Bezcenny
ebook: mobi (kindle), epub (ipad)

średnia ocena: 3.62 / 5.00
liczba ocen: 5417
Ilość stron (szacowana): 455
Powiadom o promocji
Otrzymasz e-mail,
kiedy cena spadnie poniżej np. 16.94 zł
Rekomendowane przez UpolujEbooka.pl
22.05 zł
26.16 zł
27.12 zł
31.89 zł
31.90 zł
Pozostałe księgarnie
-41% 16.94 zł
23.93 zł
26.76 zł
27.52 zł
27.99 zł
28.71 zł
28.71 zł
31.90 zł
31.90 zł
31.90 zł
Opis:

„Bezcenny” to powieść sensacyjna, której akcja toczy się w XXI wieku. Zofia Lorentz, historyk sztuki i urzędniczka państwowa, zajmująca się odzyskiwaniem dzieł sztuki utraconych przez Polskę, otrzymuje niecodzienną propozycję: ma zorganizować... kradzież najcenniejszego obrazu, który zaginął w czasie II wojny światowej, a teraz został zlokalizowany. Chodzi oczywiście o „Młodzieńca” Rafaela.

Ekipę Zofii tworzą: cyniczny marszand, złodziejka dzieł sztuki oraz funkcjonariusz tajnych służb. Fabuła rozgrywa się w Polsce, USA, Szwecji, Chorwacji i na Ukrainie. Próba kradzieży Rafaela spełza na niczym, a czworo bohaterów pakuje się w niebywałe kłopoty i grozi im śmierć. Ich ucieczce towarzyszy śledztwo w sprawie zaginionej kolekcji malarstwa z XIX wieku, a tajemnica Rafaela zagadkowo wiąże się z wielkim sekretem światowego supermocarstwa. Które zrobi wszystko, by prawda nie ujrzała światła dziennego!

Złodzieje dzieł sztuki, zawodowy morderca i największa tajemnica XX wieku!

 

 

To, na co patrzyła Zofia Lorentz, bez wątpienia było współczesnym zdjęciem. Po pierwsze, znała wszystkie archiwalne, po drugie, jakość techniczna była obezwładniająca, po trzecie, na jedynym zdjęciu przedstawiającym plan ogólny Młodzieniec Rafaela był oflankowany przez kawałek jakiejś fotografii z jednej i kawałek dużego telewizora LCD z drugiej strony.

– Jakieś pytania? – Premier nie mógł chyba znieść jej milczenia, wszyscy widać oczekiwali jakiejś babskiej, emocjonalnej reakcji, z okrzykami i omdleniem.

– Dwa. Sprawdziliście? – Zerknęła na ludzi ze stopniami wojskowymi.

– W dwóch laboratoriach kryminalistycznych, niezależnie od siebie – potwierdził Gajzler. – Eksperci byli zgodni, że są to zdjęcia tego samego obrazu, który sfotografowano przed wojną. Nie ma żadnej szansy, żeby to była kopia, nie mówiąc już o kopii wykonanej ze zdjęć. To ten sam obraz.

Lorentz zabębniła paznokciami o blat stołu. Tandeta z płyty meblowej.

– A drugie? – znowu premier nie wytrzymał.

– Co za szmondak powiesił Rafaela obok …telewizora?

Premier westchnął i odchylił się na fotelu. Reszta patrzyła na niego z oczekiwaniem.

 

 

 

CYTATY:
Tylko człowiek jest zdolny do celowego tworzenia piękna.
z seksapilem jest jak z jesiotrem - seksapil drugiej świeżości nie istnieje.
Malarstwo to światło. Prosta fizyka. Światło wydobywa wszystko z nicości i odbija się od wszystkiego w różny sposób, dzięki czemu powstają kolory. Malarstwo to próba oddania tej ulotnej chwili, kiedy odbita od świata nieskończona ilość promieni światła pada na siatkówkę.
Tylko prawdziwa miłość może uleczyć serce.
Dobra propaganda może zrobić z jednego trupa pretekst do wojny albo z tysiąca nieszczęśliwy wypadek bez znaczenia.
Komentarze dotyczące oferty:
  • Awatar

    Jedna z najlepszych książek, które ostatnio przeczytałem. Bogata w interesujące fakty, wartka i wciągająca historia. Miłoszewski w doskonałej formie. Polecam!

  • Awatar

    To pierwsza książka Miłoszewskiego, po którą sięgnęłam. Zaskoczyła mnie- trudno mi trafić na dobrą polską prozę współczesną, tymczasem czytało się ją naprawdę dobrze.

  • Awatar

    Bardzo przyjemna lektura. Akcja jest wartka i wciągająca. Główni bohaterowie są sympatyczni, a jednocześnie każdy z nich jest niepowtarzalną indywidualnością. Naprawde polecam, super się czyta.

  • Awatar

    Doskonale napisana, z humorem i wartką akcją.

  • Awatar

    I tym razem autor nie zawiódł. Dobry thriller dla wielbicieli gatunku.

  • Awatar

    Najgorsza książka Miłoszewskiego. Niestety, odtwórcza. Naśladowcza, a pierwowzór to Dan Brown. Wartka akcja, szybko się czyta. Ale nic ponadto.

  • Awatar

    I zaskoczył wszystkich, zarówno swoich zagorzałych czytelników, jak i wszystkich pozostałych, którym nazwisko Miłoszewskiego dotychczas nic nie mówiło, a sięgnęli po nowy tytuł, zachęceni reklamą i zapowiedziami. Choć patrząc z perspektywy dotychczasowych osiągnięć pisarskich, zaskoczenia być nie powinno. Miłoszewski to zdolny autor, radził sobie dobrze i w gatunku skierowanym do dzieci („Góry żmijowe”), i w horrorze („Domofon”), i oczywiście z świetnych kryminałach. Dlaczego więc nie miałby poradzić sobie z thrillerem z pogranicza sensacji, przygody i szpiegostwa.

    „Bezcenny” to powieść, którą czyta się lekko, szybko i z zaciekawieniem. Lekko, bo napisana jest językiem czytelnym, zrozumiałym, z widoczną swobodą w operowaniu słowem, powiedziałbym nawet z pewną swadą stylistyczną. Powoduje to, że książka nie jest przeładowana na poziomie językowym, w żaden sposób nie utrudniając tym samym, a wręcz pomagając w chłonieniu świata przedstawionego snutej opowieści. Mam jednak nieodparte wrażenie, że w nielicznych – na szczęście dla całości – miejscach dialogi czy narracja nie zostały dopracowane, albo zakładając zbyt dużą swobodę i lekkość, co widoczne jest zwłaszcza w niektórych dialogach, rażących lekką sztucznością i nienaturalnością dnia codziennego (jak choćby pierwszy z brzegu dialog w wagoniku kolejki na Kasprowy), albo też tracąc o banał, powtórzenia i kabaretowy poziom humoru (jak wiele fragmentów rozmów czwórki głównych bohaterów, niekoniecznie mając na myśli językowe umiejętności Szwedki w zakresie stosowania języka polskiego). Lekkość lektury „Bezcennego” związana jest jednak nie tylko z językiem narracji, ale także z wprowadzonymi na karty postaciami literackimi. W pierwszej kolejności mam na myśli czterech głównych bohaterów. Zofia Lorentz, urzędniczka Ministerstwa Spraw Zagranicznych i historyk sztuki o olbrzymiej wiedzy i takiej samej emocjonalności, zajmująca się tropieniem utraconych dzieł ojczystej kultury. Karol Boznański, kontrowersyjny i niezwykle skuteczny marszand, o nieskończonej potrzebie ekscentryzmu, a równocześnie była miłość Zofii. Lisa Tolgfors, szwedzka złodziejka obrazów, prawdziwa mistrzyni w swoich fachu, dla której nie ma rzeczy niemożliwych (do ukradzenia). Anatol Gmitruk, emerytowany agent służb specjalnych o umiejętnościach komandosa mówiąc krótko polski James Bond. To tylko przywołanie, bez właściwej i pełnej charakterystyki, a jest o czym pisać. Miłoszewski stworzył bogatą i ciekawą „menażerię” ludzkich osobowości i umiejętności. Nie przypadkowo użyłem słowa, pozornie nieprzystającego do opisu ludzkich charakterów, ale przedstawiona czwórka głównych bohaterów została celowo przez autora skonstruowana na zasadzie przerysowania i licznych kontrastów. Gdy do wachlarza postaci pojawiających się na stronach książki dorzucimy kolejnych przedstawicieli i poszczególnych państw, i poszczególnych zawodów, i jeszcze różne typy charakterologiczne oraz światopoglądowe, to od razu widzimy jak pisarz realizuje swoje założenie pisarskie o bogactwie bohaterów. Dostatek i barwność postaci to jedno, lecz ich literacki anturaż to drugie. Chwilami, podczas lektury, miałem kłopoty z ich wiarygodnością psychologiczną oraz obejmującą prezentowane umiejętności i doświadczenia, co powodowało, że określenie „z krwi i kości” miałem ochotę zastępować przywoływanymi z pamięci lat dziecięcych obrazami załogi G w akcji. Ale może o to szło Miłoszewskiemu?

    Ostatnią powieść autora „Uwikłania” czyta się także szybko, co związane jest głównie z dynamicznie prowadzoną akcją, zwłaszcza w pierwszej połowie książki. „Bezcenny” to powieść pełna akcji w wymiarze topograficznym, dziejąca się nie na jednym kontynencie, lecz w wielu (pięciu) krajach, a właściwie państwach. To ważne, bo przedstawiciele różnorodnych mniej lub bardziej znanych służb i instytucji poszczególnych organizacji rządowych, ale także tych pozainstytucjonalnych i w pełni nielegalnych, zapewniają bohaterom powieści i czytelnikom nieustanny dreszczyk emocji. Dzieje się wiele, w wielu odcinkach czasowych (począwszy od XIX wieku) z przyspieszeniem akcji na granicy praw fizyki, głównie wówczas, gdy kule wystrzeliwane z karabinów maszynowych i pistoletów śmigają wokół czytelników, przekraczając granice kart książki. Doznajemy także doświadczeń szybkości ludzkiego ruchu, biegu, no i osiągnięć techniki motoryzacyjnej spod znaku samochodów, quadów. Niewyrobionym odbiorcom, którzy wiedzą kto Pan Samochodzik i Indiana Jones, ale nie zdążyli z autopsji poznać książkowych czy filmowych przygód Jamesa Bonda, grozi podczas lektury „Bezcennego” zapaść pod naporem wrażeń.

    Przesadziłem? Ależ oczywiście, podobnie jak Miłoszewski. Fakt, udanie wciągnął mnie w zagadkę, tajemnicę „Portretu młodzieńca” Rafaela Santi, ale jednocześnie kilkukrotnie przytłoczył mnie narzuconą konwencją komiksu. Tak, komiksu! Są thrillery, kryminały, które są po prostu świetnymi lekturami. Są też takie, w których dość szybko dostrzegamy ich potencjał scenopisarski i obrazowy, widzimy wręcz gotowe filmy. Są też i takie, które czyta się swobodnie z lekkimi wypiekami na warzy i widzi się obrazki wprost z okienek książeczki komiksowej. U mnie tak właśnie działo się podczas lektury „Bezcennego”, dlatego też w kilku scenach zmuszony byłem wracać i czytać je drugi raz, bo gubiłem fabułę, szczegóły, słowa, a widziałem w pierwszej kolejności obrazki, z rzadka wzbogacane dymkami z dialogami.

    Całość książki pod względem pomysłu fabularnego i jego realizacji jest napisana niezwykle sprawnie i wysoce warsztatowo. Miłoszewski jest doskonałym rzemieślnikiem, który odrobił lekcję na piątkę z plusem. Cała historia, idąca tropem tajemnicy Młodego, jak nazywają bohaterowie obraz Rafaela, mogącej odmienić historię sztuki, a nawet więcej losy świata, została skonstruowana, pomimo zastosowanej kalki, niezwykle sprawnie, intrygujący (zarówno uczestników papierowej akcji, jak i czytelników) i rzetelny. Ta ostatnia, z wymienianych cech, widoczna jest w passusach poświęconych historii sztuki i artystom oraz ich mecenasom ze świata rzeczywistego, współtworzącego prawdziwe dzieje kultury i narodu. To najbardziej poważna twarz „Bezcennego”, który jednak jest książką rozrywkową w dosłownym znaczeniu. Mnie najbardziej przypadła do gustu rozrywka spod znaku intertekstualności, gry z konwencjami gatunkowymi, innymi tytułami literatury sensacyjnej i kryminalnej, gry z czytelnikiem, do którego Miłoszewski, co jakiś czas mruga okiem (także tym publicystycznym, odnoszącym się do teraźniejszej rzeczywistości kraju, w którym żyjemy), czy wreszcie gry z samym sobą. Mam nieodparte wrażenie, że – poza chwilami ciężkiej pracy warsztatowej przy tym, co w języku angielskim określamy research – autor „Ziarna prawdy” od pomysłu do ostatecznej lektury bawił się i uśmiechał jeszcze silniej niż niejeden czytelnik. Dla mnie takie najbardziej zapamiętane akapity książki, w pewien sposób i symboliczne, i autotematyczne dla „Bezcennego” dotyczą dwóch małych historii czy scen. Losy Bridget Corbett i znalezionego przez nią, po sensacyjnych wydarzeniach New Rochelle, komiksu o numerze 27 z serii „Detective Comics” oraz brak odpowiedniej lektury w samolocie dla Zofii Lorentz, gdy obok pasażer udanie czyta „The Sacred Art of Stealing” Christophera Brookmyre’a. To nie przypadek, że Miłoszewski przywołuje tutaj tytuł powieści kryminalnej o olbrzymim ładunku rozrywki i humoru, w której pojawia się śmiałe i satyryczne odniesienie do słynnego „Czekania na Godota” Samuela Becketta. Oj, to nie przypadek.

    Wracając do przywoływanej rozmowy Aleksandry Boćkowskiej z pisarzem, odzyskiwanie dla literatury epickości, to nadal zadanie dla Miłoszewskiego do wykonania. Jedno jednak jest pewne napisał wakacyjną powieść, bez której żaden Polak nie może wsiąść do pociągu. Teraz tylko trzeba porozumieć się z właścicielami różnych linii kolejowych, by gratisowe egzemplarze powieści można było znaleźć w przedziałach wagonowych.

    I oby w kolejną podróż moglibyśmy wybrać się już z prokuratorem Szackim i tym lepszym Miłoszewskim.

    PS. Choć to nie wina autora, ale muszę koniecznie – nie jako pierwszy, choć chciałbym mieć nadzieję, że jako ostatni – skrytykować stronę edytorską książki, która - jak na wydawnictwo W.A.B. – jest skandaliczna. Wpadki językowe, literówki, brak przyimków, znaki interpunkcyjne jakby wrzucane, gdzie popadnie. Po prostu niechlujstwo.
    www.kryminalnapila.blogspot.com

  • Awatar

    Owszem dobry to kryminał, przede wszystkim jednak majstersztyk marketingowy: jak umiejętnie sprzedać jako super-bestseller powieść średnią. Nieprawdopodobieństwa nagromadzone są w tekście w ilości imponującej, wręcz do śmieszności. Czytadło dobre do szybkiej lektury, ale to wszystko.

  • Awatar

    Świetna książka. Ciekawi bohaterowie i dialogi, stopniowo budowane napięcie, wartka akcja. Gdy zdaje się, że już się wszystko wyjaśnia, pojawiają się nowe problemy, nowe pytania. Czyta się bardzo przyjemnie. Polecam.

  • Awatar

    Wydawca porównuje do Dana Browna, Arturo Perez-Reverte i Umberto Eco. Hmm... od Dana Browna lepsze, do Perez-Revertego porównań czynić nie śmiem, bo nie wszystko czytałam, a z Eco moim zdaniem nikt się z definicji równać nie może. Książka dobra, zaczyna się jako stosunkowo prosta historia "odkradywania" (wiem, jak to brzmi, ale forma niedokonana jest tu konieczna) zaginionego pod koniec wojny "Portretu młodzieńca" Rafaela, ale szybko opowieść się zagęszcza, pojawiają się nowe wątki i nowe tajemnice. Jest dużo na temat losów różnych obrazów, jest o stosunkach łączących kolekcjonerów i malarzy (impresjonistów), są przytyki pod adresem polityków (nasz obecny premier obrywa grubo dwa razy). Powieść dobrze skonstruowana - każdy rekwizyt, który się pojawia (choćby we wstępie), jest wykorzystany. Namotane jest przepięknie, i to bez jakiejś ekwilibrystyki tajemnymi bractwami, które chcą przejąć władzę nad światem. Finał spektakularny, wiele wyjaśnia, ale ostateczne wyświetlenie wszystkich tajemnic następuje w zamieszczonych na końcu książki fragmentach artykułów czy narracji filmu. Bardzo dobrze się czyta.
    Jednakże "Bezcennemu" brak tej hipnotyzującej niemal magii, z jaką "Uwikłanie" przykuło moją uwagę. Zatem tylko cztery gwiazdki.

  • Awatar

    Posługując się słynnym tekstem jednego z polskich polityków, tego, który zapadł w pewnym czasie na chorobę wywodzącą się z Filipin, chciałem powiedzieć:
    „Zygmuncie Miłoszewski i Sabo!!” (tylko nie wiem nawet czy Zygmunt Miłoszewski ma psa, a tym bardziej wabiącego się Saba?) „Nie idźcie tą drogą!!” I nie wiem czy Zygmunt Miłoszewski posłucha mojej odezwy, ale ja bardzo bym chciał, baaa, a nawet prosił aby zechciał posłuchać. Ja stanowczo wolę czytać o przygodach Teodora Szackiego, który nie ma nic wspólnego z teoriami spiskowymi, brudną grą wywiadów, zarówno naszych rodzimych jak i tych zza wielkiej wody. Ja zdecydowanie jestem za tym, żeby Pan Prokurator Szacki poszukiwał i zatrzymywał bandytów, którzy ku jego utrapieniu uknuli plan morderstwa prawie doskonałego. Bo taki Szacki jest mi o wiele bardziej bliższy, niż podróbka Pana Samochodzika, - tutaj wersja dla dorosłych - którego notabene w dzieciństwie bardzo lubiłem i w tekstach o nim się zaczytywałem.
    Po takim wstępie, który przyszykowałem dla przyszłych czytelników najnowszej powieści Zygmunta Miłoszewskiego, zatytułowanej Bezcenny, można by stwierdzić, że książkę tę uznałem za literacką porażkę. Właściwie to nie, bo uznaję ją za dobrą, poprawną. Powieścią tą autor sprawił, że zacząłem postrzegać go w trochę innym świetle. Wydawać by się mogło, że po sukcesie poprzednich dwóch książek, których bohaterem jest wspomniany Teodor Szacki, sławy Panu Miłoszewskiemu oraz środków pieniężnych, powszechnie używanych w naszym dziwnym kraju raczej nie brakuje. Pomyślałem też, że skoro Uwikłanie zostało zekranizowane (zreszta dość marnie), Ziarno prawdy się ekranizuje, to autor zdecydował, że na następną ekranizację przygotuje już gotowy scenariusz i pisząc Bezcennego, taki scenariusz filmowy stworzył. Bezcenny bowiem zalatuje mi taką typową komercją, obliczoną na szybki zysk. Książka ta potrafi zainteresować czytelnika, nie ma jednak w sobie tego czegoś, co zawierały wcześniejsze powieści a za co fani pokochali Zygmunta Miłoszewskiego i z zapartym tchem oczekiwali jego kolejnych książek.
    Po lekturze Bezcennego nie przestanę jednak być fanem tego autora, bo wiem, że w niedługim czasie dostanę do rąk własnych nową książkę, w której znowu bohaterem będzie siwy prokurator. Tylko chyba już teraz zacznę się modlić, aby jego śledztwo, zachowało styl z poprzednich książek. Żeby broń Boże do tego śledztwa nie wplątały się żadne siły nieczyste, powodując u czytelnika szerokie otwarcie oczu i wysoko uniesione brwi.

  • Awatar

    Bezcenny to moja pierwsza styczność z Zygmuntem Miłoszewskim, a dzięki tej książce pewnie nie ostatnia. Polecam wszystkim, lubiącym dobrą książkę sensacyjną z sekretem w tle.

Inne proponowane
Warto zerknąć