Siostra Księżyca
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.31 / 5.00
liczba ocen: 3370
Ilość stron (szacowana): 576
SMARTIDEAS#Google Analytics
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
33.00 złpremium: 19.80 zł
-18% 21.45 zł
23.90 zł
28.05 zł
33.00 zł
Pozostałe księgarnie
-12% 18.15 zł
25.98 zł
26.33 zł
26.85 zł
27.39 zł
28.04 zł
29.37 zł
29.37 zł
29.70 zł
33.00 zł
Opis:

Piąta część nastrojowej, pełnej magii sagi rodzinnej. Tiggy po śmierci ojca przeprowadza się do dzikiej Szkocji, by robić to, co zawsze kochała – opiekować się zwierzętami. Trafia do odosobnionej posiadłości Kinnaird, której właścicielem jest tajemniczy Charlie. Wkrótce spotyka odwiecznego mieszkańca majątku – starego Cygana. Dowiaduje się od niego, że w jej żyłach płynie krew ludzi posiadających dar uzdrawiania, oraz że dawno temu przepowiedziano mu, że gdy Tiggy do niego przybędzie, ma wskazać jej drogę do spalonej słońcem Granady…

Sześć sióstr. Choć urodziły się na różnych kontynentach, wychowały się w bajecznej posiadłości na prywatnym półwyspie Jeziora Genewskiego. Adopcyjny ojciec, nazywany przez nie Pa Saltem, nadał im imiona mitycznych Plejad. Każda ułożyła sobie życie po swojemu i rzadko mają okazję spotkać się wszystkie razem. Do domu ściąga je niespodziewana śmierć ojca, który zostawił każdej list i wskazówki mogące im pomóc w odkryciu własnych korzeni. I w odnalezieniu odpowiedzi na pytanie, co się stało z siódmą siostrą.
W cieniu okazałych murów Alhambry Tiggy odkrywa swój związek z członkami słynnej cygańskiej społeczności Sacromonte, którzy zostali zmuszeni do ucieczki ze swych domów podczas wojny domowej, i z La Candelą – największą tancerką flamenco swojego pokolenia. A pod okiem cygańskiej wiedźmy zaczyna uczyć się leczyć.
Przyjdzie jednak czas, kiedy los każe jej wybierać, czy powinna zostać z nowo poznaną rodziną, czy wrócić do Kinnaird, do Charliego…

CYTATY:
Dlaczego źli ludzie nigdy nie mają wyrzutów sumienia i nie czują się odpowiedzialni za to, że kogoś skrzywdzili, a ci dobrzy, którzy nie zrobili nic złego, wiecznie sobie coś wyrzucają?
Recenzje blogerów
Nierozerwalne więzy

Przeszłość ma ogromną moc, może dawać pozytywne wsparcie, ale również negatywnie wpływać na człowieka. Ukryte w niej tajemnice, nawet nieodkryte, niekiedy odbijają się niczym echo w losach kolejnych pokoleń. Czasem trzeba zagłębić się w rodzinne dzieje by poznać nie tylko swoich przodków, ale i ich dziedzictwo oraz spojrzeć na siebie z innej perspektywy.

Życie Tiggy rozpoczęło się od momentu kiedy jej adopcyjny ojciec Pa Salt zaopiekował się nią. Przez lata nie sięgała do wcześniejszych czasów, nie miała takiej potrzeby, pięć sióstr i opiekunowie, którzy stworzyli osieroconym dzieciom ciepły i bezpieczny dom, wystarczali dziewczynie. Śmierć Pa Salta wstrząsnęła światem jego córek, każdej pozostawił wiadomość, w jakiej jest ślad mogący pomóc im odnaleźć korzenie. Tiggy nie spodziewała się, że w odludnej części Szkocji wpadnie na trop swojej przeszłości. Odległa Hiszpania skrywa wiele sekretów, w tym także pewnej niezwykłej tancerki flamenco oraz jej bliskich. Cofając się o kilkadziesiąt lat młoda kobieta wchodzi w fascynujący, kolorowy, ale i też nie pozbawiony bólu, świat cygańskiej gwiazdy. La Candela swoim tańcem czarowała ludzi po obu stronach Atlantyku, lecz również przekazała kolejnym pokoleniom pewien dar, to on właśnie przypadł Tiggy. Czy pomoże jej przeboleć tak dużą stratę i pozwoli odkryć to, czego lub kogo naprawdę pragnie? Kiedyś ktoś uciekł z małej osady pod murami Grenady by talent mógł rozkwitnąć, teraz nastał czas powrotu oraz zmierzenia się z przeszłością oraz samym sobą.

Piąta odsłona siostrzanej sagi Lucindy Riley nie straciła nic ze swej intrygującej siły swoich poprzedniczek, co więcej wprowadza nowe barwy i emocje. Siostra Księżyca ma w sobie to, co swoje poprzedniczki, lecz jak zawsze nie jest w żadnym razie kalką, ale osobną historią i jednocześnie częścią większej całości. Oczywiście sekret Pa Salt`a wciąż nim pozostaje, chociaż pewne jej detale zostały ciut naświetlone, lecz jednocześnie pogłębiły jego tajemniczość. Główna bohaterka szukając swoich korzeni zagłębia się w niezwykłe dzieje genialnej tancerki i jednocześni babki. Nic w tym, czego się dowiaduje, nie jest proste, ani tym bardziej łatwe do zrozumienia, jednak jeśli ma się otwarte serce i umysł przekracza się granice postawione dawno temu. Pisarka przenosi czytelników do kontrastujących ze sobą miejsc – pięknej, lecz dzikiej Szkocji oraz monumentalnej Grenady, oba miejsca wpisują się fabułę doskonale jako tło dla historii Tiggy. Jak zawsze fikcja splata się z faktami, a ważne punkty dziejowe odzwierciedlają się w losach postaci, doniosłe wydarzenia mają także jednostkowy wymiar i to właśnie Lucinda Riley umiejętnie splata ze swoją wyobraźnią. Siostra Księżyca z każdym rozdziałem, tak samo jak i poprzednie tomy, wciąga czytelnika w rodzinne tajemnice, trudne decyzje i czasem gorzkie ich skutki oraz przede wszystkim pokazuje ile może znaczyć przeszłość i bliscy.

Ocena: 6/6
©Taki jest świat
Cenię sobie powieści Lucindy Riley, zwłaszcza te wchodzące w skład cyklu o siedmiu siostrach, z wielu powodów. Lektura wykreowanych przez autorkę historii sprawia mi ogromną przyjemność - obserwowanie w jaki sposób łączy wątki z przeszłości z teraźniejszością, dowiadywanie się o istnieniu zależności pomiędzy kreacją kolejnych sióstr a ich mitologicznymi „odpowiednikami”, znajdowanie wskazówek odnośnie wątku, który powraca przez wszystkie tomy (tajemnicza śmierć Pa Salta i nieodnalezienia siódma siostra) czy wreszcie poznawanie kolejnych zakątków świata. I dlatego zawsze cieszy mnie informacja o premierze nowego tomu. Siostra Księżyca pod pewnymi względami stanowi dla mnie jednak rozczarowanie - to znaczy, mam jej nieco więcej do zarzucenia niż w odniesieniu do dwóch poprzedzających ją tomów.

Tiggy zawsze była najbardziej uduchowioną z sióstr - niezwykle empatyczną i obdarzoną silną intuicją, do tego stopnia, że nierzadko była zdolna przewidzieć pewne wydarzenia. Być może dlatego tak trudno jest jej się pogodzić ze śmiercią ojca - bo nie poczuła nic co wskazywałoby na jego odejście. Wśród dzikiej, szkockiej przyrody, Tiggy stara się na nowo uporządkować życie i zrozumieć swoje korzenie. Dzięki staremu, samotnemu Cyganowi, któremu przed laty przepowiedziano, że sprowadzi Tiggy do domu, kobieta poznaje losy swoich przodków - słynnej cygańskiej społeczności z Sacromonte i powiązania z La Candelą - największą tancerką flamenco swoich czasów.

Historia Tiggy jest o tyle ciekawa, że do tej pory kobieta stanowiła raczej zagadkową postać. Pomimo tego, że Siostra Księżyca to już piąty tom cyklu, jako czytelnicy posiadaliśmy znikome informacje na jej temat. Lucinda Riley miała więc ogromne „pole do popisu” jeśli chodzi o kreacje postaci i wypełnienie jej historii. Czy wykorzystuje ów potencjał w pełni? Trudno powiedzieć. Mam wrażenie, że z perspektywy czytelnika, ciekawsze są nieco bardziej barwne postacie - niejednoznaczne i mniej wyidealizowane jak choćby CeCe czy babka Tiggy - La Candela. Ale z drugiej strony rozumiem, dlaczego Lucinda Riley zdecydowała się w taki sposób ukształtować swoją bohaterkę. A sporo kwestii i tak świadczy na korzyść Siostry Księżyca.

Piąty tom cyklu coraz wyraźniej splata ze sobą wątki z poprzednich części w całość - wracają postacie przedstawione w innych historiach - te, które zaledwie wspomniano między wierszami, ale i starsze siostry Tiggy. Lucinda Riley buduje też napięcie wokół sprawy śmierci Pa Salta. I chociaż wciąż jest to historia możliwa do lektury bez znajomości poprzednich tomów, coraz wyraźniej widać, że poznawanie losów kolejnych bohaterów w sposób chronologiczny wiąże się z dodatkowymi atutami. Ale niezaprzeczalnym atutem Siostry Księżyca pozostaje wątek przeszłości Tiggy. Autorce udaje się oddać klimat gorącej Hiszpanii i związanej z tym krajem kultury (szczególnie rozbudowany zostaje wątek flamenco); realia Hiszpanii ogarniętej wojną domową; czy losy hiszpańskich Romów.

Skąd zatem rozczarowanie, spytacie. Zupełnie nie rozumiem dlaczego scena zamykająca czwarty tom, pojawia się w Siostrze Księżyca tak późno (po przeszło dwustu stronach). Świadomość tego, że wkrótce rozegra się niniejsza scena, niemal całkowicie pozbawia ją dramatyzmu. A irytację pogłębia tylko brak konsekwencji w terminologii - z powyższym wydarzeniem związany jest wątek niezwykłego zwierzęcia, które tłumacz (nie wiem jak sprawa ma się w oryginale) naprzemiennie nazywa pegazem, jeleniem i, tu zaskoczenie, bykiem. Niestety, Siostra Księżyca powiela na dodatek pomysł z poprzedniej powieści autorki, choć spoza cyklu - Drzewa Anioła (pogoń za karierą, nawet kosztem rodziny). Rozumiem, że przy tak bogatej ofercie wydawniczej, trudno o całkowitą oryginalność, ale twórca nie powinien powielać chociaż własnych rozwiązań fabularnych.

Mam takie przeświadczenie, że Lucindę Riley stać na nieco więcej. Cieszy mnie to, że kolejne tomy nie są kalką poprzedniczek i że autorka stara się przedstawić coś nowego (z różnym skutkiem). Odświeżające jest zepchnięcie wątku romantycznego na dalszy plan, ale z drugiej strony traci on na wiarygodności - istnieje za mało scen pomiędzy bohaterami by zaangażować się w ów wątek i uwierzyć w niniejsze uczucie. I chociaż „wątek z przeszłości” jest jednym z ciekawszych w serii i doceniam nawiązania do poprzednich tomów, Siostra Księżyca tylko częściowo sprostała moim oczekiwaniom.

Ocena: 3+/6
©Złodziejka książek
Dziś w końcu nadszedł czas na kolejną część serii Siedem sióstr. To już piąty tom zatytułowany Siostra księżyca, w którym poznamy lepiej Tiggy – Tajgete, jak do tej pory chyba najmniej charakterystyczną z sióstr. Choć pojawiała się już w poprzednich częściach nie zaznaczyła zbyt silnie swojej obecności, zatem trochę obawiałam się tej części. Czy słusznie?

Tiggy spotykamy w momencie, gdy stara się o pracę w posiadłości Kinnaird. Ma tam zasiedlić dzikie koty, a w przyszłości i inne gatunki. Wręcz idealna praca dla naszej weganki i miłośniczki natury. Okazuje się, że szkockie odludzie skrywa przed Tiggy nie tylko wyzwania zawodowe. Na terenie posiadłości mieszka stary Cygan Chilly, który jest bruja i przepowiada Tajgete, że w niedługim czasie wróci ona do miejsca, w którym wszystko się zaczęło, do miejsca swoich urodzin. Choć dziewczyna nie bardzo wierzy w bajania starego człowieka w wyniku zbiegu wielu okoliczności, między innymi pojawienia się Zeda Eszu, którego niezbyt miło wspominam z pierwszej części, nasza bohaterka staje przed niebieskimi drzwiami jaskini w Sacramonte. Z dnia na dzień przenosimy się z zimowej Szkocji do gorącej Grenady, gdzie w szaleńczych rytmach flamenco odkryjemy dzieje rodziny Tiggy. Dzieje trudne, burzliwe i bardzo fascynujące.

Przez to, że Tiggy jest najbardziej uduchowioną ze wszystkich sióstr, jej historia jest najbardziej bajkowa. Wiele tu elementów mistycznych - przepowiednie, ziołowe mikstury na każdą dolegliwość i klątwy. Znajdzie się też miejsce na wątek kryminalny no i oczywiście miłosny. Wrócimy też do sprawy śmierci Pa Salta. Dzięki pewnemu odkryciu, jakie dokona Tiggy stanie się ona jeszcze bardziej podejrzana i tajemnicza. Wszystko to sprawia, że znów pani Riley skradła mi serce i z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę tej sagi rodzinnej, której przedsmak jak zwykle autorka zafundowała nam w ostatnim rozdziale. Okazuje się zatem, że moje obawy były zupełnie nietrafione. Tiggy po swych przodkach odziedziczyła moc, którą przyciąga nas bardzo silnie.

Na koniec tradycyjnie już gorąco polecam całą serię.

Ocena: 5/6
©Księgozbiór
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć