Inwigilacja
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.98 / 5.00
liczba ocen: 912
cena od: 14.90
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 14.90 zł
Opis:

Joanna Chyłka nie ma ani chwili wytchnienia. Czy jednak tym razem zdecyduje się przyjąć wyjątkowo niejasną sprawę, tym bardziej że sama nie jest przekonana, czy jej nowy klient nie planuje rzeczywiście terrorystycznego zamachu?

Piąty thriller z głośnej serii z Joanną Chyłką!
Chłopak, który zaginął kilkanaście lat temu na wakacjach w Egipcie, odnajduje się na jednym z warszawskich osiedli. Posługuje się innym imieniem i nazwiskiem i mimo że rodzice rozpoznają w nim syna, on sam utrzymuje, że nie ma z zaginionym nic wspólnego. Sytuację komplikuje fakt, że po przejściu na islam i powrocie do Polski mężczyzna znalazł się na celowniku służb specjalnych. Gdy pojawiają się zarzuty, że przygotowuje zamach terrorystyczny, zwraca się o pomoc do prawniczki, która niegdyś zasłynęła obroną pewnego Roma. Joanna Chyłka niechętnie podejmuje się sprawy. Słynie bowiem nie tylko z ciętego języka, ale także z niechęci do obcych. W dodatku nie jest przekonana, czy jej nowy klient w istocie nie planuje zamachu…
 
CYTATY:
Kiedy życie rzuca Ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Zajdziesz wysoko.
Pesymista chodzi ze spuszczoną głową i nie widzi, co przed nim. Optymista ją zadziera, więc ostateczny rezultat jest taki sam. A realista patrzy przed siebie. I zawczasu dostrzega przeszkodę, o którą może się potknąć.
Może rzeczywiście coś było w tych wszystkich badaniach, które dowodziły, że ludzie systematycznie czytający mają znacznie większy dystans do świata i są bardziej odprężeni.
Recenzje blogerów
Nietypowy prawniczy tandem Chyłka i Zordon rusza do akcji i do walki, której nie mogą wygrać. Dzięki nim dobrze zaplanowana fabuła jeszcze bardziej zyskuje. Czytelnik przeczyta pierwszą stronę, drugą, trzecią i nim się obejrzy skomplikowana fabuła i lekki styl autora pochłoną go całkowicie, a książka tak szybko się kończy...

Osobiście uwielbiam teksty Chyłki, teksty Zordona, a już w szczególności rozmowy pomiędzy Chyłką i Zordonem. Ktoś może narzekać na czasami zbyt długie dyskusje albo wymiany poglądów odbiegające od tematu, ale ja je osobiście uwielbiam, szczególnie gdy wprowadzają element humorystyczny. Dobrze bawiłam się czytając sceny z rozprawy sądowej, ale dopadła mnie refleksja na temat tego, że dobrze, że ten cyrk w rzeczywistości jest jednak "trochę mniejszy".

W tym tomie Remigiusz Mróz ponownie pokazał, że bacznie obserwuje to co dzieje się w Polsce za co go osobiście uwielbiam. Tym razem dotyka dwóch problemów - strachu przed terroryzmem oraz inwigilacji przez służby. Na okładce książki zapisano pytanie: jak daleko posunie się władza, by chronić obywateli? Mróz przekonuje w swojej powieści, że niezwykle daleko i tworzy niebezpieczny obraz władzy, która chroniąc swoich obywateli, wykorzystuje szeroko przyznane kompetencje, które sprowadzają się do inwigilacji na szeroką skalę, na którą narażony może być praktycznie każdy.

Inwigilacja to chyba najlepsza z dotychczasowych części cyklu. Ma świetnie skonstruowaną fabułę, która nie tylko wkracza w życie prywatne głównych bohaterów, w którym całkiem sporo się dzieje, ale także zahacza o ustawę inwigilacyjną i o strach przed zamachem terrorystycznym. Jedyny minus jest taki, że książkę czyta się z prędkością światła.

Ocena: 5/6
©Recenzje z pazurem
Zacznę łagodnie. Nienawidzę Remigiusza Mroza. Skoro wszyscy przyswoili sobie już fakty możemy zgłosić do sądu apelacyjnego pozew na wyżej wymienionego człowieka. Zdecydowanie powinno się ograniczyć mu dostęp do wszelkich narzędzi, na których może tworzyć książki, łącznie z patykiem i kałużą błota. Biorąc jednak pod uwagę jego kreatywność sądzę, że udałoby mu się ominąć wszelkie zakazy, należy więc oddać go pod ścisły nadzór całodobowy. Zarzuty? Doprowadzanie niewinnych czytelników do stanu przedzawałowego i wzbudzanie w nich silnych emocji za pomocą ogólnie dostępnych środków.

Na wakacjach w Egipcie ginie chłopak, który został adoptowany przez małżeństwo, którym nie udało się dorobić własnego potomstwa. Para namiętnie lata do obcego kraju i poszukuje go na własną rękę, jednak bez skutku. Joanna Chyłka jest w siódmym niebie, kiedy kilkanaście lat później na jednym z warszawskich osiedli się odnajduje. Mimo, że adopcyjni rodzice go rozpoznają, sam oświadcza, że nie ma z nimi nic wspólnego i nie jest tamtym zaginionym chłopcem. Posługuje się obecnie muzułmańskim imieniem i nazwiskiem, jest gorliwym wyznawcą islamu, a policja odkrywa w jego mieszkaniu materiały, które aż się proszą do tego, by zrobić z nich bombę i zdetonować ją w publicznym miejscu. Mężczyzna zostaje zatrzymany pod zarzutem planowania zamachu terrorystycznego.

Do Joanny Chyłki zgłasza się para, która prosi ją, by reprezentowała ich odnalezionego syna w sądzie. Dla ciężarnej kobiety jest to jak wygranie w totolotka. Głośna sprawa, która pozwoli jej na odzyskanie formy i powrót na prawniczy szczyt. Mimo niechęci do obcych narodowości podejmuje się wyzwania. Męczy ją tylko jedna myśl: a może zarzuty postawione jej klientowi wcale nie są fałszywe?

„Bronić prawa czy bronić człowieka, oto jest pytanie.”

Joannę Chyłkę wszyscy dobrze znają. Słynie z ciętych ripost, niewyparzonego języka i zamiłowania do robienia szumu. Na czas ciąży musi zmienić jednak swoje przyzwyczajenia, rzucić palenie i nie może już atakować sklepów monopolowych po każdym stresującym wydarzeniu. Wszystko dla dobra pasożyta, który rozwija się w jej ciele. Skoro już została zainfekowana jej zasady moralne nie pozwalają na nieodpowiedzialne zachowanie. Teraz jednak musi wystawić się na oceniające ją obiektywy kamer i spojrzenia całej Polski, które nie są zbyt przychylne - po głośnej sprawie z Bukano nie ma zbyt dobrej opinii publicznej, a jej nałóg wcale jej w tym nie pomógł. Mogę powiedzieć tylko jedno: Joanna Chyłka wróciła. Nie jest już tą godną pożałowania bohaterką Immunitetu, ale silną i niezależną prawniczką kancelarii Żelazny & McVay.

Kordian jest bohaterem, którego z tomu na tom coraz bardziej lubię. Nie popieram wszystkich jego decyzji, acz po cichu mu życzę długo i szczęśliwie z Chyłką. W Inwigilacji pokazał się z takiej strony, że moja sympatia wzrosła tak bardzo, że bardziej się nie da. Samą mnie to zszokowało, bo zwykle narzekałam na jego zniewieściały tryb bycia. Spędził jednak już tyle czasu z Joanną, że coś z niej musiało w nim zakiełkować. Dzięki Bogu, świat tylko na tym zyskał. Każdy z mrozowych bohaterów przechodzi swoistą przemianę, jednak chyba na Zordonie widać to najbardziej. Robi się coraz bardziej dojrzały i zaczyna wiedzieć, czego chce. Czekałam na to od momentu, gdy zaczęłam czytać Kasację. Wciąż nie mogę uwierzyć, że ta seria jest dopiero na rynku od dwóch lat. Czuję się, jakbym znała te wszystkie postaci całe życie.

„Pesymista chodzi ze spuszczoną głową i nie widzi, co przed nim. Optymista ją zadziera, więc ostateczny rezultat jest taki sam. A realista patrzy przed siebie. I zawczasu dostrzega przeszkodę, o którą może się potknąć. „

Sprawa prowadzona przez Chyłkę i Kordiana przyciągnęła mój wzrok i powoli chyba robię się specjalistką z Kodeksu Karnego, ale jednak ta część fabuły, która dotyczy sfery prywatnej bohaterów wciągnęła mnie odrobinę mocniej. Nauczyłam się już trochę tego, jak działa Mróz w swoich książkach, więc wynik rozprawy sądowej i wyrok, który zapadł nie zaskoczył mnie w żaden sposób. I tutaj zaczyna się prawdziwa zabawa. Mam ochotę wylać na głowę Remigiusza Mroza wiadro pomyj, albo lepiej dwa. W momencie, gdy poczułam się spokojna i zrozumiałam, że jako tako rozgryzłam to całe bagno autor zaśmiał mi się perfidnie w twarz, wykpił mój zmysł Sherlocka - który przecież nie jest aż taki beznadziejny, bo co nieco rozgryzł! - i jak zawsze zagrał na nerwach swoich czytelników pisząc zakończenie.

Mróz jest znany właśnie ze wstrząsających końcówek, które sprawiają, że czytelnik siedzi tępo patrząc się w ścianę. Tym razem jednak pałam takim gniewem, że mimo zapalenia ucha i faktu, że na lewe nic nie słyszę i w sumie jest mi trochę niedobrze - ciężko sprecyzować, czy przez finał, czy przez chorobę - to siedzę i ledwo patrząc na oczy po nieprzespanej nocy odprawiam tutaj gorzkie żale. Opuściłam przez chwilę gardę. Nie spodziewałam się, że po tej pełnej humoru części zakończenie będzie aż tak drastyczne. Chwile wcześniej śmiałam się do siebie z powodu dobrze rozwijającej się sytuacji, żeby za chwilę rzucać niewybrednymi określeniami w stosunku do autora, który ot tak sobie robi takie rzeczy. Bo tak nie wolno. Po prostu nie.

„Kiedy życie rzuca ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Zajdziesz wysoko.”

Cieszę się, że ta seria wciąż trzyma poziom, czego się - przyznam szczerze - nie spodziewałam. Trochę się w czytaniu Mroza opuściłam i mam małe zaległości, przez co teraz patrzę na moją mroźną półkę z niemałym zaskoczeniem. Kiedy dołączyły do niej jeszcze trzy części serii napisanej pod pseudonimem - i tym samym wypełniły ostatnie wolne miejsce - uzbierał się niemały stosik do przeczytania. Planuję w okolicy świąt przysiąść do nich i to wszystko nadrobić, ale obawiam się trochę, że do tego czasu pojawi się coś nowego, chociaż wydawnictwa milczą. A może by tak jakiś szósty tom Chyłki rzucić w świat? Tak. Powstrzymuję się przed obrzuceniem Cię bardzo brzydkimi słowami, panie Mrozie. Wszyscy dziękujmy mojej samokontroli, która lekko chwieje się właśnie w posadach. I powinnam iść już spać, żeby nie runęła całkiem. A tyle mam jeszcze do powiedzenia...

Ocena: 5/6
©Papierowe Miasta
Znacie ten dylemat czytelnika, który czeka kilka miesięcy na książkę, a potem czyta ją strasznie szybko? Ja to znam z autopsji, przy książkach Remigiusza Mroza to norma. „Inwigilacja” ledwie wpadła w moje ręce, zbyt długo nie nacieszyła się swobodą i świeżością – jej lektura zajęła mi 3 godziny i 10 minut (tak, u tego autora mierzę czas) ;) I co? I raz, że teraz mam czytelniczego kaca, a dwa – to było niesamowite 190 minut niemal na bezdechu ;)


Do Joanny Chyłki – po sprawie Bukano uznawanej przez coponiektórych za specjalistkę od bronienia praw wszelakich mniejszości – zgłaszają się państwo Tadeusz i Anna Lipczyńscy. Adoptowali niegdyś chłopca, Przemka (a jak wiadomo, wszystkie Przemki to fajne chłopaki :D), jednak gdy miał pięć lat, zaginął bez śladu podczas ich wycieczki do Egiptu. Teraz, po latach, dorosły już mężczyzna został odnaleziony na jednym z osiedli w Warszawie. Sęk w tym, że po pierwsze, przedstawia się jako Fahad al-Hassan, jest zagorzałym muzułmaninem i został zatrzymany pod zarzutem przygotowywania zamachu w jednej z galerii handlowych…

Chyłka postanawia bronić mężczyzny za wszelką cenę, wietrząc w sprawie co najmniej drugie dno. Do pomocy idaje jej się zaprzęgnąć też Kormaka oraz Kordiana Oryńskiego, przygotowującego się do nadchodzącego nieuchronnie egzaminu, od którego będzie zależeć jego kariera zawodowa, a tym samym przyszłość w kancelarii Żelazny & McVay. Tylko czy kobieta w ciąży, opętana burzą hormonów, zaczytany nerd i zakuwający aplikant dadzą radę nie tylko znaleźć dowody na niewinność Przemka vel Fahada, ale i przekonać do tego sąd i ławników? Zapowiada się trudna batalia, zwłaszcza, że nikt nie ma pewności, czy oskarżony faktycznie nie planuje jakiegoś zamachu…

Remigiusz Mróz tradycyjnie nie każe zbyt długo czekać. – ani na kolejną powieść swojego autorstwa, ani na emocje zawarte na jej stronach. Sprawa niedoszłego terrorysty intryguje od samego początku, natomiast im dalej brniemy w fabułę, tym bardziej komplikuje się sytuacja, po części z racji dowodów świadczących (lub i nie) o tym i owym, po części z racji zachowania naszych bohaterów (nie ukrywajmy, ani Chyłka, ani Zordon nie są „typowymi” przedstawicielami swojego fachu), po części z fakty, że każda z postaci ma też życie prywatne, które siłą rzeczy na nią oddziałuje także w trakcie pracy.

Do pytania na okładce książki – „Jak daleko posunie się władza, by chronić obywateli?” – nasuwają się zresztą dodatkowe: Jak dalece można ograniczać prawa jednych osób na rzecz innych? Co jest dopuszczalne w imię szeroko pojętego bezpieczeństwa, a co oznacza wkraczanie z buciorami w czyjąś prywatę? I jak to jest tak naprawdę z tym domniemaniem niewinności? Odpowiedzi na te pytania – jak się powinniście domyślić – nie znajdują się w książce. Najnowsza powieść Mroza stanowi natomiast dobry punkt wyjścia do zadania sobie tych (i innych) pytań i szukania prawidłowych rozwiązań samodzielnie. Przy czym dla każdego owa „prawidłowość” czy „prawdziwość” może tu znaczyć coś zupełnie odmiennego…

I jeszcze słów kilka o finiszu, który – jak na Remigiusza przystało – stanowi nie tyle przysłowiową łyżkę dziegciu, co raczej nieoczekiwane uderzenie kijem bejsbolowym w potylicę. Pisałem już na Facebooku i Instagramie, ale powtórzę: jeśli do tej pory byliście zakończeniami po prostu zaskoczeni, istnieje realna obawa, że tym razem zechcecie zrobić autorowi krzywdę. A jeśli już wcześniej chodziło Wam to po głowie, to po lekturze chyba powinna Was dosięgnąć realna inwigilacja. Dla bezpieczeństwa Remigiusza. Lub Waszego.

Ocena: 6/6
©3telnik.pl
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Autor dość sprawnie konstruuje historię. Czyta się szybko i lekko. Mam jednak poczucie, że cykl robi się z książki na książkę schematyczny, a główne postacie zaczynają lekko mnie nudzić. O ile w pierwszym tomie postać Chyłki była oryginalna, teraz zaczyna być nudząca.

Inne proponowane
Warto zerknąć