ebook Morderstwo w Hotelu Kattowitz
3.34 / 5.00 (liczba ocen: 308)

Morderstwo w Hotelu Kattowitz
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

E-book - polecana oferta: 18.66
wciąż za drogo?
22.25 złpremium: 14.35 zł Lub 14.35 zł
-21% 18.66 zł Lub 16.79 zł
22.01 zł Lub 19.81 zł
18.39 zł
19.61 zł 20% rabatu
kliknij aby zobaczyć pozostałe oferty (5)
Inne proponowane

Kolejna powieść z przymrużeniem oka w kryminalnej serii „…pod Psem”. Tym razem śledztwo zaprowadzi detektywa Szymona Solańskiego, dziennikarkę Różę Kwiatkowską oraz psa Gucia w świat show-biznesu, celebrytów i internetowych hejterów.

Pewnej grudniowej nocy w hotelu Kattowitz zostaje zamordowana DJ Dzidzia – rodzima gwiazdka pop, która na skutek zaskakującego zbiegu okoliczności była zmuszona zakwaterować się w podrzędnym hotelu tuż przed swoim niedoszłym koncertem. Rusza dochodzenie, które zaprowadzi detektywa Szymona Solańskiego, dziennikarkę Różę Kwiatkowską oraz psa Gucia w świat show-biznesu, celebrytów i internetowych hejterów. Przemierzając katowickie ulice, natrafią na ślad mordercy, ale po drodze będą musieli uporać się też z problemami w życiu osobistym.

Morderstwo w Hotelu Kattowitz od Marta Matyszczak możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Seria zabawnych kryminałów z Szymonem Solańskim, Różą Kwiatkowską i najlepszym psim pomocnikiem detektywa, kundelkiem Guciem, rozwija się w najlepsze. I choć ma swoje wzloty i (maleńkie) upadki, to wciąż czytam kolejne części z niesłabnącą przyjemnością. Po tomie pierwszym, Tajemniczej śmierci Marianny Biel, byłam zachwycona faktem, że w końcu czytam kryminał dziejący się na Górnym Śląsku, czyli w mojej małej ojczyźnie! Cóż, kiedy począwszy od drugiej powieści, nasze trio rusza w Polskę, a nawet… w świat (wyspa Inishmore w Irlandii w Zbrodni nad urwiskiem). Z radością przyjęłam więc fakt, że Morderstwo w hotelu Kattowitz, jak już sam tytuł wskazuje, rozgrywa się w Katowicach i okolicach. Hurra, nasi bohaterowie powrócili na Śląsk!

Jest grudzień, prószy śnieg, a ulice Katowic przykryte są puszystą pierzynką… Poczuliście się już miło i bezpiecznie? To błąd, bowiem Matyszczak szybko nas z tej sielskiej zimowej atmosfery wytrąca. Otóż w podrzędnym hotelu Kattowitz, zmuszona okolicznościami, zatrzymuje się młoda gwiazdka muzyki pop, DJ Dzidzia, która ma niebawem dać w stolicy Górnego Śląska koncert. Do występu jednak nie dojdzie, ponieważ Dzidzia zostaje zamordowana. Co robiła piosenkarka na nieczynnym, siódmym piętrze hotelu i kto ją zabił? Do pomocy w śledztwie zostaje zawezwane nasze dzielne trio, czyli Szymon, Róża i Gucio. Idąc śladem mordercy, muszą wniknąć w świat szołbiznesu, celebrytów i internetowych hejterów. Sprawa, rzecz jasna, gmatwa się i plącze, a we wspólnym dochodzeniu nie pomaga bynajmniej fakt, że stosunki Solańskiego i Kwiatkowskiej są od pewnego czasu dość, hmm… Napięte.

Nie ma jednak wyjścia, mordercę trzeba ująć. Na szali stoi i tak już nadszarpnięta opinia hotelu Kattowitz: to miejsce bynajmniej nie może się poszczycić maksymalną liczbą gwiazdek na popularnym portalu do oceniania wczasowych kwater… Niewyjaśniona śmierć DJ Dzidzi nie pomaga w zdobywaniu kolejnych gości. Chcąc nie chcąc, dzielna ekipa Solańskiego bierze się do roboty. Czy odkryją prawdę? I jak potoczą się prywatne losy Szymona i Róży?

Marta Matyszczak nie traci impetu. To piąty tom serii, więc czytelnicy mieli już okazję trochę poznać głównych bohaterów, a nawet się z nimi zaprzyjaźnić. W poprzedniej części, Zło czai się na szczycie, autorka zdradziła sporo z przeszłości Solańskiego, dzięki czemu jego postać stała się bardziej wyrazista i wielowymiarowa. Była to też póki co najmniej zabawna książka Matyszczak, ponieważ tragiczne losy detektywa wpłynęły mocno na wydźwięk całości. Nie jest to bynajmniej minus i nie upieram się, by powieści z serii Kryminał pod psem były zawsze tylko i wyłącznie wesołe! Ucieszyłam się jednak, że Morderstwo w hotelu Kattowitz wróciło do typowego dla śląskiej autorki humoru i czytelnik znów może znaleźć w treści sporo żartów sytuacyjnych (najwięcej śmiechu jest zawsze przy scenach z kundelkiem, zwłaszcza, gdy w pobliżu jego mordki znajduje się kiełbasa).

Jednak powieść Matyszczak nie przykrywa humorem kiepskiego wątku kryminalnego, co to, to nie! On broni się sam: i mam wrażenie, że z tomu na tom śledztwo, jakie mają przed sobą Szymon, Róża i Gucio jest coraz bardziej skomplikowane. Jak w pierwszych trzech tomach można było jeszcze zauważyć pewną prostotę fabularnych rozwiązań, tak od dochodzenia z tytułu Zło czai się na szczycie naprawdę nie mam się w tej kwestii czego doczepić. W Morderstwie w hotelu Kattowitz autorka wodziła mnie za nos do samego końca – gdy już byłam pewna, że został schwytany właściwy człowiek, ona raz jeszcze wywiodła mnie w pole.

Jest to zdecydowanie moja ulubiona powieść Matyszczak. W dużej mierze odpowiada pewnie za to fakt, że rozgrywa się w dobrze mi znanym miejscu, czyli centrum Katowic. To spora frajda, poczytać, że bohaterowie śledzą podejrzanego w przejściu podziemnym przy Spodku, przeprowadzają obserwacje na lodowisku usytuowanym zimą na rynku, czy zaglądają na Dąb do Silesia City Center. Jednak nie tylko to jest zaletą Morderstwa w hotelu Kattowitz – jeśli czytaliście poprzednie części to wiecie, że Marta Matyszczak potrafi zgrabnie pleść fabułę, piętrzyć kolejne zabawne sytuacje, nie popadając przy tym w przesadę, i prowadzić wątki tak, że książka zdaje się właściwie czytać sama. W piątym tomie serii jest wszystko to, co lubię w jej prozie, tylko jeszcze bardziej: jeszcze lepsze dialogi Szymon-Róża, jeszcze bardziej zagmatwane śledztwo, jeszcze ciekawsze wątki poboczne, jeszcze zabawniejsze gagi i, jeśli to w ogóle możliwe, jeszcze bardziej ciapowata Róża! Musicie poczytać sami o akcji na lodowisku…

Podsumowując: fanów serii z pewnością nie muszę zachęcać do przeczytania Morderstwa w hotelu Kattowitz, a tych z was, którzy jeszcze nie sięgnęli po komedie kryminalne Matyszczak, zachęcam do spróbowania. Jeśli znacie już powieści Alka Rogozińskiego, Olgi Rudnickiej czy Marty Obuch, pora na Martę Matyszczak. Nie będziecie zawiedzeni.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Gucio powrócił w szczekającym i pełnym humoru stylu – w swoim stylu. Wraz z właścicielem, prywatnym detektywem Szymonem Solańskim i jego przyjaciółką dziennikarką Różą Kwiatkowską wyrusza na poszukiwania kolejnego „złego złoczyńcy”, próbując, przy okazji, poukładać życie prywatne opiekunów. Czy tym razem mu się uda i finał okaże się szczęśliwy? By poznać odpowiedzi na te pytania, zachęcam do lektury książki – piątej części cyklu Kryminał pod psem, a póki co zapraszam do przeczytania recenzji!

Morderstwo gwiazdy muzycznej w śląskim hotelu Kattowitz jest szeroko komentowane przez media i mieszkańców miasta. Nic dziwnego – niecodziennie w niezbyt luksusowym hotelu dochodzi do pełnej zagadek śmierci popularnej DJ Dzidzi. Szymon, Róża i oczywiście Gucio wyruszają na ratunek nowej właścicielce domu gościnnego. Matka Róży – ceniona w swojej dziedzinie lekarka postanowiła bowiem porzucić medycynę i zostać bizneswoman. Początek jej kariery w hotelarstwie nie jest łatwy… W śledztwie toczonym równolegle przez policję i biuro detektywistyczne Solańskiego pojawia się coraz więcej niejasności i zaskakujących zbiegów okoliczności.

Wyjątkowe trio – dwa człowieki i pies – wpada w sam środek (lokalnego) showbiznesu, internetowego hejtu, popularności, wirtualnych relacji. Po płaszczykiem kryminalnej komedii, ustami nie do końca rozgarniętych, prostych Ślązaków, dwóch przyjaciół Alojza i Piotra, Marta Matyszczak przekazuje prawdy dotyczące świata w sieci. Pokazuje, co dzieje się z człowiekiem, gdy zyskuje złudne poczucie anonimowości w Internecie i jakie negatywne emocje może budzić dyskusja w komentarzach…

– Ja to chyba jestem z innej epoki. Wyłączył komputer i poszedł do domu. Wolał pokłócić się z Kusiową z piętra wyżej. Przynajmniej miała odwagę powiedzieć mu prosto w twarz, że jest starym idiotą.

Poszukując mordercy, bohaterowie próbują poukładać życie osobiste. Czytelnicy poprzednich części serii, szczególnie ostatniej Zło czai się na szczycie, wiedzą, że Solański zakłócił ceremonię zaślubin Róży i jej partnera. Przerwać ślub, a powiedzieć o swoich uczuciach i doprowadzić sprawę do końca… Cóż, w przypadku Szymona to długa i wyboista droga. Na szczęście ma u boku wiernego towarzysza. Gucio zrobi wszystko, by jego ukochany Pan zaznał wreszcie odrobinę szczęścia. Zwłaszcza, że w tej części wychodzą na jaw tajemnice związane z tragicznie zmarłą żoną detektywa.

Tak jak we wszystkich częściach serii przez wydarzenia w powieści czytelników prowadzi dwóch narratorów – wszechwiedzący i pierwszoosobowy. Najbardziej lubię te fragmenty, w których rzeczywistość opisuje Gucio – kundelek przygarnięty przez Solańskiego ze schroniska. Ze swoją psią naiwnością i prostotą, której często brakuje ludziom, przedstawia otaczający go świat i prowadzi (momentami własne) śledztwo. Dosłownie, jak przystało na porządnego psa, ma nosa. Ma nosa do ludzi i przestępców. Czy to on przemierzając katowickie uliczki wytropi mordercę gwiazdki sceny muzycznej?

Morderstwo w hotelu Kattowitz to gwarancja dobrego humoru, ale i chwil grozy. Powieść jest doskonałą propozycją i dla miłośników kryminału, i komedii, a także dla psiarzy, którzy bez szczekających czworonogów nie wyobrażają sobie życia. Jeśli jeszcze nie znacie Gucia, koniecznie nadróbcie poprzednie części. Śląsk kryje przed Wami wiele kryminalnych tajemnic… Odkryjcie je wraz z tym uroczym kundelkiem!

Ocena: 5/6
©Recenzje Dropsa Książkowego
Marta Matyszczak królową polskiej komedii kryminalnej jest! To nie ulega żadnej kwestii. Inną kwestią jest to, że w piątej odsłonie z serii Kryminał pod psem autorka przechodzi samą siebie. Eksplozja śmiechu, salwy chichotu i potok radości u czytających zagości. Morderstwo w Hotelu Kattowitz podnosi poprzeczkę komedii kryminalnej do kosmicznych rozmiarów. Bo nie da się odnieść wrażenia, że Marta Matyszczak z książki na książkę przechodzi kolejny level doskonałości, humoru, pozytywnej energii i tego wszystkiego co składa się na rozbrajający i rozśmieszający kryminał. Dodatkowo w tej odsłonie nie zabraknie ślonskiej godki. A to za sprawą Alojza i Pejtra kerzy pracowali w recepcji Teatru Ateneum. Ale nie martwcie się Autorka zadbała o wszystkich swoich fanów. Na dole każdej strony jest słowniczek, kery Wam wszystko wytłumaczy.

Książka jest również ciekawą kompilacją przebojów Miousha, gdyż każdy tytuł rozdziału zaczerpnięty został z tytułów przebojów katowickiego rapera. A i o muzyce w tej części sporo, a dokładniej rzecz ujmując o polskim szołbizie i jego hejtującej odsłonie. Gdy w grudniową noc na siódmym piętrze hotelu Kattowitz ujawnione zostają zwłoki DJ Dzidzi, wówczas Gucio, Solański i Kwiatkowska wkraczają do akcji. A dzieje się oj dzieje wiele. Oprócz kryminalnego śledztwa autorka zaprasza nas w podróż katowickimi uliczkami, a i nawet tramwajami. Trójka znanych nam dobrze już śledczych nie spocznie, dopóki nie znajdą mordercy rodzimej gwiazdy pop. I nie jest im straszne nawet to, że zmuszeni będą babrać się w szołbiznesowym polskim bagienku. Świat celebrytów i internetowego hejtu wciągnie nas w swe sidła. W te wnyki warto dać się złapać, by porwać się w wir kryminalnej komedii z górnej półki. Jak to na Szymona Solańskiego i Różę Kwiatkowską przystało nie tylko śledztwo będzie kwestią do rozwiązania. Ich sprawy osobiste również będą wymagały skupienia uwagi. Ale również i w tej sprawie mogą liczyć na wsparcie czworonożnego przyjaciela.

Marta Matyszczak bawi nas do rozpuku, rozśmiesza. A trzeba przyznać robi to z iście mistrzowską kreacją. Autorka wypracowała swój własny styl, który przyciąga. Z kolei Gucio to najukochańszy psi detektyw na całej kuli ziemskiej. Jego trafne riposty dowodzą wielkiego talentu komentatorskiego, czy też wybitnych zdolności obserwacji otaczającego nas świata. Tak sobie nawet myślę, że nie przesadzę uznając, iż Gucio nie tylko jest zdolnym śledczym, ale tytuł magistra socjologii należy mu się jak czworonogom micha. A jeśli już o jedzeniu mowa, piąta część Kryminału pod psem zaspokoi Wasze czytelnicze apetyty. Nie chcę ujmować żadnym wcześniejszym książkom pisarki, ale ta część jest najciekawsza, najśmieszniejsza i najlepsza. Ale tak naprawdę Marta Matyszczak z każdą książką kroczy coraz wyżej. A jeśli już o wysokości mowa, dzięki tej książce możemy dowiedzieć, się dlaczego na siódmym piętrze hotelu Kattowitz niemal nigdy nie pali się światło?. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego siódme piętro tego hotelu jest wyłączone z użytku, koniecznie sięgnijcie po Morderstwo w Hotelu Kattowitz. Ale tak naprawdę jest wiele powodów, by przeczytać tę komedię kryminalną. A dokładnie jest ich aż trzysta cztery, gdyż każda strona rozbawi Was do łez. Za egzemplarz recenzencki serdeczne dzięki dla Wydawnictwa Dolnośląskiego. A Marcie Matyszczak i Guciowi ślę uściski za dedykację i pozdrowienia.

Ocena: 6/6
©Czyt-NIK
Marta Matyszczak od zawsze pisała wciągające i bardzo zabawne powieści, ale tym razem to już doprawdy przesadziła! Wszystkie mięśnie mnie bolą od śmiechu, gęba nieustająco SieCieszy, a fabułą jestem oczarowana. Wyśmienita robota!

W hotelu Kattowitz dochodzi do morderstwa. Ofiarą jest piosenkarka o wdzięcznym pseudonimie DJ Dzidzia, która w Katowicach miała zagrać koncert. Policja od razu typuje podejrzanego, co więcej – pakuje go do mamra. Sprawa jest jednak o wiele bardziej skomplikowana, niż by się mogło wydawać. I tu do akcji wkracza niezawodne trio prywatnych detektywów: Szymon Solański, kundelek Gucio i dziennikarka Róża Kwiatkowska. To oni właśnie podążą tropem mordercy i spróbują rozwikłać zagadkę śmierci rodzimej gwiazdki pop. Przy okazji jak zwykle wpadną w tarapaty, pośmieją się, pozłoszczą i staną oko w oko z poważnymi problemami – także osobistymi.

Po lekturze Morderstwa w hotelu Kattowitz stwierdzam nieodwołalnie, że czytanie Matyszczak jest po prostu niebezpieczne! Po pierwsze, nabawisz się śmiechowych zakwasów na całym ciele i trudno Ci będzie wrócić do normy i formy (bo jak Gucio walnie dowcipem, to rechoczesz całym sobą i nie sposób tego przerwać); po drugie, zostaniesz posądzony o „nie teges” pod sufitem (bo kto to widział wybuchać gromkim śmiechem w środkach komunikacji miejskiej!); po trzecie w końcu, po zamknięciu ostatniej strony ogarnie Cię taka złość, że będziesz miał ochotę wbić się w drugiego zębami – że już, że tak szybko, że znowu trzeba czekać na kolejny tom.

Nie będę ukrywać – Solańskiego, Różyczkę, a przede wszystkim Gucia kocham miłością szczerą, bezwarunkową, aż po grób. Każda kolejna część przygód tej zabawnej trójki utwierdza mnie w przekonaniu, że urocza „małpa w czerwonym” (jak zabawnie mówi o sobie Matyszczak) ma wielki literacki talent, nieskończone pokłady wyśmienitego humoru, a do tego jest tak pracowita i pełna zapału, że niedługo, niczym Adaś Małysz, przeskoczy wszystkich mistrzów świata.

Czego zatem możecie się spodziewać po piątym tomie Kryminału pod psem? Jak zwykle świetnego, dopracowanego języka, który emanuje dowcipem, a którym Matyszczak z lekkością bawi się na różne sposoby, zawstydzając tym samym innych autorów komedii kryminalnych. W Morderstwie…, tak jak i w Tajemniczej śmierci Marianny Biel mamy okazję liznąć języka śląskiego, który autorka umiejętnie wplotła w dynamiczną, wciągającą i pełną smaczków fabułę. Znajdziecie tu także plejadę zabawnych, charakternych i bez wątpienia dających się lubić bohaterów – na czele, rzecz jasna, z patyczakiem Solańskim, lekko pulchną Różyczką oraz przesympatycznym trójłapym Guciem, którego postać jest wyrazem wielkiej miłości Marty do zwierząt.

Kto jednak myśli, że Morderstwo w hotelu Kattowitz to tylko heheszki i dowcipasy, ten jest w wielkim błędzie. Autorka i tym razem porusza ważne społeczne problemy (między innymi hejt w Internecie, hazard) oraz funduje bohaterom prawdziwą huśtawkę emocjonalną, która ich doprowadza czasem na skraj przepaści, a nas do łez wzruszenia. I są oczywiście słynne Katowice, mieniące się u Matyszczak różnymi barwami. Nie miałam do tej pory okazji porządnie ich zwiedzić „na żywo”, ale dzięki autorce czuję się, jakbym właśnie stamtąd wróciła.

Mogłabym tak jeszcze długo, bo faktycznie – jak piszą inni recenzenci – najnowsza powieść z serii Kryminał pod psem jest doskonalsza od poprzednich. I w pełni zgadzam się z opinią red. Marii Olechy-Lisieckiej z „Dziennika Zachodniego”, że „w tym trudnym gatunku, jakim jest komedia kryminalna, Matyszczak jest obecnie w Polsce najlepsza”.

Przekonajcie się sami!

Ocena: 6/6
©SieCzyta
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć