O zmierzchu
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 3.45 / 5.00
liczba ocen: 761
Ilość stron (szacowana): 208
cena polecana: 22.70
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
34.90 złpremium: 20.94 zł
22.70 zł
27.92 zł
27.92 zł
29.67 zł
Pozostałe księgarnie
17.45 zł
27.48 zł
27.61 zł
29.66 zł
31.41 zł
33.16 zł
34.90 zł
34.90 zł
34.90 zł
34.90 zł
Opis:

Jaka jest rola singielek we współczesnym świecie? Czego pragną te kobiety? Co jest dla nich najważniejsze? Therese Bohman ma odwagę stawiać te pytania i razem z czytelnikiem szukać na nie odpowiedzi. Jej „powieść […] o relacjach, które nie zaspokajają potrzeby bliskości, o ciele, pożądaniu i intelekcie” została nominowana do Nagrody Augusta.

Karolina Andersson, badaczka modernizmu cieszącą się uznaniem w środowisku historyków sztuki, jest w średnim wieku, nie ma dzieci ani stałego partnera i nie czuje się w życiu spełniona. Pewnego dnia pod opiekę pani profesor trafia młody doktorant twierdzący, że odkrył nieznaną dotąd, niezwykle utalentowaną malarkę. Czy wreszcie nadszedł długo oczekiwany przełom w życiu Karoliny?
Therese Bohman stworzyła bohaterkę podobną do naszych znajomych i przyjaciółek. Jaka jest rola singielek w średnim wieku w naszym społeczeństwie? Czego pragną te kobiety, kogo szukają? Co jest w życiu najważniejsze? W powieści nominowanej do prestiżowej Nagrody Augusta autorka próbuje odpowiedzieć na te skomplikowane pytania.

„O takiej kobiecie nikt w Polsce nie zrobiłby serialu: niewierna, zbyt niezależna, za dobrze wykształcona. Dlatego przeczytajcie tę powieść” – Paulina Małochleb, „Książki na ostro”

„Ileż to razy słyszałyśmy, że w pewnym wieku różnych rzeczy się nie robi? Najpierw jesteś na coś za młoda, później nagle za stara. Przede wszystkim ciągle jesteś kobietą. (...) «O zmierzchu» warto przeczytać, nawet jeśli nie jesteś kobietą po czterdziestce. W przypadku mężczyzn – zwłaszcza wtedy” – Natalia Szostak, Justyna Suchecka, „Krótka Przerwa”

„Poruszająca i inna niż dotychczasowe powieść o samotności w wielkim mieście, o relacjach, które nie zaspokajają potrzeby bliskości, o ciele, pożądaniu i o intelekcie. Bohman w mistrzowski sposób oddaje atmosferę współczesnego Sztokholmu, porównywano ją nawet do najsłynniejszego portrecisty tego miasta, Hjalmara Söderberga” – Katarzyna Tubylewicz

„W świecie, w którym hołduje się młodości i jędrności, kobiecym wdziękom bez cellulitu i fałdek, pojawia się opowieść o kobietach, o których zapominamy – nadal pięknych, wykształconych, samodzielnych i podejmujących decyzje wbrew oczekiwaniom społecznym” – „Literacka Kavka”

„Ta psychologicznie intensywna podróż to obraz inteligentnej, odnoszącej sukcesy kobiety, zżeranej przez potrzeby, których – jak się obawia – nie potrafi zaspokoić” – „Publishers Weekly”

O zmierzchu od Therese Bohman możesz już bez przeszkód czytać w formie e-booka (pdf, epub, mobi) na swoim czytniku (np. kindle, pocketbook, onyx, kobo, inkbook).
Recenzje blogerów
Wymyśliłam sobie, że w tym roku przeczytam wszystkie książki wydane do tej pory przez Wydawnictwo Pauza. Dlaczego? Bo te, które do tej pory przeczytałam były inne, zaskakujące (tak, tak, prym wiedzie Miranda July z jej umiłowaniem do absurdu) i zaostrzyły mój apetyt na więcej. Co prawda wydawnictwo mocno się rozpędziło i sporo mam do nadrobienia, ale mimo wszystko dawkując sobie Pauzę, powinnam sprostać wytyczonemu wyzwaniu.

O zmierzchu Therese Bohman od pierwszych stron poruszyła we mnie czułe nuty wspomnień. Na przykład tych z pobytu w Sztokholmie, gdzie mieszka główna bohaterka powieści Karolina Andersson. Karolina jest badaczką modernizmu, uznawaną przez kolegów po fachu, a w chwili obecnej profesorką opiekującą się obiecującym doktorantem. To kobieta po czterdziestce, która zakończyła długoletni związek, bezdzietna, niezależna i nieszczęśliwa. Jej życie przyjęło formę egzystencji z dnia na dzień, bez realnych powodów do radości. Może upajać się alkoholem – jeśli ma ochotę, oglądać filmy pornograficzne – gdy tego zapragnie, mieć mężczyznę na jedną noc – czemu nie? Co jej to daje? Poczucie samotności. Młody doktorant przynosi naukową bombę, która może sprawić, że w życie Karoliny wleje się optymizm tworzący strumień zmian reorganizujący jej dotychczasowe dni.

Książkę Therese Bohman czyta się bardzo dobrze. Napisana bez pretensjonalnego stylu, filozofowania, mówi o wykształconej, wydawałoby się silnej kobiecie, która pod pancerzem niezależności i etykiety „mogę wszystko”, kryje istotę pragnącą bliskości, kontaktu i silnych więzi. Banał? Zwyczajna historia? Trochę tak, ale ciekawie opisana i napisana. Te wahania nastroju, nakreślenie postaci bez użycia mocnej kreski, przekonują mnie i są dla mnie wiarygodne. Jedynie z czym ja mam problem, to wyłuskanie sedna tej historii. Znów delikatnie się zarysowuje, ale akurat w tym przypadku chciałabym, żeby wyraźnie do mnie przemówił. Może to mi uleciał kontekst? Może coś przeoczyłam?

Nie żałuję ani minuty spędzonej z powieścią szwedzkiej pisarki. Polecam!

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Uczucie samotności bywa przerażające i przytłaczające. To coś, z czym, wielu z nas, nie potrafi sobie poradzić i szuka odpowiedniej dla siebie drogi ucieczki – zazwyczaj poprzez nawiązywanie nowych znajomości. Dyskomfort wynikający z potrzeby bycia akceptowanym, należenia do danej grupy społecznej bywa uciążliwy. Człowiek, z natury, nie został stworzony do tego, by żyć w pojedynkę. Jest stworzeniem stadnym. I choć zdarzają się ludzie, którzy cenią sobie samotność, a wręcz cieszą się z niej, tak większości jednak ona przeszkadza.
Karolina Andersson to poważana badaczka modernizmu. Jej zawodowe osiągnięcia i pewność siebie sprawiają, że kobieta cieszy się uznaniem w środowisku historyków sztuki. Karolina jest kobietą w średnim wieku, nie ma stałego partnera, nie ma dzieci. Pomimo swoich dokonań nie czuje się spełniona w życiu. Gdy pod opiekę kobiety trafia młody doktorant, uważający, że dokonał interesującego odkrycia, wydaje się, że w życiu Karoliny w końcu nastąpi oczekiwany przełom.

Nawet jeśli ich teraz nie widać (…) są rzeczy, które czekają na mnie gdzieś za mgłą.
THERESE BOHMAN

Szwedzka pisarka maluje obraz kobiety, której maska zbudowana została z poczucia wyższości, śmiałości i brawury. Jednak pod nią kryje się kobieta – na wskroś przesiąknięta samotnością, gubiąca się w otaczającej ją codzienności. Zamknięta we własnych myślach, narzeka na wszystko, łącznie ze swoim imieniem, będącym, w jej mniemaniu, zbyt pospolitym, nijakim. Uważa, że jest lepsza od innych – nawet kupując produkty spożywcze zawsze wybiera te, z najwyższej półki.

To bohaterka, której nie sposób polubić, jednak z biegiem historii, u czytelnika wytwarza się coś w rodzaju nici zrozumienia, a nawet żalu. Odbiorca dostrzega, jaki smutek płynie z tej, notabene, niebanalnej osobowości. Sposób przedstawienia tego rozdźwięku potrafi wprawić w konsternację. Z drugiej strony przykuwa uwagę determinacją, z jaką Karolina poszukuje własnego ja mierząc się z powszechnie uznanymi stereotypami dotyczącymi kobiet w jej wieku. Wnikliwość, z jaką autorka zobrazowała te wszystkie elementy, jest zdumiewająca i zasługująca na słowa pochwały. Pokazała samotność – tę prawdziwą, ukrytą pod uśmiechem, zawadiackim spojrzeniem. W swojej złożoności główna bohaterka jawi się jako fascynująca persona, zadająca uniwersalne pytania: o zrozumienie przemijania, sprawiedliwość, poświęcenie, jakość życia, szczęście. Odrzuca przyjęte, współczesne teorie i daje wyraz szerokiemu spectrum poznania – nie tylko siebie, ale i otoczenia. Ironiczna maniera uwypukla narracyjny kontrast przedstawionych zdarzeń.

Pomiędzy psychicznym rozbiciem bohaterki, czytelnik podróżuje ulicami pięknego szwedzkiego Sztokholmu. Poznaje historię sztuki, zagłębia się w nią sprawiając, że przedstawiona historia jest jeszcze bardziej wiarygodna. Melancholijny klimat staje się idealną klamrą, scalającą ze sobą wszystkie elementy.

Pióro autorki jest lekkie, subtelne i bezpośrednie, aczkolwiek wymaga skupienia. Brak podziału na rozdziały, czy powolny rozwój akcji, nie narzuca hierarchii zdarzeń – ona je buduje. Satysfakcjonuje również zakończenie powieści – z jednej strony oczywiste, z drugiej otwarte, pozostawiające miejsce na własną interpretację.

Therese Bohman ucieka od stereotypów. Ta historia osacza, smuci, irytuje. To książka wielowarstwowa, poruszająca problematykę, traktowaną często po macoszemu. Padające w powieści nieoczywistości, pozostawione często bez odpowiedzi nurtują. Podkreślają, ile, tak naprawdę, może się wyklarować w trakcie trwania naszego życia i jak człowiek próbuje na nie zareagować. Pytanie tylko, czy słusznie je rozumiejąc.

Ocena: 4+/6
©Bookmoment
Publikacje Pauzy niezmiennie mnie zaskakują. Nie inaczej jest tym razem. Na pierwszy rzut oka niepozorna książeczka, zawiera jednak potężny ładunek treści i emocji. Za opisem Wydawcy:

Karolina Andersson, badaczka modernizmu cieszącą się uznaniem w środowisku historyków sztuki, jest w średnim wieku, nie ma dzieci ani stałego partnera i nie czuje się w życiu spełniona. Pewnego dnia pod opiekę pani profesor trafi a młody doktorant twierdzący, że odkrył nieznaną dotąd, niezwykle utalentowaną malarkę. Czy wreszcie nadszedł długo oczekiwany przełom w życiu Karoliny?

Z punktu widzenia faceta powiem tak: Karolina z początki okropnie mnie irytowała, następnie było mi jej żal, finalnie wzbudziła we mnie podziw. Nie było mi łatwo odnaleźć się w tej historii, bo założyłem, że to literatura kobieca. Odkrycie, w jakim punkcie życia znalazła się bohaterka, spowodowało poszerzenie mojej perspektywy. To ten punkt właśnie jest kluczowy w tej historii, nie płeć.

Moment życia, o którym wspomniałem, to okres czasu pomiędzy jednym „twardym gruntem”, a drugim. W przypadku Karoliny jest to przedział czasowy pomiędzy końcem długoletniego związku, a ogarnięciem swojego życia na nowo. To trochę taki stan jak ten moment, kiedy już nie śpimy, a jeszcze nie jesteśmy do końca świadomi. Bez względu na jakość snu i tego co czeka nas w dniu, w którym budzimy się, przez kilka chwil jesteśmy zawieszeni właściwie nie bardzo wiadomo gdzie. Dla mnie to jest taki moment, w którym byłbym w stanie podpisać cyrograf, aby tylko przytrzymać się snu, jednocześnie uważając, że jestem w tym kompletnie świadomy i racjonalny. No właśnie, w takim momencie, a szczególnie jeśli stan rozciąga się na miesiące, można wiele nieświadomie udawać. Szczęście, spełnienie, zaangażowanie, cokolwiek, wszystko, kurczowo trzymając się jeszcze poprzedniej wersji siebie, nie mając jednocześnie odwagi na nową wersję siebie.

Nie jestem do końca pewny, czy moja interpretacja jest zgodna z założeniami autorki, ale jedyne co mogę Wam dać, to szczery opis własnych myśli, które pojawiły się podczas tej lektury.

Technicznie O zmierzchu jest jak zwykle u Pauzy, fantastyczne. Piszę to dla tych, którzy jeszcze z tym wydawnictwem nie mieli przyjemności, bo dla reszty, myślę, jest to dość oczywiste.

Ocena: 5/6
©PanCzyta.pl
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć