Nigdy Cię nie opuszczę
3.71 / 5.00 (liczba ocen: 1352)

Nigdy Cię nie opuszczę
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - najniższa cena: 24.88
Audiobook - najniższa cena: 28.00
wciąż za drogo?
28.71 złpremium: 15.95 zł Lub 15.95 zł
24.88 zł
31.90 zł
31.90 zł Lub 28.71 zł
31.90 zł Lub 28.71 zł
26.27 zł
28.37 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (4)
Wesprzyj UpolujEbooka.pl - postaw kawę
Inne proponowane

Mrożący krew w żyłach thriller, którego akcja rozgrywa się w środowisku londyńskiej palestry, gdzie od stuleci sprawiedliwość i korupcja toczą ze sobą wyrafinowaną grę. J. L. Butler to alter ego bestsellerowej brytyjskiej autorki literatury obyczajowej.

Francine Day to ambitna, inteligentna i odnosząca sukcesy prawniczka, która właśnie ubiega się o jedwabną togę. Potrzebuje tylko jednej prestiżowej sprawy, żeby uzyskać awans na królewskiego adwokata – takiej jak rozwód Martina Joya. Wzajemne zauroczenie Francine i Martina jest natychmiastowe i obsesyjne. Wdają się w sekretny romans i Francine sądzi, że wszystko pójdzie jak z płatka. Żona Martina jednak niespodziewanie znika, a on sam staje się głównym podejrzanym. Francine jest teraz jego prawniczką, kochanką, a także ostatnią osobą, która widziała żywą Donnę Joy. W miarę jak sprawa zaczyna się komplikować, Francine coraz trudniej przychodzi utrzymanie własnego życia w ryzach.

Nigdy Cię nie opuszczę od J. L. Butler możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook) lub słuchać w formie audiobooka (mp3).
Przychodzę do Was z recenzją pewnego thrillera, po którym nie do końca wiedziałam, czego się spodziewać. Było to moje pierwsze spotkanie z autorką, dlatego też nie wiedziałam, czy trafi ona w moje gusta, czy też nie. Ale kto nie ryzykuje, ten nic nie traci, więc zabrałam się za lekturę najszybciej, jak byłam w stanie. Widziałam wielokrotnie recenzje, pojawiające się na innych blogach, czy nawet sama jedna z polskich, dość popularnych autorek polecała ją. Więc pomyślałam, że raczej na pewno nie będzie tragicznie.

Przechodząc do okładki, muszę przyznać, że częściowo to ona mnie zainteresowała. Widzimy budynek, a w oknie kobietę. Czy to będzie któraś z naszych bohaterek? Ja mam swoje zdanie, a Wy, mam nadzieję, że też je będziecie mieć jeśli tylko zaczniecie czytać tę lekturę. Ciemnogranatowe niebo. Może świadczyć o nadchodzącej burzy, o nadchodzącej nocy lub... ranku. Każdy odbierze ją na swój sposób. Wydaje się taka mroczna... Oczywiście decydując się na tę książkę nie kierowałam się tylko i wyłącznie okładką. Przeczytałam opis, który brzmiał całkiem ciekawie.

Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką i muszę przyznać, że było całkiem dobrze. Dostałam historię napisaną lekkim, przyjemnym piórem. Czyta się dość szybko i można się wciągnąć. Nie jest to też idealna powieść, mam kilka uwag. Ale rzadko zdarzają się idealne powieści, więc jestem wyrozumiała i powiem nawet inaczej: są gorsze książki niż ta.
Co do samej autorki i jej pióra nie mam nic, bo naprawdę nie miałam żadnych blokad, barier podczas lektury i to jest na plus z pewnością. To, że przeczytałam ja w kilka godzin również jest na plus. Bardziej stwierdziłabym, że to taka książka na leniwą niedzielę, dla zabicia nudy. Nie jest zła, ale w niektórych aspektach mogłoby być lepiej.

Przechodząc do bohaterów... Nie było również źle, chociaż główna bohaterka irytowała mnie nieco. Byłam zła na nią, że nie potrafi się odezwać, postawić. Wiem, że jej zachowanie nie należy do najrozsądniejszych. Każdy odpowiada za własne czyny, a to, w co się wpakowała miało konsekwencje i to nie małe. Nie wiem, ale ja na chłopski rozum postąpiłabym inaczej. Mimo wszystko, nawet poszłabym na przekór emocjom, uczuciom... Ale przecież o coś musiało chodzić w tej książce, prawda? Więc padło na bezmyślne zachowanie pewnej prawniczki. Było mi jej szkoda z jednej strony na prawdę. Z drugiej jednak miałam ochotę nią potrząsnąć i byłam na nią wściekła.
Pojawia się również mężczyzna, starający się o rozwód ze swoją współmałżonką, Martin. Wprowadza on do fabuły wiele zamętu. I szczerze mówiąc, nie cierpiałam go od samego początku. Wiedziałam, czułam, że to będzie najbardziej znienawidzony przeze mnie bohater.
Pojawia się jeszcze kilku ważnych bohaterów, np. takich jak najlepsza przyjaciółka Francine, Clare. Bardzo ją polubiłam i od razu zapałałam sympatią. Ale to nie o nią się głównie rozchodziło...
Wszyscy bohaterowie są dopracowani, każdy z nich jest inny. Jednak jak widzicie nie polubiłam praktycznie nikogo. Ale może z Wami będzie inaczej? Mam taką nadzieję.

Czytałam w jednej recenzji, że ktoś zwrócił uwagę na romans prawniczki ze swoim klientem. I wiecie, że ja również tego nie do końca łapię? Dziewczyna wiedziała, jaki może się okazać facet, a mimo to uparcie drążyła temat i pozwala sobą pomiatać. Była nawet niemal jego marionetką. Tak jakby się od niego uzależniła. Niemal w ułamek sekundy. Nie twierdzę, że nie wierzę w przeznaczenie, bo wierzę, ale kurcze. Ten "związek" to "zauroczenie" wydawało mi się takie... puste? Na siłę? Nieprawdziwe. Ciężko było mi to zaakceptować. Tak samo jak później bierne zachowanie Fran w momencie ze swoim sąsiadem z dołu. Owładnęło mnie obrzydzenie i ogromna złość. Chciała ratować komuś cztery litery, ale o sobie nie pomyślała. A wtedy jak najbardziej powinna.

Akcja pędzi przed siebie w swoim tempie. Gdyby miała się wlec, wątpię, czy dotarłabym do samego końca tak szybko. Dlatego tutaj plusik za to, że nie mamy zbędnych opisów, monologów. Dialogi są żywe, tak samo podział dialogów i opisów jest w miarę równy, dzięki czemu nie ma powyżej wspomnianego efektu nudy. W kilku momentach autorka potrafi nas zadziwić.
Jednak nie jest to do końca thriller, taki jaki bym chciała. Brakowało mi emocji, a czułam tylko i wyłącznie negatywne emocje do głównej bohaterki. Poczułam szybszego bicia serca w niektórych momentach. Nie poczułam owej miłości, wspomnianej przeze mnie w której Fran była uczestnikiem.
Jestem pewna, że gdyby autorka raz jeszcze się zastanowiła, przeczytała i pomyślała, poprawiłaby kilka wątków, a już w szczególności z główną bohaterką i byłoby lepiej.

Reasumując, nie jest to jakaś wspaniała lektura, a średni thriller do przeczytania w kilka godzin. Możecie się wciągnąć, czyta się szybko i przyjemnie, bohaterowie są dopracowani, jednak przeszkadzał mi brak emocji, no i kilka spraw, o których napisałam. Główna bohaterka za bardzo mnie irytowała i spodziewam się, że to chyba przez nią moja ocena całości jest taka pół na pół. Nie czułam dreszczy, czego również żałuję. Historia była dobra, ale pomysł nie do końca wykorzystany.
Myślę, że mogę polecić ją wszystkim zainteresowanym, ale miejcie na uwadze to, że możecie nie dostać tego wszystkiego, co byście chcieli. Jeżeli wymagacie dużo od thrillerów to niestety po tej pozycji możecie się zawieść.
Ostatnią moja myślą o niej jest miłe wspomnienie, ale z wyniku zaniedbania nie jest ono jeszcze lepsze. Zapewne dość szybko zapomnę o tej historii, a szkoda...

Ocena: 3+/6 czytaj więcej
©Tylko magia słowa
Uwielbiam seriale prawnicze, które kiedyś oglądałam godzinami. Potem pojawiła się Chyłka i też przypadła mi do gustu. Dlatego w wielkim zaintrygowaniem usiadłam do Nigdy cię nie opuszczę. Ciekawi recenzji?

MÓJ KLIENT
MÓJ KOCHANEK
MÓJ MĄŻ
MOJA OBSESJA


Francine Day - ambitna, inteligentna, z sukcesami prawniczka. Marzy o zdobyciu jedwabnej togi, jeszcze jedna bardzo prestiżowa wygrana sprawa i może jej się to udać. Zostaje adwokatem rozwodowym Martina Joya. Niestety Francine wdaje się w romans z klientem, co zmienia wiele w jej życiu. Dodatkowo żona Martina znika, szuka jej policja, a adwokatka jest ostatnią osobą, która widziała Donnę żywą.

Co się z nią stało? Czy Francine utrzyma romans w tajemnicy? Czy Francine wpadła w obsesję? Kto jest tu osobą winną zaginięcia Donny?

Przede wszystkim muszę zwrócić uwagę na jedną rzecz. To są 384 strony, ale takie nie oszukane przez wydawnictwo, jeśli wiecie co mam na myśli. Książka ma troszkę większy format niż standardowa, ma wąskie marginesy i normalną czcionkę, a nie taką dużą oszukańczą. Naprawdę można z tą książką spędzić kilka dobrych godzin.

Czy mi się podobała? Tak, bo praktycznie przeczytałam ją naraz i wcale mnie nie zmęczyła. Ale czy nazwałabym ją pełnym napięcia i akcji mrożącej krew w żyłach thrillerem? Szczerze - nie. Niemniej podobała mi się, ale ja jestem fanką powieści obyczajowych więc na pewno inaczej do tego podchodzę. Jeśli ktoś sięgając po tę książkę chce się bać to może się z lekka zdziwić. Książka miała ogromny potencjał do takiego rasowego thrillera, ale niestety wykonanie trochę zawiodło. Brak zaskoczeń, można niestety do wiele rzeczy się przyczepić.

Główna bohaterka jest bardzo specyficzną osobą, która powoli odkrywa karty i swoją tożsamość. Zupełnie nie pasuje mi ona na znakomitą prawniczkę... Momentami przeszkadzały mi takie elementy romansu, którego nie lubię w książkach. Francine trudną polubić, ale z drugiej strony sama intryga jest tak poprowadzona, że bardzo byłam ciekawa rozwiązania.

Książka spodoba się jeśli ktoś nie nastawi się na mega thriller i wielkie ŁAŁ, bo tego po prostu zabrakło. To książka o zakazanej miłości, a wątek kryminalny jest niejako w tle.

Ocena: 4/6 czytaj więcej
©Matka książkoholiczka
Ostatnio rzadko sięgam po książki zagranicznych autorów. Jeśli już, to opis musi być naprawdę zachęcający - tak było w przypadku Nigdy cię nie opuszczę. Przyznam, że ciekawił mnie nawet bardziej angielski system prawny i sposób pracy tamtejszych prawników, a opis fabuły dodatkowo podsycił moją chęć na tę książkę.

Mamy bowiem główną bohaterkę - Francine, która jest prawniczką procesową, specjalizującą się w rozwodach i podziałach majątku. Pod jej skrzydła trafia Martin Joy, a wraz z nim trudny rozwód i szansa na zdobycie tytułu królewskiego prawnika. Pomiędzy tą dwójką dochodzi do "nieetycznych zachowań" - Francine wdaje się w sekretny romans z Martinem. Jeszcze może nie było by w tym nic, co mogłoby przynieść negatywne konsekwencje, jednak żona Martina nie przychodzi na rozprawę - znika w tajemniczych okolicznościach, a Francicne może okazać się ostatnią osobą, która ją widziała. Na dodatek nasza bohaterka nie pamięta, co robiła w noc, w którą po raz ostatni widziała zaginioną... Ślad po kobiecie znika, a policję wszelkie tropy doprowadzają właśnie do Francine.

Chyba się ze mną zgodzicie, że brzmi to niezwykle interesująco. Tylko co z tego, skoro nie potrafiłam się wciągnąć w tę historię. Zwroty akcji mnie nie zaskakiwały i nie odczuwałam żadnego napięcia, czytając tę książkę. Wszystko było takie poprawne, ale nie ekscytujące - przynajmniej dla mnie. Dla fana kryminałów i thrillerów nuda to najgorsze, co może zaserwować autor - liczyłam na większy dreszczyk emocji...

Pod względem fabularnym bez fajerwerków - spokojnie mogłam przewidzieć kolejne wydarzenia, jak również zakończenie tej historii. Została ona poprowadzona logicznie i ma swój ciąg przyczynowo-skutkowy, jak również czytelnikowi podrzucane są tropy, jakie mogą być dalsze losy naszych bohaterów, co jest niewątpliwie atutem tej książki. Brak logiki i zakończenie jak pięścią w brzuch to chyba najgorsze, co może spotkać czytelnika i na szczęście tutaj nie mamy z tym do czynienia.

Odnośnie do głównej bohaterki - niestety, ale irytowała mnie swoim zachowaniem, a szczytem było wybiegnięcie z sali sądowej w bardzo istotnej dla klienta sprawie, tuż przed wygłoszeniem swoich wniosków (a klient był zapewniany, że lepiej trafić nie mógł) i przed wydaniem orzeczenia przez sędziego. Większą moją sympatię zdobył Martin - on zdawał się rzeczowo oceniać sytuację i twardo stąpać po ziemi. Bohaterowie wydawali się być bardzo "ludzcy" i z krwi i kości - wzbudzający emocje, jak choćby przywołaną wcześniej irytację. Na szczęście zabrakło tutaj nijakich i płytkich postaci.

Książkę na szczęście czyta się szybko i dość rytmicznie - autorka ma bardzo przystępny styl pisania, dzięki czemu można czerpać przyjemność z lektury i się po prostu nie męczyć. Narracja jest pierwszoosobowa, zatem nie mamy szans dowiedzieć się, co może być prawdą, a co tylko spekulacją głównej bohaterki, lecz zarazem wraz z nią próbujemy rozwikłać zagadkę zaginionej żony Martina. Narracja ta została wykorzystana w tej książce umiejętnie i nie znajdziemy tutaj żadnych nieścisłości, jak również autorka nie zostawia nas z chaosem w głowie.

Jak widzicie książka jest - jak dla mnie oczywiście - do bólu wręcz poprawna, ale bez efektu wow niestety, na jaki czekałam. Nie twierdzę, że jest zła, ale nie miała tego "czegoś", przez co nie można książki odłożyć, póki się jej nie skończy. Być może, a właściwie to na pewno, każdy z Was odbierze (lub odebrał) tę książkę inaczej, niż ja?

Ocena: 3/6 czytaj więcej
©Zakątek czytelniczy
Matnia

Na własnych błędach wcale nie tak łatwo się uczyć zwłaszcza kiedy dostrzega się je za późno. Czasem udaje się przekuć klęskę w gorzkie zwycięstwo, które być może stanie się lekcją na przyszłość. Jednak teraźniejszość przynosi błądzenie w niedopowiedzeniach, kłamstwach i iluzorycznych uczuciach, a przede wszystkim w pragnieniu zaznania szczęścia.

Podobne sprawy Francine Day prowadziła wielokrotnie, w końcu rozwody zdarzają się często i są lukratywne dla prawników. Rozpad małżeństwa Martina i Donny Joy może być przysłowiową wisienką na zawodowym torcie prawniczki, zwłaszcza teraz gdy chce zdobyć kolejny szczebel na jurystycznej drabinie kariery. Nie tak łatwo sięgnąć szczytów, trzeba mieć talent i osiągnięcia, to drugie Fran skrzętnie gromadzi i właśnie stoi przed najlepszą szansą by utrwalić swój obraz zawodowca, nie tylko w oczach swoich zwierzchników. Od początku wiadomo, że nie będzie łatwo, lecz kolejne wydarzenia odkrywają ile pułapek czyha na nią. Romans z klientem nie jest dobrze widziany, a kiedy znika jego żona widmo porażki staje się coraz wyraźniejsze. Na tym nie koniec, to dopiero początek spirali bólu, kłamstw, półprawd oraz śledztwa oficjalnego i nieoficjalnego, wydającego się być obsesją Fran. Zdrowy rozsądek i uczucia wzajemnie przeczą sobie, a miotająca się kobieta pogrąża się coraz bardziej w wir przypuszczeń, wyrzutów sumienia, lęków oraz pragnienia poznania prawdy, jakakolwiek by ona nie była. Jakim człowiekiem jest Martin Joy? Silny i pewien siebie biznesman z wieloma zerami na koncie czy też to jedynie maska? Dlaczego Donna zaginęła właśnie przed samym rozwodem? Francine powinna zaufać swojej intuicji czy też poszlakom zdobytym przez policję? Każde rozwiązanie niesie z sobą ryzyko pomyłki, a tę już popełniła na samym początku znajomości z Martinem, na kolejną nie ma już miejsca i przede wszystkim czasu.

W matnię wpaść wcale nie tak trudno, wystarczy na chwilę dać się ponieść emocjom, najpierw czuć, potem dopiero myśleć, a cała reszta to skutki tego jednego momentu. Bohaterka Nigdy cię nie opuszczę przekracza granicę i szybko musi zapłacić za tę decyzję wysoką cenę. J. L. Butler nie daje czytelnikom typowego thrillera, może wydawać się, że zbyt uwypuklono wątek uczuciowy, a kryminalna historia toczy się gdzieś w tle. Jednak to właśnie drugi plan ma wpływ na to co dzieje się na pierwszym, opowieść mocno oparta jest na emocjach bohaterów – nieobliczalnych, ryzykownych i raniących. Pisarka postawiła również na tajemnicę owianą mgłą kłamstw i złudnych iluzji. Bohaterowie mają wiele twarzy, noszą maski, w momencie kiedy te ostatnie opadają ujawniają się ich słabości, lęki i blizny z przeszłości. Osąd jest łatwy, lecz w miarę rozwoju fabuły oczywiste sprawy nabierają innych barw. To, co wydaje się wadą staje się równocześnie punktem wyjścia dla działań mogących całkowicie zmienić sytuację, lecz czy tak będzie nikt nie ma pewności. Nawet więcej - są one nieracjonalne i całkowicie sprzeczne z rozsądkiem, ale autorka nie stawia na proste rozwiązania. Główna bohaterka stoi na krawędzi przepaści, czytelnik może mieć chwilami pewność, że w nią spada, jednak rzeczywistość rzadko kiedy jest zero jedynkowa i tak samo jest w tym przypadku.

Ocena: 5/6 czytaj więcej
©Taki jest świat
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć