Kluczowy świadek
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.45 / 5.00
liczba ocen: 380
Ilość stron (szacowana): 384
cena od: 14.99
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 14.99 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-39% 14.99 zł
-42% 16.49 zł
24.59 zł
24.90 zł
29.99 zł
Pozostałe księgarnie
29.99 zł
20.99 zł
23.39 zł
24.82 zł
24.89 zł
24.89 zł
25.49 zł
27.00 zł
29.99 zł
29.99 zł
Opis:

Preben Pramm leży martwy od tygodnia. Jest nagi, związany, na jego ciele widać ślady tortur. Dom wywrócono do góry nogami, ale nie wygląda na to, żeby zabójcy znaleźli to, czego szukali... Książkowy debiut uznanego dziś pisarza kryminałów. Gratka dla fanów cyklu z komisarzem Williamem Wistingiem. Realistyczna powieść oparta na autentycznej historii.

Pramm nie miał krewnych, przyjaciół i najwidoczniej żadnego kontaktu z ludźmi z zewnątrz. Jaka była jego tajemnica? Czemu musiał umrzeć w tak brutalny sposób?

„O tym zabójstwie mówi się jak o jednym z najbrutalniejszych i najdziwniejszych w najnowszej norweskiej historii kryminalnej. Pierwszego dnia mojej pracy w policji w Larvik, udało mi się ominąć taśmy ostrzegawcze i wślizgnąć na miejsce przestępstwa. Podążanie śladami nieznanego mordercy było szczególnym przeżyciem. Właśnie to przeżycie, chodzenie od pokoju do pokoju i baczne przyglądanie się śladom bezlitosnej walki na śmierć i życie, było początkiem mojej przygody z pisaniem” – Jørn Lier Horst, komisarz policji i pisarz

„…jedna z najbardziej wiarygodnych historii, jakie miałem okazję przeczytać od bardzo, bardzo dawna” – Terje Stemland, „Aftenposten”

„Dobry kryminał, który jest absolutnie wart przeczytania” – Yvonne Albrigtsen, „TV2”

Recenzje blogerów
Kluczowy świadek jest pierwszym tomem cyklu o komisarzu Williamie Westingu. Jednak książki J. L. Horsta znane są już sporej grupie polskich czytelników (w naszym kraju wydane zostały późniejsze tomy serii). Pierwsza część jest wyjątkowa, nie tylko w takim razie, z powodu debiutu, ale również tego, że autor, który wcześniej był policjantem i szefem wydziału śledczego, napisał ją na podstawie autentycznego śledztwa, w którym sam brał udział. Sprawa dotyczyła jednego z bardziej brutalnych morderstw, które wydarzyły się w Norwegii. Poprzez książkę, autor chciał ponownie zainteresować opinię publiczną tą sprawę i skłonić ewentualnych świadków do zeznań, co w rezultacie miało pomóc rozwiązaniu śledztwa. Niestety, tak się nie stało. Jednak nie zmienia to faktu, że zarówno książka, jak i cała seria stała się sukcesem.

W 1995 roku, odnaleziono zwłoki Ronalda Ramma. Mężczyzna był torturowany i zgwałcony, jego mieszkanie zostało przez sprawców dokładnie przeszukane. Mimo intensywnego śledztwa, nie udało się odnaleźć morderców.
Główny bohater serii komisarz Wiliiam Wisting, szykuje się do urlopu, jednak wiadomość o odnalezieniu zwłok, przekreśla te plany. Sprawa od początku budzi wiele wątpliwości. Znaleziony we własnym mieszkaniu, starszy mężczyzna, został całkiem pozbawiony ubrań i brutalnie zamordowany. W trakcie śledztwa okazuje się, że Preben Pramm został także zgwałcony. Mieszkanie denata zostało dokładnie przeszukane. Czego szukali sprawcy? Co ukrywał starszy mężczyzna?

Trochę obawiałam się tej książki. Bardzo podobały mi się poprzednio czytane przeze mnie, powieści tego autora, ale z debiutami niestety bywa różnie. W tym przypadku okazało się, że moje obawy, były bezzasadne. Kluczowy świadek to przykład na to, że debiuty bywają bardzo udane. Książka wciąga od samego początku i trzyma w napięciu, po sam koniec. Doświadczenie zawodowe pisarza czuć właściwie na każdej stronie. Śledztwo, jego etapy, a także rola policji jest zarysowana z niezwykłą precyzją. Horst w swoich powieściach udowadnia, że policjanci to nie są osobistości, jak z popularnych kryminałów. Że to nie podstarzali, upadli, ale genialni detektywi. Że tak naprawdę to zwykli ludzie, ze słabościami, z życiem rodzinnym na karku, ale również przywiązani do swojej pracy i rzetelni śledczy.

Mam jeszcze kilka tomów tej serii do nadrobienia, a pewnie ukażą się jeszcze kolejne, na które czekam z niecierpliwością, to zdecydowanie jedna z moich ulubionych serii. Gorąco polecam.

Ocena: 6/6
©Kocham Cię, moje życie
W styczniu 2017 roku wystąpiono o ponowne otwarcie śledztwa dotyczącego jednego z najbardziej brutalnych morderstw w Norwegii. Słynna sprawa nierozwiązanej zagadki zabójstwa Ronalda Ramma z 1995 roku nadal wzbudza zainteresowanie norweskiej policji z Larviku. Jørn Lier Horst - norweski pisarz i dramaturg zadebiutował w 2004 roku powieścią "Nøkkelvitnet" ("Świadek koronny"). Jego książkowy debiut był wynikiem prowadzonego przez niego śledztwa nad zagadkową śmiercią Ronalda Ramma. Horst, który do września 2013 roku pracował jako szef wydziału śledczego Okręgu Policji Vestfold, zdecydował się napisać powieść kryminalną powstałą na kanwie autentycznej historii. Tak narodziła się seria kryminałów o Williamie Wistingu, którą wiele razy polecałam na blogu. "Kluczowy świadek" Jørna Liera Horsta to pierwsza powieść w cyklu.

Wyjątkowa, ponieważ w zamyśle autora, miała przybliżyć śledczych do rozwiązania morderstwa, być może odświeżyć pamięć ewentualnych świadków. Przede wszystkim jednak zapoczątkowała świetną serię kryminalną, w której Horst wykorzystał wiedzę i doświadczenie, a także zbudował niezwykle rzetelny i realistyczny obraz rzeczywistości bliskiej Skandynawom na przestrzeni kilkudziesięciu lat.

"Kluczowy świadek" to, przede wszystkim, powieść policyjna, kryminał, w którym autor jako policjant, precyzyjnie ukazał zarówno miejsce zbrodni, jak i metody pracy norweskich śledczych. To historia zbudowana na solidnych fundamentach, opowiadająca o poważnym śledztwie prowadzonym nad poważnym przestępstwem. Wiarygodnie opowiedziana, krok po kroku ujawniająca poszczególne ślady, nowych świadków i żmudne przesłuchania. Dzięki autorowi możemy zajrzeć nie tylko za policyjne taśmy oddzielające miejsce zbrodni od tłumu gapiów, ale mamy również wgląd w to, co działo się w głowie policjanta - Williama Wistinga, starającego się złapać trop, wsłuchującego się w swój wewnętrzny głos podpowiadający mu różnorodne rozwiązania.

Opowieść rozpoczyna się w chwili, gdy William Wisting szykuje się do urlopu, nieco sfrustrowany po nieudanym śledztwie w sprawie pewnego napadu na konwojentów przewożących spory zapas gotówki. Plany wakacyjne śledczego zostają przerwane wiadomością o znalezieniu zwłok siedemdziesięcioletniego mężczyzny Prebena Pramma. Ciało starszego i samotnego człowieka leżało w jego domu od tygodnia. Ktoś obrócił cały dom w perzynę, prawdopodobnie szukając czegoś ważnego. Rozpoczyna się praca śledczych, którą możemy śledzić na bieżąco, wspólnie z nimi możemy odczytywać notatki, szukać nowych śladów, przysłuchiwać się przesłuchaniom i łamać sobie głowę nad rozwiązaniem. Poznajemy tło sprawy, chłoniemy życie ofiary, a argumenty, które wydają nam się słuszne prowadzą nas donikąd. I wszystko musimy zaczynać od nowa.

To, co najbardziej przyciąga mnie w powieściach Jørna Liera Horsta, to możliwość przyglądania się jak pod lupą myślom i emocjom, które towarzyszą bohaterom. Nie inaczej jest w "Kluczowym świadku". Razem z policjantami możemy myśleć, analizować, dowody rozkładać na czynniki pierwsze i dyskutować. Styl pisania autora o pracy policji, która bywa niesatysfakcjonująca, żmudna i trudna bardzo mi odpowiada. W każdej z powieści wspomnianego cyklu odnajduję kawałek prawdy na temat życia norweskiej społeczności regionu Vestfold. Jak puzzle układam sobie obraz mieszkańców, jednocześnie z każdą powieścią odkrywam kolejną odsłonę życia literackiego bohatera. Poznaję jego upodobania, nastroje, sposób myślenia, a nawet gust muzyczny. Dzięki temu stał mi się bliski i niemal rzeczywisty. Bo jakże mogłoby być inaczej, skoro William, podobnie jak ja, lubi słuchać płyt Chrisa de Burgha?

Bardzo ważną cechą powieści "Kluczowy Świadek" jest jej realizm. Nie dotyczy to tylko sposobu prowadzenia śledztwa, ale także rzeczywistości z jaką mają do czynienia policjanci. Są narażeni na koszmarne widoki, ohydne zapachy, przemoc, zło i podłość w każdej odmianie. Wspomnianych elementów nie brakuje w kryminałach Jørna Liera Horsta. Pod tym względem"Kluczowy świadek" trzyma wysoki poziom, trudno uwierzyć, że był to debiut autora.

Co jeszcze stanowi o wyjątkowości serii kryminalnej norweskiego pisarza? Moim zdaniem bardzo ważna jest kreacja postaci głównego bohatera. W "Kluczowym świadku" przyglądamy się jego zaangażowaniu oraz uczciwemu podejściu do śledztwa. W tej powieści bohater na pewno wzbudzi zaufanie wielu nowych czytelników. Jeśli chodzi o mnie, już dawno William Wisting skradł moje serce, poznałam go wszak czytając inne opowieści poświęcone jego policyjnym śledztwom. Cieszy mnie, że jest to człowiek zupełnie zwyczajny, policjant bez problemów alkoholowych, który nie walczy samotnie z całym przestępczym światem. Oczywiście nie jest pozbawiony wad, zaniedbuje żonę poświęcając się pracy, pije hektolitry kawy, ma swoje marzenia i tęsknoty. Już kiedyś o tym wspominałam pisząc o jednej z powieści Horsta, gdybym kiedykolwiek miała kłopoty, które doprowadziłyby mnie do kontaktu z policją chciałabym tylko jednego, aby na mojej drodze pojawił się taki śledczy jakiego stworzył w swych powieściach norweski pisarz.

"Kluczowy świadek" to powieść kryminalna z bardzo wiarygodną fabułą. W dużej mierze zawdzięczamy to oparciu jej o prawdziwe wydarzenia i autentyczne śledztwo. W przeciwieństwie do ludzi zaangażowanych w dochodzenie do prawdy w sprawie śmierci Ronalda Ramma w 1995 r., czytelnicy historii kryminalnej stworzonej przez Horsta otrzymują jej rozwiązanie. Poznają mętne tajemnice życia Prebena Pramma, znalezionego w dwuznacznej sytuacji samotnego odludka ze Stavern. Ta część, choć fikcyjna, wygląda równie wiarygodnie jak prawda o śmierci zamordowanego mężczyzny spisana w protokole śledczego Jørna Liera Horsta.

Jeśli szukacie dobrej i wiarygodnie opowiedzianej historii kryminalnej, w której występuje detektyw pracujący w najlepszym stylu, książka "Kluczowy świadek" jest dla Was. Ci, którzy znają już serię o Williamie Wistingu z innych, wydanych wcześniej w naszym kraju powieści Jørna Liera Horsta na pewno nie będą zawiedzeni. Jak dotąd ukazały się: "Gdy mrok zapada" (prequel), "Szumowiny", "Poza sezonem", "Psy gończe", "Jaskiniowiec", "Ślepy trop". A już niedługo ukażą się kolejne tomy cyklu, czyli: "Zaginięcie Felicji" oraz "Gdy sztorm nadchodzi".

Moja ocena: 6/6
©Wasilka - Słowa jak marzenia
Po „zerowej części” – jaką w pewnym sensie był tytuł „Gdy mrok zapada” – powoli zaczynamy wkraczać we właściwą kolejność powieści z cyklu o komisarzu Williamie Wistingu. O „Kluczowym świadku” Jørn Lier Horst wspominał już nieco w wywiadzie, jaki miałem możliwość z nim przeprowadzić, zatem odsyłam Was tam na sekundę, po czym zapraszam do lektury dalszej części recenzji.

Już wróciliście? No, to słuchajcie…

Preben Pramm zostaje znaleziony martwy w swoim domu. Nagi. Skrępowany. Widać, że go torturowano, a cały dom przetrząśnięto, jednak sprawcy prawdopodobnie odeszli z niczym. Na domiar złego – nie za bardzo jest kogo dopytywać o ewentualnych podejrzanych: mężczyzna nie miał ani rodziny, ani przyjaciół. Był typem outsidera, więc nawet nieliczni mieszkający w okolicy sąsiedzi niewiele pomogą w tej kwestii. Dlaczego zginął, i to w tak brutalny sposób? Jaką tajemnicę, nieodnalezioną przez morderców, zabrał ze sobą z tego świata?

Z tą prawdziwą zbrodnią, która miała miejsce w 1995 roku w Norwegii i do dziś została nierozwiązana, przyszło się najpierw zmierzyć autorowi – Jørnowi Lierowi Horstowi, pracującemu wówczas w policji – a teraz także Williamowi Wistingowi. I – już z góry uprzedzam – tym razem czytelnicy doczekają się (fikcyjnego, ale jednak) rozwiązania sprawy. Muszę przyznać, że to bardzo ciekawy zabieg – odtworzyć na łamach powieści faktyczne śledztwo i poprowadzić je innymi torami, by udało się rozwikłać zagadkę. Duże brawa dla autora, który w ogóle odważył się podjąć takie wyzwanie.

W pewnym sensie nowością dla nas jest też… sam Wisting. Już w „Gdy mrok zapada” poznaliśmy go jako młodzieniaszka, a teraz dalej odkrywamy, jaki był. A może jaki jest cały czas? Muszę przyznać, że wbrew pozorom intrygująco i ciekawie czyta się w niewłaściwej kolejności. Czytelnik ma w pamięci obraz Williama z najnowszych (chronologicznie) tomów, jak „Jaskiniowiec” czy „Ślepy trop” – a tutaj napotyka niby tę samą postać, ale o wiele młodszą, z nieco innymi zmartwieniami na co dzień. Oryginalne doznania.

„Kluczowy świadek” trzyma w napięciu, a na dodatek dzięki oparciu na faktycznej zbrodni jest bardzo, ale to bardzo wiarygodną historią. Poza tym – warto pamiętać – to PIERWSZY TOM CYKLU o Williamie Wistingu, dlatego warto zarazić nim swoich „niehorstowych” znajomych, a potem już pozostanie czekanie na kolejne tomy – „Zaginięcie Felicji” we wrześniu oraz „Gdy sztorm nadchodzi” w listopadzie.
©3telnik.pl
Jørn Lier Horst znany jest polskim czytelnikom m.in. za sprawą serii o Williamie Wistingu. Do tej pory wydano jej sześć części – tomy od szóstego do dziesiątego oraz prequel. Tym razem wydawnictwo Smak Słowa daje wielbicielom przygód komisarza Wistinga możliwość zapoznania się z pierwszym tomem tej serii, która jest dodatkowo debiutem literackim autora. A więc od czego to wszystko się zaczęło?

Preben Pramm to starszy mężczyzna, miłośnik ptaków i tanga. Wiódł samotne życie, nie utrzymywał kontaktów z synem, a i z sąsiadami ograniczał je do minimum. To właśnie taki tryb życia sprawił, że jego zwłoki przeleżały tydzień w domu, zanim jeden z sąsiadów zaniepokoił się jego nieobecnością. Widok, jaki zastają policjanci przybyli na miejsce, jest szokujący. Ciało denata jest nagie, skrępowane i nosi ślady tortur, dom zaś został wywrócony do góry nogami, choć nie wygląda na to, by coś zniknęło. Kto dokonał tak makabrycznej zbrodni? Co takiego zrobił Pramm, że musiał umrzeć tak brutalną śmiercią? Sprawę zbada komisarz William Wisting.

„Kluczowy świadek” to powieść, która została zainspirowana jednym z najbardziej brutalnych morderstw w Norwegii. Jørn Lier Horst był na miejscu zbrodni w początkach swojej kariery w policji i miał możliwość dokładnie przyjrzeć się pozostawionym przez sprawców morderstwa śladom. Mimo wysiłków śledczych do dzisiaj nikomu nie postawiono zarzutów w tej sprawie. Fakt, iż autor zainspirował się prawdziwymi wydarzeniami, sprawił, że powieść zyskała realizm. Zupełnie inaczej patrzy się na opisy obrażeń, jakich doznała zamordowana postać, kiedy ma się świadomość, że nie jest to jedynie wytwór fikcji literackiej. To szokujące, że autor widział na własne oczy to, co ja mogłam zobaczyć oczami wyobraźni.

Powieść od początku wydała mi się intrygująca. Chciałam jak najszybciej poznać odpowiedź na pytania o to, kto i dlaczego zabił samotnego, starszego i raczej nieszkodliwego mężczyznę. Autor bardzo zgrabnie poprowadził fabułę, a coraz to nowe fakty ujawniały coraz bardziej zaskakujące oblicze ofiary. Stopniowo na jaw wychodziły nowe dowody i powiązania, a układanka powoli nabierała kształtów. „Kluczowy świadek” to niezły kryminał, dobrze się go czytało, ale jednak czegoś mi w nim zabrakło. Sięgając po ten gatunek, oczekuję dreszczyku emocji, akcji, która będzie trzymała mnie w napięciu, szokujących tajemnic, brudnych sekretów. O ile ostatnie dwa elementy w powieści znalazłam, o tyle dreszczyku emocji i napięcia szukać w niej próżno. Tempo akcji jest w ogromnej mierze raczej spokojne – rozmowy z niegroźnymi świadkami, przeszukiwanie miejsca zbrodni, poszukiwanie informacji w bazach danych – z tych działań składa się zdecydowana większość śledztwa i choć zbliżają one śledczych do rozwiązania zagadki śmierci Pramma, trudno powiedzieć, by były to działania ekscytujące, co najwyżej ich wyniki można nazwać czasami zaskakującymi.

„Kluczowy świadek” został wydany oryginalnie w 2004 roku. Od tamtej pory seria rozrosła się do pokaźnych rozmiarów. Na początku książki znajduje się przedmowa autora, którą w styczniu tego roku napisał specjalnie do polskiego wydania. Patrząc z perspektywy czasu i swoich późniejszych powieści, Horst ocenił swój debiut jako „stosunkowo prostą powieść kryminalną” i tutaj przyznam mu rację. Owszem, jest to powieść dosyć prosta, ale jako debiut zdecydowanie mogę uznać ją za całkiem udaną, w końcu była ciekawa, choć mało dynamiczna. „Kluczowy świadek” to moje pierwsze zetknięcie z twórczością Horsta i gdybym nie wiedziała, że napisał on wiele innych książek, które zostały dobrze odebrane, uznałabym go za bardzo obiecującego autora, z którym warto poznać się bliżej, bo w postaci Wistinga drzemie spory potencjał na kolejne historie.

„Kluczowy świadek” to całkiem przyzwoita powieść i na pewno warto zacząć z nią swoją przygodę z komisarzem Wistingiem. Ja chętnie sięgnę po kolejne części tej serii.

Ocena: 3/6

©Zaczytana Dolina
Historia związanego, zgwałconego i ostatecznie zamordowanego we własnym domu Ronalda Ramma szturmem rozeszła się po norweskich mediach. Głośna sprawa sprzed ponad dwudziestu lat stała się też idealnym fundamentem dla literackiego debiutu Jørna Liera Horsta, którego Kluczowy świadek opiera się właśnie na wydarzeniach z 1995 roku. Sam autor przyznaje, że fabuła powieści zaczęła kiełkować w jego głowie już wtedy, gdy jako początkujący policjant znalazł się na miejscu brutalnej zbrodni. Jakie zakończenie przygotował norweski pisarz dla tej realnie nierozwiązanej sprawy?

Komisarz William Wistling odlicza już godziny do upragnionego urlopu. Plany szybko ulegają zmianie, gdy policjant otrzymuje wiadomość o znalezieniu ludzkich zwłok. Miejsce zdarzenia nie pozostawia wątpliwości, że ktoś targnął się na życie starszego mężczyzny. Znaleziona we własnym salonie ofiara została związana i całkowicie pozbawiona ubrań, a na jej nagim ciele widać liczne ślady po torturach. Późniejsze badania potwierdzają, że zamordowanym mężczyzną był Preben Pramm, który przed śmiercią został także zgwałcony. Na miejscu zbrodni zauważalny jest bałagan więc śledczy zaczynają podejrzewać motyw rabunkowy, ale szybko dostrzegają, że z domu nie zniknęły żadne kosztowności. Co ukrywał samotny starszy mężczyzna? Właśnie to pytanie wiernie towarzyszy norweskim policjantom do końca niełatwego śledztwa…

Jørn Lier Horst już od pierwszych stron udowadnia, że potrafi pisać nadzwyczaj lekko, powalając czytelnikowi z łatwością wtopić się w treść kryminalnej rozgrywki. Najmocniejszą stroną fabularnej sieci zdaje się być fakt, iż opisane morderstwo ma swoje odniesienie w rzeczywistości. Autor oczywiście otula prawdziwą sprawę własną wyobraźnią, nadaje jej też odpowiedni rytm, ale przede wszystkim buduje pomysł na jej rozwiązanie, którego do tej pory realne dochodzenie się nie doczekało. Elementem równie intrygującym okazuje się opis procesu śledczego, który dla norweskiego pisarza był przecież chlebem powszednim. Nie ma tu zatem miejsca na celowe zacieranie myśli, w zamian jest obraz intensywnie prowadzonego śledztwa, które autor delikatnie miesza z wątkami obyczajowymi. Chociaż samo dochodzenie mocno pochłania uwagę odbiorcy, bez trudu można zauważyć, że norwescy policjanci w kilku fragmentach błądzą jak we mgle, unikając perspektywicznego podejścia do trudnej dla nich sprawy. Doświadczony czytelnik ma zatem szansę znaleźć rozwiązanie szybciej niż chce tego sam autor, co może zostać uznane za nieco mniej rzetelny punkt lektury. Trzeba jednak wziąć poprawkę na to, że Kluczowy świadek jest przecież debiutem Horsta i chociaż zaproponowana intryga nie generuje wielkiego zaskoczenia, to pod względem fabularnym tej powieści nie można zarzucić braku logiki oraz sprawnie poprowadzonych opisów.

Intrygująca zagadka kryminalna bez dwóch zdań wymaga dużego zaangażowania ze strony norweskich śledczych, a tu na pomoc przychodzi komisarz William Wistling. Doświadczenie policjanta widoczne jest niemal od pierwszych stron, autor celowo też podkreśla jego pracowitość i oddanie tak ważnej sprawie. Postać Wistlinga zarysowana jest z niezwykłą precyzją, pozwalając odbiorcy wykreować sobie dość szczegółowy wizerunek śledczego, ale z jego cech wyróżnić należy przebijającą się non stop zwyczajność, tak rzadką wśród literackich policjantów. Mężczyzna ten nie ciągnie bowiem za sobą sflaczałej przeszłości i martwi się normalnymi problemami codzienności, jak chociażby brak wystarczającego czasu dla ukochanej żony. Chociaż komisarz ewidentnie zachłyśnięty jest własną pracą i angażuje w nią niemal wszystkie zmysły, to wciąż pamięta o tak przyziemnych sprawach, jak chociażby jedzenie. Ta normalność Wistlinga w połączeniu z dobrą robotą, jaką przecież wykonuje, czyni z niego postać niezwykle życiową i do bólu realną, a to w odczuciu odbiorcy z pewnością jest klucz do literackiego sukcesu.

Bez wątpienia wielu czytelników miało już okazję poznać kreację Williama Wistlinga, a zatem zna jego przyzwyczajenia i sposób prowadzenia śledztwa. Dla tych odbiorców zawartość debiutu Horsta raczej nie przebije swą treścią dobrze ocenianych kolejnych tomów, ale niezaprzeczalnie spełni się w roli ciekawostki, którą zwyczajnie warto poznać, aby wyklarować sobie pełen obraz literackiego bohatera. Czytelnicy, dla których Kluczowy świadek ma być dopiero pierwszym spotkaniem ze słynnym policjantem, powinni docenić zarówno realistyczną kreację głównego bohatera, jak i dobrze zakreśloną linię fabularną. Nie ma bowiem wątpliwości, że całokształt stanowi mocny i naprawdę satysfakcjonujący wstęp do długiej i jakże znanej serii kryminalnej.


Ocena: 5/6
©Mozaika Literacka
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć