Fabrykanci. Burzliwe dzieje rodów łódzkich przemysłowców
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.45 / 5.00
liczba ocen: 14
cena od: 27.80
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 27.80 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
27.80 zł
27.85 zł
Pozostałe księgarnie
29.67 zł
30.11 zł
31.41 zł
31.41 zł
31.61 zł
34.90 zł
Opis:

Ziemia Obiecana- wszyscy znamy książkę Władysława Reymonta i genialny film Andrzeja Wajdy . Fikcja literacka i filmowa oparte były na twardych realiach. W samym centrum Imperium Rosyjskiego spełniał się hollywoodzki sen.
Pierwsza w Polsce panorama łódzkich rodzin fabrykanckich. W książce odnajdziemy wszystkie nacje, wyznania i społeczności .Historie rodów oparte są na dokumentach i na relacjach potomków założycieli fabryk - nie tylko włókienniczych. Zakłady dawały właścicielom bogactwo, a rzeszom ludzi - pracę. Fabrykanci spadali czasem z bardzo wysokiego pułapu finansowego na samo dno. Czasami wynosili się z głębokiego dna na wyżyny społeczne i finansowe.
Jedne z największych fortun w Europie ,zapierające dech w piersiach wzloty i upadki, wielkie interesy i głośne bankructwa.

Poznańscy, Heinzlowie, Grohmanowie, Urbanowscy i Gehligowie - wielkie łódzkie dynastie.

Kto i na czym zbijał fortuny oraz co się stało ze znanymi łódzkimi rodzinami w czasie wojny i po jej zakończeniu?

Co dziś robią potomkowie bohaterów ?

Ilu z nich przeżyło wojenną zawieruchę, co się stało z pałacami, co ocalało z ich dziedzictwa?

Książkę uzupełniają unikatowe zdjęcia udostępnione przez Muzeum Historyczne Miasta Łodzi.

Recenzje blogerów
Recenzując Lampiony pióra Katarzyny Bondy skarżyłam się, że Łódź to miasto zapomniane przez współczesną literaturę. Na palcach jednej ręki możemy wymienić tytuły, których akcja dzieje się w tym mieście. Mam na myśli narracje, nie monografie naukowe, których nie brakuje. W prezencie świątecznym dostałam książkę, dzięki której mogę stwierdzić, że nie jest tak źle. Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to wydana w listopadzie minionego roku książka, którą trudno zakwalifikować do konkretnego gatunku literackiego. Biorąc pod uwagę zarówno treść, jak i formę, najbardziej trafnym określeniem byłby chyba zbiór opowiadań historycznych, ale na rynku wydawniczym mówi się o książce popularno – naukowej. Niech będzie. Najważniejsze jest to, że czytelnik otrzymuje wyjątkową książkę, której autorzy kreślą panoramę łódzkiej elity XIX i pierwszej połowy XX wieku (jej kres stanowi II wojna światowa) operując nie sprawozdawczym, acz literackim językiem, w dodatku zaczerpniętym z opisywanej epoki. Opowiadają historie w dużej mierze już znane (przynajmniej miłośnikom historii Łodzi), jednak w formie nadającej im nowe oblicze.

Kto opowiada? Fabrykanci składają się z dwóch części: historia i teraźniejszość. „Historia” to dziesięć rozdziałów pióra Marcina Jakuba Szymańskiego, z których każdy poświęcony jest jednemu z rodów łódzkiej burżuazji. Czytelnik poznaje historie mniej i bardziej znanych klanów, mianowicie: Geyerów, Scheiblerów, Poznańskim, Silbersteinów, Kunitzera (który potomków nie pozostawił), Buhlów, Biedermannów, Anstadtów, Gehligów i Urbanowskich (ci ostatni de facto tytułowymi fabrykantami nie byli, niemniej jednak nie można im odmówić wpływów dorównujących poprzednikom). Autor, z wykształcenia historyk, opatrzył książkę także wstępem i zakończeniem. Autorem drugiej części jest dziennikarz i publicysta, Błażej Torański. Zawiera ona jeden, ostatni rozdział książki o znamiennej nazwie „Ziemia utracona”, który traktuje o Heinzlach. To swego rodzaju uzupełnienie części pierwszej, bowiem Szymański nie poświęca Heinzlom odrębnego rozdziału. Tym, co odróżnia tę historię od pozostałych jest narracja – czytelnik poznaje dzieje rodu z perspektywy potomków Juliusza Heinzla i jego żony Pauliny – stąd opatrzenie tej części nazwą „teraźniejszość”.

Tata mówi, że tam mieszkają bardzo, ale to bardzo bogaci ludzie i szyją ubrania – dziewczynka pochwaliła się niedawno zdobytą wiedzą.
Wermuth uśmiechnął się i rzekł:
– To prawda, są bardzo bogaci. Ale sami ich nie szyją. Zatrudniają do tego robotników, którzy pracują przy wielkich, głośnych maszynach. Pamiętaj jednak, Helenko, że bogactwo nie jest wcale najważniejsze.
– Jak to? Przecież wtedy można wszystko kupić i o nic się nie martwić? – odrzekła zdziwiona.
Ogrodnik odparł:
– Widzisz, z bogactwem jest jak ze szkłem. Wystarczy dodać trochę srebra, by człowiek zaczął w nim widzieć tylko siebie. Kiedyś to zrozumiesz.

Myślę, że napisać książkę relacjonującą wydarzenia historyczne w lekkiej formie jest dużo trudniej niż stworzyć monografię naukową. Po pierwsze dlatego, że aby mieć lekkość w mówieniu na dany temat, trzeba dużo więcej wiedzieć niż w przypadku definiowana zjawiska przy użyciu specjalistycznej terminologii. Na poparcie tej tezy wystarczy przywołać sytuację, w której dziecko pyta dorosłego o znaczenie jakiejś „ponadprzeciętnie” złożonej rzeczy. Jak się wówczas okazuje, wyjaśnienie jej prostymi słowami to dar, który posiadają tylko nieliczni. Choć Fabrykanci nie są książką dla dzieci, barwnym, oddającym ducha czasu językiem opowiadają o losach łódzkiej burżuazji. Po drugie, zwłaszcza w części zatytułowanej „historia”, autor zmuszony był dokonać niebywałej selekcji informacji (o każdym z rodów z powodzeniem można by napisać oddzielną pozycję). Bazując na najnowszych publikacjach historycznych, wyselekcjonował fakty, które pozwalają odbiorcy dowiedzieć się, kim byli – „zawodowo” i prywatnie – tuzowie łódzkiego przemysłu. Dzięki temu, przeczytawszy książkę czytelnik posiada naprawdę dużą wiedzę na prezentowany temat, nie będąc przytłoczony jej nadmiarem.

Szymański opisuje łódzką belle epoque, czasy, w których to miasto było jednym z najprężniej rozwijających się w Europie a może i na świecie. Dzięki realistycznym dialogom i opisom fabrykanckiej codzienności, czytelnik może poczuć się jak na pałacowych salonach. Autor przedstawia historie drogi na szczyt i mniej lub bardziej bolesnych upadków przemysłowców, ale nie tylko. Równie istotną rolę odgrywają tu historie miłosne (małżeństwa z rozsądku, ale i mezalianse), dramaty obyczajowe, intrygi (w tym zabójstwa dwóch fabrykantów) oraz rodzinne i sąsiedzkie porachunki, niekiedy rodem z dramatów Shakespeare’a. Wszystkie te „smaczki” odsłaniają ludzkie oblicze fabrykantów, czyniąc ich historie prawdziwie porywającymi.
Jak kilkukrotnie podkreśla Szymański, nie jest to polemika z wizją Łodzi fabrykanckiej opisaną na kartach reymontowskiej Ziemi obiecanej, ale ujęcie tych dziejów z innej perspektywy. To zbicie krzywego zwierciadła ukazującego przemysłowców w przesadnie negatywny sposób i próba przedstawienia ich sylwetek na nowo, bez pomijania ich przywar i popełnianych błędów, ale eksponująca także ich zalety i olbrzymi wpływ na rozwój miasta Łodzi.

Łódź XIX i pierwszej połowy XX wieku to fascynujący tygiel wyznań, interesów i rodzinnych koligacji. Na ślady potwierdzające to stwierdzenie czytelnik ma okazję natykać się właściwie bez przerwy. Z Fabrykantów można wyczytać propolskie idee przemysłowców niemieckiego pochodzenia, ale też otwarcie na kontakty z innymi kulturami żydowskiej części burżuazji. Mimo iż każdy z rozdziałów z założenia miał być poświęcony jednemu z rodów, bohaterowie, tak z powodów rodzinnych, jak i z uwagi na wspólne interesy, goszczący się wzajemnie w swoich fabrykach i pałacach, pojawiają się także w sąsiednich fragmentach książki. Razem stanowili wpływową elitę tworzącą tożsamość Łodzi – miasta, w którym wszystko było możliwe. Lodzermenszowie jako lokalni patrioci nie tylko pracowali na gospodarczą potęgę miasta (oczywiście przede wszystkim pracując na własną potęgę), ale także występowali w rolach mecenasów kultury i sztuki oraz prowadzili działalność filantropijną.

Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich przemysłowców to książka, której lekturę polecam zarówno mieszkańcom Łodzi (jako łodzianka zainteresowana historią miasta, dużo się z niej dowiedziałam), jak i tym, którzy o dawnej stolicy włókiennictwa jedynie słyszeli. Trzeba dodać, że zdecydowanie warto sięgnąć po wersję papierową, bo Fronda naprawdę się postarała. Karty książki zostały zadrukowane unikatowymi fotografiami udostępnionymi przez Muzeum Miasta Łodzi. Na uznanie zasługuje także okładka. Grafika pozwala czytelnikowi jeszcze bardziej zbliżyć się do opisywanej rzeczywistości oraz uświadomić sobie skalę przedsięwzięć podejmowanych przez fabrykantów. W parze z tekstem przypomina, że ich spuścizna to nie tylko fabryki i pałace, ale także szpitale, szkoły, parki, dworce oraz linie tramwajowe i kolejowe. Dziś można podziwiać część z nich, jednak po większości pozostało już tylko wspomnienie (zazwyczaj na końcu rozdziału Szymański wspomina o losie, który spotkał architekturę danego rodu). Wspomnienie, które dzięki tej książce nabrało nieznanych dotąd kolorów.

Ocena: 5/6
©do dzieła
Komentarze dotyczące oferty:
Warto zerknąć