Behawiorysta
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.79 / 5.00
liczba ocen: 2171
Ilość stron (szacowana): 500
cena od: 17.50
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 17.50 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
-34% 17.50 zł
21.18 zł
21.52 zł
22.06 zł
26.90 zł
Pozostałe księgarnie
18.83 zł
20.16 zł
20.17 zł
20.18 zł
21.19 zł
24.21 zł
24.45 zł
24.50 zł
26.90 zł
26.90 zł
Opis:

Zamachowiec zajmuje przedszkole, grożąc, że zabije wychowawców i dzieci. Policja jest bezsilna, a mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań. Nikt nie wie, dlaczego wziął zakładników, ani co zamierza osiągnąć. Sytuację komplikuje fakt, że transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie.

Służby w akcie desperacji proszą o pomoc Gerarda Edlinga, byłego prokuratora, który został dyscyplinarnie wydalony ze służby. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest nie tylko z ekscentryzmu, ale także z tego, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. A przynajmniej dotychczas tak było…

Rozpoczyna się gra między ścigającym a ściganym, w której tak naprawdę nie wiadomo, kto jest kim.

Recenzje blogerów
Mało jest chyba osób, które nie słyszały jeszcze o Remigiuszu Mrozie. Młody pisarz z Opola, którego ulubionym gatunkiem jest kryminał z elementami thrillera cierpi na nieuleczalny pracoholizm, który nie pozwala mu zamknąć laptopa na zbyt długo i każe wystukiwać kolejne powieści w zabójczym, nomen omen, tempie. I można się zżymać, że wszystko to nie służy jakości, że dość, starczy, za dużo, zbyt szybko, ludzie nie nadążają czytać! Można, i są takie głosy, jednak ja do nich nie dołączę. Co prawda w gąszczu nowych tytułów (w samym 2016 roku było ich, bagatela!, osiem) zdarzają się siłą rzeczy twory słabsze (vide: „W cieniu prawa”), jednak ogólnie rzecz biorąc, autor niezmiennie trzyma dobry poziom, a jego książki są idealne, gdy chce się pochłonąć coś, na co w języku polskim nie ma chyba jeszcze dobrego słowa, a mianowicie: page-turner. Nie inaczej jest z „Behawiorystą”, powieścią, która swoją premierę miała pod koniec października bieżącego roku.

Gdy w opolskim przedszkolu pojawia się zamachowiec, który więzi przedszkolanki i ich podopiecznych, mieszkańcy wstrzymują oddech. Tajemniczy zamaskowany mężczyzna nie wysuwa żadnych żądań: nie chce okupu i nikt nie wie, dlaczego przetrzymuje dzieci. Sytuacja jest napięta do granic możliwości, a policja zdaje się bezsilna. Dodatkowym problemem, który zaognia i tak bardzo trudną sytuację jest fakt, że zamachowiec transmituje wydarzenia z przedszkola na żywo w internecie. W akcie desperacji służby decydują się na wsparcie Gerarda Edlinga, behawiorysty, czyli specjalisty od odczytywania ludzkich intencji i cech charakteru z mowy ciała. Z powodu trudnej sytuacji policja przymyka oko na fakt, że Edling został jakiś czas temu dyscyplinarnie zwolniony ze stanowiska prokuratora, bo mimo, iż jest on niesamowicie irytujący i przesadnie drobiazgowy, jest też najlepszym specjalistą od kinezyki, czyli komunikacji niewerbalnej.

Szybko okazuje się, że atak na opolskie przedszkole to dopiero początek działań zwyrodnialca, który postawił sobie za cel zmianę sposobu myślenia całego społeczeństwa: chce, by ludzie przestali być bierni i samodzielnie podejmowali decyzje, które godzą w ich moralność i ogólnie przyjęte zasady. Otóż mężczyzna żąda, by to społeczeństwo decydowało kogo należy zabić, a kogo oszczędzić. Opierając się na znanym dylemacie wagonika każe wybrać jedną z dwóch opcji. Jaka jest różnica pomiędzy zabiciem kogoś a pozwoleniem, by umarł? I czy brak decyzji to też decyzja? W grę mężczyzny zostaje wplątany Gerard Edling, w którym ten widzi godnego przeciwnika. Czy były prokurator rozstrzygnie, co kieruje przestępcą i jak go powstrzymać? Ile ofiar zginie, zanim policja wraz z Behawiorystą znajdzie rozwiązanie?

