? Czy wśród jej towarzyszy jest, ktoś, komu może zaufać, a co się stanie, kiedy zaufa niewłaściwej osobie i wówczas jej życie również będzie zagrożone? Na te wszystkie nurtujące pytania, znajdziecie, odpowiedz, sięgając po książkę.

Muszę przyznać, że byłam pełna podziwu i uznania dla postawy głównej bohaterki. Dziewczyna, zdając sobie sprawę, że w obecnej sytuacji, kiedy tak naprawdę jest zdana tylko na siebie, jeśli podejmie próbę uratowania dziecka, a przestępca zorientuje się, że odkryła jego sekret, ryzykuje własnym życiem, a biorąc pod uwagę fakt, że nie ma możliwości wezwania pomocy, a tym bardziej wydostania się z postoju, wówczas znajdzie się w pułapce i będzie tak samo bezbronna, jak to porwane dziecko, bez wahania decyduje się pomóc. Tylko, czy aby na pewno była to słuszna decyzja? Przekonajcie się sami.

Bezbronne to książka, z którą mam nie lada problem, a to dlatego, że coś mi w tej książce nie zagrało. Czytając opinię innych jej czytelników, widzimy, że zwracają oni uwagę na towarzyszące lekturze napięcie oraz dynamikę akcji, która nie pozwala odetchnąć. Tymczasem, jeśli chodzi o moje subiektywne odczucia, mogę zgodzić się, z tymi spostrzeżeniami, ale niestety dopiero od mniej więcej połowy książki. Pierwsza część książki strasznie mi się dłużyła i kompletnie nic się w niej nie działo. Później rzeczywiście akcja nabiera tępa i czujemy powiew strachu na plecach, ale moim zdaniem, przeczytać połowę książki, po to, aby wreszcie doczekać się czegoś, na co ja sama liczyłam od początku lektury, to trochę za mało.

Nie chcę, abyście pomyśleli, że książka jest zła, bo absolutnie tak nie jest. Bardzo podobał mi się intrygujący i ciekawy pomysł na fabułę, jej realistyczny charakter, który sprawił, że wielokrotnie zadawałam sobie pytanie, co ja zrobiłabym, będąc na miejscu bohaterki, analizowałam jej każdą podjętą decyzję. Na uwagę zasługują również świetnie wykreowane portrety psychologiczne bohaterów. Czytelnik od początku do końca ma możliwość wiedzieć, co myśli i czuje w danym momencie ta młoda kobieta.

W słowie podsumowania powiem tak, jeśli chcecie przeczytać naprawdę ciekawą i wciągającą książkę, w której na dynamiczny rozwój akcji jednak będzie trzeba cierpliwie poczekać, to serdecznie polecam Wam ten tytuł. Na zakończenie, dla tych z Was, którzy nie wiedzą, powiem Wam, że autor książki jest reżyserem i scenarzystą i to doskonale widać podczas czytania książki. Bezbronne to wspaniały materiał na film, który ja chętnie bym obejrzała.

Jak widzicie, w myśl cytatu, który przytoczyłam na początku recenzji, Pan Bóg skierował główną bohaterkę powieści na ten odcięty od reszty świata postój nie bez powodu, bowiem tylko ona była ostatnią nadzieją i ratunkiem dla tego bezbronnego dziecka.

Ocena: 4/6
©Kocie czytanie
Thriller Adamsa czyni z czytelnika naocznego świadka drastycznych wydarzeń, jakby te rozgrywały się na jego oczach. Obrazowy i bezwzględny język nie pozostawia wyobraźni wiele pola do popisu, a silne wrażenia potęguje dodatkowo bohaterka, która sama się nakręca. Tylko kto zachowałby zimną krew i myślał trzeźwo w sytuacji, kiedy na odciętym od świata odludziu odkrył w aucie pozornie przypadkowego pechowca zakneblowane dziecko...? W Bezbronnych wbrew pozorom nie chodzi o winnego całej tej sytuacji, ale o to, jak wyjść z niej cało, będąc zdanym wyłącznie na siebie. Niezwykła dbałości autora o szczegóły jest druzgocąca dla jakichkolwiek planów bohaterów czy nawet odbiorców, ale umożliwia utrzymanie napięcia do ostatniej strony. Żeby jednak dotrwać do finału, niezbędne są nerwy jak postronki, bo wstrzymany oddech jest stałym elementem lektury, a kilka makabrycznych scen może wywrócić wrażliwy żołądek do góry nogami. Nie mój klimat, ale wrażenie miażdżące.

Cała recenzja na blogu: Bezbronne

Ocena: 4/6
©paratexterka
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć