ebook Czerwień kości
3.98 / 5.00 (liczba ocen: 10054)

Czerwień kości
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

najlepsza cena! w historii śledzenia
E-book - najniższa cena: 12.99
29.67 złpremium: 19.14 zł Lub 19.14 zł
19.90 zł
23.92 zł Lub 21.53 zł
25.52 zł Lub 22.97 zł
31.90 zł
-55% 12.99 zł
24.67 zł
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (6)
Inne proponowane

Trzeci tom kultowej serii brytyjskiej mistrzyni suspensu, wyróżnionej Diamentowym Sztyletem – najbardziej prestiżową brytyjską nagrodą literacką przyznawaną corocznie przez Stowarzyszenie Pisarzy Literatury Kryminalnej. „Dzięki takim książkom jak ta Cleeves zasłużyła na miano Królowej Kryminału” – „Sunday Mirror”

Kiedy młoda kobieta, pracująca na wykopaliskach w Whalsay, odkrywa pozostawione tam ludzkie szczątki, wieść elektryzuje mieszkańców Szetlandów, zwłaszcza że z początku nikt nie wie, z jakiego okresu pochodzą zwłoki. Wkrótce dochodzi do następnego morderstwa. Detektyw Jimmy Perez rozpoczyna śledztwo. Szybko okazuje się, że otoczeni przez morską pustkę mieszkańcy Whalsay skrzętnie chronią swoje tajemnice. 
Kiedy detektyw przygląda się po kolei ludziom uwikłanym w sprawę, odkrywa trwający od kilku pokoleń konflikt pomiędzy dwiema rodzinami. W końcu ginie kolejna osoba. Wyspę spowija upiorna mgła, która utrudnia prowadzenie śledztwa. 
Poruszając się po omacku, detektyw Jimmy Perez musi odkryć tożsamość mordercy, zanim ten uderzy ponownie…

„Finał robi oszałamiające wrażenie” – „The Scotsman”

„Tożsamość mordercy zaskoczy wszystkich” – „Publishers Weekly”

„Cleeves daje z siebie wszystko w tej doskonałej powieści” – „The Globe and the Mail”

„Spisana pięknym stylem, niespieszna intryga” – Peter James

Czerwień kości od Ann Cleeves możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Na jednej z wysp Szetlandów, niewielkiej Whalsay, prowadzone są wykopaliska archeologiczne. Młoda doktorantka chce udowodnić swoją tezę, o wadze wysp w czasach wspólnoty hanzeatyckiej.

W tragicznym wypadku ginie stara kobieta, właścicielka ziemi, na której toczą się prace.

Czy możliwe jest, żeby ten wypadek jednak nie był wypadkiem? Młody policjant, pomocnik inspektora Jimmiego Pereza, Sandy Wilson, nie jest w stanie uwierzyć, że jego kuzyn zastrzelił jego babcię. W nocy, we mgle i nietrzeźwy… ale nadal to niewiarygodne.

Co babcia robiła w środku nocy poza domem, dlaczego znający wyspę jak własną kieszeń Ronald tak się zagubił…

Musi w tym tkwić jakaś tajemnica. Czy ma związek z wykopaliskami? Z odkryciem rodem z XIV wieku? A może z wojennymi przeżyciami pokolenia babci? Albo z historią młodej archeolożki?

Czy kolejna śmierć z teoretycznie prostym wytłumaczeniem też ma jakieś drugie dno?

Ann Cleeves mistrzowsko plącze tropy, ukrywa je we mgle, w szumie wiatru, w sztormowym ryku morza.

Znakomicie wodzi czytelnika za nos między emocjami wyspiarzy, świeżych osiedleńców i chwilowych gości.

A jak zawsze zbrodnia oparta jest na najpodlejszych ludzkich emocjach. Zawiści, zazdrości, nienawiści i strachu.

Uwielbiam tę serię! Właśnie za klimat wysp i emocje i tajemnice małych wyspiarskich społeczności.

Ach! No i losy inspektora Pereza. Trochę tu mało Fran we własnej osobie, ale jak pięknie Jimmy tęskni!

Polecam!

I już nie mogę się doczekać kolejnego tomu!

Ocena: 5/6
©CzytAśka
Dziś chciałam Was zaprosić na trzecie spotkanie z Ann Cleeves i jej Kwartetem szetlandzkim. Znów spotkamy się z dobrze już znanym detektywem Jimmym Perezem, ale tym razem w śledztwie będzie go wspomagał współpracownik Sandy.

Na jednej z wysepek prowadzone są wykopaliska archeologiczne. Młoda doktorantka Hattie próbuje udowodnić, że na tej ziemi był kiedyś dom bogatego kupca. Pewnego dnia podczas prac prócz starych garnków zostają znalezione kości czaszki. Tej samej nocy ginie właścicielka terenu, na którym są prowadzone wykopaliska. Starsza pani była babcią policjanta Sandy’ego. W momencie śmierci miała na sobie płaszcz Hattie. Czy śmierć staruszki to tylko nieszczęśliwy wypadek czy może zbrodnia z premedytacją? Ale kto mógłby chcieć skrzywdzić starszą panią?

W tej części autorka nadal odkrywa przed nami tajemnice małych społeczności, ale również skupia się na dokładniejszej analizie psychologicznej swoich bohaterów. Ann Cleeves ponownie dostarcza nam wielu emocji owianych mgłą Szetlandów. W charakterystycznym dla siebie wolnym stylu doprowadza nas do bardzo zaskakującego końca. Ponieważ akcja powieści toczy się nieśpiesznie, więc i ja nie spieszyłam się z czytaniem, ale to uporczywe pytanie „o co tu właściwie chodzi?” towarzyszyło mi przez cały czas. Autorka, co jakiś czas podsyca naszą ciekawość odsłaniając nowe karty i kolejnych bohaterów tego dramatu, myli tropy równie skutecznie jak jej postaci. Chyba po raz pierwszy, czytając kryminał, nawet przez chwilę nie typowałam prawdziwego mordercy jako tego, który faktycznie popełnił zbrodnię. Naprawdę muszę Wam powiedzieć, że takiego zakończenia się nie spodziewałam.

Ocena: 4+/6
©Księgozbiór
Trzeci tom wciągającego Kwartetu szetlandzkiego właśnie wskoczył na półki księgarskie. Polscy miłośnicy tej serii „trochę” musieli na niego poczekać, ponieważ poprzedni wydawca po dwóch pierwszych częściach nie zdecydował się na kontynuację. Czy i tym razem Cleeves mnie oczarowała?

Na klimatycznych Szetlandach śmierć znowu zbiera żniwo. Tym razem ofiarą pada Mima Wilson – ekscentryczna babka policjanta Sandy’ego. Na początku wszystko wygląda na nieszczęśliwy wypadek, z upływem czasu jednak, gdy ginie kolejna osoba, pojawia się coraz więcej wątpliwości. Spróbuje je wyjaśnić detektyw Jimmy Perez, znany z determinacji i czujnego nosa. Czy ze śmiercią Mimy coś wspólnego mają wykopaliska archeologiczne prowadzone na terenie domostwa staruszki? Czy morderca ukrywa się wśród mieszkańców niewielkiej wyspy Whalsay? Jakie tajemnice kryją mroczne i bardzo pociągające Szetlandy?

Kto jest stałym bywalcem mojego bloga, ten doskonale wie, że serię szetlandzką Ann Cleeves pokochałam od pierwszego wejrzenia. Na każdą z części czekam z ogromną niecierpliwością, a gdy już trafi w moje ręce, rzucam wszystko, zasiadam w fotelu i nie wstaję, póki nie ujrzę ostatniej strony. Do tej pory pisarka była w doskonałej literackiej formie, a lektura jej powieści dostarczała mi niezapomnianych wrażeń. Tym razem jednak dla równowagi muszę też trochę pomarudzić, ponieważ Cleeves narozrabiała i mam ochotę solidnie wytargać ją za uszy. Mówiąc krótko, zrobiła mnie w balona, i to tak skutecznie, że do połowy powieści myślałam, że w mojej recenzji zachwytów raczej nie będzie.

To, za co najbardziej cenię serię szetlandzką, to wyjątkowy klimat wysp, który był mocno wyczuwalny w Czerni kruka oraz Bieli nocy. W Czerwieni kości mam wrażenie, gdzieś się rozmył, choć potencjał był duży, bo na Szetlandach osiadła właśnie tajemnicza, gęsta mgła – i przez chwilę faktycznie można było dostrzec, jak wkrada się we wszystkie zakamarki. Nie martwicie się jednak aż tak bardzo, bo tradycyjnie znajdziecie w powieści sporo szetlandzkich smaczków i ciekawostek, poczujecie się też jak członkowie tej przyjaznej, choć jednocześnie hermetycznej społeczności. Gdybym nie znała ogromnego talentu autorki do tworzenia mrocznej, przeszywającej atmosfery, pewnie taki stan rzeczy w zupełności by mi wystarczył. A tak czuję niedosyt.

Bardzo typowe dla Cleeves jest niespieszne, sukcesywne prowadzenie śledztwa, które w poprzednich tomach uznałam za ogromną zaletę. W Czerwieni kości jednak policyjne dochodzenie na początku powieści nazbyt się rozwleka, przez co czytelnik ma prawo czuć zniecierpliwienie. Dopiero mniej więcej w połowie wszystko się zmienia, akcja staje się bardziej dynamiczna i faktycznie można się porządnie wkręcić. Finał w dużym stopniu rekompensuje wszystkie początkowe niedociągnięcia, dlatego niech Wam absolutnie nie przyjdzie do głowy porzucanie lektury. Tym bardziej że morderca może okazać się sporym zaskoczeniem. O ile w dwóch poprzednich tomach udało mi się wytypować sprawcę, to tutaj nabrałam się jak dziecko. Lubię to!

Wszystkich, którzy kochają miłością szczerą detektywa Pereza, pewnie zasmuci nieco fakt, że w Czerwieni kości jest go troszkę mniej. Pierwsze skrzypce gra za to gapowaty i niedojrzały emocjonalnie policjant Sandy Wilson – wnuk zmarłej w tajemniczych okolicznościach Mimy. To postać w gruncie rzeczy ciekawa, w trakcie prowadzonego śledztwa wydaje się nawet, że z potencjałem, ale… nie jest Perezem. Nic nie poradzę na to, że tak się przywiązałam do tego sympatycznego typa.

Czerwień kości to przyjemny kryminał, choć pierwsza połowa może trochę rozczarować wiernych czytelników Cleeves. Mam nadzieję, że to tylko mały wypadek przy pracy i rzecz jasna wybaczam go autorce – wszak z przyjaciółmi jest się na dobre i na złe (w tym przypadku, na szczęście, tylko na trochę gorsze).

Ocena: 4+/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące książki:
Warto zerknąć