Przyznam szczerze: po słabszym „W cieniu prawa” trochę się obawiałam, że Remigiusz Mróz wpadł już w pewne schematy w budowie postaci i rozwijaniu wątków. Po świetnej Chyłce i jej męskiej wersji, czyli komisarzu Forście bałam się, że kolejni bohaterowie będą już tylko ich kalkami. Gdy usłyszałam, że Edling jest irytujący, oczyma wyobraźni widziałam kogoś w rodzaju Scotta Wintona z „Wieży milczenia”, ale na szczęście Behawiorysta to postać na tyle ekscentryczna, że nijak nie da się jej porównać do wcześniejszych bohaterów Mroza. Oczywiście mają oni pewien wspólny sznyt, lekką cwaniakowatość połączoną z dozą bezczelności, ale te cechy głównych bohaterów dodają jedynie nerwu powieściom autora.

Gerard Edling to bardzo dobrze wykreowany typ: jego sylwetka została zbudowana spójnie, a lekkie dziwactwa, jak na przykład przesadne wręcz i komiczne w pewnych sytuacjach przestrzeganie zasad savoir-vivre’u czy staranny ubiór powodują, że bohater staje się pełnokrwisty, a jego zachowanie – wiarygodne. Nie znaczy to, że można go polubić, co to, to nie, ale można go zrozumieć.

Jeśli chodzi o jego antagonistę, którego media szybko okrzyknęły Kompozytorem – dawno nie czytałam książki sensacyjnej z tak zwyrodniałym bohaterem. Dla tego zbira życie ludzkie nie ma żadnej wartości. Dla własnej rozrywki stawia na szali życie kolejnych osób, każąc ludziom decydować: zabić tę czy tamtą osobę? Kogo wypuścić, a kogo dotkliwie okaleczyć? Wszystko to dzieje się pod okiem czujnej kamery, która natychmiast przesyła nagranie do internetu, gdzie rozchodzi się ono z prędkością światła. Ludzi przyciąga sensacja i nieszczęście, lubią patrzeć. Ale czy będą też chcieli decydować o czyimś zdrowiu i życiu? Zdaje się, że to najokrutniejszy reality show, jaki jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. A co najgorsze, powieść napisana jest tak, że nie sposób nie zastanawiać się raz po raz: a co ja zrobiłabym w tej sytuacji? Remigiusz Mróz wciąga czytelnika w chorą grę pełną krwi, okaleczeń, jęków bólu i krzyków z błaganiem o litość, które jednak nie zostaną wysłuchane.

To najbrutalniejsza do tej pory książka tego autora, więc jeśli jesteście wrażliwi na mocne sceny to podczas czytania „Behawiorysty” nie raz może wam się zrobić słabo. Warto jednak sięgnąć po omawiany thriller psychologiczny, bowiem jest świetnie skomponowany, utrzymuje dobre tempo przez całą historię i punktuje ciekawą postacią Edlinga. Fabuła momentami może się wydawać naciągana, drażni też brak dokładnego wyjaśnienia sprawy z przeszłości, która pogrzebała karierę prokuratora, jednak biorąc pod uwagę plusy i minusy okazuje się, że „Behawiorysta” się wybronił i stanął w szeregu z najlepszymi pozycjami tego autora takimi jak „Kasacja” czy „Przewieszenie”. Warta uwagi lektura w sam raz na te mroczne pod względem pogody dni: nie doda wam otuchy, ale za to świetnie wpasuje się w panującą za oknami aurę.

Ocena: 5/6
©tanayah czyta
Zbierałam się do przeczytania tej powieści już od pewnego czasu. Za każdym razem nie mogłam się zmusić, gdyż w czasach w których żyjemy, internet zdecydowanie pochłania cały nasz wolny czas. Nawet dla osób, które uwielbiają spędzać parę chwil przy naprawdę dobrej książce jest to nie lada wyzwaniem. W końcu, gdy już znalazłam parę chwil, sięgnęłam po „Behawiorystę” Remigiusza Mroza.

Znajdujemy się w Opolu, rodzinnym mieście autora. To właśnie tutaj, w jednym z opolskich przedszkoli rozpętało się piekło. Zamachowiec zajmuje instytucję, grożąc że zabije dzieci jak i wychowawców. Wszystko komplikuje się, gdyż mężczyzna nie przedstawia żadnych żądań, a transmisja na żywo z przedszkola pojawia się w internecie. Na pomoc wezwany zostaje Gerard Edling. Jest on byłym prokuratorem oraz specjalistą w zakresie kinezyki, czyli działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej. Znany jest policji i służbom specjalnym, jako osoba która potrafi rozwiązać każdą sprawę.

„Do sądu przychodzi się po wyrok, a nie po sprawiedliwość.”

Niestety wszystko komplikuje fakt, iż został on dyscyplinarnie wydalony ze służby. Jego pomoc może okazać się jednak kluczem do rozwiązania zagadki, a bystry umysł i dociekliwość prowadzą go na kręte ścieżki ku walce z zamachowcem.

„Oto twoje nuty. Wybierz dobrze, bo od twojego ruchu zależy melodia ich życia.”

W powieści Remigiusz Mróz porusza bardzo ciekawy temat, dający wiele do myślenia. Jest to dylemat wagonika. Wyobraź sobie jak wagonik kolejki wyrwał się spod kontroli i pędzi w dół po torach, gdzie na jego drodze znajduje się pięciu ludzi przywiązanych do torów przez szalonego filozofa. Jednak możesz przestawić zwrotnicę i w ten sposób skierować wagonik na drugi tor, do którego przywiązany jest jeden człowiek. Co powinieneś zrobić? Odpowiedź nie zawsze jest tak prosta jak byśmy uważali, a czego byśmy nie zrobili, niewątpliwie doprowadzi to do tragedii.

Szczerze mówiąc, zawsze miałam wrażenie, iż odporna jestem na brutalne opisy znajdujące się w książkach czy krwawe sceny w filmach. Chyba muszę zmienić zdanie, bo gdy moje oczy ujrzały niektóre treści poczynań zamachowca, aż odechciało mi się jeść. Naprawdę odradzam, by tę lekturę czytały osoby o słabych nerwach i choć może wam się wydawać, iż nic już was więcej nie zaskoczy – mylicie się.

„Behawiorysta” to powieść, która bardzo działa na podświadomość i zadaje tym samym pytania, na które nie zawsze potrafimy uzyskać odpowiedź. Jest ona zła, brutalna, intrygująca z lekko irytującym bohaterem, a koniec historii wzbudził we mnie mnóstwo sprzecznych emocji. Zakończenie jest naprawdę genialne, choć naprawdę oburzyłam się czytając ostatnie rozdziały. Wiem jednak, że Edling jest postacią, która poradzi sobie z nagłą stratą tego, czego w gruncie rzeczy nie posiadał. Całość przyprawia o dreszcze i choć książka jest jedną z najbardziej krwawych i wpływających mocno na podświadomość historii – jest również i moją ulubioną. Po raz kolejny nie zawiodłam się na twórczości Remigiusza Mroza, a „Behawiorystę” uważam za najlepszą książkę, jaką do tej pory przeczytałam.

Remigiuszu Mrozie chapeau bas.

Ocena: 6/6
©Marionetka Literacka
Do książek Mroza podchodzę bardzo sceptycznie - bez żadnych większych achów i ochów. Przez ogólny szum w blogosferze książkowej, wszelkie zachwyty i podniety, odechciewa mi się i nie mam parcia na to, aby czytać kolejne książki tego autora. Behawiorysta jakimś cudem się napatoczył, chociaż i tak swoje wyleżał na półce z książkami, ale wreszcie przyszła jego kolej.
Zamachowiec przetrzymuje na terenie przedszkola dzieci i ich wychowawców. Nie ma żadnych żądań, przez co policja jest bezsilna i nie bardzo potrafi odnaleźć się w zaistniałej sytuacji. Największym problemem okazuje się to, że zamachowiec porozumiewa się jedynie przez transmisję na żywo, prosto z przedszkola. Sprawa trafia w ręce Gerarda Edlinga - byłego prokuratora i behawiorysty - który sprawia, że sytuacja jeszcze bardziej się komplikuje i staje się bardziej napięta.

Bardzo rzadko się zdarza (w mojej czytelniczej karierze to był pierwszy przypadek), że podchodziłam do książki bez zaangażowania, po czym - jak zaczęłam ją czytać - kompletnie się w niej zatraciłam, żeby pod koniec mieć jej dość i być mega znudzoną.
Zaczęło się bardzo obiecująco - pojawił się specyficzny i charakterystyczny bohater, o wyjątkowych umiejętnościach, był bandzior, który też nie był zwykłym szarym człowieczkiem, no i była akcja z masą trupów. Odkrywanie ludzkiej natury i podświadomych odruchów w zestawieniu z kryminalnymi zagadkami i kolejnymi morderstwami było dla mnie bardzo niesamowitym doświadczeniem. Dosłownie uwielbiam tego typu książki i seriale. Moja radość była ogromna, podobnie jak zaangażowanie w lekturę i zaciekawienie dalszym rozwojem wydarzeń. No ale ileż można czytać o tym, jak główny bohater typuje zachowania mordercy, jak giną kolejne niewinne osoby, bo nikt mu nie wierzy. Mi się w pewnym momencie znudziło, że miałam ochotę przewrócić 150 stron, które zostały mi do końca książki, i przeczytać treść ostatniej kartki, żeby mieć już ten tytuł odbębniony. Za bardzo rozciągnięta fabuła, za długie wodzenie mnie za nos nie przyniosło żadnych korzyści.
Mróz tym razem chyba za bardzo poszalał - zachciało mu się sensacji rodem z amerykańskiego filmu. Miałam wrażenie, że początek fabuły umiejscowił w polskich realiach, ale zakończenie doklepał bardzo widowiskowo-wybuchowe - amerykańskie. Zwalił jedno, ale czym innym nadrobił i zasługuje na ogromną pochwałę za mega ciekawych, nieszablonowych i nieprzewidywalnych bohaterów. Kinezyka jest bardzo ciekawą nauką, która sprawia, że człowiek staje się odkrytą kartą przy specjaliście z tej dziedziny, a autor - jak się okazuje - jest specem, dużo wie i potrafi tę wiedzę wykorzystać.

Książkę czytało mi się przyjemnie, poza chwilami nudy, które zdecydowanie przeważały w końcowej części powieści. Bohaterowie mnie zaintrygowali, chociaż nie na tyle, aby pomóc mi spokojnie przetrwać gorsze chwile. Całość wywarła na mnie pozytywne wrażenie, ale znowu bez zachwytów i skakania z radości pod sufit - było nieźle, ale momentami mocno przesadzone.

Ocena: 4/6
©Rude recenzuje
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Bardzo dobra powieść. Z "pojedynczych" książek Mroza ta dla mnie jest najlepsza (pomysły zawsze miał dobre ale nazbyt gmatwał wątki - tutaj jest to dobrze wyważone). 4/5 ze w względu na skąpe wykorzystanie wątku zdolności behawiorysty. Polecam jednak gorąco. Świetna pozycja.

  • Awatar

    Bardzo lubiłem serię z Chyłką czy też komisarzem, książki Remigiusza pozwalały mi się się zrelaksować i oderwać od cięższych pozycji. Natomiast chyba już mi ten schemat się trochę znudził i wracam do czegoś trudniejszego i dłuższego.

Inne proponowane
Warto zerknąć