Opowieść podręcznej
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.04 / 5.00
liczba ocen: 587558
Ilość stron (szacowana): 368
cena od: 20.73
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 20.73 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
22.90 zł
24.29 zł
24.68 zł
26.98 zł
29.35 zł
Pozostałe księgarnie
32.90 zł
20.73 zł
26.31 zł
26.95 zł
27.31 zł
27.97 zł
28.38 zł
30.00 zł
32.90 zł
Opis:

Świat jak z najgorszego koszmaru, gdzie reżim i ortodoksja są jedynym prawem. Wstrząsająca antyutopia o piekle kobiet, na podstawie której powstał znakomity serial oglądany przez cały świat.

Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość. Ale Freda pamięta jeszcze, choć wydaje się to nierealne, że kiedyś miała kochającego męża, z którym wychowywała córeczkę, miała pracę, własne pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma…

CYTATY:
Nie opowiada się niczego tylko dla siebie. Zawsze jest jeszcze ktoś drugi.
Ludziom najtrudniej się przyznać, że ich życie nie ma żadnego znaczenia. Żadnego celu. Żadnej treści.
Recenzje blogerów
Antyutopia (utopia negatywna) – utwór przedstawiający społeczeństwo przyszłości, którego organizacja polega na ograniczaniu wolności jednostki poprzez całkowite podporządkowanie jej systemowi władzy. Źródło: Wikipedia.

Zachęcona bardzo dobrymi ocenami a wręcz zachwytami, sięgnęłam po Opowieść Podręcznej Margaret Atwood. Pierwsze moje skojarzenie, to Folwark zwierzęcy Georga Orwella, który w czasach licealnych wywarł na mnie ogromne wrażenie. To samo piekło dyktatury, ale czy taki sam odbiór książki?

Gilead, fikcyjne państwo, gdzieś na terenach obecnych Stanów Zjednoczonych, gdzie panuje wojskowo-policyjny reżim. Żyją tam Podręczne a raczej egzystują, bo co to za życie skoro niemal nic im nie wolno. Rytm dnia wyznaczają dzwonki, na zakupy chodzą parami, żeby jedna drugą pilnowała, między sobą szepczą, czytają z ruchu ust. Snują się w swoich czerwonych strojach mając założone na głowy jakby czepce, białe skrzydła, które utrudniają komunikowanie się i oglądanie świata. Wszelkie używki są zakazane, to towar deficytowy, do którego dostęp mają nieliczni zdobywając go na czarnym rynku. Kosmetyki zlikwidowano, spalono wyzywające stroje. Podręczne obowiązkowo uczestniczą w codziennych rytuałach, egzekucjach i modłach.

Jest więcej niż jeden rodzaj wolności, powiedziała Ciotka Lydia. Wolność czegoś i wolność od czegoś. W czasach anarchii panowała wolność czegoś. Teraz zostałyście obdarzone wolnością od czegoś. Chciałabym, żebyście to doceniały.

Rola podręcznych jest jedna. Mają zostać zapłodnione przez Komendantów i mają urodzić dzieci ich bezpłodnym Żonom.

Niech będzie błogosławiony owoc - wypowiadam formułę przyjętego wśród nas pozdrowienia. - Niech Bóg otworzy - brzmi właściwa odpowiedź.

Życie kobiety jest nic niewarte, nic nie znaczy. Z tego świata nie ma ucieczki...

O tym piekle i upodleniu kobiet opowiedziała jedna z Podręcznych, Freda, która pamięta czasy "normalne", przed powstaniem totalitarnego państwa. Wplata wspominki o swoim mężu i córce. Snuje swą opowieść bardzo apatycznie, monotonnie. Słuchając audiobooka, dzięki interpretacji Magdaleny Cieleckiej mamy dokładnie taki odbiór, pogrążamy się niemal w rozpaczy. Niełatwo się tego słuchało i drugi raz wybrałabym słowo pisane.

Zawsze przy tego typu książkach i opowiedzianych w nich historiach niezmiernie doceniam to co mam, rodzinę, dzieci, przyjaciół, znajomych, nasze szczęście. Jest to niewątpliwie ich, tych opowieści, wartość dodana. Można się otrząsnąć i w chwilach zwątpienia pomyśleć - na co ty narzekasz? Ciesz się życiem!

Nie chcę myśleć, że tak kiedyś może być. Nie chcę takiej przyszłości dla moich wnuków, prawnuków. Chcę, żeby zawsze mieli wolną wolę, mogli o sobie decydować, być ludźmi świata bez barier, otwartymi na innych i pełni empatii. Wierzę w to, że tak będzie. Musi być!
Ta książka mnie oblepiła, wryła się w mózg, zdołowała. Ta książka jest mocna, paranoidalna i mam nadzieję, przeogromną nadzieję, że nie prorocza. Nie napiszę, że trzeba ją przeczytać, bo tak nie myślę. Sięgnijcie po powieść na własną odpowiedzialność.

Ocena: 4+/6
©Na czytniku
Antyutopie są tym bardziej przerażające, im bardziej czujemy, że wizja snuta przez autora może się spełnić. Gatunek ten to przeciwieństwo utopii (czyli, mówiąc skrótowo: wizji idealnego świata), jego mroczny rewers. Pisarze ku przestrodze opisują zniewolone społeczeństwo przyszłości całkowicie podporządkowane władzy: ludzie są jak bezwolne trybiki pracujące w wielkiej maszynie. Nikt nie może o sobie decydować, nikt nie może mieć własnego zdania. Taką straszną wizję przyszłości, tym straszniejszą, że wciąż aktualną (a pierwotnie opisaną w 1985 roku) snuje przed czytelnikami Margaret Atwood w powieści Opowieść podręcznej.

Freda jest jedną z wielu podręcznych, czyli młodych kobiet, których głównym zadaniem jest spłodzenie dziecka swojemu panu. Żyje w Republice Gileadu (dawnej Ameryce) i jest własnością Komendanta oraz jego Żony. Z powodu tragicznego w skutkach kataklizmu większość kobiet jest bezpłodna, te więc, które potrafią utrzymać ciążę są szczególnie cenne – ale nie jako człowiek, a jako rzecz, naczynie na dziecko. Niemowlę jest im zresztą po porodzie natychmiast odbierane i staje się dzieckiem Żony. Podręczne nie mają żadnych praw: mają ściśle określone zadania dopasowane do pory dnia, nie mogą odzywać się niepytane ani czytać (więc gdy chodzą na zakupy, do ręki dostają czeki z wymalowanymi potrawami, które mogą za nie dostać, a w witrynach zamiast słów „piekarnia” widnieją chleb i kłos zboża), przyjaźnić się z kimkolwiek, nikomu nie mogą ufać. Są szkolone do skrytości i sztucznej skromności, tresowane jak zwierzęta.

Ale Freda pamięta jeszcze inny, zupełnie teraz nierealny i odległy świat: świat, w którym miała męża i własne dziecko oraz przyjaciółkę, pracę, swoje pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma… Gdzie są jej bliscy i czy w ogóle jeszcze żyją? Freda chce wierzyć, że tak.

Wszystko zaczęło się nagle, jakby z dnia na dzień: konto kobiety przestało istnieć, wszystkie pieniądze zaczęły należeć do Łukasza, jej męża, a na ulicach zapanował chaos:

Tygodniami trwał taki stan zawieszenia, chociaż wiele się w tym czasie działo. Zaczęto cenzurować prasę, a niektóre gazety w ogóle zlikwidowano – jakoby ze względu na bezpieczeństwo. Pojawiły się na ulicach zapory, wprowadzono karty identyfikacyjne. Wszyscy to popierali, no bo ostrożności nigdy za wiele. Mówili też, że będą nowe wybory, ale że to musi potrwać, bo trzeba je przygotować. A na razie mamy się zachowywać normalnie.

Jednak nic nie było już normalnie. Obostrzenia były coraz większe, a w państwie zapanował totalitaryzm. Ludzie zostali podzieleni na kategorie według przydatności: rządzący mieli oczywiście największe przywileje (Komendanci i ich Żony), reszta miała na nich pracować: Podręczne (rodzenie dzieci i drobne sprawunki), Marty (sprzątające i pomagające w domu), robotnicy od drobnych prac (ogrodnicy etc.). Zupełnie bezużyteczne osoby, to jest stare i chore, były wysyłane do obozów pracy, gdzie szybko umierały, a zdrajcy, spiskujący przeciw władzy, byli zabijani i wieszani na murze ku przestrodze dla społeczeństwa: z nami nie warto zadzierać.

Moja obecność tutaj jest nielegalna, przebywanie sam na sam z Komendantami zakazane. My służymy tylko do rozmnażania: nie jesteśmy konkubinami, gejszami, kurtyzanami. Przeciwnie – zrobiono wszystko, żeby nas z tej kategorii kobiet usunąć. Ma nie być w nas nic rozrywkowego, nie dopuszcza się, byśmy mogły stanowić obiekt potajemnych pragnień – ani oni od nas, ani my od nich nie mamy prawa doznawać żadnych szczególnych łask, ma nie być żadnego punktu zaczepienia dla miłości. Jesteśmy dwunogimi łonami, niczym więcej: świętymi naczyniami, probówkami laboratoryjnymi. Dlaczego więc chce mnie tu widzieć, w nocy, samą?

Opowieść podręcznej to opowiedziane w pierwszej osobie losy Fredy, kobiety, która nie potrafiła zapomnieć dawnego życia i w której tlił się, choć ledwo widoczny, buntowniczy ogień. Czytelnik poznaje jej przerażającą historię (która była udziałem tysięcy innych młodych kobiet) jej ustami, co powoduje, że jest ona nieraz niekompletna, a czasem jakby potyka się na kolejnych zdaniach. Freda raz zdobywa się na trochę odwagi, to znów się boi, ma wrażenie, że lada moment zostanie odkryta i stracona. Ciągnie jednak swoją opowieść, a my wiemy, że póki mówi to jej się udało: żyje, a więc walczy.

Ta okrutna i straszliwa wizja przyszłości została wykreowana przez Margaret Atwood jako krytyka rządów Ronalda Reagana, kiedy władza próbowała ograniczyć ruchy emancypacyjne kobiet. Tym smutniejszy jest fakt, że powieść ta, doczekawszy się kolejnego wydania w Polsce, nie straciła nic na aktualności. Patrząc na wydarzenia ostatniego roku, gdy nasz rząd postanowił powiedzieć kobietom, co mają robić i czuć oraz jak i kiedy się rozmnażać, możemy się tylko z niepokojem zastanawiać, jaki będzie następny krok. Oby obecna władza nie znała Opowieści podręcznej! Jeszcze się zainspiruje i coś, co miało być ostrzeżeniem, stanie się instrukcją. Napawa niepokojem to, jak łatwo można zniewolić człowieka w stanie zagrożenia, gdy jest w strachu. W naszym kraju na szczęście nie daliśmy się zastraszyć, wciąż walczymy. Freda, główna bohaterka tej historii, również postanowiła walczyć. Zamykający książkę wykład profesora Jamesa Darcy’ego Pieixoto, jednego z członków Towarzystwa Studiów nad Gileadem, daje nadzieję, że reżim Komendantów i ich Żon w końcu przeminie. Tylko jak długo najważniejsze będą prawa jednostki do decydowania o sobie dopóki nie krzywdzi tym innych? Oby wolność zawsze zwyciężała, a historia podręcznych pozostała jedynie literacką fikcją.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
To moje drugie spotkanie z prozą Margaret Atwood. Pierwsze, czyli Penelopiada... było bardzo nijakie. Dlatego też rozpoczynając lekturę Opowieści podręcznej, miałam dość mieszane uczucia. Poza tym dosyć dobrze wiedziałam, na jakich zasadach działa Gilead (co nie jest trudne w przypadku pozycji o takim rozgłosie) i zupełnie nie rozumiałam zachwytów nad samą książką. Ta wizja nie przerażała, była kolejnym tworem literatury. Lecz już po kilkunastu stronach moja opinia zmieniła się o 180 stopni. I do końca nie pozbyłam się zachwytu.

Freda jest Podręczną w Republice Gilead. Może opuszczać dom swojego Komendanta i jego Żony tylko raz dziennie, aby pójść na targ, gdzie wszystkie napisy zostały zastąpione przez obrazki, bo Podręcznym już nie wolno czytać. Co miesiąc musi pokornie leżeć i modlić się, aby jej zarządca ją zapłodnił, bo w czasach malejącego przyrostu naturalnego tylko ciężarne Podręczne mają jakąś wartość.

Ale Freda pamięta jeszcze, choć wydaje się to nierealne, że kiedyś miała kochającego męża, z którym wychowywała córeczkę, miała pracę, własne pieniądze i mogła mówić. Ale tego świata już nie ma…
[opis z okładki]

Dzień i noc

Narrację Opowieści podręcznej podzieliłabym na część dzienną i nocną. Dzienna jest dużo bardziej rzeczowa, momentami wręcz naturalistyczna. Freda skrupulatnie opisuje otaczającą ją rzeczywistość. Ta swoista suchość narracji stanowi pewien mur pomiędzy nią a okrucieństwem świata, w którym się znalazła. Za dnia nie pozwala sobie na jakiekolwiek refleksje; zamyka się w sobie w obawie przed histerią, która wciąż wisi nad nią niczym topór kata.

Wszystko zmienia się w nocy, gdy leży w swoim łóżku (choć czy może je nazwać swoim?). Wówczas styl zmienia się; staje się bardziej poetycki, sensualny. Bohaterka pozwala sobie na szczerość z samą sobą, a nawet pewną ekstrawagancję, jaką jest delikatność. Strumień świadomości staje się luźniejszy, a sceny z przeszłości przeplatają się ze sobą, tworząc ciąg skojarzeń.

W tym miejscu krótka o tłumaczeniu z lat 80, choć świetne od strony stylistycznej i genialnie oddające klimat powieści, jest jednak niestety pod pewnymi względami przestarzałe. Określenia typu living room [s. 213]* czy spolszczenia imion obecnie po prostu śmieszą. Razi również zauważalna liczba literówek.

Freda

Atwood dokonała pełnej introspekcji Fredy, idealnie odzwierciedlając intensywność jej emocji: nienawiści, obrzydzenia, strachu, upokorzenia, mrocznych lęków, ale też bierności, którą okazuje w najważniejszych momentach. Freda żyje na skraju histerii, nie mogąc sobie na nią pozwolić. Jak sama mówi: Mam dość chleba powszedniego (...) To nie jest najważniejszy problem. Problem polega na tym, aby go przełknąć i się nie udławić. [s 233] W oczach społeczeństwa stała się chmurą, zakrzepłą wokół centralnego obiektu w kształcie gruszki, twardego i bardziej realnego niż ja sama. [s. 91] Kobiety płodne, znajdujące się teoretycznie na uprzywilejowanej pozycji, zostały niewolnicami własnej płodności; sprowadzono je do ciał, a właściwie wyłącznie do ich macic. Są dwunogimi łonami, niczym więcej: świętymi naczyniami, probówkami laboratoryjnymi. [s. 165] Uważa się je za bardziej wartościowe od mężczyzn, ale to prowadzi tylko do większego ograniczenia ich wolności.

Freda nie reprezentuje archetypu bohatera wychowanego w danym świecie, niezdającego sobie sprawy z jego wad (jakże słabe to słowo!) i nieznającego innej rzeczywistości, który dość często pojawia się w antyutopiach. Ona doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co utraciła i na tym polega jej tragedia. Wspomnienia utopijnej, z jej perspektywy, przeszłości wciąż są świeże. Tęskni za mężem, córeczką i za małymi rzeczami związanymi z poprzednim życie.

Bierność

A owo poprzednie życie dzieli od Gileadu tylko kilka lat. Za sprawą retrospekcji możemy śledzić zmiany krok po kroku. Scenariusz przejścia od demokracji do totalitaryzmu u Atwood jest bardzo prosty. Autorka ukazuje, jak łatwo społeczeństwo może przegapić właściwą porę na sprzeciw wobec działań władz. Przejść od zaskoczenia zmianą do strachu. Ograniczanie praw kobiet zaczęło się od zwolnienia ich z pracy i przekazania ich pieniądze "odpowiedzialnym" za nie mężczyznom. W tym punkcie uwagę zwraca podkreślenie potrzeby równości w związku; jeśli jedna strona jest zależna od drugiej, traci poczucie bezpieczeństwa, a także własnej wartości. Możliwość zerwania relacji jest gwarancją jej prawidłowego trwania.

Sytuacja przedstawiona w powieści jest o tyle ciekawa, że pozwala z dystansu spojrzeć na współczesną pozycję kobiet w społeczeństwie; ich problemy, ale też wywalczone szanse i perspektywy. I tak też czyni Freda. Była ona typową przedstawicielką nowoczesnego zachodniego społeczeństwa: Zawsze traktowałam swoje ciało jako instrument przyjemności, środek transportu albo narzędzie spełniania mojej woli. Mogłam go używać do biegania, naciskania takich czy innych guzików, do powodowania, by pewne rzeczy się działy. Istniały oczywiście granice, ale moje ciało było giętkie, samodzielne, konkretne, stanowiło ze mną jedność. Teraz rzeczy mają się inaczej. [s. 91] Opowieść podręcznej pozwala docenić i zauważyć dogodności oraz prawa, którymi my, kobiety, możemy się obecnie cieszyć. A z których często w pełni nie korzystamy. Jednocześnie autorka wielokrotnie krytykuje naszą bierność, ignorowanie poważnych problemów, a skupianie się wyłącznie na pozytywach. To nie jest zdrowa postawa i to ona doprowadziła do powstania Gileadu. Żyłyśmy jak zwykle, ignorując. Ignorowanie to nie to samo co ignorancja (...). Oczywiście czytało się w gazetach różne historie o znalezionych w rowach lub lasach ciałach kobiet, zatłuczonych na śmierć czy zmasakrowanych, z którymi "coś wyprawiano", jak to się mówi, ale to wszystko dotyczyło innych kobiet i robili to inni mężczyźni. Żaden z nich nie należał do tych, których znałyśmy. [s. 71].

Ową bierność przejawia Freda również teraz. Opowieść podręcznej nie jest historią silnej kobiety walczącej z opresyjnym systemem. Wydaje się, że nawet gdyby Fredy nie zniszczono psychicznie odebraniem dorobku życia i tak jej działania nie wyglądałyby inaczej. I choć z jednej strony nie można jej za to winić, to i tak pozostaje pewien żal. Zwłaszcza, że z epilogu dowiadujemy się, iż Gilead nie upadł wkrótce po zakończeniu akcji. Ile było takich kobiet? Świadomych i uświadomionych, ale całkowicie biernych? I ile takich nas otacza?

Prostota

Ów epilog stanowi bardzo ciekawy element powieści. Następuje de facto po otwartym zakończeniu powieści i zawiera prelekcję wygłoszoną 150 lat po akcji powieści. Traktuje ona Opowieść podręcznej jako prawdziwe źródło historyczne i stara się ustalić tożsamość jej bohaterów. Pokazuje, jak łatwo w imię obiektywizmu naukowego stracić z oczu ludzki dramat. Gilead staje się wyłącznie epizodem w historii, pewnym modelem społecznym. Nie wspomina się o ludzkich tragediach, które za nim stoją. Patrząc na przeszłe epoki, my również często używamy takiego modelu. To ostatnia przestroga od Atwood.

Jednak według mnie swój światowy sukces książka zawdzięcza nie tylko poruszanemu tematowi i sposobowi jego prezentacji, co ogólnej formie. Opowieść podręcznej, choć trudna, nie jest nieprzystępna dla przeciętnego czytelnika. Nie wymaga wielkiego literackiego obycia ani wytrwałości w przedzieraniu się do interpretacji. Przemawia wprost do serca czytelnika; do jej odbioru wystarczy podstawowa empatia. Autorka udowadnia tym samym, że powieść wybitna (nie boję się tutaj użyć tego określenia) może, a nawet powinna być, możliwie prosta. Prosta prostotą ożywczą i porażającą, a nade wszystko inspirującą do własnej refleksji. Taka jest właśnie Opowieść podręcznej. I dlatego każdy powinien z nią się zapoznać.

Ocena: 6/6
©Między sklejonymi kartkami
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Serial, serial... jaki serial (aha 2017?)
    Przypomnę Państwu: Film - Opowieść podręcznej (1990) z Natashą Richardson i Robertem Duvall

  • Awatar

    Świetna książka, trafiłam na nią oczywiście po obejrzeniu serialu. Jeżeli boisz się że książka zbyt szybko ujawni zakończenie to uspokajam, można ją przeczytać nawet jak jesteś w trakcie serialu. Mi bardzo podoba się książka i zachęcam do przeczytania jako uzupełnienie wiedzy o początkach serialu

Inne proponowane
Warto zerknąć