Gdy mrok zapada
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 4.00 / 5.00
liczba ocen: 15
Ilość stron (szacowana): 200
cena od: 17.99
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 17.99 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
22.88 zł
22.88 zł
24.90 zł
27.90 zł
29.99 zł
Pozostałe księgarnie
-6% 27.90 zł
17.99 zł
-5% 22.32 zł
22.32 zł
23.10 zł
23.16 zł
24.29 zł
25.11 zł
25.50 zł
26.99 zł
26.99 zł
29.99 zł
Opis:

Poznajcie Williama Wistinga z czasów jego młodości! Tutaj wszystko się zaczęło. Nordic noir w najczystszej postaci. Dla fanów serii okazja do bliższego poznania ich kultowego bohatera, dla nowych czytelników – przystawka zaostrzająca apetyt na mroczne powieści o nieustępliwym komisarzu.

Stavern 1983. Zbliża się Boże Narodzenie, śnieg sypie obficie. William Wisting jest świeżo upieczonym ojcem bliźniaków, a także młodym i ambitnym konstablem w policji. Podczas brutalnego napadu, niespodziewanie znajduje się w centrum dramatycznych wydarzeń. Jednak dochodzenie w tej sprawie przejmują bardziej doświadczeni policjanci.
Dzięki przyjacielowi, trafia na ślad innego przestępstwa – niewyjaśnionego dotąd morderstwa. W zaciszu starej, zrujnowanej stodoły, stoi wiekowy samochód podziurawiony kulami. Wiele wskazuje na to, że kierowca nie wyszedł żywy z zastawionej na noego pułapki.
Sprawa ta ukształtuje Williama Wistinga jako policjanta i da mu wiedzę o tym, że niedaleko pada jabłko od jabłoni…
Preguel wyjątkowej serii o komisarzu Williamie Wistingu. „Gdy mrok zapada” to nordic noir w najczystszej postaci. Opisy codziennej pracy policjanta są jak zwykle bardzo dokładne i interesujące, a intryga dobrze skonstruowana. Mamy przecież do czynienia z jednym z najbardziej doświadczonych twórców norweskich kryminałów.

„Fani serii otrzymują dokładnie to, do czego są przyzwyczajeni: wiarygodne, wyważone, a w tej części także nostalgiczne opisy środowiska policyjnego w czasie zmian zachodzących na początku lat 80. Zaś dla nowych czytelników będzie to przystawka zaostrzająca apetyt na resztę serii” – Elin Brend Bjørhei, VG

„Horst udowadnia że jest mistrzem w opowiadaniu kryminalnych historii” – Rafał Chojnacki, deckare.pl

Recenzje blogerów
Jest rok 1983 poznajemy Williama Wistinga. Świeżo upieczony ojciec bliźniaków oraz ambitny konstabl w policji. Kochająca żona Ingrid... Czego chcieć więcej? Podczas brutalnego napadu, niespodziewanie znajduje się w centrum dramatycznych wydarzeń. Jednak dochodzenie w tej sprawie przejmują bardziej doświadczeni policjanci. Dzięki swojemu przyjacielowi trafia całkowicie przypadkowo na ślady innego przestępstwa. Jest wiele niewiadomych, a William na własną rękę próbuje rozwiązać tajemnicę z przeszłości. Czy uda mu się rozwiązać tajemnice z przed lat?

Zacznę może jak zwykle od okładki, która jest moim zdaniem bardzo trafna. Bardzo pasuje do tego, co spotkamy w książce. Stodoła, jakieś światło, śnieg. Okładka ze skrzydełkami, co mnie uszczęśliwiło. Na jednym ze skrzydełek mamy biografię autora i kilka jego powieści, a na drugiej biogram naszego bohatera, Williama Wistinga.
W książce nie znalazłam błędów, marginesy są zachowane w dużej odległości, czcionka i odstępy między wierszami również są w porządku.

Tę książkę przedstawię w nieco złym świetle, ponieważ niestety zawiodła mnie. Znów oczekiwałam czegoś lepszego. A więc...
Autor niestety nie przypadł mi do gustu. W sensie, jego pióro niekoniecznie do mnie przemówiło. Tak jak pisałam wyżej spodziewałam się wciągającej lektury, pełnej zagadek, tajemniczości, napięcia... Nie dostałam tego, a szkoda. Czytając inne kryminały/thrillery zawsze ten język jest trochę inny, inaczej kreuje się świat, zostawia więcej niewiadomych... Nie dostałam tego tutaj. Przeczytałam w ciągu jednego dnia. Ale ma to również powiązanie z kolejną, jak dla mnie wadą.

Objętość. Ta historia nie miała szans się rozwinąć, ma niecałe dwieście stron. Nigdy nie zwracam uwagi na ilość stron, gdy czytam recenzje na blogach, bowiem jest to w dużej mierze uzależnione od wydawnictwa, jaką czcionką drukuje powieść, czy też jest to wersja elektroniczna... I tutaj ręce mi opadły jak znalazłam ją w bibliotece. Spodziewałam się cegiełki, a dostałam mini opowiadanie... Uważam, że prawdziwy kryminał powinien mieć nieco więcej stron. Żeby móc budować napięcie, ciekawość, by akcja mogła biec przed siebie, spowalniać nas, zapędzać w kozi róg - ale do tego potrzeba objętości, której tutaj nie dostałam, niestety.

Brak jakichkolwiek emocji. Już o nich wspominałam. Brakowało mi tego, co mogło budować napięcie, co jest wręcz pożądane w tym oto gatunku. Chyba nie przeboleję tego, że książka, która miała okazać się super pozycją, dla mnie okazała się słaba i niestety, był to czas zmarnowany.

Na swoją obronę książka ma to, że niby nie można jej czytać bez poznania wcześniejszych lektur. Kurcze, ale powinno mieć to jakiś sens. Jeżeli w tej pozycji znalazłam tyle minusów, to ja teraz nawet nie chcę patrzeć na pozostałe pozycje tegoż autora i na pewno na długi czas sobie odpuszczę poznawanie jego powieści. I chyba nic nie będzie w stanie mnie przekonać do tego, by się to zmieniło, przepraszam Was.

Ocena: 1/6
©Tylko magia słowa
Gdy mrok zapada to prequel cyklu z bohaterem Williamem Wistingiem. Nie polecam jej osobom, które mają ochotę rozpocząć przygodę z komisarzem. Powieść dla znawców kryminałów może wydać się toporna i mało wymagająca.

Nie lubię czytać cykli książek od środka czy z pominięciem jakiś części. Uwielbiam ład i porządek. Dlatego też nie czytałam do tej pory żadnej książki o Williamie Wistingu mimo bardzo pochlebnych opinii i grzecznie zaczęłam od samego początku. Oczywiście znajdą się czytelnicy, którzy stwierdzą, że akurat przy tym cyklu nie ma znaczenia kolejność. Ja raczej uważam, że nie bez przyczyny dobrze jest śledzić nie tylko wątki kryminalne ale również obyczajowe w kolejności chronologicznej. Cóż, akurat jeśli chodzi o Gdy mrok zapada to zdecydowanie mogłam odpuścić sobie odpowiedni porządek.

Rok 1983r. Posterunkowy William Wisting to świeżo upieczony ojciec bliźniaków. Razem ze swoim przyjacielem odnajdują w zapomnianej szopie stary, zabytkowy samochód noszący ślady po kulach. Wisting decyduje się rozwikłać tajemnicze zaginięcie kierowcy sprzed wielu lat. Ze sprawą wiąże się również zniknięcie sporej sumy pieniędzy. William po raz pierwszy w swojej karierze decyduje się podjąć obowiązki śledczego. Czy młody Wisting da radę rozwikłać sprawę, a tym samym udowodnić swoim przełożonym, że nadaje się na detektywa?
Z pracy posterunkowego ciężko jest wyżywić rodzinę. Wistinga ciągle dręczą wyrzuty sumienia. Widzi, ile pracy musi włożyć w rozwiązanie morderstwa. Ciągłe nadgodziny, nieunormowany czas pracy nie wpływa dobrze na rodzinę. Jednak William ma talent, potrafi dostrzec związki tam, gdzie nikt by się tego nie spodziewał. Z wielkim zainteresowaniem obserwowałam początki śledztwa Wistinga. Jego drobne błędy, jego metodyczne podejście. Widać po jego działaniach zaczątki na bardzo rzetelnego i skutecznego detektywa.

W każdym śledztwie chodzi o to, by odtworzyć przeszłość, pomyślał, gdy siedział już w aucie i jechał przed siebie. Ustalić, kto był gdzie, kiedy i dlaczego. Trzeba było pytać i dociekać. Odnajdywać drogę do ludzi, którzy mogli znać odpowiedzi. Zdobywać nowe informacje i łączyć je z tym, co się już wiedziało, tworząc w ten sposób coraz bardziej przejrzysty i szczegółowy obraz wydarzeń. Uwielbiał tę pracę.

Gdybym nie czytała tylu dobrych recenzji na temat kolejnych części z Williamem Wistingiem pewnie już teraz napisałabym, że szybko po kolejne jego przygody w policji to nie sięgnę. Czuję się odrobinę oszukana. Niby ta powieść została napisana zaledwie rok temu, ale styl pisarza wygląda jakby to był jego debiut. Wskazówki odnajdują się same i praktycznie nie ma czegoś takiego jak ślepy trop. Żadnych zwrotów akcji czy napięcia niestety nie odczujemy. Przywiązanie autora do podawania szczegółowego rozkładu dnia wraz z momentem parzenia kawy wydaje się lekko przesadzony. Książkę można spokojnie przeczytać w jedno popołudnie.
Fabuła nie jest za bardzo wciągająca ale lektura Gdy mrok zapada też nie jest kompletną stratą czasu. Jako były szef wydziału Jørn Lier Horst zna się na robocie policji i pod tym względem nie mam mu nic do zarzucenia. Jednak fabuła jest strasznie sztywna i kompletnie pozbawiona jakichkolwiek emocji.

Mój pedantyzm trochę mnie zawiódł. Nie idźcie za mną. Jeśli chcecie zacząć przygodę z Williamem Wistingiem to chyba najlepiej zapoznać się najpierw z innymi, późniejszymi częściami, gdzieś na końcu zostawiając sobie miejsce na ten prequel. Chociaż moje pierwsze spotkanie z Wistingiem okazało się małym niewypałem to na pewno sięgnę po kolejne części.

Ocena: 3/6
©Projekt: Książka
Gdy mrok zapada to moje pierwsze spotkanie z literaturą J.H. Horsta. Ciężko mi w takim razie, jednoznacznie ocenić tę książkę. Mam bowiem, świadomość jej wartości dla miłośników twórczości autora, jak również sensu, jaki nadaje całej serii. Jeżeli jednak planujecie, swoją przygodę z Horstem, tak jak ja zacząć właśnie od Gdy mrok zapada, mogę tylko powiedzieć nie zrażajcie się i dajcie tej niepozornej (dwustu stronicowej) książce szansę. Potem natomiast, sięgnijcie po pozostałe części cyklu.

Jedenasta część serii o detektywie Williamie Wistingu, jest właściwie początkiem historii i drogi zawodowej głównego bohatera. Wydarzenia mają bowiem miejsce w roku 1983r. Młody Wisting jest nieopierzonym posterunkowym, jeżdżącym na patrole. Jego zawód jest wymagający, ale dający mu spokój i czystą głowę po zakończeniu dyżuru. Praca w patrolu, daje mu też możliwość brania nadgodzin i co za tym idzie zarabiania dodatkowych pieniędzy. Te z kolei, świeżo upieczonemu ojcu bliźniąt są niezbędne do utrzymania rodziny. Układ niemal idealny. W pewnym momencie jednak, za sprawą prywatnego śledztwa, dotyczącego tajemniczej zbrodni sprzed lat i starego zaginionego auta, detektyw otwiera sobie drzwi do kryminalnego świata i bycia śledczym, który się w nim budzi.W tej książce, detektyw Wisting spotyka swoje przeznaczenie.

Gdy mrok zapada jest opisem (choć, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że trochę streszczeniem) policyjnej, żmudnej pracy detektywistycznej. Nie znajdziemy, w tej książce dramatycznych zwrotów akcji, ani policyjnych pościgów, czy genialnych dedukcyjnych odkryć. Znajdziemy za to, bardzo realne w swojej monotonii śledztwo. Bez fajerwerków, ale skutecznie zmierzające do rozwikłania.

Co prawda miałam w stosunku do tej książki inne oczekiwania, jednak na koniec poczułam spory niedosyt. Uważam, że ta historia miała większy potencjał. Jak już na dobre wkręciłam się w historię, ona właściwie się zakończyła. No ale, przed czytelnikami, jeszcze kolejne (wcześniej napisane) części serii. A w kwietniu na rynek polski, dzięki wydawnictwu Smak Słowa zostanie wydana pierwsza część serii Kluczowy świadek.

Ocena: 4/6
©Kocham Cię, moje życie
Komentarze dotyczące oferty:
Inne proponowane
Warto zerknąć