Lampiony
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 2.85 / 5.00
liczba ocen: 1363
cena od: 19.90
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 19.90 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
19.90 zł
23.59 zł
-9% 24.99 zł
25.13 zł
33.51 zł
Pozostałe księgarnie
26.80 zł
26.80 zł
26.80 zł
27.81 zł
28.46 zł
29.59 zł
30.16 zł
30.37 zł
30.50 zł
33.50 zł
33.50 zł
33.50 zł
Opis:
Trzecia z serii czterech książek o utalentowanej profilerce Saszy Załuskiej. Kolejne portrety psychologiczne zbrodniarzy krok po kroku prowadzą ją do odkrycia mrocznej tajemnicy z własnej przeszłości.

Hipnotyzująca Łódź, tajemnicze miasto, które nikomu, kto choć raz się w nim znalazł, nie da już o sobie zapomnieć. I Sasza Załuska, która będzie musiała stawić czoła szalonemu podpalaczowi.

"Lampiony" – kolejna po "Pochłaniaczu" i "Okularniku" część bestsellerowej serii "Cztery żywioły" Saszy Załuskiej.

CYTATY:
Jedno kłamstwo zmusza cię do kolejnych. Potem tak się zapętlasz, że ze zdziwieniem stwierdzasz: hello, wiszę na stryczku. I nijak nie pamiętasz, jak to się stało.
Życiu trzeba stawiać warunki. Żądać, rozliczać i egzekwować, a jeśli jest konieczność, karać.
trzeba się sycić radością za młodu, bo potem nie mamy nic poza niezależnością.
Tak naprawdę strach nie istnieje. To chemiczna reakcja organizmu. Mózg daje mylne komunikaty. Ale to ty nadal rządzisz. Nie myśl. Działaj.
...możemy zdecydować, ze będziemy bandytami. Możemy zdecydować, że będziemy dobrymi ludźmi. Bóg pozostawił nam możliwość wyboru. Wielu ludzi wybrało zło..
Jeśli chcesz pokonać swój strach, stań z nim twarzą w twarz. Zmierz sie z nim.
Zawsze szkoda mi takich dobrych dziewczyn. Klasyczny syndrom ofiary. Dlaczego matki nie uczą swoich córek, że świat nie składa się z samej tęczy?
No cóż, pomyślała, zwycięzcy robią to, czego innym się nie chce. Widzą sukces tam, gdzie inni widzą tylko przeszkody.
Miasta nie zasypiają. Nigdy nie pogrążają się w całkowitych ciemnościach.
Do triumfu zła wystarczy, żeby dobrzy ludzie nic nie robili.
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    [www.poczytanepozwiedzene.wordpress.com]
    Uwielbiam kryminały, ale przeczytałam ich już tak dużo, że bardzo szybko domyślam się jakie mogłoby być zakończenie, dlatego powstrzymywałam się przed sięgnięciem do twórczości naszej polskiej królowej kryminału. Na ratunek przyszła moja mama, która przekonała mnie, że ta Pani mnie zaskoczy, oczywiście pozytywnie. Jednym tchem przeczytałam pierwsze dwie części tetralogii, przez co z wypiekami na twarzy czekałam na premierę.

    W trzeciej części sławna profiler, Sasza Załuska, wraca do pracy w policji pod pewnym warunkiem, a mianowicie ma za zadanie pomóc łódzkiej policji w schwytaniu podpalacza, który zagraża miastu. Dochodzi do serii niewyjaśnionych pożarów, które są tylko przykrywką dla czegoś większego. Dlaczego to Załuska ma pomóc policji? Ma skłonności do wpadania w kłopoty, ale jej doświadczenie i upór maniaka pozwalają jej na szybkie rozwiązanie zagadek. Mnożą się ataki na bezdomnych, a nawet na niewinne kobiety, czy za tymi incydentami kryje się jeden szaleniec, czy może zorganizowana szajka? Kto chce oczyścić Łódź ogniem?

    Niestety nie bardzo rozumiem po co Sasza pojechała do Łodzi, jej rola w śledztwie wydaje mi się znikoma, brakowało jej „profilerskich”opinii. Tak bardzo jak uwielbiałam ją w poprzednich częściach, tak w tej czułam, że było jej za mało, brakowało mi jej myśli i prześladujących ją demonów. Nie chcę też spoilerować, ale byłam zaskoczona wyborem miłosnym głównej bohaterki, niby czuje się odrzucona, ale jednak wciąż wraca z podkulonym ogonem do tej konkretnej osoby. Rozumiem, że Saszy wciąż poszukuje kogoś, kto ją doceni i da oparcie, na które ona zasługuje, ale na Boga nie z nim!

    Przyznam szczerze, że 3.część tetralogii najmniej mi się podobała, miejscami gubiłam się w ilości bohaterów i co z czym było powiązane. Autorka w udzielonym wywiadzie przyznała, że powieść miała być „awanturnicza”, ale dla mnie jest małym nieporozumieniem. Przyznaje, wszystko działo się szybciej niż np. w „Okularniku”, co wymagało dużej ilości skupienia. Momentami czułam, że wszystko jest jakoś zagmatwane, a książka z kryminałem ma mało wspólnego.

    Podziwiam autorkę za ogrom pracy włożony w zbudowanie atmosfery miasta, za ciekawostki, które są przedstawione niby „mimochodem”. Każdy zakamarek szczegółowo opisany. Widać, ile poświęcenia kosztowało Panią Bondę dogłębna analiza historii miasta, ale mam takie odczucie po przeczytaniu powieści, że Łódź jest prawdziwym miastem meneli, mimo swojej wyjątkowej historii. Ale czy to Sasza jest główną bohaterką, czy autorka składa tu jakiś hołd miastu i to Łódź gra pierwsze skrzypce?

    Książka ta umiliła mi zimne listopadowe wieczory, ale niestety nie podobała mi się tak bardzo jak poprzednie części. Mam nadzieję, że ostatnia część tetralogii wyjaśni wszystkie moje wątpliwości, które narosły po przeczytaniu „Lampionów”.

    Uwielbiam Bondę i mimo wszystko bardzo polubiłam jej styl pisania, przez co bardzo chciałabym przeczytać także trylogię o Hubercie Meyerze w oczekiwaniu na „Czerwonego Pająka”.

    Zachęcam do zapoznania się z poprzednimi książkami o Saszy Załuskiej, a „Lampiony” potraktować jako most łączący z kolejną częścią.

  • Awatar

    Hmm, ja też chciałbym podsumować lekturę "Lampionów", krótko po przeczytaniu /przebrnięciu... ufff).
    Niestety, Droga Pani Katarzyno, jeśli dotychczas czytałem /pochłaniałem/ Pani książki, głosząc wszem i wobec mój osobisty szacunek dla Autorki, wygładzając, a czasami wręcz, zmiatając argumentami, niepochlebne opinie znajomych, o tyle, po "Lampionach", czuję niesmak.
    Powieść jest nijaka, miałka, bez charakteru, a wrzucane tam i ówdzie odzywki pochodzące z łódzkiej gwary, tudzież naiwniutkie "grypsiaczki" powodują, że mam wrażenie, iż Autorka poszła na skróty i popełniła rzecz niewyobrażalną: zakpiła z czytelnika.
    Fabuła ciągnie się jak przysłowiowy sierp, pierwsze sto stron to galeria kolejnych postaci, w których Autorka, a za nią czytelnik się po prostu gubi.
    Gdzie się podziała soczysta i perwersyjna BONDA???
    Główna bohaterka, Sasza Załuska, straciła werwę i miota się między kolejnymi wyzwaniami, klucząc i szukając rozwiązania wśród niemożliwego.
    Nie polecam...

  • Awatar

    Czekałem na tę książkę zupełnie tak, jak czeka się na prezent i właściwie ułożyło się tak, że dostałem ją w prezencie. Kiedy już ściągnąłem z księgarni swój egzemplarz powieści, przyjrzałem się tajemniczej i przemawiającej do wyobraźni okładce. Pomyślałem wtedy, że tak bardzo lubię te powieści Bondy, tęsknię do nich. Ta autorka przecież wie, czym mnie zaskoczyć i jak sprawić, że nie będę umiał odejść od książki. Ona wie doskonale „co niedźwiadki lubią najbardziej”. Jednak natychmiast przewijam okładkę, aby jak najszybciej udać się na spotkanie z Saszą, wyjaśniać jej tajemnice, być może poznać rozwiązanie wszystkich trapiących mnie, związanych z jej osobą, zagadek. Zatem zaczynam, a Sasza szwenda się Bóg wie gdzie i po co, w jakiejś dziwnej misji, której znaczenia nie bardzo rozumiem. Tłumaczę sobie, że może musi być dziwnie na samym początku, aby lepiej było potem. Chłonę tekst dalej i następnie spotykam całą plejadę gwiazd - Cyband, Szadź, Szron, Cuki, Platyna i inne indywidua, których z nazwy nie będę już wymieniał. Wspomnę może jeszcze, bo pominąć nie mogę, że obecny jest także pies o imieniu Łukasz. Zaczynam się zastanawiać, czy w księgarni po złości - bo przecież było za darmo - nie wsadzili mi w okładki „Lampionów” tekstu powieści nieodżałowanej pamięci Edmunda Niziurskiego? Przeglądam jeszcze raz początkowe wersy powieści i stwierdzam, że Załuska tam jest, więc chyba w tej księgarni nie uknuli przecie mnie aż takiego spisku? Czuję się niczym w powieści młodzieżowo - przygodowej, której autorowi zdarza się używać czasem słów powszechnie uznanych za obelżywe i na siłę uczyć czytelnika topografii miasta Łódź.
    Przekopuję się przez te śmieszne ksywki, próbuję ogarniać wątki, których Bonda produkuje jak zwykle masę - tym razem ku mojemu utrapieniu. Powoli zaczynam jednak zastanawiać się, kto jest kim, jakie te wszystkie postacie łączą koligacje przestępcze? W pewnym momencie dochodzę do wniosku, że właściwie, to gówno mnie to obchodzi, nie zamierzam bowiem co jakiś czas kartkować książki i szukać powiązań, elementów fabuły, które umknęły mi w tym chaosie. Łapię się na tym, że czytam, przesuwając wzrok po tekście, a moje myśli wędrują od przysłowiowej dupy Maryny, do wpływu monsunów na menstruację szarych myszek. Brnę jednak do samego końca, a po zamknięciu ostatniej strony, zasuwam do kuchni wystrugać sobie order z kartofla. Dochodzę do wniosku, że mnie też, jaki i „Lampionowym” policjantom (a między nimi jest też Cuki), należy się nagroda za zakończenie - im sprawy a mnie tej powieści.

    Do tej pory byłem zawsze gotów bronić Bondy i choćby ogniem plenić każde złe słowo, które padało pod jej adresem. Wyzwać na ubitą ziemię każdego, który głupawym uśmiechem lub dziwnym wzruszeniem ramion próbował podsumować dotychczasowy dorobek literacki Bondy. Teraz jednak składam oręż i będę przyglądał się temu, co nastąpi dalej. Trochę mi też przykro, bo tak po ludzku myślę sobie, że Bonda najzwyczajniej w świecie sobie ze mnie zakpiła.

    Ocena:2/5

Inne proponowane
Warto zerknąć