Królestwo kanciarzy
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.63 / 5.00
liczba ocen: 38252
Ilość stron (szacowana): 608
cena od: 26.17
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 26.17 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
26.17 zł
31.16 zł
37.99 zł
38.00 zł
Pozostałe księgarnie
38.00 zł
26.60 zł
30.77 zł
31.54 zł
34.20 zł
34.20 zł
34.50 zł
38.00 zł
Opis:

Kontynuacja znakomitej „Szóstki wron”. Wojna zbiera krwawe żniwo. Lojalność w obrębie ekipy zostaje wystawiona na próbę. Kaz i jego ludzie muszą się postarać, żeby znaleźć się po stronie zwycięzców. Bez względu na koszty…

Kaz Brekker i jego ekipa dopiero co przeprowadzili skok przekraczający najśmielsze wyobrażenia. Zamiast jednak dzielić sowite zyski, muszą walczyć o życie. Zostali wystawieni do wiatru i poważnie osłabieni; dokucza im brak funduszy, sprzymierzeńców i nadziei…
Leigh Bardugo w fenomenalny sposób łączy w swojej serii fantastykę, przygodę i akcję dorównującą najlepszym filmom sensacyjnym. O tej autorce usłyszymy jeszcze nie raz!

CYTATY:
Zawsze uderzaj tam, gdzie cel nie spodziewa się ataku.
Człowiek zniesie każdy rodzaj bólu, ale wstyd... Wstyd potrafi pożreć go w całości.
Cierpienie niczym nie różni się od innych rzeczy: kiedy człowiek z nim żyje dostatecznie długo, uczy się doceniać jego smak.
Jeśli nie możesz wygrać, zmień zasady gry.
Nie da się wyprawić przyjęcia, jeśli nikt nie dostanie zaproszenia.
Recenzje blogerów
Kilka miesięcy temu przeczytałam wyśmienicie wciągającą książkę, jaką była Szóstka wron. Dobrze pamiętam, że na początku odrobinę zapierałam się przed lekturą tej powieści, bo Leigh Bardugo, do której nie miałam zaufania za grosz; bo te nieszczęsne Grisze, co początki miały dobre, ale środki i końce już nie. Na moje (nie)szczęście, zawsze mogę liczyć na kilka pomocnych dusz z metaforycznymi tasakami w rękach, którymi wywijają w każdą stronę, zachęcając do czytania, poznawania i wyzbywania się uprzedzeń. Zaspoileruję Wam z miejsca - zakochałam się. Pokochałam Szóstkę wron od pierwszych stron, od pierwszych zabawnych dialogów i łotrzykowskich klimatów. Pokochałam tę historię z całym inwentarzem i każdą ułomnością, jaką zawierała - a niestety było ich kilka. Na kontynuację wydawnictwo Mag nie kazało czytelnikom czekać długo, chociaż, tak szczerze, dla mnie była to cała wieczność. Kiedy więc w końcu Królestwo kanciarzy przywędrowało w me zachłanne ręce, powróciłam na brudne, niebezpieczne uliczki Ketterdamu i zaczęłam czytać.

Lekturę ostatniej części tej wciągającej dylogii skończyłam już jakiś czas temu, lecz z ciemnych uliczek, pełnych szulerów i kieszonkowców wciąż nie powróciłam. Nie zamierzam.

Leigh Bardugo zręcznie plecie intrygę, po raz kolejny stawiając swoich bohaterów przed niemożliwymi wręcz zadaniami. Jak jednak w Szóstce wron mieliśmy do czynienia z sześcioma postaciami, które wcale się nie znały; szukały swoich mocnych i słabych stron; dopiero stawały się tym zespołem, którym powinny, tak w Królestwie kanciarzy ich wzajemna lojalność i braterstwo wydzierają z każdego zdania, sprawiając, że powieść czyta się naprawdę przyjemnie. Strasznie miło było mi obserwować w pierwszym tomie, jak Matthias i Nina odpychają się i przyciągają; Kaz po trupach zmierza do upragnionej zemsty, a Inej mu w tym pomaga; Jasper walczy ze swoim nałogiem, a Wylan z ojcem i rodzinną spuścizną. Autorka stworzyła barwne, interesujące postacie, z jakimi naprawdę trudno jest się nie utożsamiać, czy im nie kibicować.

Uwielbiałam czytać o ich przygodach, nawet pomijając fakt, że większość tych przekrętów wydawała mi się uroczo naiwna, biorąc pod uwagę, jak wiele rzeczy mogło pójść nie tak; ile zaangażowanych w nie osób mogło coś - nazywać rzeczy po imieniu - spartolić. Nie pomagał tutaj także fakt, że chociaż intrygi Wron wydawały się szczegółowe i dopięte na ostatni guzik, jestem pewna, że w prawdziwym życiu wcale by nie przeszły. Trudno jednak się gniewać czy umniejszać przez to całej historii, kiedy całość wypada tak nieziemsko olśniewająco; od lektury powieści naprawdę trudno się oderwać; a żonglowanie sześcioma narracjami wychodzi Bardugo jeszcze lepiej niż poprzednio.

Zostańmy jeszcze na moment przy tych sześciu narracjach, ponieważ istnieje jeden, ogromny problem, jaki mam z tą dylogią, a jest nim niestety wiek bohaterów. Naprawdę staram się zrozumieć argument, jako że gdy autor pragnie z daną historią wbić się w konkretny target, najlepiej choć trochę pisać pod publiczkę. Szóstka wron i Królestwo kanciarzy to jest typowe młodzieżowe fantasy, przede wszystkim kierowane do nastolatek. Tym sposobem niby dzieje się mnóstwo złych rzeczy, a nasi bohaterowie nie raz wpadają w tarapaty, lecz jako takich scen +18 czytelnik tutaj nie uświadczy. Niestety, zabieg ten działa na niekorzyść całej historii, zwłaszcza wtedy, kiedy Bardugo próbuje wmówić swoim czytelnikom, że nie pisze o dzieciach, że jej bohaterowie są ciężko doświadczeni przez los, każdy z nich ma swoją własną, mroczną przeszłość i tak dalej, i tak dalej... A potem obwieszcza wszem i wobec, że mowa o szesnastolatkach. W takich momentach zaczynam się zastanawiać, kiedy autor ostatni raz widział prawdziwego szesnastolatka na oczy. Także, podsumowując, rozumiem zabieg, ale to nie zmienia faktu, że podobne podejście spłyca całą historię; sprawia, że wydaje się ona w jakimś stopniu najzwyczajniej nienaturalna i pretensjonalna.

Ogromny plus za to za wprowadzenie wątku LGBT, który - ach musicie to przyznać! - mógłby równie dobrze zostać wyśniony przez wszystkie fangirl shippujące tę parę. Bezwstydnie przyznam, że ja shippowałam. Poza tą miłą niespodzianką, Leigh Bardugo umieszcza w Królestwie wron jeszcze kilka innych atrakcji, niestety niektóre z nich są mniej przyjemne niż te pozostałe. W tym momencie chciałabym napisać, że bardzo, ale to bardzo nie podobało mi się, w jaki sposób pisarka poprowadziła jeden z ważniejszych dla powieści wątków. Z jednej strony wiadomo, że wszystko dla Wron nie mogło być słodkie, piękne i proste, ponieważ wtedy nie byłoby to łotrzykowskie fantasy o bohaterach, których życie doświadcza, ale oni wciąż stoją i się nie poddają. Rozumiem więc, dlaczego autorka akurat w taki sposób poprowadziła rzeczony wątek. Mam jednak pretensje do sposobu, w jaki to zrobiła. Gdy już ta nieprzyjemna niespodzianka nadeszła, wydawała mi się bardzo nie na miejscu; tak doczepiona do fabuły na taśmę klejącą i jeden pacierz, żeby jednak nie było tak pięknie i kolorowo i coś złego się w tej książce wydarzyło. Przepraszam, wiem że piszę w tym momencie odrobinę nieskładnie. Jeśli przeczytacie tę powieść, będziecie wiedzieć, co mam na myśli.

A przeczytać ją na pewno powinniście, podobnie jak pierwszą część dylogii, czyli Szóstkę wron. Już dawno nie bawiłam się tak dobrze podczas czytania powieści młodzieżowej, takiego młodzieżowego, łotrzykowskiego fantasy. Leigh Bardugo w swojej najnowszej serii serwuje czytelnikom mnóstwo dobrej rozrywki; zapierające dech wydarzenia; odrobinę magii i ponurego, Ketterdamowskiego klimatu oraz wielowarstwowych, charakternych bohaterów, z którymi naprawdę nie można się nudzić. Po nużącej Griszy, Szóstka wron i Królestwo kanciarzy jest najlepszym, co mogło mnie spotkać i przywrócić wiarę w Leigh Bardugo. Teraz (nie)cierpliwie czekam na kolejne powieści i może... jakiegoś spin-offa? Z jednej strony wiem, że przygoda Wron nie mogłaby skończyć się lepiej, że pisarka po mistrzowsku podarowała im coś w rodzaju happy endu (chociaż tak nie do końca!), ale, ech, ale sami wiecie! Moje czytelnicze serce bije w rytm kontynuacji i nowej przygody. A kto mógłby mu odmówić?

Ocena: 5/6
©Nocny Cień
Królestwo kanciarzy to jedna z tych książek, na które czekałam i wypatrywałam informacji o nich w zapowiedziach. Szóstka wron była lekturą nieprzeciętną, pełną niespodzianek i wywołującą u czytelnika sporo emocji. Nie spodziewałam się tego po niej i pokochałam ją. Nie tylko ja: większość świata odniosła podobne wrażenie. Słyszałam kilka negatywnych opinii, jednak koniec końców zostały przytłoczone przez te pozytywne. Królestwo kanciarzy nie musiało długo czekać na zainteresowanie z mojej strony. Coś się jednak zmieniło: albo we mnie, albo w tej serii. Wcale a wcale nie jestem zachwycona. Ani trochę.

SPOJLERY DO SZÓSTKI WRON
Kaz nienawidzi tego, że razem ze swoją ekipą został okpiony. Zaciska zęby z nerwów i ma zamiar odzyskać swoje - niekoniecznie uczciwie - zarobione pieniądze oraz Inej, która została porwana. Po wcześniejszych wydarzeniach muszą się ukrywać, a w mieście trwają wzmożone poszukiwania Kuweia, jak i Wylana. Do Ketterdamu zjeżdżają potężne siły z całego świata gotowe zrobić wszystko, by zdobyć receptę na super niebezpieczny narkotyk, jakim jest jurda parem, którego sekret kryje się w głowie Kuweia. Magia Griszów jest w potężnym niebezpieczeństwie.
Kaz Brekker ma plan.
KONIEC SPOJLERÓW

O szacunek się nie prosi, trzeba sobie na niego zasłużyć.

Kaz Brekker jest postacią, którą kocham. Naprawdę. Całym sercem. W drugim tomie jednak został bardzo spłaszczony i stracił trochę tej swojej kazowatości, przez co odniosłam wrażenie, że to ktoś całkiem inny. Rozumiem motyw bohatera, który przechodzi przemianę wewnętrzną, jednak tutaj nie wyszło to nikomu na dobre. Dużo się w nim nie zmieniło, a równocześnie zmieniło się wszystko. Leigh Bardugo skupiła się tu bardziej na Wylanie, który w Szóstce wron był raczej tłem, niż równoważną postacią. Tutaj polubiłam go dużo bardziej, a zakończenie jego wątku spodobało mi się najbardziej ze wszystkich. Inej, Matthias oraz Nina również stracili sporo ze swojej żywotności. Czasami ciężko mi było przypomnieć sobie dlaczego tak bardzo ich polubiłam i za co.

Słyszałam, że ta książka łamie serce swoim zakończeniem. Błąd. Owszem: zrobiło mi się trochę przykro. Ale nic więcej. Gdzie łzy, gdzie przytłaczający smutek i ból rozstania? Królestwo kanciarzy to druga i równocześnie ostatnia część tej serii, ale nie ruszyło mnie to. Leigh Bardugo próbowała rozegrać to wszystko z przytupem - i pod względem logicznym jej to wyszło - jednak zboczyła trochę z wcześniej obranej ścieżki. Takie rozegranie tego nie pasuje. Oczekiwałam czegoś innego, przez co bardzo się zawiodłam. Fabularnie Królestwo kanciarzy nie jest takie złe, acz brakuje tu czegoś ważnego. Nie potrafię uchwycić dokładnie czym jest to coś, ale odnoszę wrażenie, że zrobiłam błąd sięgając po kontynuację. Mogłam żyć w nieświadomości i nie wiedzieć, jak bardzo kiepska ona jest.

(...) te najstraszniejsze potwory nigdy nie wyglądają jak potwory.

O ile w poprzedniej części magia Griszów się pojawiała, jednak nie wysuwała na pierwszy plan, tak Królestwo kanciarzy ma w sobie jej całkiem sporo i nie da się nie dostrzec postaci, które pojawiły się już w Trylogii Grisza - a przynajmniej tak słyszałam. Nie mam zamiaru chwytać za nią więc nie przeraziły mnie w żaden sposób spojlery, które się tu pojawiły, jednak jeśli chcecie przeczytać poprzedni cykl Leigh Bardugo darujcie sobie na razie Królestwo kanciarzy. Dużo nie stracicie. Być może po tych wszystkich zachwytach dotyczących tej książki miałam co do niej zbyt duże oczekiwania, jednak kiedy przeczytałam kilkanaście pierwszych stron uderzyło mnie rozczarowanie tak mocne, że nie mogłam się pozbierać. Chciałam walczyć z Inej o lepszy świat, pomóc Kazowi w jego planach, a śledziłam ich losy bez większego zainteresowania. Poczułam się tak, jakby mój Kaz z pierwszego tomu umarł, a zastąpiła go jakaś marna kukła, która czasami - owszem - zarzuci jakimś dobrym pomysłem, jednak to nie to samo.

O ile Szóstka wron była książką, która pochłonęła mnie praktycznie od pierwszych stron to Królestwo kanciarzy w ogóle. Nie mogłam się w nią wbić, a całość okazała się być po prostu... dobra. Nic więcej. Oczekiwałam bomby, a dostałam marną petardę, która na dodatek nie wybuchła. Ciężko mi to wszystko pisać. Przed oczami mam wydarzenia z pierwszej części i wciąż czuję lekki dreszcz, który mi wtedy towarzyszył. Kiedy myślę o drugim tomie mam ochotę wzruszyć ramionami, popatrzeć jeszcze trochę na to piękne wydanie, odłożyć ją na półkę i zapomnieć o tym tragicznym rozczarowaniu, którego doznałam. Dobrze było skończyć tą duologię i dziękuję Bogu, że nie będzie tego więcej. Leigh Bardugo - to koniec naszej przyjaźni.

Ocenka: 3/6
©Papierowe Miasta
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć