Nic do stracenia. Początek
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.26 / 5.00
liczba ocen: 13196
cena od: 15.00
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 15.00 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
15.00 zł
19.68 zł
20.49 zł
21.24 zł
23.74 zł
Pozostałe księgarnie
24.99 zł
18.74 zł
19.99 zł
22.49 zł
22.50 zł
22.50 zł
24.99 zł
24.99 zł
Opis:

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy, a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kilka lat jej życia w piekło. Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo. Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą.

 

CYTATY:
Wszyscy ludzie ważni dla nas odchodzą wcześniej czy później. Nic nie trwa wiecznie.
Wszystko, co jest warte posiadania, warte jest też, żeby o to walczyć.
Recenzje blogerów
Zaczynając od okładki... Nie wiem czemu, ale wzięłam tę książkę jako kontynuację innej pierwszej części. Może przez wzgląd na okładkę? Są do siebie podobne, a mimo to podobają mi się. Widzimy dziewczynę i chłopaka - można by powiedzieć, że coraz więcej okładek spotykamy właśnie tak skomponowanych. Bo to prawda. Grzbiet tej lektury jest przepiękny. Czerń, czerwień, biel i miniaturka dwojga ludzi z okładki. Szkoda jedynie, że nie ma skrzydełek. Bo są pozbawione dodatkowej ochrony przed urazami.
Co do samego wydania nie mam zastrzeżeń, gdzieś tam spotkałam literówkę, ale nic poza tym. Czcionka jest duża, wyraźna, a odstępy zostały zachowane.

Przechodząc z kolei do samej autorki, Kirsty Moseley to jestem zadowolona. Pióro pisarki jest na tyle lekkie i przyjemne, że jesteśmy w stanie poznać całą historię w rekordowo szybkim tempie. Jednak ja dawkowałam sobie tą historię, nie chciałam połknąć ją na raz. Pani Moseley posiada warsztat, po którym śmiem sądzić, że jest wykorzystany w pełni. To lekkie pióro sprawia, że my, Czytelnicy wpadamy do miejsca akcji naszych bohaterów i stajemy się obserwatorami tego, co się dzieje. Autorka potrafi sprytnie zaczarować nas i sprawić, że zbyt szybko nie zapomnimy o bohaterach, ani wydarzeniach, jakie spotkały przedstawione postacie. Kirsty zarzuca nas prawdziwą bombą emocjonalną, z której nie sposób się otrząsnąć. Czuję się jak zaczarowana osoba, podlegająca jej zaklęciu. Musicie mi wybaczyć, jeżeli cokolwiek będzie się powtarzać w tej recenzji, ale piszę ją pod wpływem chwilowego natchnienia, które znika tak szybko jak się pojawia. Jest to spowodowane urokiem rzuconym przez pisarkę i nie mogę po prostu otrząsnąć się z tego wszystkiego, co dostałam podczas tej lektury. Zatem wybaczcie mi, jeżeli w pewnych chwilach nie będę potrafiła się wysłowić... Chcę Wam jak najbardziej już teraz polecić tę powieść, bo styl autorki to jedna z wielu zalet, dla których warto poświęcić swój czas.

Anna - niestety nie miała życia usłanego różami. Ma dziewiętnaście lat i od trzech lat boryka się z przykrymi i wręcz drastycznymi chwilami ze swojego życia. Wciąż rozpamiętuje moment, kiedy to jej życie wymknęło się spod kontroli, wpadło w ręce zła i wielkiego bólu, którego nikt nie jest w stanie uleczyć. Po części bardzo dobrze rozumiem jej ból, żal czy nawet bunt. Nie dziwi mnie jej zachowanie, bo ma do tego prawo. Przeżyła wiele, nie miała w nikim wsparcia, a jej życie przez długi czas towarzyszył tylko i wyłącznie strach. Jestem przekonana, że i Wy zrozumiecie postępowanie tej młodej dziewczyny i mimo wszystko wybaczycie jej, że zachowuje się tak, a nie inaczej.
Z kolei Ashton... Jest to człowiek, który również ma przykre wspomnienia z przeszłości. Jest o kilka lat starszy od Anny, ale ma swoje cele, do których dąży. Jest najlepszy w jednostce SWAT i gdy dostaje dziwne zlecenie, nie wie, czy będzie w stanie je zrealizować. Ale będąc najlepszym - kilka miesięcy oddelegowania do misji specjalnej, oczywiście budzi nieco poddenerwowania, ale przekonania, że łatwo nie będzie.
Czy wystarczy jak określę go moim nowym książkowym mężem? Bo to ideał faceta. Takiego każda chciałaby mieć przy swoim boku. Ma sporo zalet i chyba jest pozbawiony wad - no dobra, ma jedną, która jest nie do zniesienia, ale idzie się z czasem przyzwyczaić. Ci, co czytali wiedzą o co mi chodzi, ale ci, którzy jej nie znają - gwarantuje Wam, że po poznaniu tej wady na Waszych ustach pojawi się uśmiech.
Reasumując chciałabym stwierdzić, że Kirsty Moseley wykreowała ludzi z charakterem oraz bolesną przeszłością. Pokusiła się o trudne sprawy, które powodują niepokój. Niemniej jednak tych dwoje młodych ludzi da się polubić bardzo szybko, można ich zaakceptować takich, jacy są. Uważam, że zarówno Anna jak i Ashton są realni. Może gdzieś na świecie są takie ideały jak on, czy osoby, które wiele wycierpiały - podobnie jak Anna. Jestem pewna, że ich polubicie.

Największym plusem tej książki są emocje. Emocje, które potrafią zburzyć nasz świat. Nie tylko bohaterów, ale i nasz, poukładany bądź nie - realny świat. Nie mogę pogodzić się do tej pory z uczuciami, jakie dostałam. Bo to, co czuli bohaterowie tej książki - silnie odczuwałam ja. Dawno nie czytałam powieści, w której byłoby aż tak wiele emocji. Czułam się jak jakiś liść na wietrze, którym rządzi wiatr. Tak jak marionetka czy kukła, którą się steruje... Ta lektura głównie mnie raniła, odczuwałam tak bardzo silny ból, jakbym to właśnie ja była pokrzywdzona, a nie bohaterka powieści. Nawet nie musiałam odstawiać na moment lektury by wszystko czuć i widzieć. Wyalienowanie od otoczenia to jedyny sposób ucieczki, sama się kiedyś o tym przekonałam. Bo jeżeli rozmawiając z kimś nie potrafimy wysilić się nawet na sztuczny uśmiech i miłe słowa, a tylko potrafimy ranić, to czasami warto posiedzieć w samotności z dala od ludzi.
Jest to pełna emocji lektura, która sprawi, że Wasz świat przestanie istnieć i tylko to, co jest napisane przez Kirsty będzie Was obchodzić. Będziecie przejmować się tym, co wydarzy się kolejnego dnia. Będziecie we wszystkim widzieć coś podejrzanego. To tak jakby balansowanie na granicy - uda mi się żyć normalnie, albo mi się nie uda. Tak to mniej więcej wygląda.

Dużo w książce się dzieje, ale to głównie zasługa bohaterów, którzy nie szczędzą sobie języka na siebie samych. Dzięki ich dynamiczności ta powieść nabiera prędkości, z której się cieszymy, ale i obawiamy się, że już za kilka linijek będzie wszystko stracone. Podoba mi się to, że autorka potrafiła w swoim lekkim piórze ująć tak trudne tematy, których się podjęła, a ja Wam ich nie zdradzę - nie chcę robić spoileru. Chcę, byście sięgnęli chociaż po pierwszy tom, bo jak najbardziej warto i wierzcie mi, że nie da się na niej zawieść. Nie spodziewałam się tak wielkiej bomby uczuć, jaką dostałam. Jak widać autorzy potrafią nas zaskoczyć i to w najmniej spodziewanym momencie. Jestem bardzo szczęśliwa, że mogłam poznać historię Anny pomimo iż jej przeszłość rozdziera serce i niemal wzrusza. Trzymam jednak za nią kciuki, by wszystko powiodło się dobrze. Teraz trzeba czekać na kontynuację losów, które już niebawem. (całe szczęście)

Reasumując chciałabym podziękować Wam, że jakoś przebrnęliście przez moje kacowe majaki na temat tej książki. Zdaje sobie sprawę, że niektóre zdania nie mają ładu i składu, ale mój zachwyt nie ma końca i wciąż czuję tę gulę w gardle, ten ból, żal i wszystkie pozostałe emocje. To chyba jakoś do mnie pasuje, ponieważ nawet na maturze ustnej miałam temat z ukazywaniem emocji... Chciałabym również podziękować samej autorce, że zdecydowała się na tak odważny krok i podjęła się dość trudnej tematyki. Podjęła się czegoś, co wymaga wiele od autora - a mianowicie prawdziwości i emocji. By czytelnik chociaz w minimalnym stopniu mógł poczuć to, co czuje bohater powieści, chociażby jeden. I uwierzcie mi, że Pani Moseley się udało. Jestem autentycznie zachwycona i cieszę się, że należy do mojego zbioru książek. Pięknie się prezentuje, ale i treść jest jak najbardziej godna uwagi. Mam nadzieję, że Was przekonałam i zachęciłam do sięgnięcia po tą Perełkę. Na pewno się nie zawiedziecie. Jak dla mnie fenomen.

Ocena: 6/6
©Tylko magia słowa
Jeśli chodzi o książki ukazujące się nakładem wydawnictwa HarperCollins Polska, to w ostatnim czasie w moje ręce trafiały głównie thrillery. Teraz postanowiłam spróbować z czymś spokojniejszym, delikatniejszym. Sięgnęłam po powieść obyczajową, wobec której miałam dość wysokie oczekiwania, choć pióra autorki jeszcze nie poznałam. Jaka okazała się być pierwsza część nowego cyklu?

W dniu szesnastych urodzin Anna Spencer bawi się w klubie ze swoim chłopakiem. Wyjątkowy wieczór szybko się kończy,a poznany przypadkiem Carter Thomas, handlarz broni i narkotyków, zamienia kilka lat jej życia w piekło. Dzięki jej zeznaniom Carter zostaje skazany, ale z więzienia wciąż wysyła listy z pogróżkami. Ojciec Anny, wpływowy senator i kandydat na prezydenta, zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo. Ochroną Anny zajmie się przystojny komandos, Ashton Taylor. Aby nie wzbudzać podejrzeń, ma udawać jej chłopaka. Cierpliwie stara się sprawić, by pokonała dręczące ją koszmary i pogrzebała przeszłość. Anna zaczyna czuć się bezpiecznie, a udawanie zakochanych powoli przestaje być grą. Jednak kolejne dni przynoszą złe wiadomości. Wkrótce ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Jeśli tak się stanie, Ashton i Anna znajdą się w niebezpieczeństwie. [opis wydawcy]

Nazwisko autorki bardzo często pojawiało mi się przed oczami, głównie za sprawą jej powieści Chłopak, który zakradł się do mnie przez okno. Niestety nie było mi dane poznać tej historii, jednak po bardzo pozytywnych opiniach wiedziałam, że muszę poznać twórczość pisarki. Padło na jej najnowszą książkę Nic do stracenia. Początek. Czy to był dobry wybór, zaczynać właśnie od tej historii?

Właściwie nie do końca wiem, co Wam o tej pozycji napisać. Podczas jej lektury czułam się, jak na emocjonalnej huśtawce, albo karuzeli, która raz szalenie szybko pędziła do przodu, mając po drodze wiele nagłych zawirowań, a następnie zatrzymywała się i wolnym tempem ruszała w tył. Mógłby to być niezły rollercoaster, lecz gdzieś po drodze chyba pogubił część śrubek.

Historia zaczyna się naprawdę mocnym akcentem, zwiastując dużą dawkę wrażeń i niezapomnianych emocji. Gdyby w takim stylu pociągnięta była całość, byłaby to jedna, z najlepszych książek jakie ostatnio poznałam i z całą pewnością najlepsza z gatunku new adult. Właśnie, byłaby. Coś po drodze nie do końca zostało przemyślane, gdzieś zabrakło tego czegoś, co utrzymało by poziom przez całą treść. Cóż to mogło być?

Po raz kolejny Annę spotykamy kilka lat później, kiedy to dowiadujemy się, że Carter przez 10 miesięcy przetrzymywał ją, bił i gwałcił. To okrutne doświadczenie odbiło się na jej psychice. Jest bojaźliwa i co nie jest niczym dziwnym - nie ufa mężczyznom, których trzyma na dystans. Mocny początek i chęć poznania ogromnych emocji, jakie towarzyszą bohaterce, ponieważ ciągle jest ona nękana. Boi się dotyku nawet najbliższych jej osób. Pewnego dnia Anna zyskuje prywatnego ochroniarza - Ashtona, który jest agentem SWAT. Zapowiadało się do tego momentu coraz ciekawej i naprawdę byłam ogromnie ciekawa dalszych scen.

Spodziewałam się, że Anna będzie sprawiać swojemu ochroniarzowi jakieś problemy. W końcu to młody facet, od których dziewczyna zdecydowanie trzymała się na dystans. Okazuje się jednak, że między tą dwójką bardzo szybko nawiązuje się nić porozumienia, pomimo wszelkich problemów, jakie ma ze sobą Anna. Rozumiem, że Ashton mógł robić naprawdę dobre wrażenie i przyciągać do siebie ludzi. Nie rozumiem jednak, jak osoba tak pokrzywdzona jak nasza bohaterka może po trzech dniach znajomości pójść z nim do łóżka. Niestety jest to brak konsekwencji wobec zachowania młodej dziewczyny. Osoba, która przeżyła coś tak okrutnego, zdecydowanie dłużej powinna przekonywać się do obcego, młodego mężczyzny, biorąc pod uwagę, że stroniła od dotyku nawet najbliższych jej osób. Ten proces powinien znacznie dłużej trwać i niestety, ale właśnie to sprawiło, że moja ocena będzie znacznie niższa niż mogłaby być.

To, co trzeba na pewno przyznać autorce, to umiejętność utrzymania odpowiedniego napięcia pomiędzy bohaterami, a co przez to wynika, również pomiędzy książką, a czytelnikiem. Kirsty Moseley co jakiś czas podrzuca intrygujące wątki, które sprawiają, że chce się czytać i nie sposób odłożyć książki na bok. Po drodze jednak przypominamy sobie również o niekonsekwencji względem głównej bohaterki i jej lekkomyślności, jednak cała reszta stara się wyprowadzić tę powieść na wyższą półkę.

Z czystym sumieniem mogę również stwierdzić, że pisarka ma bardzo przyjemny i lekki styl, dzięki któremu przez książkę szybko się mknie. Autorka przedstawia historię w sposób prosty i zrozumiały podrzucając nam dodatkowo garść emocji, które podsycają napięcie. Czyta się z całą pewnością przyjemnie, więc gdyby nie usterka, o której już pisałam, książka byłaby naprawdę rewelacyjna. Niestety zabrakło mi tutaj jeszcze jednej rzeczy - mocnego zakończenia, po którym nie mogłabym się doczekać kontynuacji dwutomowej serii. Troszkę się zawiodłam, ale chętnie sięgnę po kolejny tom, by poznać dalsze losy bohaterów. Chętnie również poznam poprzednie dzieła autorki, które tak bardzo były zachwalane. Może w tamtych lepiej się odnajdę? Oby!

Nic do stracenia. Początek to z całą pewnością materiał na rewelacyjną książkę. Napisana przyjemnym i prostym językiem, okraszona sporą dawką emocji, zachęca do poznania losów młodych bohaterów. Dla wnikliwych czytelników postępowania Anny mogą być sprzeczne, jednak ocenę pozostawiam Wam. Czyta się przyjemnie i szybko, a dzięki rosnącemu napięciu ciężko tę książkę odłożyć na półkę.

Ocena: 4+/6
©Kraina Książką Zwana
Znacie tę sytuację, kiedy boicie się wejść w social media, bo wszędzie są jakieś spoilery? Ja właśnie tak miała z tą książką. Przez kilka dni nie zaglądałam na instagrama, bo wszędzie widziałam ten tytuł i zachwyty nad nimi. O co tak naprawdę tyle szumu?

Anna Spencer przez rok była więziona przez dilera broni i narkotyków, Cartera Thomasa. Zabił jej chłopaka, na jej oczach, i wykorzystywał przez ten czas psychicznie i seksualnie. Kiedy została uratowana przez policję pomogła wsadzić mężczyznę do więzienia. Teraz Carter ma się odwoływać do wyroku. Jej ojciec, wpływowy senator i kandydat na prezydenta robi wszystko by ochronić córkę. W tym celu jej ochroniarzem zostaje Ashton Taylor, przyszły członek SWAT.

Z więzienia cały czas przychodzą listy od Cartera. Trochę spokojniej byłoby, gdyby były to pogróżki. Ale to są listy miłosne. Wygląda na to, że on kocha Annę. Chorą, psychiczną, pokręconą i nieodwzajemnioną miłością.

Jak się pewnie możecie domyślać między Anną a Ashtonem coś jest. Sprawa nie jest taka prosta, bo dziewczyna cały czas tęskni za swoim zamordowanym chłopakiem, Jackiem, a jej psychika jest zryta po gwałtach i prześladowaniu.

Powiem Wam tak, to jest pierwsza książka Kirsty Moseley, po którą sięgnęłam. I naprawdę jestem zadowolona. Co prawda, może nie tak, jak cała masa innych ludzi, ale to naprawdę było dobre.

Po pierwsze, główni bohaterowie byli naprawdę dobrzy. Ale mam jedną uwagę. Były takie momenty, kiedy na kilka stron narrację przejmował Ashton, i one były dla mnie dużo ciekawsze. Miejscami Anna mnie przytłaczała. Miałam z nią lekki problem.

Historia, fabuła, wątki to kawał dobrej roboty. Spodziewałam się czegoś naprawdę gorszego, za bardzo przesłodzonego, ale w drugą stronę, za bardzo mrocznego. A tu jest naprawdę dobre wyśrodkowanie.

Ale niestety, ktoś musi trochę ponarzekać, i to będę ja. Momentami miałam wrażenie, że autorka nie wykorzystała w 100% zasobów, które miała. Uważam, że kompletnie niewykorzystana została postać Cartera. Było go za mało. A tak można byłoby wykorzystać jego psychikę...

Jeżeli macie w planach podarować Nic do stracenia. Początek. to musicie wiedzieć, że polecam ją nieco starszym czytelniczkom. Tak od 16 lat w górę. Sceny są ostre, ale wcale nie psychicznie. Po prostu zdarzają się sceny seksu, a tego można młodszym oszczędzić. I to mnie też miejscami zrażało. To tak jakby Kirsty Moseley chciała zapożyczyć pewne rzeczy od E. L. James i lepiej sprzedać książkę.

Podsumowując sama nie wiem, czy jestem w stu procentach przekonana do polecania Wam i podpisania się pod tym. Uważam, że po prostu każdy powinien wyrobić sobie o niej zdanie i sięgnąć.

Ocena: 4/6
©Zatraceni w kartkach
Przy czytaniu tej książki towarzyszyła mi ciągła huśtawka uczuć. Raz chłonęłam wydarzenia w niej opisane do pierwszej w nocy, nie mogąc się oderwać od lektury, innym razem wściekałam się i irytowałam nad niedorzecznościami w kreowaniu postaci głównych bohaterów. Do końca nie zdecydowałam się czy książkę uwielbiam, czy nie znoszę.

Annę poznajemy gdy ma 16 lat i wraz ze swoim chłopakiem wybiera się do klubu świętować swoje urodziny. Jednak sielanka nie trwa dłużej niż kilka stron. Już przy wejściu do lokalu pojawia się Carter, który stanie się największym koszmarem życia dziewczyny. Wraz z bandą swoich drabów zabija chłopak dziewczyny i uprowadza ją.

Nasze następne spotkanie z Anną ma miejsce trzy lata później. Dowiadujemy się, że była ona więziona, bita i gwałcona przez Cartera przez 10 miesięcy, do czasu gdy została uwolniona w trakcie policyjnej obławy na jego dom. Teraz złoczyńca przebywa w więzieniu, a Anna panicznie boi się dotyku nawet najbliższych sobie osób. Ponieważ jej prześladowca ciągle nęka ją listami, a ojciec Anny jest kandydatem do fotela prezydenta Stanów Zjednoczonych, jako jej ochroniarz wybrany zostaje najlepszy absolwent akademii, młody, przystojny i bardzo skuteczny agent SWAT Ashton Taylor.

Więź między nimi nawiązuje się bardzo szybko, mimo problemów jakie ma ze sobą Anna, i po trzech dniach znajomości, idą oni ze sobą do łóżka. Właśnie w tym momencie pojawił się mój największy kryzys w trakcie czytania. Zachowanie bohaterki opisane zostało całkowicie bez konsekwencji - osoba tak mocno doświadczona przez los, nie może okazać się przecież taka otwarta na doświadczenia cielesne z praktycznie obcą jej osobą. Co prawda autorka robiąc krok naprzód zaraz cofa się o dwa kroki opisując postępowanie swoich bohaterów, co powtarza się wielokrotnie w trakcie fabuły, nie usprawiedliwia to jednak lekkomyślności jaka cechuje ją względem Anny i Ashtona.

Muszę przyznać, że Moseley potrafi utrzymać napięcie między bohaterami na bardzo wysokim poziomie, ciągle podsycając ciekawość czytelników co za chwilę między nimi się wydarzy. Dzięki temu kilkakrotnie przyłapałam się na tym, że wprost nie potrafiłam odłożyć książki na półkę i zająć się swoimi obowiązkami. Historia napisana jest bardzo łatwym językiem dlatego czyta się wręcz sama.
Rozczarowało mnie trochę zakończenie. O tym, że jest to pierwsza część dwutomowego cyklu wiedziałam wcześniej, ale spodziewałam się bardzo mocnego akcentu na koniec części pierwszej. Niestety wydarzenie kulminacyjne wcale nie tyczyło się tego, czego się spodziewałam i wydaje mi się, że wątek sensacyjny opowieści rozwinięty w całości będzie dopiero w Nic do stracenia. Wreszcie wolni. O ile w ogóle zostanie on rozwinięty. Mam nadzieję, że tak się stanie.

Ocena: 3/6


©Szczypta romansu
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć