Bez szans
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

Kategoria: /
średnia ocena: 4.36 / 5.00
liczba ocen: 14674
cena od: 26.99
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 26.99 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
Pozostałe księgarnie
26.99 zł
Opis:

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Tenleigh zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać.

Dla Tenleigh codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły.

Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie.

Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania?

 

CYTATY:
Nawet tam, gdzie nie ma nadziei jest miejsce dla miłości .
Miłość, tego właśnie chciałam. I gotowa byłam stracić dla niej głowę. Nagle zdałam sobie sprawę, że nie ma na świecie nic ważniejszego od miłości.
Życie potrafi okaleczać, ale można znów się podnieść, jeśli się ma wystarczająco wiele siły, a zwłaszcza jeśli istnieje osoba, która Ci w tym pomoże.
Recenzje blogerów
Mia Sheridan jest jedną z moich ulubionych pisarek. Po jej powieści mogę sięgać w ciemno, to porywające, pełne emocji historie miłosne. Jeszcze żadna z jej książek mnie nie rozczarowała. W styczniu ukazała się w Polsce kolejna z jej powieści, Bez szans. Również i tym razem Mia Sheridan mnie nie zawiodła.

Dennville w stanie Kentucky. W tym podupadającym, biednym miasteczku położonym w paradoksalnie urokliwym otoczeniu Apallachów żyją Kyland i Tenleigh – uczniowie ostatniej klasy liceum, którzy marzą o tym, by wyrwać się z objęć pozbawionego perspektyw na przyszłość otoczenia. Ich jedyną szansą jest zdobycie stypendium, które umożliwia podjęcie studiów na jednej z prestiżowych uczelni. Oboje robią wszystko, by uzyskać jak najlepsze wyniki w szkole. Oboje także coś do siebie czują, choć wiedzą, że nie powinni angażować się w żadne związki, skoro ich celem jest pozostawienie przeszłości za sobą. Które z nich otrzyma bilet do lepszego życia i co wówczas zdecyduje się poświęcić – miłość czy marzenia? Tego dowiecie się z lektury.

Historia Tenleigh i Kylanda początkowo może przygnębić. Obydwoje dobrze wiedzą, czym jest bieda, niedojadanie z braku pieniędzy czy chwytanie się każdej możliwości, by dorobić trochę grosza. Obydwoje także mają nieciekawą sytuację rodzinną – Tenleigh wraz z siostrą zajmuje się chorą psychicznie matką, której ataki negatywnie odbijają się na opinii dziewczyny w szkole, Kyland zaś stracił brata i ojca w wybuchu w kopalni, a jego matka nie wychodzi z domu. Klimat przygnębienia potęguje dodatkowo otoczenie, w jakim obydwoje żyją – wszechobecna bieda, rozpadające się domy, śmieci. Całe miasteczko od lat żyje w cieniu tragedii, która dotknęła wiele rodzin, nie tylko rodzinę Kylanda. Beznadzieja sytuacji bohaterów może przytłoczyć. Oboje nie mają zbyt kolorowych perspektyw, jeśli nie wyjadą z Dennville.

Bez szans to poruszająca opowieść o poświęceniu. Jej bohaterowie stają przed trudnym wyborem. Stypendium jest dla każdego z nich jak światełko w tunelu. Co zrobi to z nich, dla którego owe światełko rozbłyśnie pełnym blaskiem? Wyjedzie i wybierze realizację marzeń czy zostanie i poświęci marzenia dla wspólnego życia? Każdy wyjście niesie ze sobą ogromne koszty – ceną mogą być marzenia albo miłość. Chęć poznania odpowiedzi na te pytania nie pozwalała mi oderwać się od książki. Historia Kylanda i Tenleigh jest bardzo wciągająca, a autorka ma lekki i przyjemny styl, dzięki czemu powieść można pochłonąć w naprawdę ekspresowym tempie.

Mia Sheridan za każdym razem zachwycą mnie kreacją bohaterów. Nie inaczej było także i tym razem. Szybko polubiłam wrażliwą Tenleigh, Kyland zaś długo stanowił dla mnie zagadkę – zastanawiałam się, co kieruje jego zachowaniem, a odkrycie jego motywacji przerosło moje oczekiwania.
Jak to często w powieściach Mii Sheridan bywa, także w Bez szans dostajemy narrację z punktu widzenia obydwojga bohaterów, dzięki czemu możemy poznać myśli każdego z nich. Tym razem jednak autorka częściej do głosu dopuszczała Tenleigh.

Za każdym razem także, kiedy mam możliwość zaczytać się w powieści Mii Sheridan, jestem pod wrażeniem tego, jak bardzo plastyczne są jej opisy. W Bez szans, ze względu na ogromne kontrasty, jest to szczególnie wyraziste. Z jednej strony mamy opisy urokliwych zakątków przyrody czy przepięknych zachodów słońca, a z drugiej bardzo obrazowe opisy miejsc w podupadającym miasteczku, jak rozpadająca się przyczepa, w której mieszka Ten, czy uboga biblioteka miejska.

Tym jednak, za co najbardziej kocham twórczość Mii Sheridan, są emocje, jakie towarzyszą mi podczas lektury jej książek i także tym razem było ich niemało. Bez szans to emocjonująca powieść pełna zaskakujących zwrotów akcji. Autorka potrafi roztopić serce siłą uczuć, jakie wybuchają między bohaterami, by potem zmiażdżyć je i podeptać, aż ma się ochotę krzyczeć i rzucać książką. Uwielbiam to, jak skrajnych uczuć mogę doświadczyć dzięki jej książkom. Zakończenie historii Ten i Kylanda w pewnym stopniu udało mi się przewidzieć, ale czekało mnie również kilka zaskoczeń.

Jeśli lubicie nieszablonowe i pełne emocji historie miłosne, Bez szans jest stworzone dla Was. Polecam!

Ocena: 5/6
©Zaczytana Dolina
Bez szans to pierwsza książka Mii Sheridan, którą miałam okazję przeczytać. Muszę przyznać, że fabuła i sami bohaterowie znacznie bardziej mnie zainteresowali niż się tego spodziewałam. Zaangażowałam się w ich historię, przeżywałam ją razem z nimi, mimo że była przewidywalna i przeczuwałam takie, a nie inne zakończenie.

Kyland jest silnym chłopakiem, który twardo stąpa po ziemi i którego nie przeraża bieda i samotność. Wytrwale dąży do osiągnięcia swojego życiowego celu, unikając przy tym miłości i zaangażowania. Ten jest jego damskim odpowiednikiem, jednak odrobina miłości zdecydowanie by jej nie zaszkodziła. Obydwoje, chcąc wyrwać się z miejsca, w którym przyszło im egzystować, zostają postawieni przed masą trudnych decyzji i wyrzeczeń.

Największego uroku tej powieści nadała jej surowość. Autorka osadziła swoich bohaterów w nędznych warunkach do życia, gdzie towarzyszyła im bieda i gdzie zmuszeni byli do ciągłej rywalizacji o spełnienie swoich życiowych celów, na które zwyczajnie nie mieli pieniędzy. Zdecydowaną zaletą tej książki jest ogólna nędza i biedota – przeważnie w tego typu pozycjach spotyka się bohaterów kontrastujących ze sobą na zasadzie bieda-bogactwo, lub pojawia się para żyjąca w dostatku. Sheridan poszła o krok dalej i zaryzykowała, co wyszło jej nieźle i bardzo rzeczywiście. W związku z tymi okolicznościami dodatkowo miała ogromne pole do popisu, żeby pograć na uczuciach czytelników – dać im nadzieję, a później w brutalny sposób ją odebrać. W te ciężką sytuację bohaterów wszczepiła iskierkę nadziei – dodała mnóstwo radości, pożądania i miłości – którą zaraz odebrała. Przeprowadziła swoich bohaterów od euforii, przez lęk, kończąc na emocjonalnym załamaniu i rozpaczliwej tęsknocie, a czytelnikom zafundowała książkowego kaca.
Mimo że fabuła rzeczywiście mnie zauroczyła i pochłonęła, to jednak muszę przyznać, że była bardzo przewidywalna i odgadnięcie toku wydarzeń opisanych na kartach tej powieści nie sprawiło mi większego problemu.
W całej tej historii zabrakło mi większego wyrazu bohaterów – mam wrażenie, że autorka skupiła się za bardzo na otoczce, zapominając przez to o najważniejszym. Górę wzięły problemy i uczucia Ten i Kylanda niż ich charakter, co sprawiło, że w moich oczach byli odrobinę bezbarwni na tle mocnej, wyrazistej i brutalnej fabuły. Oczywiście, z ich zachowania i poszczególnych dialogów można wywnioskować, że są odpornymi psychicznie osobami, że żadne problemy nie są w stanie ich złamać, ale jednak czegoś mi w nich zabrakło. Ale co najważniejsze – przez ich postawę autorka przekazuje czytelnikowi niesamowicie ważne przesłanie – pieniądze szczęścia nie dają.

W bajki nie wierzę od dobrych kilkunastu lat, podobnie ciężko jest mi uwierzyć w historie miłosne – szczególnie w te, w których bohaterowie miotają się między miłością a nienawiścią. Jednak Mia Sheridan skutecznie przekonała mnie do siebie i swojej powieści przez wprowadzenie nietuzinkowych bohaterów, którym daleko do luksusów, i wykreowaniu fabuły, która w czytelniku wywołuje emocjonalne załamanie. Kontrast rozpaczy i nadziei bohaterów idealnie odwzorowuje surowość realnego życia, a przesłanie płynące z tej historii – będące wisienką na torcie – ostatecznie przynosi tchnienie optymizmu.

Ocena: 5/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć